zagubiona w swoim życiu dziewczyna

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez yans 24 kwi 2010, 13:26
Ale przecież chęć posiadania i wytrwania w zasadach, które uważa się za słuszne - raz że jest cnotą (więc czemuż to piętnować?), dwa - nie oznacza, że się najpierw świadomie brnie w kłopoty, a potem wychodzi z nich z czystym sumieniem. Taki kręgosłup moralny (w moim rozumieniu) pozwala (lub jeśli wolicie - daje szansę) uniknąć zabrnięcia na tyle daleko, kiedy owe decyzje stają się bardzo trudne. Uczucie takie jak miłość potrzebuje zwykle trochę czasu by się narodzić. Miłość to specyficzna (wyjątkowa) więź między ludźmi (chyba że się tę euforię hormonów towarzyszącą poznaniu osoby nazywa miłością) więc jest czas, by zapaliła się lampka alarmowa. I nie chodzi nawet o to, by się wówczas chować i uciekać, ale na przykład szczerze rozmawiać z tą drugą osobą. Przykładowo - powiedzieć o swoich uczuciach (czyli że się ma wrażenie, ba - skrywa chęć, by znajomość przeszła w coś więcej), że się człowiek tego boi, bo czuje zgodnie z własnym sumieniem, że jest to nie w porządku, że chce się spróbować - wspólnie - przekuć to w jakąś ciepłą przyjaźń albo decyduje jednak zakończyć znajomość. To taki moment, kiedy się można przekonać, czy facet to asekurant i egoista, czy faktycznie jego miłość do żony przeminęła i będzie gotów rozstać się z nią, jeśli nas pokocha. To właśnie brak zasad często sprawia, że się nie zastanawiamy nad tym co robimy a potem budzimy z ręką w nocniku.
Naprawdę z moich wypowiedz bije brak empatii, nieumiejętność współodczuwania?
A podsumowując moje rozważania nad moralnością dodam, że za cnotę uważam też zdolność wybaczania. Zatem posiadanie twardych zasad nie oznacza, że się nie jest świadomym własnej (i cudzej) ułomności, że z natury jesteśmy słabi a kontrolować emocje potrafią nieliczni. Wyznam szczerze (heh, przeca widać!) że jestem człowiekiem zasadniczym - i uczę się sobie wybaczać, bo do tej pory mam ogromny żal do siebie o wszystkie te momenty, kiedy łamałem swoje zasady (akurat inne niż te o których dyskutujemy;)). Tak, to jest problem, za bardzo czasem przeginam w tę stronę i widzę że z czymś podobnym się borykasz shadowmere. Ale mimo wszystko nie widzę w samych zasadach jakiś łańcuchów krępujących moją wolność, jakichś klapek na oczy, raczej sposób na określenie swojej tożsamości, wskazówki do kształtowania charakteru. Tak serio - nie ma w tym co piszę żadnego sensu?

a wojny zostawmy na dyskusje w dziale 'historia'. O! Nie ma takiego działu? Buuuuu :why:

życzę wszystkim udanego weekendu!
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 24 kwi 2010, 17:11
yans, oczywiście, że to o czym napisałeś ma sens... z punktu widzenia zasad i społeczeństwa, ale raczej nie z punktu widzenia osób, które podejmują próby zdrad, czy "rozbijania" cudzych związków. :roll:
Myślę, że niezłym zobrazowaniem mechanizmu zdrady czy poszukiwania partnera/partnerki w cudzym związku, jest uczucie głodu. Gdy przez długi czas nic się nie jadło, to przy pierwszej okazji człowiek rzuca się łapczywie na jedzenie, a przy tym nie zastanawia się czy wtedy "wypada" mlaskać, czy można "jeść palcami", czy po długiej abstynencji żywieniowej, przejedzenie nie spowoduje problemów zdrowotnych albo czy to co się je nie pochodzi czasem z cudzego sadu, ogrodu czy poletka.

Inaczej mówiąc, powoływanie się na zasady społeczne, reagowanie oburzeniem gdy chodzi o zdrady lub rozbijanie związków nie wydaje się być fair, skoro najczęściej nie było (i nie ma) reakcji, gdy "tuż za ścianą" wychowywane są dzieci na "pustyniach uczuciowych". A przecież nie od dziś wiadomo, że "warunki emocjonalne" w jakich człowiek się wychowuje, mają ogromny wpływ na jego późniejsze życie, na to jakie będzie budował relacje z innymi, czy będzie potrafił to robić samodzielnie, czy też będzie "podkradał" "podpatrzonych" cudzych partnerów/cudze partnerki. :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

Avatar użytkownika
przez soulfly89 25 kwi 2010, 14:08
Natascha napisał(a):Poza tym uważam, ze małżeństwo, w którym facet tęskni do innej baby już jest skończone.


Zgadzam się, to prawda, ale w takim wypadku trzeba poczekać aż skończy się oficjalnie. Bo są przypadki kiedy mężczyzna ma kochankę i żonę jednocześnie PRZEZ LATA i wtedy ani związek z żoną ani z tą drugą nie jest pełny i wychodzą z tego same nieszczęścia... Bo jak przyjdzie co do czego może się okazać, że on wcale nie chce od żony odchodzić, bo alimenty, bo mu wygodnie itd... Znam taki przypadek.

A poza tym to ja się mogę oburzać na co mi się podoba :P Każdy czasem łamie swoje zasady, bo jesteśmy tylko ludźmi, ale czy to znaczy że nie mamy prawa się oburzać jak ktoś robi coś złego? Chyba mamy, mi tam czasem pomaga się opamiętać jak ktoś się na mnie oburzy ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez miki74 27 kwi 2010, 16:05
Shadowmere napisał(a):Każdy jest świetnym teoretykiem i moralistą.W życiu wychodzi inaczej,ale z poglądów każdy jest jak kryształ.
Nie zgadzam się z tą tezą. Na przykład Ty "z poglądów" nie jesteś jak kryształ. ;) Przepraszam za osobistą uwagę. Teza, że wolne osoby nie odpowiadają za to, że przyczyniają się do rozbijania cudzych rodzin jest wstrząsająca. To może ja okradnę sąsiada i będę miał spokojne sumienie, bo to jego wina? W końcu to on zostawił otwarte mieszkanie i to jest jego mieszkanie, za które on odpowiada i on go nie zabezpieczył... Podoba Ci się taka moralność?
miki74
Offline

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

Avatar użytkownika
przez Majster 27 kwi 2010, 16:14
miki74 napisał(a):
Shadowmere napisał(a):Każdy jest świetnym teoretykiem i moralistą.W życiu wychodzi inaczej,ale z poglądów każdy jest jak kryształ.
Nie zgadzam się z tą tezą. Na przykład Ty "z poglądów" nie jesteś jak kryształ. ;) Przepraszam za osobistą uwagę. Teza, że wolne osoby nie odpowiadają za to, że przyczyniają się do rozbijania cudzych rodzin jest wstrząsająca. To może ja okradnę sąsiada i będę miał spokojne sumienie, bo to jego wina? W końcu to on zostawił otwarte mieszkanie i to jest jego mieszkanie, za które on odpowiada i on go nie zabezpieczył... Podoba Ci się taka moralność?

Czekałem na taką właśnie reakcje. Podoba mi sie, ze nie ja jeden widze skrzywienia w rozumowaniu Shadowmere. Osobiście kojarzy mi sie to z logiką Kalego: Jak Kali ukraść krowa - to dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowa - to bardzo źle.. Droga kolezanko, zasady wlasnie na tym polegaja, ze zaden Kali ich nie przekręci: kradzież krowy zawsze bedzie zła, bez względu na to kto i komu ją podwędził ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez Shadowmere 27 kwi 2010, 17:14
Majster, -nawet jeśli z poglądów nie jestem "jak kryształ",istotne jest to,że z moje zachowanie jest na tym polu kryształowe..Moje zasady to moje zasady-wspomnialam już o tym,że nie zrobiłabym czegoś takiego.Co nie oznacza,że uważam to za słuszne.Ktoś obcy poprosił o poradę-sądzę,że nie po to by usłyszeć jak 20 osób deklamuje swój kodeks etyczny.
Szczerze żałuję,że w życiu bylam szlachetna i lojalna.Dostalam za to tylko w dupę.Od ludzi o (o dziwo) kryształowych poglądach.A o hipokryzji panie majster słyszałeś?Odniosłam się do tego w topiku CHAD..

[Dodane po edycji:]

nazwales swoich wspoltowarzyszy ze szpitala "psycholami na maksa"i opisywales jak to "zszedłeś do nich"(że niby do ich poziomu??),a pozniej robiłeś wykład jakiemuś biednemu nastolatkowi ,który przypadkowo użył słowa "czubki".HIPOKRYCI sobie mogą gadać.W gadaniu są najlepsi.
Shadowmere
Offline

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez Natascha 27 kwi 2010, 19:11
Shadowmere całkowicie się z Tobą zgadzam a wszystkim prawiącym morały życzę, żeby ich przypadkiem życie nie zweryfikowało.
Natascha
Offline

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez yans 27 kwi 2010, 19:37
Tak jak pisałem wcześniej - już raz mi zasady pomogły w podobnej sytuacji i nie musiałem nic weryfikować :great:. Ułomność natury ludzkiej pociąga za sobą skłonność do usprawiedliwiania swoich czynów. Zbyt nadmierne zasłanianie się życiem i przejściami szybko zmienia się w wymówkę. To już lepiej mają ludzie pozbawieni zasad, którzy świadomie i z premedytacją zdradzają czy "niszczą" cudze związki, z pobudek czysto egoistycznych. Nie muszą potem sobie niczego tłumaczyć i śpią spokojnie.
Zrobisz Natasha tak, jak sobie postanowisz. Sama jesteś kowalem swojego losu. Ja życzę wszystkim którzy kierują się w życiu zasadami, by w trudnych chwilach nie zabrakło nam sił by w nich wytrwać ;)
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez Natascha 27 kwi 2010, 19:52
Yans ja na szczęście nigdy nie byłam w podobnej sytuacji (no chyba, że o czymś nie wiem :shock: ) i mam nadzieję, że nigdy nie będę.
Spotkało mnie w życiu sporo złego, co nauczyło mnie dość cynicznie patrzeć na świat. Uważam, że nie da się przejść przez życie nikogo nie krzywdząc. Poza tym czy obca osoba się mną przejmuje?- Nie. Nie widzę więc powodu by bardziej troszczyć się o szczęście obcej dla mnie osoby- niż o swoje własne.
Natascha
Offline

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez yans 27 kwi 2010, 20:39
Jej Natascha, przepraszam za moją gafę, potraktowałem Cię jako osobę, która rozpoczęła ten temat. Nieuważny jestem. Stąd taki "wydźwięk" ostatnich zdań.
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez miki74 27 kwi 2010, 21:09
Co innego jest mieć zasadę - nie ruszam cudzych rodzin i złamać ją, bo życie różne zna przypadki. A co innego z góry zakładać, że dziewczyna rozbijająca cudzą rodzinę (z dzieckiem) jest niewinna, bo ona nie zna żony.

Jasne i proste zasady są ważne w życiu, mają wartość i warto ich przestrzegać. Mimo, że czasem ludzie ze względu na swoją ułomność je łamią. Co jest zrozumiałe. Lecz jeśli z góry zakłada się, że nie ma zasad, wszystko wolno i wszystko jest dopuszczalne (w tym okrucieństwo wobec dziecka - rozbijanie mu rodziny), to trzeba głośno przeciw temu protestować. I nie jest to hipokryzją.

Jakoś w pierwszych swoich wypowiedziach nie napisałaś, że byś tak nie postąpiła i dlaczego byś tak nie postąpiła. O ile pamiętam napisałaś coś przeciwnego - że dziewczyna nie potrzebuje się obwiniać i przejmować tą sytuacją, że stoi na krawędzi rozbicia komuś rodziny. :evil: Nie wzrusza Cię los dziecka, któremu tatuś powie pewnego pięknego wieczoru "słuchaj, kochanie, wychodzę i już nie będę mieszkał razem z tobą. Ale cię kocham". Trochę więcej empatii i wczucia się nie tylko w sytuację dziewczyny, która rozpoczęła ten wątek, ale również w uczucia i sytuację żony, a przede wszystkim bezbronnego dziecka. Czy już taka na tym świecie panuje do diabła nieczułość i bezduszność, że nikt nie myśli o dzieciach?! :evil:

A chłopak nie był bogu ducha winny za nazwanie ludzi chorych na schizofrenię "czubkami". Pomyśl, czy było im przyjemnie coś takiego przeczytać.
miki74
Offline

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez Shadowmere 28 kwi 2010, 11:03
nie.lepiej było borderom(rownież mnie),schizofrenikom, i psychotykom,że są psycholami na maksa.temat uważam za wyczerpany.

[Dodane po edycji:]

co do bezbronnego dziecka.lepiej dla niego,żeby nie mialo ojca lub mialo go raz w tygodniu,niż aby wychowywało sie w domu bez miłości.Natasza wspomniała coś o "reanimacji trupa".Cóż,moje dzieci w przyszłości-nie będą patrzec na reanimacje trupa,nie będe sie plaszczyć przed ich tatusiem,jeśli zdecyduje sie na inną kobietę.

Jestem z rozbitej rodziny, i nie uważam tego za straszny koszmar.Wybaczyłam tamtej kobiecie,że zabrała mi Tate.I cieszę się,że moja matka nie ułożyła mi w swoim zachowaniu następującegpo schematu:płaczliwa baba błaga(!) męża o powrót,mówi,że "zrobi wszystko",byle jej nie zostawiał.Nie jestem taką babką.wiadomo,że jeśli facet mimo związku małżenskiego rozgląda sie za innymi "łupami",to ZWIĄZEK jest skonczony.
Konkluzja na koniec:to jest moje zdanie,i nie zmienicie go.Wy macie swoje zdanie-ja też nie zamierzam go modyfikować.Ten temat założyła OOna-i to jej odpowiadajcie,bo to Ona potrzebuje pomocy i nakierowania.
Shadowmere
Offline

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez **onaa 28 kwi 2010, 11:40
większość osob ma tu racje...
nie powinno sie pakować w cudze małużenstwo tylko ze czasem jest łatwo tylko powiedzec człowiek sam nie wiem kiedy zaczyna przekraczac granice kiedy przestaje panowac nad swoimi uczuciami... ja zwsze bylam bardzo silna emocjonalnie ale chyba do czasu moze i jestem młoda ale duzo juz przezyłam...


a teraz co sama płace za swoją. głupotę tak głupote...
bo On ostanio jest jakiś nie obecny nie potrafie do niego dotrzec nie wiem co sie dzieje nie mamy jak sie spotkać...( a może on niechce poprostu ) nie wiem...

ale to ja etraz czuje sie okropnie i boje sie najgorszego;/... ale chyba bym chciała zeby mi powiedzeł konioec bynajmniej by go znienawidziła i by mi przeszło z czasem...

bo wiem ze dluzej to ja tego nie wytrzymam emocjonalnie .... czyje ze jak tak dalej bedzie to popadne w jakąś depresje ...

niewiem dlaczego bylam taka glupia i dałam zniszczyc sobie poczęści zycie... pogubiłam sie strasznie...
i boje sie ze teraz to juz zadnem,u facetowi nie zaufam!!!

to wszytsko odebrało mi chęc do zycia...ale mam co chciałam?? nie prawdasz;/
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
23 kwi 2010, 11:46

Re: zagubiona w swoim życiu dziewczyna

przez Natascha 28 kwi 2010, 16:08
Moja droga **onaa, nie należę do tych wygrażających palcem i powtarzajacych- Nie wolno! Tak się nie robi!
Doskonale wiem jak życie potrafi zaskoczyć i że czasem zasady idą w kąt.
Bardzo mi Cię żal bo domyślam się jaka jesteś rozdarta i jak Ci ciężko. Zgadzam się z Shadowmere, że to on jest głównym winowajcą w tej sytuacji. Nie dość, ze nie szanuje własnej rodziny to jeszcze zawrócił w głowie młodej dziewczynie- zabawił się- a teraz zanosi się na to,ze chce zabrać zabawki i jak gdyby nigdy nic wrócić do żony. Natomiast całe negatywne emocje mają się skrupić na Tobie. Moim zdaniem obrzydliwie Tobą manipulował i bardzo Cię skrzywdził.
Myślę tez, ze nie powinnaś pozwolić mu na nie poniesienie za to żadnych konsekwencji. Gdybym była na twoim miejscu nie zostawiłabym tak tego. Czułabym się wykorzystana i powiedziałabym o wszystkim jego żonie. Myślę, że powinna wiedzieć z kim sypia.
Natascha
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 7 gości

Przeskocz do