Czy to nadal miłość?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Czy to nadal miłość?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 25 kwi 2010, 09:23
Ka_Po napisał(a):Czuję, że nadal kocham mojego ex
Bardziej kochasz ex-a, czy miłe wspomnienia, silne emocje ze związku z nim ? Może właśnie bardziej kochasz te silne wrażenia, emocje, których nie dostarcza Ci obecny związek z człowiekiem, którego określiłaś jako "dojrzałego, opiekuńczego" ?

"Połowicznym rozwiązaniem" mogłoby być poszukiwanie w swoim małżeństwie tego, czego pragniesz/pragnęłaś od ex-a. ;)
Natomiast "całkowite rozwiązanie" wiąże się z wyleczeniem nerwicy. Bo to najprawdopodobniej ona popycha Cię do tego, by gonić za miłymi emocjami, by nigdy nie przerywać tej pogoni, która w założeniu ma ukoić, "naprawić" to co przykre z przeszłości. :roll:
I może w tym leży problem: w przeszłości miały miejsce przykre wydarzenia (dziś skutkujące nerwicą), więc podświadomie w przeszłości poszukujesz na nie "miłego/przyjemnego" lekarstwa, a akurat najbliższa "miła przeszłość" wiąże się z ex-em ?
Chyba Twoja psychika trafnie wskazuje źródło problemów - przeszłość. Jedynie metoda "leczenia" (w postaci przywoływania emocji najświeższych spośród minionych) nie wydaje się być skuteczna...

Jeśli tak byłoby w istocie, terapia mogłaby Ci pomóc rozliczyć się z "ciągnącą się" za Tobą przeszłością.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Czy to nadal miłość?

przez paradoksy 25 kwi 2010, 12:07
Ka_Po napisał(a):Ale nadal nie daje mi spokoju to uczucie do ex-a, ciągle o nim myślę, choć nie żałuję, że jestem z moim mężam. :105:

Pomyśl też, że skoro swojego exa zostawiłaś, to miałaś ku temu dobry powód, a mianowicie zakochanie się w swoim obecnym mężu ;)
Co innego, gdybyś żałowała, że jesteś z mężem, wtedy sprawa byłaby gorsza.
paradoksy
Offline

Re: Czy to nadal miłość?

przez paradoksy 25 kwi 2010, 12:20
Ka_Po napisał(a):No nie, żałować nie żałuję na pewno, chyba po prostu brakuje mi pewnych cech charakteru u meża, które miał ex.
Wogóle, gdyby ich razem połączyć ( znaczy te ich zalety) to wyszedłby wtedy ideał mężczyzny :mrgreen:


No ale niestety ideałów nie ma, bądźmy realistkami.
Poza tym - ideał byłby nudny. Nieskazitelny, wspaniały, w swojej wspaniałości aż za wspaniały :lol:
To wady są tym, co charakteryzuje ludzi. Połączenie: wady + zalety to właśnie idealny człowiek. ;)
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy to nadal miłość?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 25 kwi 2010, 13:41
Jeśli z ex-em utrzymujesz/utrzymywałaś luźniejszy kontakt, jesteś świadoma tego, jak bardzo oboje się zmieniliście od tamtego czasu ? A w tym wypadku mogłoby się okazać, że tęsknisz za "wspomnieniem", za kimś, kto na dobrą sprawę "już nie istnieje", nie jest taki, jakim go zapamiętałaś. :roll:
Ka_Po napisał(a):Wogóle, gdyby ich razem połączyć ( znaczy te ich zalety) to wyszedłby wtedy ideał mężczyzny :mrgreen:
Czyli jednak Twój mąż ma zalety, których nie doceniasz, a z kolei zalety ex-a przeceniasz ? ;)
Dlaczego w tym wypadku nie podrywasz męża, by on dostarczył Ci silnych wrażeń, zamiast szukać tych wrażeń gdzieś indziej ? Nie lepiej dać mu do zrozumienia, że "jeszcze się do czegoś przydaje" ? :mrgreen: "Mąż to też człowiek" ! :yeah:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Czy to nadal miłość?

przez betty_boo 25 kwi 2010, 15:18
a ja rozumiem Ka_Po, życie jest przewrotne i wcale nie czarno - białe.

moze niektórzy nie są stworzeni do jednej miłości na całe życie i cały czas miotają się pomiędzy róznymi osobami albo pomysłami na życie?

i nie ma to żadnego związku z przeszłością, po prostu TAK JEST.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Czy to nadal miłość?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 25 kwi 2010, 17:17
betty_boo napisał(a):życie jest przewrotne i wcale nie czarno - białe.
...
po prostu TAK JEST.
Wg mnie tego typu sformułowania sugerują, jakoby człowiek nie miał wpływu na bieg swojego życia, jakoby był "laleczką" sterowaną przez "siły wyższe" (czy to Bóg, czy hormony, czy jeszcze coś... nieznanego).
Nikt z nas nie jest w stanie udowodnić, czy tak jest rzeczywiście. Natomiast możemy żyć wierząc w to, że mamy wpływ (ograniczony, ale jednak) na własne życie. Taka wiara (nawet jeśli oparta na kłamstwie), dla wielu jest łatwiejsza do zaakceptowania, niż "poddanie się łasce sił wyższych". ;)

betty_boo napisał(a):moze niektórzy nie są stworzeni do jednej miłości na całe życie i cały czas miotają się pomiędzy róznymi osobami albo pomysłami na życie?
Czy oba te cytaty nie brzmią jak usprawiedliwienie dla osób dopuszczających się zdrady ? :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Czy to nadal miłość?

przez betty_boo 25 kwi 2010, 17:23
nie, nie brzmią. wydaje mi się że łatwiej się żyje mając poukładane życie i wiedząc, co powinno sie zrobić, ale nie wszyscy to potrafią. trudno jest robić coś, czego się nie czuje, nawet dla zasady.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Czy to nadal miłość?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 26 kwi 2010, 11:33
betty_boo napisał(a):wydaje mi się że łatwiej się żyje mając poukładane życie i wiedząc, co powinno sie zrobić
Zgadzam się z tym. Jednak z zastrzeżeniem, że "poukładane życie" "nie spada z nieba", trzeba się przyłożyć do tego poukładania. ;)

betty_boo napisał(a):ale nie wszyscy to potrafią. trudno jest robić coś, czego się nie czuje, nawet dla zasady.
Zwykle człowiek czegoś nie potrafi lub nie czuje "tego", gdy nie jest świadom istnienia takiej "umiejętności", albo gdy nie miał na to szansy, albo gdy nie chce się nauczyć.
W każdym razie nie jest niemożliwym nauczenie się "tego", nie tyle w imię zasad, co w imię "ułatwienia" sobie życia, poukładania go. ;)

Ka_Po, jeśli wybrałabyś romans jako wyjście z tej sytuacji, to jakie role mieliby obaj mężczyźni w tej relacji ? Siłą rzeczy jeden z nich byłby osamotniony, gdy byłabyś z drugim. Sama wiesz, jak jest Ci źle z poczuciem osamotnienia, a zarazem bierzesz pod uwagę, by takie samo poczucie serwować każdemu z nich indywidualnie ? Czy samą Ciebie nie męczyłoby miotanie się między nimi, gdy któryś z nich zacznie prezentować się od strony wad, a Ty wtedy będziesz gnała, by doświadczać zalet drugiego ? :?
Wreszcie, czy uważasz, by taki wybór zmienił coś na lepsze, by mógł się skończyć dobrze ? :roll:

A z drugiej strony dlaczego starasz się "dosztukować" zalety jednego do zalet drugiego ? Dlaczego nie zaakceptować tego, że każdy z nich indywidualnie ma przynajmniej tę jedną "wadę" w postaci: "jest kimś innym, niż ten drugi" ? ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Czy to nadal miłość?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 26 kwi 2010, 21:59
Ka_Po napisał(a):A mi brakuje tej możliwości wygadania się przed mężem.
Na prawdę uważasz, że nie dałoby się wspólnie z mężem wypracować takiej możliwości ? Zwłaszcza z człowiekiem, z którym jesteś szczęśliwa. ;)
Może też jest tak, że do tego stopnia doceniasz jego zaradność, swego rodzaju siłę, oparcie dla Ciebie, że on obawia się zburzyć ten wizerunek właśnie poprzez rozmowy o uczuciach, poprzez przyznanie się do swoich słabości, wątpliwości, rozterek ?
Albo po prostu na podstawie własnych doświadczeń nie docenia wagi rozmów, bo "w domu się tak nie rozmawiało" ? :bezradny:
W każdym razie najprawdopodobniej nie są to przeszkody niemożliwe do pokonania przez Was. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Czy to nadal miłość?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 26 kwi 2010, 22:32
Ka_Po

Ja doskonale rozumiem co masz na myśli i rozumiem ,że nie szukasz usprawiedliwienie dla ewentualnego romansu. Przyznam ,że to bardzo trudna sytuacja, bo gdyby ex zrobił Ci jakąś krzywdę, mogłabyś ją rozpamiętywać i próbować go "znielubić" Jeśli zaś był Twoim przyjacielem i teraz tego nie masz to przekichane. Być może faktycznie jak się podleczysz i trochę ujarzmisz swoją nerwicę , przestanie Ci tego tak brakować. Jak dla mnie to próbuj go unikać, unikać tych rozmów i przypadkowych spotkań i skupiaj się na zaletach męża, choć wiem ,że to łatwo się tak mówi.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Czy to nadal miłość?

przez betty_boo 27 kwi 2010, 21:41
jak dla mnie to do exa przekonuje cię serce i intuicja, bo nadajecie na tych samych falach, a do męża rozum, bo czujesz sie przy nim bezpieczna i kochana.

niestety nie ma 3 drogi.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Czy to nadal miłość?

przez betty_boo 28 kwi 2010, 16:47
no właśnie... a czym zazwyczaj sie kierowałas?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Czy to nadal miłość?

przez betty_boo 28 kwi 2010, 18:39
Baaaardzo dobrze Cię rozumiem, mam to samo, w dodatku ciągle brakuje mi jakichś nowych bodźców. czyli tez galimatias.a woybrażasz sobie powrót do swojego ex?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Czy to nadal miłość?

przez betty_boo 28 kwi 2010, 19:08
bardzo dobrze Ci się wydaje. nie chcę się jednak rozpisywac na forum bo nie mam gwarancji anonimowości, niestety.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do