Nie wiem co mam robić..

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nie wiem co mam robić..

przez rafał01 28 mar 2010, 01:27
Witam serdecznie,

Mam 18 lat, moja dziewczyna również. Znamy się od 4 lat, gdyż chodzimy do tej samej szkoły (obecnie klasy). Między nami zaiskrzyło coś od mniej więcej 20 grudnia, a razem jesteśmy od 2 stycznia.. Nasz związek był świetny. Rozumieliśmy i pomagaliśmy sobie nawzajem w każdym momencie. Po prostu byliśmy szczęśliwi (przynajmniej ja..). Mniej więcej 2 miesiące temu dowiedziałem się od niej, że podejrzewa u siebie schizofrenię i chodzi do psychologa. Chciała mnie uprzedzić, abym nie pakował się w związek z "wariatką" (jak ona siebie określała). Strasznie ją kocham, więc powiedziałem, że pomogę jak tylko będę mógł, i jej nie opuszczę. Badanie mózgu nie wykazało żadnego defektu, toteż byłem pełen nadziei, iż wszystko będzie dobrze. Zdarzały jej się dziwne napady (wtedy nie wiedziałem jeszcze, że to nerwica), szczególnie przed występami publicznymi, problemy ze snem, bóle głowy, bardzo częste zmiany nastroju (raz śmiech, raz smutek), raz jej było zimno, za chwilę gorąco, mimo moich komplementów i próby podbudowania jej samooceny, ciągle miała ją niską.. Chciała być perfekcjonistką, i mimo, iż osiągała duże sukcesy, ciągle uważała, że to za mało.. Kochałem ją taką, jaka jest, bardzo próbowałem jej pomóc..

Trzy tygodnie temu próbowała popełnić samobójstwo (tabletki). Zadzwoniła do mnie i przepraszała mnie.. Jak najszybciej pojechałem i zadzwoniłem po pogotowie. Wyratowali ją, przewieźli do szpitala psychiatrycznego, w którym jest do dzisiaj. Ciężko mi było na początku się przyzwyczaić do tego szpitala.. Jednak odwiedzałem ją codziennie, aby czuła, że ma osobę ,która ją kocha. Aby wiedziała, że ktoś przy niej jest. Zresztą podobnie czynili jej rodzice. Lekarze zdiagnozowali nerwicę. I rzeczywiście jest to wg mnie diagnoza prawidłowa. Lęki przed szkołą, przed ocenami, przed ludźmi (którzy, jak ona uważa, źle jej życzą) itd.. W szpitalu miała kilka ataków, właśnie na myśli o szkole, o presji itp. Robiłem wszystko, co mogłem. Chciałem ,aby wiedziała, że ją kocham, że jej nie opuszczę (twierdziła, że na nią nie zasługuję. Od razu kontrowałem takie myślenie)..

Zawsze między nami czułem niesamowitą "chemię", jednak parę dni temu zauważyłem u niej zmianę. Tak jakby coś się zmieniło, coś uleciało. Z dnia na dzień coraz bardziej to odczuwałem. Wczoraj po prostu spytałem się o co chodzi. Okazało się, że poznała tam innego faceta (już wyszedł ze szpitala), z którym się całowała (właśnie te parę dni temu, kiedy zauważyłem tę zmianę).. Twierdzi, że nie wie, jak to się stało.. Powiedziała, że potrzebuję przerwy, że mam nie przyjeżdżać, bo ona musi sobie wszystko uporządkować i przemyśleć. Nie potrafiła powiedzieć, że nic nie czuję do tego faceta, ani tego, że mnie kocha. Jak mówi, miała też przez tą sytuację bardzo silny atak (że jest beznadziejna jako dziewczyna, że poświęcam się dla niej, a ona odpier*** coś takiego).. Nie wiem już, co mam robić. Czekać na nią? Walczyć? Angażować się? Po tym wszystkim ,co dla niej zrobiłem, ona idzie do innego, tak po prostu.. Wniosek nasuwa się sam, ale ja ją naprawdę kocham i nie chcę z niej rezygnować, gdyż mimo wszystko jestem z nią szczęśliwy. Jeszcze tydzień temu mówiła mi, że mnie kocha. Teraz już nie wiem, jednak ona twierdzi, że nie chce ze mnie zrezygnować i żałuje tego, co zrobiła.. Jednak czy mam jakąkolwiek gwarancję, że się to nie powtórzy? Mogła mnie mieć zawsze, byłem gotów zawsze pomagać i wspierać ją w jej chorobie.. A teraz po prostu nie wiem. Stwierdzam, że bycie dobrym po prostu się nie opłaca. Nie wiem, czy mam się wycofać. Nie wiem ,czy powinienem o nią mimo wszystko się starać. Głowa mówi, uciekaj jak najdalej i zajmij się przede wszystkim sobą, a serce co innego (brzmi to strasznie banalnie, ale niestety tak jest).. Nie wiem ,co mam robić.. Na razie chcę dać jej i sobie czas..

Po wyjściu ze szpitala zaczyna psychoterapię.


Przepraszam za chaos, ale jestem już zmęczony tym wszystkim..
Dzięki za wysłuchanie, pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 mar 2010, 00:13

Re: Nie wiem co mam robić..

Avatar użytkownika
przez Majster 28 mar 2010, 08:06
W kilku punktach:
1. Schizy nie ma - w nerwicy bardzo czesto chory roi sobie przerowne, grozne schorzenia, w tym inne psychiczne. Niska samoocena jest elementem obrazu klinicznego nerwicy, depresji, fobii - i jest to typowe dla zaburzen afektu.
2. Jesli twierdzisz, ze dosc dlugo jest w szpitalu, to zapewne bierze tam jakies leki. Wplyw leków na psyche moze byc naprawde przedziwny, generalnie potrafi rozbujac emocjami dosc konkretnie. Do tego dochodzi mlody wiek i typowa dla niego burza hormonalna. Mysle, ze po jej wyjsciu ze szpitala, tamten zwiazek ma wszelkie szanse aby nie przetrwac.
3. Twoja walka moze na nic sie nie zdac, bo to, co ona zrobi, jest jej decyzją a nie Twoją. Ale przyczaj sie i jesli jej to nie przeszkadza, to zadzwon do niej raz dziennie, zeby pamietala co traci.
Powodzenia ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Nie wiem co mam robić..

Avatar użytkownika
przez Mizer 28 mar 2010, 14:10
Szpitale psychiatryczne mają to do tego, że tam ludzie zżywają się ze sobą bardzo bardzo szybko. Tworzą świat oddzielny od tego "na zewnątrz", gdzie wszyscy się rozumieją i tak na prawdę jeden drugiego zaraża przekonaniem, że to co na zewnątrz to jest masakra i wreszcie są w normalnym miejscu, walić wszystkie osoby spoza. Nie jest to do końca świadome, po prostu jak się stamtąd wychodzi to się czuje, że odechciewa się kontaktów z osobami, które "nie rozumieją", ludzie sami zamykają się w swoich słoikach.

Moim zdaniem przejdzie jej. Bo mimo wszystko wychodzi się stamtąd i zaczyna nowe życie. Myślę, że jak wyjdzie- Ciebie będzie potrzebowała najbardziej. Szpital psychiatryczny to pranie mózgu :P:P
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nie wiem co mam robić..

Avatar użytkownika
przez Honey_lady 28 mar 2010, 15:59
Rafał, jeśli mogę Ci doradzić, to nie podejmuj żadnych decyzji wiążących w tej chwili. Nie decyduj się na opuszczenie swojej dziewczyny, musisz zrozumieć pewną właściwość nerwicy- to choroba z nazwy atakująca nerwy, a w rzeczywistości powoduje totalne zamieszanie w emocjach. Szczególnie podczas ostrej fazy choroby, gdzie dominują lęki i brak pewności siebie. Obniżona samoocena i brak chęci do życia mogą sprawić, że Twoja dziewczyna będzie błędnie postrzegać otaczającą ją rzeczywistość. Piszesz, że podejmie ona terapię, i dobrze. Istnieje jedna bardzo ważna zasada, aby podczas terapii nie wolno podejmować decyzji , które mogą znacząco zmienić życie (rozwody, rozstania, opuszczenie rodziny itp). Decyzje tę są bowiem często robione pod wpływem impulsu, nagłej zmiany nastroju. Powiem Ci, że ja musiałam podpisać taki dokument przed moją terapią na oddziale dziennym, że nie bedę niczego ważnego zmieniać w moim zyciu podczas trwania terapii. To powie Ci każdy psycholog. Ja byłam przez moment gotowa zostawić męża. Na szczęście do tego nie doszło. Nie każ swojej dziewczynie wybierać, nie oczekuj od niej teraz trafnych decyzji. Ona może nawet zastanawiać się, czy jest w stanie kogokolwiek kochać, czy sama zasługuje na miłość. Bądź przy niej nawet jako przyjaciel. Koniecznie ją wspieraj, ale nie odciążaj. Sama musi zmierzyć się ze swoimi lękami, "demonami". Powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
04 maja 2009, 13:46
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nie wiem co mam robić..

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 28 mar 2010, 17:36
Twierdzi, że nie wie, jak to się stało..

Od nerwicy rozumu się nie traci.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Nie wiem co mam robić..

przez takajakaś18 28 mar 2010, 19:43
niew eim czy choroba ja tłumaczy ,ale kazdy popełnia błedy.Daj Wam czas i upewnij sie ,czy naprawde Cie kocha ,czy potrzebuje tylko Ciebie,bo ja kochasz i dajesz jej wsparcie..z 2 strony jakbym chciala ,zeby ktos mnie kochal mimo choroby i byl tak wyrozumialy i sklonny do poswiecen :roll:
trzymaj sie bedzie dobrze;)
takajakaś18
Offline

Re: Nie wiem co mam robić..

przez rafał01 28 mar 2010, 23:26
Dzięki wielkie wszystkim za pomoc i odpowiedzi.

"Szpitale psychiatryczne mają to do tego, że tam ludzie zżywają się ze sobą bardzo bardzo szybko. Tworzą świat oddzielny od tego "na zewnątrz", gdzie wszyscy się rozumieją i tak na prawdę jeden drugiego zaraża przekonaniem, że to co na zewnątrz to jest masakra i wreszcie są w normalnym miejscu, walić wszystkie osoby spoza."

No i dokładnie to samo zauważam. Ona nie tylko mnie w sumie odtrąciła, ale i swoich rodziców. Czuje się w tym szpitalu dobrze, bez stresu, bez obowiązków, ma właśnie ludzi, którzy ją dobrze rozumieją. No ale tak, jak napisałaś, niedługo stamtąd wyjdzie i znowu powróci do tego świata zewnętrznego. Jeżeli będzie tego chciała, postaram się ją mimo wszystko wspierać. Chociaż tak jak napisał "człowiek nerwica", rozumu się od nerwicy nie traci.. Stąd moje wątpliwości..

W każdym bądź razie dam sobie i jej czas. Upewnię się ,czy naprawdę mnie potrzebuję.

Dzięki wszystkim za pomoc ;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 mar 2010, 00:13

Re: Nie wiem co mam robić..

przez magdalenabmw 29 mar 2010, 11:46
Rafał, czytając o Twojej dziewczynie to jak bym czytała o sobie :( Z tą różnicą że ja nie próbowałam się zabić, nie leżałam w psychiatryku i nie mam niskiej samooceny. Reszta się zgadza.

Dlatego napiszę Ci co się u mnie działo i możesz porównać.
Jak zaczęłam chorować na nerwicę lękową to miałam te same objawy co Twoja dziewczyna, miałam wtedy 18 lat. Dostałam leki (które zapwne je też Twoja dziewczyna w tym szpitalu). Po tych lekach zgłupiałam, całkiem wyłączył mi się zdrowy rozsądek! - rzuciłam mojego chłopaka (wtedy byłam z nim od pół roku ponad), uderzyłam go, wyzywałam, zdradzałam, spotykałam się z innymi... A on płakał, prosił... Odstawiłam te leki. Pare miesięcy jeszcze byłam poryta, ale potem mi przeszło. Czułam się jak szmata przez to co zrobiłam... :-| Ale on WALCZYŁ o mnie, bo kochał. Kocha do dziś, już zaraz 3 lata będą.

Jaki wniosek? Bardzo prawdopodobne że to 'nie ona' te decyzje podejmuje ale 'leki'. I jak przestanie je jeść albo je zmienią, albo te się ustabilizują...nie wiem...to się zmieni. Jeśli ją kochasz to walcz o nią jak mój kochany o mnie, bo jak widać z nerwicą da się żyć i da się ją wyleczyć, ja teraz dziecko i ślub planuję :smile:

Zastanów się czy naprawdę ją kochasz. Jeśli tak, to walcz.

p.s. Skoro to nerwica to nie ma się co bać, to jest zaburzenie a nie tak poważna choroba jak schizofrenia.
magdalenabmw
Offline

Re: Nie wiem co mam robić..

przez rafał01 29 mar 2010, 23:15
Szczerze mówiąc podniosłaś mnie nieco na duchu, że jednak wszystko może się dobrze skończyć ;). Nie łatwo mi będzie o nią walczyć, mimo, iż ją kocham, i nie mam co do tego wątpliwości. Zawsze coś pozostaje, i nie wiem, czy potrafił będę tak po prostu o tym zapomnieć. Jednak mimo wszystko, walczyć będę.

Dzięki wielkie za odpowiedź,
Pozdrawiam ;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
28 mar 2010, 00:13

Re: Nie wiem co mam robić..

przez lady_destroy 29 mar 2010, 23:28
rafał, przede wszystkim ogromnie Cię podziwiam, pomimo bardzo młodego wieku wydajesz się być bardzo dojrzały emocjonalnie, nie skreślasz dziewczyny, kochasz ją, wspierasz w chorobie i walczysz o nią. to dzisiaj nieczęsto się zdarza. gratuluję, a ta dziewczyna to szczęściara, że Ciebie ma. jeśli chodzi o tę nerwicę, lekarzem nie jestem i nie wiem, ale wiem, że to bardzo częsta choroba w dzisiejszych czasach. w tej dziewczynie częściowo dostrzegłam siebie, co prawda aż takich przeżyć jak ona nie mam, ale też mam niską samoocenę i ciągły lęk przed oceną innych, dążenie do perfekcjonizmu. to strasznie utrudnia życie, na szczęście podobno można wyleczyć :) zajęli się nią lekarze, podadzą jej leki, pójdzie na psychoterapię, więc sądzę, że będzie dobrze. życzę, aby dobrze się Wam ułożyło, pozdrawiam
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: Nie wiem co mam robić..

przez stefi 29 mar 2010, 23:45
Zgadzam sie ze wszystkimi komentarzami do postu Rafała.

Bycie dobrym oplaca sie tylko sie nie poddawaj!
..i za duzo nie mysl..
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
13 paź 2009, 17:37

Re: Nie wiem co mam robić..

przez magdalenabmw 30 mar 2010, 12:27
rafał01 napisał(a):Szczerze mówiąc podniosłaś mnie nieco na duchu, że jednak wszystko może się dobrze skończyć ;). Nie łatwo mi będzie o nią walczyć, mimo, iż ją kocham, i nie mam co do tego wątpliwości. Zawsze coś pozostaje, i nie wiem, czy potrafił będę tak po prostu o tym zapomnieć. Jednak mimo wszystko, walczyć będę.

Dzięki wielkie za odpowiedź,
Pozdrawiam ;)



Uwierz mi że mój partner wybaczył mi tysiąc razy gorsze rzeczy niż pocałunek z innym (jak byłam na tych cholernych lekach) a jednak zapomniał o tym i jesteśmy szczęśliwi.
Miłość WSZYSTKO zwycięży.
magdalenabmw
Offline

Re: Nie wiem co mam robić..

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 mar 2010, 18:58
A ja nadal jestem zdania,że leki nie pozbawiają zdrowego rozsądku i normalnego myślenia.
Nie ma co sie usprawiedliwiać lekami.
Co do kwestii wybaczania,to jest juz indywidualna sprawa tych dwojga ludzi(autora i jego dziewczyny).najważniejsze jest to czy naprawdę żałuje tego co zrobiła,czy nie ma zamiaru być z tym drugim.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do