jak uratowac swoje małżeństwo?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez magdalenabmw 15 mar 2010, 16:00
A dlaczego TY? Co konkretnie robisz że niszczysz? A bycie razem tylko ze względu na dzieci to głupota bo dzieci wolą mieć rodziców osobno ale kochających niż razem ale poniżających się itd

W zasadzie w tej historii cierpią dzieci najbardziej, mi osobiście jest ich cholernie szkoda.
magdalenabmw
Offline

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez klaudunia 15 mar 2010, 16:03
ale my się kochamy przecierz mówimy to sabie
dużo się przytulamy itp
bo to ja często zaczynam kutnię
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez paradoksy 15 mar 2010, 16:06
klaudunia napisał(a):ale my się kochamy przecierz mówimy to sabie
dużo się przytulamy itp
bo to ja często zaczynam kutnię

same słowa znaczą niewiele w porównaniu do czynów... to nie słowa zbudowały świat ;)

czekaj, czekaj... ale skoro widzisz tu jakieś swoje błędy (kłamstwa, zaczynanie kłótni, itp.) - to już dobrze, że je; popracuj nad wyeliminowaniem ich, jeśli Ci z nimi źle.
paradoksy
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez klaudunia 15 mar 2010, 16:12
mam niekontrolowane wybuchy gniewu
ale to akurat mam po poprzednim związku
chyba prubuję się bronic przed czymś czego wcale nie ma
czasem mam wrażenie że mój mąż chce mnie do czegoś zmusic,ale to tylko wrażenie
a ja wtedy atakuje(myślę że to też ma związek z przeszłościa)

[Dodane po edycji:]

a morze powinnam odejśc i wiecej go nie ranic?
tylko chhyba nie umiem tego zrobic
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

Avatar użytkownika
przez agusiaww 21 mar 2010, 13:34
klaudunia, koniecznie powinnas isc do psychologa, zeby nauczyc sie panowac nad swoimi emocjami i je wyrazac w inny sposob, nie poprzez ponizanie, ale np mowiac: Nie rob tego, bo mnie to denerwuje, zamiast oceniac meza. Napisalas ze sie kochacie, poza tym chyba masz poczucie winy ze masz przeszlosc za soba itd, to tez trzeba przepracowac, dlatego psycholog powinien pomoc.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez klaudunia 22 mar 2010, 10:25
nasze małożeństwo nie istnieje
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez Pstryk 22 mar 2010, 11:24
pokłóciliście się :?: co oznaczają Twoje słowa :?: w jakim sensie nie istnieje :?:
Pstryk
Offline

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

Avatar użytkownika
przez namiestnik 22 mar 2010, 11:53
Ustalmy jedno - skoro te kłótnie pozwoliły Wam na lepszy kontakt to wcale złe nie były. Choć jeszcze lepsza byłaby łagodniejsza forma kontaktu. Drugie, skoro mąż jest z Tobą i do tego kłóci się z Tobą, nawet mówiąc przykre rzeczy, nawet obawy, to mu zależy.

Masz tu wiele dobrych rad. Skorzystaj z nich. Absolutnie nie wracaj do nałogu. Wiem, że tak byłoby łatwiej. Jeżeli o tym myślisz, to może grupa byłaby dobra - teraz na podtrzymanie? I miej więcej wiary w siebie. Dobrze, zrobiłaś coś złego. każdemu się zdarza. Ale teraz już chcesz dobrze. Masz obawy. A kto ich nie ma? Ale wiedz, że to jest ktoś kto Cię taką pokochał i zapewne jesteś dla niego wiele warta.

klaudunia napisał(a):mój mąż racze nie pujdzie ze mną na tę terapię
zresztą nie mogę miec o to do niego
on jest normalny to ze mną jest coś nie tak


Hmmm, to mnie zdziwiło i raczej skłoniło do przekonania męża by poszedł. Terapia jest dla małżeństwa. Spytaj go czy tak jak jest to jest dobrze. Jeżeli nie to powiedz byście pozwolili specjalistom sobie pomóc. Pomoże ona i Tobie, ale i jemu. Mówisz, że są awantury które zabierają Tobie poczucie pewności. Chcesz ratować małżeństwo. Więc jeżeli on uważa, że z jego strony wszystko jest ok (w co trudno wierzyć) to czemu wywołuje w Tobie (chcąc lub nie) to uczucie, że wszystko się rozpada?
Zapewne jemu też nie jest dobrze tak jak jest. Tak się zastanawiam co może przekonać pójść na terapię małżeńską faceta który uważa, że jest wszystko ok, a jak żona chce to niech sama idzie***. Bo sam byłem takim facetem. I wiesz.... nie bardzo dałem się przekonać. To był błąd.

Tu nie chodzi o dobro Twoje czy jego, ale o dobro Was obydwojga. Może powiedz mu, że przecież obowiązku przyjścia dalej nie ma. Ale niech przyjdzie na jedno czy dwa spotkania. Przecież nikt go tam łańcuchami ani żadnym innym środkiem przymusu nie skłoni d przyjścia więcej razy. Przecież może nawet wyjść w trakcie.

No i zrozum go - on tak samo może bać się jak każdy kto idzie pierwszy raz do lekarza od głowy, że tak się wyrażę. Bo to też psycholog/psychiatra.

***) To może nie być głupie - a z terapeutą gdy opowiesz mu wiele o mężu to już coś wymyślicie!


Powodzenia! I dawaj znać jak idzie!

[Dodane po edycji:]

No i niezależnie po czyjej stronie leży wina, to trudno w poradni małżeńskiej ratować małżeństwo które przychodzi w połowie. Idź!

I nie zostawiaj go - zranisz go ogromnie właśnie wtedy. Bo może nie możecie się dogadać i spokojnie powiedzieć, co czujecie. Ale chcesz i myślisz świadomie co z tym zrobić. To naprawdę dobre. A nie od razu Kraków zbudowano.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 22 mar 2010, 15:19
namiestnik napisał(a):jeżeli on uważa, że z jego strony wszystko jest ok (w co trudno wierzyć) to czemu wywołuje w Tobie (chcąc lub nie) to uczucie, że wszystko się rozpada?
A co, jeśli jest trochę inaczej ? Może istotnie mąż zauważa nie najlepsze relacje małżeńskie, ale nie uznaje, że to on przyczynił się do tego ? I kto wie, czy to nie jest powodem jego wzbrania się przed terapią małżeńską, bo prawdopodobnie wg niego "nie narozrabiał, więc nie poczuwa się do tego, by naprawiać" ?
I bynajmniej taka postawa nie musiałaby wynikać z unikania odpowiedzialności, egoizmu czy z przerzucania się winą, ale z braku wzajemnego zrozumienia (a o to jest bardzo łatwo przy kłótniach z wrzącymi emocjami).

Gdyby ta hipoteza była prawdziwa, może byłoby owocne najzwyklejsze poproszenie męża o pomoc, która polegałaby na wspólnym pójściu na terapię, by lepiej się zrozumieć ? Chyba lepsza taka opcja, niż stwierdzanie "mamy problem", które może i jest jakoś prawdziwe... gdy patrzy się z dystansu. Ale już nie musi takie być, gdy bezpośrednio uczestniczy się w konflikcie.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez klaudunia 22 mar 2010, 22:30
bardzo bym chciałam żebyśmy poszli razem na terapię na pewno z nim o tym porozmawiam
dzięki Wam wszystkim za rady bardzo doceniam
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do