jak uratowac swoje małżeństwo?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

jak uratowac swoje małżeństwo?

przez klaudunia 15 mar 2010, 09:46
od pewnego dłuższego czasu nie umiem porozumiec się z mężem
codziennie mówimy sobie słowa kocham
ale też codziennie poniżamy się i kłucimy
bardzo często padają bardzo przykre słowa
czasem myślę że na niego nie zasługuje
bo niby dlaczego normalny porządny facet miałby ze mną byc?
wczoraj wieczorem znów klutnia
ale mnie się zaczyna wydawc że to ja wszystko niszcze,tylko nie wiem dlaczego :cry:
kocham go i nie chce bez niego życ
ale boję się że go strace
wiem że ma już mnie dosyc,tych ciągłych kłutni
moich preblemów
jestem nie biorącom narkomanka ale myślę żeby do tego wrócic
oczywiście tego nie chce.
myśle że nie zasłurzył na takie nic jak ja
zasłużył na normanlą zonę
myślę że on się mnie boi
boi się się że w końcu zrobie coś strasznego
że wszystko zniszcze
myślę że już pomału nie chce z mną byc ale to moja wina
jak uratowac to wszystko?
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

przez ewaryst7 15 mar 2010, 12:08
Dlaczego wciaż powtarzasz , że to TWOJA wina? Przestan! A Twój mąz ? On tez powinien troszczyc sie o to , żeby między wami było dobrze.Moze pomyślcie o terapii dla małzeństw?
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 15 mar 2010, 12:10
Przede wszystkim kłótnia nie jest niczym złym... o ile prowadzi do pełniejszego zrozumienia skłóconych osób. Poza tym często jest tak, że im bardziej obojgu zależy na ich relacji, tym "gorętsza" kłótnia.

Prawdopodobnie postrzegasz siebie jako osobę "niezasługującą na własnego męża" (przez niskie poczucie własnej wartości), w przeciwieństwie do tego, co myśli o Tobie mąż.
Prawdopodobnie z powodu Twojego bagażu doświadczeń życiowych, trudno Ci uwierzyć, by w Twoim życiu mogło być wspaniale i dlatego im więcej w Twoim życiu szczęścia, tym bardziej czujesz się nieswojo, niekomfortowo. I przypuszczalnie stąd wynika Twoje mniej lub bardziej świadome torpedowanie "szczęścia", w dążeniu do "prostszego" życia, które znasz z przeszłości. :roll:

Jak uratować to wszystko ? Poprzez terapię, na której nauczysz sobie radzić z "wewnętrznym przymusem" torpedowania (prowokowania/testowania) własnego szczęścia.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

przez klaudunia 15 mar 2010, 13:07
kiesy właśnie mój mąż się stara
ale już chyba ma dośc
biję się że go stracę
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

przez magdalenabmw 15 mar 2010, 13:34
Terapia małżeńska zaraz obok Twojej terapii antynarkotykowej. Sami sobie nie poradzicie z tą sytuacją wg mnie. I też mam takie wrażenie że próbujesz storpedować swoje szczęście bo nigdy nie byłaś szczęśliwa tak naprawdę. Twoje życie było inne niż większości ludzi ale dla Ciebie proste i byłaś do tego przyzwyczajona. A teraz, kiedy masz życie jak normalny człowiek czujesz się w tym świecie nieswojo i stąd myśli że na to nie zasługujesz i pewnie dlatego chcesz wrócić do ćpania, do 'prostego' życia.
Terapia, terapia, terapia... małżeńska i indywidualna dla Ciebie (narkotyki).
magdalenabmw
Offline

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

przez klaudunia 15 mar 2010, 13:57
mój mąż racze nie pujdzie ze mną na tę terapię
zresztą nie mogę miec o to do niego
on jest normalny to ze mną jest coś nie tak
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

przez eufrozyna 15 mar 2010, 14:09
magdalenabmw napisał(a): Terapia, terapia, terapia... małżeńska i indywidualna dla Ciebie (narkotyki).


Zgadzam się, specjalista jest potrzebny szczególnie kiedy własne metody zawiodły.

A co do tych kłótni... Zgodzę się z tym, że kłótnie są często potrzebne, jeżeli są konstruktywne i jeżeli do czegoś prowadzą, np. do oczyszczenia atmosfery i do wyrażenia swoich emocji czy obaw.

Z tego co pamiętam macie małe dzieci. Wiem że jesteś w naprawdę ciężkiej sytuacji, nie chcę Cię pouczać, nie mam prawa do tego i nie wiem tak do końca jak to u Was wygląda, ale chciałabym wypowiedzieć się właśnie z perspektywy dziecka będącego świadkiem takich kłótni. Wiem, że pewnie walczysz o swoje małżeństwo również dla dzieci ale ..

w tej walce nie zapomnij o tym jakie spustoszenie w ich psychice takie przeżycia mogą wyrządzić. Ja do tej pory mam żal do mich rodziców. Niejednokrotnie słyszałam ich kłótnie, wręcz awantury. Byłam świadkiem przemocy psychicznej i będąc tak małą dziewczynką nie mogłam nic zrobić, często miałam wyrzuty sumienia z tego powodu, często wmawiałam sobie, ze to moja wina. Nie da się opisać tego strachu, który mnie ogarniał. Kiedy byłam nastolatką również nie mogłam nic zrobić. Paraliżowało mnie to. Niejednokrotnie miałam nadzieję, że moi rodzice po prostu wezmą rozwód.

Dzisiaj mam 23 lata, między moimi rodzicami jest w miarę dobrze. Ale we mnie nadal to wszystko tkwi. Wiem, że moi rodzice bardzo mnie kochali i kochają ale nadal nie zdają sobie sprawy jaką krzywdę mi wyrządzili. Do dzisiaj mówiąc, myśląc czy pisząc o tym po prostu ryczę. Wiem, że jest to przyczyną moich problemów, problemów z sobą, ze swoimi emocjami, z agresją. Często wybucham, a kiedy ktoś podnosi na mnie głos to chce mi sie płakać. A to jest tylko wierzchołek góry lodowej...

Walcz o siebie, o swoje małżeństwo, ale pamiętaj też o tym co Ci napisałam.

Pozdrawiam.
eufrozyna
Offline

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

przez magdalenabmw 15 mar 2010, 14:33
klaudunia napisał(a):mój mąż racze nie pujdzie ze mną na tę terapię
zresztą nie mogę miec o to do niego
on jest normalny to ze mną jest coś nie tak


Nie pieprz głupot za przeproszeniem. A co, myślisz że ci wszyscy ludzie którzy chodzą na terapię małżeńską to psychole w kaftanach którzy uciekli ze szpitala? Tak? No weż sie zastanów.
Skoro małżeństwo się sypie to znaczy że coś jest nie tak, a wina najczęściej leży po środku. Wg mnie sami nie poradzicie sobie bo do problemów małżeńskich doszły problemy z Twoim uzależnieniem. Jeśli mąż nie pójdzie na terapię to na moje oko nie zależy mu na ratowaniu związku i długo tak nie pociągniecie. I nie bierz całej winy na siebie bo to dopiero jest chore.

p.s. I najbardziej tutaj dzieci cierpią, tak jak pisze moja przedmówczyni.
magdalenabmw
Offline

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

przez klaudunia 15 mar 2010, 15:20
nigdy nie kłucimy się przy dzieciach
nasze kłutnie nie polegają na krzyczeniu na śiebie
my poprostu często się poniżamy
ale to ja często pierwsza mówię przykre słowa

[Dodane po edycji:]

czasem wydaje mi się że potrafię tylko ranic ludzi i nie chodzi tylko o o mojego męża
w moim życiu było bardzo wiele osób które skrzywdziłam niestety
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

przez magdalenabmw 15 mar 2010, 15:35
I właśnie dlatego potrzebujesz pilnie terapii - tej indywidualnej. Kiedy na nią masz termin ? Bo jak widzisz masz problem i sama nie umiesz go pokonać.
A małżeńska też będzie konieczna.

A to że się nie kłócicie czy nie poniżacie przy dzieciach.... i co, myślisz że one nie czują tego że jest żle między Wami? Jeśli tak myślisz to mylisz się. Dzieciaki są mądrzejsze i mają lepszą umiejętność wyczuwania emocji niż się dorosłym wydaje.
magdalenabmw
Offline

Re: jak uratowac swoje małożeństwo

przez paradoksy 15 mar 2010, 15:46
klaudunia napisał(a):czasem wydaje mi się że potrafię tylko ranic ludzi i nie chodzi tylko o o mojego męża
w moim życiu było bardzo wiele osób które skrzywdziłam niestety

a znasz takie powiedzenie "widziały gały, co brały"? Twój mąż chyba zna Twoją przeszłość, znał ją jak się pobieraliście?
nie wiem czy poniżanie się nawzajem nie jest- przypadkiem - gorsze od kłótni..

on jest normalny to ze mną jest coś nie tak

co to znaczy, że on jest "normalny"??
"normalny" to pojęcie względne.

szkoda, że masz tak niskie poczucie własnej wartości i jeszcze się dobijasz.. Domyślam się, że nie jest Ci łatwo, ale - zadbaj o siebie! o swoje zdrowie psychiczne... Jak większość wcześniej pisała - terapia.

Powiedz, rozmawiałaś z mężem, tak szczerze o tym co się teraz z Tobą dzieje? on powinien Cię wspierać jak tylko potrafi, bo małżeństwo to nie tylko świstek..
paradoksy
Offline

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez klaudunia 15 mar 2010, 15:52
tak mówiłam mu prze ślubem o mojej przeszłości
a teraz czasem słyszę że mugł się nad tym lepiej zastanowic zy byc ze mną
dodam że bardzo dużo razy go okłamałam
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez paradoksy 15 mar 2010, 15:55
klaudunia napisał(a):tak mówiłam mu prze ślubem o mojej przeszłości
a teraz czasem słyszę że mugł się nad tym lepiej zastanowic zy byc ze mną
dodam że bardzo dużo razy go okłamałam

no niestety związki chyba nie opierają się na kłamstwach, o ile pamiętam..
ale z drugiej strony - chyba nikt go nie zmusza, żeby z Tobą był?
jest z Tobą z jakiegoś powodu.

a przy tym tekście, że mógł się lepiej na tym zastanowić czy być z Tobą... scyzoryk mi się w kieszeni otwiera. :evil:
paradoksy
Offline

Re: jak uratowac swoje małżeństwo?

przez klaudunia 15 mar 2010, 15:56
czase mi się wydaje że gdzyby nie było dzieci już nie bylibyśmy razem
ale to ja wszystko niszcze
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
08 mar 2010, 15:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do