Nadopiekuńczy rodzice

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 19 mar 2010, 23:11
Witaj legendarny X-manie :D

Skoro planujecie wspólne życie, może warto już teraz zmienić adres meldunkowy (mimo biurokratycznych uciążliwości z tym związanych) ? Dzięki temu rodzice mieliby mniej powodów do "inwigilacji".
Oczywiście to tylko półśrodek.

Najistotniejszy jest ton Twoich rozmów. A najprawdopodobniej w trakcie tych rozmów jesteś wobec nich bardzo uległy, niezdecydowany...
Najlepszym byłby ton spokojny, ale stanowczy, choć pewnie nieraz rodzice tak podgrzeją atmosferę, że mogą puścić Ci nerwy.
Może Magda zgodzi się poćwiczyć z Tobą wypracowanie takiej stanowczości ? Spróbuj Jej narzucić jakieś zdanie (choćby absurdalne) i obserwuj, jak się przed tym broni, jak odmawia. A później w ramach Twoich ćwiczeń, odwróćcie role. ;)

Odkładanie ważnych spraw na później, jak najbardziej ma związek z nadopiekuńczością rodziców. Zawsze podważali Twoje decyzje, nie zgadzali się z nimi, nie wspierali Twoich wyborów, więc nigdy nie byłeś pewny czy postępujesz właściwie, bo i tak ich reakcja była taka sama. Dlatego, na wszelki wypadek, by nie popełnić błędu... unikasz podjęcia decyzji, odkładając ją "na później".
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez magdalenabmw 20 mar 2010, 00:06
Dobra, spróbuję poćwiczyć tą stanowczość.
Z meldunkiem muszę jeszcze poczekać głównie ze względów finansowych - wyższy czynsz i sporo droższe ubezpieczenie na dwa auta także musimy jeszcze trochę się odkuć finansowo poza tym Madzia się boi że ją zostawię a nie będę się chciał wyprowadzić, hehehe :D

Miki- nawet gdybym się z nią rozstał to nie powiedziałbym ci o tym bo jestem pies ogrodnika i nawet jak sam nie zjem to obcemu nie dam :D

Pozdrawiam, chłopak Magdy.
magdalenabmw
Offline

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez magdalenabmw 20 mar 2010, 18:08
Amon_Rah - to ja, Magda :smile: X jest w pracy :smile: Tak, w końcu się wkurzę, już się wkurzam bo ile można... Za każdym razem jak słyszę ich rozmowę przez telefon to mam ochotę wrzasnąć :''Weż jej w końcu powiedz żeby się od ciebie odpier*oliła!!!''... ale zawsze coś mnie powstrzymuje... chyba mój anioł stróż :roll: ;)

Na mnie się obrazili śmiertelnie bo im się nie dałam niańczyć i żyję. On też może. Tylko weż go przekonaj... :roll:
magdalenabmw
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez magdalenabmw 20 mar 2010, 18:42
Amon_Rah napisał(a):No toteż mówię właśnie...


Mówisz, mówisz.. Ino jeszcze powiedz JAK go przekonać do takiej stanowczej rozmowy? :roll:
magdalenabmw
Offline

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez magdalenabmw 20 mar 2010, 19:26
Niejedna, oj niejedna... Spróbuję, ale ciężko mi bo widzę że on chce ale się boi. Że znowu się obrażą, że znowu będzie mieć poczucie winy.. Szkoda gadać.

On i rodzice to coś takiego jak ja i nerwica- przeszkadza mi to i chcę to zmienić ale nie robię wszystkiego co powinnam aby było inaczej :?

Bądz co bądz dziękuję za rady i wsparcie :smile:
magdalenabmw
Offline

Re: Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 20 mar 2010, 20:04
Każdy człowiek w życiu popełni wiele błędów, być może narobi wiele świństw, ale to właśnie rodzice (póki żyją), jako ostatnie osoby postawią krzyżyk na własnym dziecku. Wcześniej zrobi to np. małżonek/a, partner/ka, własne dziecko...
A domaganie się (choćby w gorącej kłótni) swobody dla siebie, jest w gruncie rzeczy błahostką w porównaniu z innymi błędami, za które rodzice mogą się na prawdę obrazić.

Poza tym, jak pokazuje przykład mamy Amon_Rah, nadopiekuńczy rodzice nie wytrzymują "nieskończoność" w swej obrazie - "pękają" szybciej, niż ktokolwiek inny. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez agusiaww 20 mar 2010, 20:23
Przeczytalam wszystkie posty, i stwierdziłam po tym że to głownie problem dla Magdy. X w sumie nie opisał nadopiekunczosci rodzicow, telefony 2 razy w tygodniu lub powtarzanie tego samego to nie jest nadopiekunczosc. Pokusiłabym sie nawet o stwierdzenie ze to Magda napedza go do tego, by "ustawił" rodziców. Ja mieszkam 500 km od mamy, dzwonimy do siebie nawet codziennie :smile: :smile: i nie uwazam tego za nadopiekunczosc. Owszem nie ingeruje w moje decyzje, ale ma swoje zdanie i je wypowiada. Ja tak samo postepuje w stosunku do niej. Uwazam ze X powinien sie nauczyc asertywnosci, i powiedziec stanowczo jak matka mowi po raz e-nty: Mamo, powtorzylas to juz ktorys raz, a teraz koncze rozmowe :) Dobranoc, papa. I tyle. Natomiast to co opisal X nie jest zadna miara nadopiekunczoscia, taka rola rodzicow, zeby sie martwic o swoje dzieci i bablac nad uchem.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez magdalenabmw 20 mar 2010, 21:33
Wenta napisał(a):Musisz się nauczyć jednak, ze bez względu na wiek X, matka jest zawsze najważniejszą osobą w życiu.
Matka jest i zostanie pierwszą kobietą w jego życiu, to ona wychowala go na takiego czlowieka w ktorym sie zakochalas kiedy , więc powinnas być wdzięczna, że go tak wychowala.
.



Nie zgadzam się z tym. Nawet on sam często powtarza że to ja jestem JEDYNĄ kobietą w jego życiu i kocha mnie najbardziej, mówi też że bardziej niż matkę choć to inna miłość.

I nie uważam aby to był mój problem. Bo gdyby to był tylko i wyłącznie mój problem to X nie siedziałby wieczorami i się nie zamartwiał nad tym!

I może dla Was to jest 'zwykła' relacja a nie nadopiekuńczość ale najwidoczniej same byłyście wychowane w takim domu. U mnie w domu relacja była o wiele zdrowsza. Mam 20 lat a nikt nie ingeruje w moje życie :?
I dziwię się że dla Was robienie kazań i prawienie morałów albo 'daj ci wypiorę, daj ja zrobię' dla 25 latka ze strony matki to jest coś normalnego :?

Dla mnie i dla niego to NIE JEST normalne.
magdalenabmw
Offline

Re: Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez agusiaww 20 mar 2010, 22:16
Podejscie matki ze mu ciuchy wypierze, to nic innego jak dbalosc o syna, moze w Twoim domu Magda-bez urazy -nie dbano o Ciebie tak jak sie powinno-skoro widzisz problem wdwoch telefonach tygodniowo i w tym ze matka che zadbac o syna. Poza tym X napisal bardzo blahe powody, Ty tak samo. Wydaje mi sie ze za bardzo rozdmuchujesz te sprawe, nadopiekunczosc bylaby wtedy gdyby rodzice codziennie u Was bywali, dzwonili po kilkanascie razy, przywozili obiadki itd. Moim zdaniem jest to stanowczo wyolbrzymione, tym bardziej ze Ty chcesz postawic na swoim. Pisałas ze byl taki okres, a teraz sie uspokoilo, nadopiekunczoscia nie jest to ze matka chce zadbac o syna, czy wykonuje dwa do jednego telefonow tygodniowo. Poza tym dla rodzicow, dzieckiem pozostaje sie do konca zycia, chociaz zmieniaja sie relacje. Ja widze tutaj glownie problem z asertwnoscia Twojego faceta, powinien porozmawiac z rodzicami, ze teraz TY wykonujesz babskie prace i bedziesz prac jego portki :mrgreen: oraz jak napisalam w poprzednim poscie, zakonczyc rozmowe jezeli cos jest powtarzane po kilkanscie razy, dojrzalosc to tez samodzielnosc podejmowanai decyzji, realizowania ich. Polecam takze zastanowic sie nad soba,,,i odpowiedziec na pytania: Czy jezeli Ty bedziesz miec dziecko nie bedziesz do niego dzwonic, w ogole zostawisz go i olejesz? bo wydaje sie ze takie postawienie sprawy by Ci odpowiadalo. X SAM NAPISAL WYRAZNIE ZE TO PI ER DOLY. [b][/b] Natomiast co do jego pytania, ze odklada sprawy na pozniej, to jest nic innego jak lenistwo i brak odpowiedzialnosci. Od razu mowie, ze kazdy ma tak -ale od czasu do czasu-nie mozna robic tak non stop, trzeba sie uczyc to zwalaczac i motywowac do dzialania.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Nadopiekuńczy rodzice

przez magdalenabmw 21 mar 2010, 02:10
Agusia- ja z moją mamą czasem nawet codziennie rozmawiam, ale są to rozmowy typu 'co słychać, jak się czujesz, kiedy wpadniesz' a nie trucie dupy, wtrynianie się w nie swoje sprawy, robienie kazań, morały, darcie się, dyskusje po milion razy... Ja nie mam nic przeciwko telefonom, odwiedzinom.. Ale niech to będą normalne telefony a nie jak do 5 letniego gówniarza który dostał pałę w szkole.
Co do prania- mamy swoje mieszkanie, swoją pralkę i nie życzę sobie żeby mi teściowa przyjeżdżała i zabierała się za pakowanie brudnej pościeli 'bo ona lepiej to zrobi niż ja' - no do cholery jasnej :? :-| A co ja rąk nie mam? Pralki nie mam?
U mnie w domu dbano o mnie ale uczono mnie też samodzielności. Kiedy byłam nastolatką już sama potrafiłam pranie wstawić i nie musiała mi mamunia pomagać. I dzięki temu jak się wyprowadziłam z domu to rodzice są dla mnie jak przyjaciele, a nie jak starzy którzy tylko trują dupę.

Wenta- BladeM nie gadam z Tobą. I nie wiesz o tym że jak masz dwa konta zbanowane to trzecie Ci też zbanują ? Taki jest regulamin.
magdalenabmw
Offline

Re: Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 21 mar 2010, 09:50
agusiaww napisał(a):Natomiast co do jego pytania, ze odklada sprawy na pozniej, to jest nic innego jak lenistwo i brak odpowiedzialnosci.
Pracujesz jako psycholożka i szafujesz takimi "ocenami" ? :shock: Wolę nie wiedzieć, co mówisz chorym na nerwicę... :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez agusiaww 21 mar 2010, 10:07
Magda to wlasnie jak napisalam, facet niech powie wyraznie i jasno ze juz bylo powiedziane x razy i zakonczy rozmowe :D Ty za niego tego nie załatwisz, to musi byc jego decyzja i jego sposob na wypracowanie w sobie granicy, ktorej rodzice nie moga przekroczyc. My tu mozemy sobie pisac, i pisac,,,i to nic nie zmieni,,jezeli i on nie bedzie chcial zmian.
Gods no wiesz jak nie bede w lazic w d.... jak TY :mrgreen: :mrgreen: Mam swoje zdanie i je wypowiadam :) I tak to brak odpowiedzialnosci, ale nastepnym razem czytaj ze zrozumieniem,,,napisalam dodatkowo ze kazdy ma tak czasami i to jest normalne, wazne by nie przerodzilo sie w stan ciagły (czytania ze zrozumieniem ucza w klasie I SP).
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 21 mar 2010, 10:37
Ooo robi się coraz ciekawiej, gdy ktoś się z Tobą nie zgadza, Twoją odpowiedzią jest próba upokorzenia. To bardzo "dojrzała" postawa, a do tego jaki warsztat pracy psychologa...
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Nadopiekuńczy rodzice

Avatar użytkownika
przez agusiaww 21 mar 2010, 11:12
Goods to nie jest proba upokorzenia, tylko ja napisalam nie w sensie oceniania kogos -a Ty skoczyles do mnie personalnie. To Ty zachowales sie nie fair, mozesz sie ze mna nie zgadzac, ale pisz na argumenty, a nie zachowujesz sie jak dziecko :) Jest takie przyslowie, w swoim oku belki nie widzisz, a winnym zdzlo zobaczysz, radze to sobie przemyslec. To ze sie poczules upokorzony swiadczy o tym, ze masz kompleksy(bo nie byl tego taki cel, troche dystansu do siebie, byla buzka usmieszek) poza tym pierwszy mnie zaatakowales, a nie postarales sie zrozumiec mojego przeslania. Ja tutaj nikogo nie oceniam, nie mam takiej potrzeby, jak sie z kims nie zgadzam, to pisze dlaczego , ale nie atakuje drugiej osoby, moge jedynie okreslic jak odbieram jego zachowanie i tyle. Poza tym rolą psychologa nie jest wylacznie głaskanie po głowce czy wsparcie,ale i potrzasniecie czlowiekiem, motywacja do dzialania, wskazanie zmian, sposobow, ktorych nalezy dokonac w swoim zyciu :) Ma to sie opierac na konkretach. Na koniec dodam, ze nie wystepuje tutaj jako psycholog, absolutnie nie popieram dzialania on-line jakie stosuja niktore osoby, ktore ukonczyly psychologie, gdzyz na przykladzie wielu osob, moge stwierdzic ze i w realnej rzeczywistosci nie znamy do konca czlowieka, tym bardziej przez net nie mozna zobaczyc kompleksowego obrazu problemu. Nasze uczucia sa subiektywne, trudno wyluskac to co jest zgodne z rzeczywistoscia, mozna jedynie domniemywac, ale to takie nic nie znaczce gdybanie (piszac jezykiem potocznym).

[Dodane po edycji:]

A wracajac do tematu - Asertywność – w psychologii termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych. Jest to umiejętność nabyta.

Asertywność to:

* umiejętność wyrażania opinii, krytyki, potrzeb, życzeń, poczucia winy,
* umiejętność odmawiania w sposób nieuległy i nieraniący innych,
* umiejętność przyjmowania krytyki, ocen i pochwał,
* autentyczność,
* elastyczność zachowania,
* świadomość siebie (wad, zalet, opinii),
* wrażliwość na innych ludzi,
* stanowczość.

Osoba asertywna ma jasno określony cel i potrafi kontrolować własne emocje, nie poddaje się zbyt łatwo manipulacjom i naciskom emocjonalnym innych osób.

Asertywność nie oznacza ignorowania emocji i dążeń innych ludzi, lecz raczej zdolność do realizacji założonych celów mimo negatywnych nacisków otoczenia, racjonalną dbałość o własne interesy z uwzględnieniem interesów innych. Asertywność to obok empatii podstawowa umiejętność wchodząca w skład inteligencji emocjonalnej.

Praktyczna asertywność jest niczym innym jak uczeniem innych ludzi jak mają Cię traktować, ponieważ wychodzi z założenia, że inni ludzie nie wiedzą i nie będą wiedzieć co myślisz i czujesz, dopóki nie dowiedzą się tego od Ciebie. Tak rozumiana asertywność zakłada, że kiedy ukrywasz swoje emocje, wprowadzasz innych w błąd lub skazujesz na domysły.

Diagnozy zachowań nieasertywnych dokonuje się na podstawie zablokowanych w autoprezentacji sfer komunikacji – blokady mówienia nie, wyrażania i przyjmowania opinii i krytyki, kontaktu z autorytetem i tłumem (trema), radzenia sobie z poczuciem winy.

Czyli jak dla mnie to nadal problem asertywnosci pana X, moze wizyta u psychologa w tym celu?
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do