Strach przed opinią rodziny

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Strach przed opinią rodziny

przez magdalenabmw 11 mar 2010, 13:36
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi :smile: I że chciało Wam się to czytać :P

Takajakaś18
- a co rozumiesz przez pojęcie ''młodość'' ? Moja młodość już się skończyła :smile: Młodość to ja miałam jak mieszkałam u rodziców, nie musiałam sie martwić za co obiad zrobić, nie myślałam o rachunkach, a jedynym moim zmartwieniem było - co ubrać na balety. To była młodość :smile: Nie patrzcie na człowieka przez pryzmat wieku. Gdybym miała 30 lat to pisalibyście - tak, rób, super! :D Nawet jeśli materialnie miałabym mniej, i jeśli emocjonalnie bym nie dorosła. Ta decyzja jest przeze mnie bardzo mocno przemyślana. Jestem z X już prawie 3 lata, a męczę go o dziecko już 2,5 roku :smile: Dziecko to odpowiedzialność, ale ja jestem bardzo odpowiedzialna. I gotowa.
Co do studiów, pracy itd - teraz jest najlepszy moment. Poważnie. Studia kończę za rok, a studiuję zaocznie, w szkole bywam rzadko. W zasadzie do mojej szkoły wcale nie trzeba chodzić, tylko na sesję. Praca? Nie muszę pracować, i tak żyję na bardzo dobrym poziomie patrząc na średnią polaków. Ale jeśli bym sie uparła- prowadziłam swoją firmę jeszcze pół roku temu. W każdym momencie mogę ją znowu otworzyć i moja praca będzie polegała na wykonaniu dwóch telefonów dziennie- do obsługi klienta zatrudnię kogoś. Kasa sama się robi. A pracować u kogoś nie mam zamiaru, nigdy :smile:

Paranoja- już nie pamiętam szczerze mówiąc co kiedyś pisałam :P Ja też boję się porodu i ciąży, ale to chyba naturalne. Każda się boi, jedna mniej a druga bardziej. No i wiesz, Ty jesteś ode mnie starsza :P Wahań nie mam w stosunku do tego CZY chcę , bo wiem że chcę. Ale wahania mam w innej kwestii. Zresztą chyba każdy ma jakieś lęki, wahania...

God's Top 10-
ad1. Nie mam pojęcia co chciała moja mama tym osiągnąć. Ale jedyne co osiągnęła to to, że dla mnie seks i ciąża to tematy tabu w ich towarzystwie i to, że mam wrażenie że mi nie ufa. W końcu mnie oszukała...
ad2. Tak, trafiłeś w sedno :smile: Do piątego roku życia nie miałam ojca, a mama była ciągle w pracy. Potem wymagano ode mnie rzeczy niemożliwych. Dwa licea na raz, czerwone paski, olimpiady, korepetycje, kursy, jazda konna, malarstwo, biegi przełajowe (i to wszystko włączając konkursy, minimum na poziomie wojewódzkim ! ). Miałam być piękna, uśmiechnięta, grzeczna, mieć sukcesy w szkole, w sztuce i w sporcie. Dziecko idealne... Ojciec nigdy mnie nie chwalił. Zawsze mój kuzyn był lepszy, bo był chłopakiem.A ja chciałam tylko jednego - być jak mama, albo i lepsza! Chciałam tak jak ona od zera dojść do przysłowiowego milionera. Jak założyłam pierwszą w życiu firmę i zarobiłam pierwsze większe pieniądze, to czułam się dumna jak paw. Ojciec zaczął mnie chwalić, zaczął mówić ''To moja córka!''.... Wreszcie. Po tylu latach starań ponad siły....
''A jeśli dziecko traktujesz jako kolejną okazję do pokazania rodzicom (lub komukolwiek innemu), że jesteś najlepsza, że sobie poradzisz... to to nie najlepszy powód do zachodzenia w ciążę :roll: ''

Absolutnie nie :smile: Dziecko chcę, bo czuję instynkt macierzyński. I chcę połączyć się z moim X na wieki.
ad3. Zdaję sobie sprawę. Ale my razem już tyle przeszliśmy że na pewno damy radę. Przeszliśmy razem biedę, frustrację, on mi wybaczał rzeczy które nie powinny mieć miejsca, inny już tysiąc razy by mnie zostawił.. Dziś jestem pewna że nie ma siły która nas rozdzieli.

Mała26
- zapewne tak. Twoja sytuacja jest identyczna prawie jak moja :smile:

Miki74- tak, to była trauma. Rodzice przyklejali po całym domu kartki z napisami ''Jak nie poprawisz ocen to sie skończą seksy'' itp, słuchałam wyzwisk, awantur, mama raz mi zrobiła awanturę na ulicy że mnie na siłę do ginekologa
zaciągnie żeby się upewnić..


***To była już druga taka sytuacja. Wcześniej myślała że straciłam cnotę bo zobaczyła moje prześcieradło upaćkane krwią. Zrobili mi piekło, okropnie było, a nie chcieli mi uwierzyć że po prostu okres dostałam w nocy.. Skończyło się u ginekologa :( Co za wstyd!!!!!!!!


Jeszcze do tego wczoraj w nocy pokłóciłam się z facetem. Stwierdził że on chce, ale się boi, więc woli jeszcze poczekać. Jak mu wygarnęłam że boi się dlatego bo sam jest jeszcze dzieckiem i nie odciął pępowiny ze swoją mamusią to stwierdził że wolałby abym nadal miała dzieci za bachory na jakiś czas jeszcze bo już ma dość codziennych rozmów o tym samym. Kazałam mu się wyprowadzić, skoro mamy inne priorytety. Sama już nie wiem co z tym robić...

Ja chcę, i jestem tego PEWNA.
magdalenabmw
Offline

Re: Strach przed opinią rodziny

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 11 mar 2010, 14:49
magdalenabmw napisał(a):Nie mam pojęcia co chciała moja mama tym osiągnąć.
Może wolała uniknąć niewygodnych pytań z Twojej strony, które być może byłyby dla niej rozdrapywaniem ran ?

magdalenabmw napisał(a):Absolutnie nie :smile: Dziecko chcę, bo czuję instynkt macierzyński. I chcę połączyć się z moim X na wieki.
Akurat ja nie jestem tym facetem, którego "powinnaś" o tym przekonywać, w końcu to nie ja będę zmieniał pieluchy Waszemu/Twojemu dziecku ;)
A w przekonywaniu Twojego narzeczonego, w niczym nie pomoże podkopywanie jego ego poprzez "wygarnianie" mu: "jesteś dzieckiem" :roll:
Bardziej pomocne będzie poznanie jego obaw, wspólne zmierzenie się z nimi i ustalenie kompromisu (choćby częściowo) satysfakcjonującego Was oboje.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Strach przed opinią rodziny

przez magdalenabmw 11 mar 2010, 14:58
God's Top 10- być może nie chciała pytań. Miałam wtedy 6 lat. Powiedziała mi w szpitalu że ma chore gardło i jej migdałki wycinają. Już wtedy mi nie pasowały te obrazki na ścianach przedstawiające panie z brzuchami i te kobiety na sali- z dziećmi. Myślała że jak mam 6 lat to jestem głupia i sie nie zczaje. Na jej nieszczęście byłam bardzo mądrym i bystrym dzieckiem. O fakcie dowiedziałam się mając lat 10, od osoby z rodziny.

Co do pieluch- a może jednak byś chciał? ;) hehe Ręce do pracy zawsze się przydadzą :P

Rozmawiałam już wielokrotnie z moim facetem. Od 3 lat, minimum raz w miesiącu. Najpierw mówił że nie mamy mieszkania. Teraz mamy. Potem że nie ma pracy. Teraz ma i to dobrą (tfu tfu). Potem że ja nie mam czasu bo pracuję (już nie pracuję i czasu mam dużo). Potem już sie zdecydował i nawet pewne kroki zrobiliśmy. Jak mi sie okres 3 tygodnie spóżniał to cieszył się jak dziecko! A jak dostałam ten okres... to sie popłakał. Minął tydzień i znowu to samo - boi sie że sobie nie poradzi, że psychicznie tego nie pociągnie, że dziecko to duże koszta, że małe mieszkanie... i najgorsze wg niego- że w jego psychice skończy to okres jego młodości i zacznie się dorosłość. A to dla niego tragedia. Pomimo tego że jego młodość dawno się skończyła- mieszka na swoim, sam sie utrzymuje, studia praktycznie skończone, pracuje na dom, zero imprez... To jest młodość? ;) Jemu się tak wydaje bo on jest ciągle dzieckiem w oczach jego rodziców. Jego matka potrafi zadzwonić i go ochrzanić za niezapłacony mandat! Gdzie gdyby moja matula tak zrobiła to bym jej ciężkie działa wytoczyła. A oni nic. Nic! Dziecko totalne...

Dziękuję jeszcze raz za odpowiedzi, to ważne dla mnie :smile: Nie mam nawet z kim o tym pogadać, tylko z Wami.
magdalenabmw
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Strach przed opinią rodziny

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 11 mar 2010, 16:43
magdalenabmw napisał(a):Co do pieluch- a może jednak byś chciał? ;) hehe Ręce do pracy zawsze się przydadzą :P
Tak chcesz mnie urządzić :P Kto inny "poczyna", a kto inny od "śmierdzącej" roboty ? :P

Rozmowa na temat rodzicielstwa, to nie negocjacje w sprawie członkostwa w UE, gdzie do omówienia jest x zagadnień. Przy rodzicielstwie jedne wątpliwości się rozwiewają, część staje się nieaktualnych, a najwięcej pojawia się nowych ;)

Z jednej strony sprawiasz wrażenie silnej osobowości. Możliwe, że wolisz "kierować" związkiem, swoim partnerem, w tym wypadku nie dziwnym byłoby, gdyby on "nie potrafił" podejmować decyzje. Tym bardziej ta hipoteza nabiera wiarygodności, że sama zauważasz "pępowinę" łączącą go z jego mamą... która potrafi go ochrzaniać za niezapłacone mandaty, a więc najprawdopodobniej nie miał możliwości nauczenia się tego w domu rodzinnym.
Z kolei z drugiej strony jego wahania mogą wskazywać na to, że on z miłości do Ciebie zgadza się z pragnieniem dziecka, a jednocześnie jego wątpliwości powodują ciągłe "odkładanie" tej decyzji (co znów potwierdzałoby hipotezę o "niewykształceniu się" w nim umiejętności podejmowania decyzji).
Tak więc możliwe, że tak ułożyliście sobie relacje, że to Ty w tym związku "nosisz spodnie" (ważne, by Wam to odpowiadało). Wtedy "naturalnym" następstwem byłaby zgoda na konsekwencje - większość decyzji należy do Ciebie, przy jednoczesnym zaakceptowaniu tego, że przy tych nielicznych decyzjach, gdzie i jego zgoda jest ważna, on ma duże trudności z wyborem.

magdalenabmw napisał(a):Pomimo tego że jego młodość dawno się skończyła- mieszka na swoim, sam sie utrzymuje, studia praktycznie skończone, pracuje na dom, zero imprez... To jest młodość? ;)
Tak Ty definiujesz młodość lub jej brak. Czy narzeczony definiuje to podobnie ? Może jego definicja jest pojemniejsza np. o bogatsze życie towarzyskie, albo dajmy na to zwiedzenie Sułtanatu Brunei ?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Strach przed opinią rodziny

przez magdalenabmw 11 mar 2010, 17:14
God's Top 10- jejku, Ty to potrafisz w sedno zawsze trafić :smile: Lubię czytać Twoje posty bo wszyscy piszą, piszą ale nikt nie umie konkretnie powiedzieć o co mu chodzi, a Ty zawsze trafisz w sedno sprawy.

Jest dokładnie tak jak napisałeś. Ja podejmuję decyzje, a nawet jak on czasem coś postanowi to i tak najczęściej ja to neguję bo mi sie nie podoba i ...wychodzi na moje. Generalnie zawsze jest tak jak ja chcę. Chyba, że on przedstawi mi konkretne i mądre argumenty dowodzące jego racji - wtedy okej, biję się w piersi i nie jest po mojemu. Ale tak bywa rzadko.

Czasem mam ochotę aby tupnął nogą i powiedział - NIE, STOP! Nie będzie tak!

Ale nie... po prostu zero asertywności :? Tak go wychowali.. Ma za dobre serce generalnie i jak ktoś go wyczuje to może mu na głowę wejść - tzn ja.

I racja- chce tego dziecka z miłości do mnie, ale ciągle to odkłada na potem. Zresztą jak każdą inną ważną decyzję...

A czym dla niego jest młodość? Mówi że chce sobie pożyć jeszcze bez problemów, mieć pieniądze dla siebie i dla mnie, nie mieć obowiązków. Chciał też podróżować, ale moja nerwica zmieniła plany- ale rozumie to. Na szczęście ;)
Ale ja wiem swoje- on tak może jeszcze 50lat. Dopóki nie odetnie się od swojej matki, dopóki sam nie przestanie być synusiem mamusi - nie będzie gotowy na dziecko.

U mnie przyszedł taki czas że wyprowadziłam się z domu a rodzice teraz są moimi przyjaciółmi. Mogą coś doradzić i tyle. A jego matka traktuje go jak 5latka, płacze jak ogląda jego zdjęcia z dzieciństwa.... On nie ma szans dojrzeć. :roll:

Nie wiem już co z tym robić, jak go zmienić, jak rozmawiać...

Może wysłać go do psychologa? Może psycholog pomógłby mu dorosnąć i zrozumieć że już nie jest nastolatkiem, tylko dorosłym facetem?
magdalenabmw
Offline

Re: Strach przed opinią rodziny

przez BladeM 11 mar 2010, 17:55
magdalenabmw napisał(a):Jestem z X już prawie 3 lata, a męczę go o dziecko już 2,5 roku


A ja myslalam ze decyzje podjeliscie razem ze chcecie i ze to z WAMI roslo od momentu poznania sie. A teraz piszesz ze meczysz go o dziecko. To znaczy ty chcesz a on czuje sie jeszcze za mlody i nie dojrzaly do tego.

magdalenabmw napisał(a): Ale ja wiem swoje- on tak może jeszcze 50lat. Dopóki nie odetnie się od swojej matki, dopóki sam nie przestanie być synusiem mamusi - nie będzie gotowy na dziecko.


To co w koncu przeciez na poczatku napisalas ze oboje tego chcecie a nie ze ty na nim to wymuszasz.
magdalenabmw napisał(a):. A jego matka traktuje go jak 5latka, płacze jak ogląda jego zdjęcia z dzieciństwa.... On nie ma szans dojrzeć.


Ale ty go dokladnie tak traktujesz jak jego matka. Jak ma dojrzec skoro ty muwisz jak ma byc i co ma byc zrobione. On poszukal sobie kobiety ktora ma wiele wspolnych cech jego matki. Matka dyktowala mu jego zycie a teraz ty to robisz wiec i nastepne 50 lat nie musi dojrzewac, amoze i lepiej ze nie dojrzewa.;-)
magdalenabmw napisał(a):Nie wiem już co z tym robić, jak go zmienić, jak rozmawiać...

Może wysłać go do psychologa? Może psycholog pomógłby mu dorosnąć i zrozumieć że już nie jest nastolatkiem, tylko dorosłym facetem?


A dlaczego musisz cokolwielk robic? Dlaczego musisz jego zmieniac? A moze powinnas siebie zmienic? Moze powinnas mu dac powietrze aby mogl oddychac? Moze ty w koncu pojdziesz do psychologa moze on wcale nie musi?

A co do nastolatkow i czucie sie nimi...szczesliwi ci co mimo podeszlego wieku w sercu zachowali radosc nastolatka ...ale to zrozumiesz bedac starsza. A co do dziecka no coz pytasz tu o zdanie innych, moim zdaniem wybitnie nie powinnas jeszcze miec dziecka . Najpierw zrob pozadek z soba i nie twoj facet ale ty dojrzyj do tego, bo tu niestety musze napisac ze nie on ale ty jeszcze jestes niesamowitym nastolatkiem.

Majac teraz dziecko znowu bys nie musiala zajac sie soba i swoimi problemami, a dziecko musialo by poniesc konsekwencje tego. Moze twoj facet poprostu dokladnie to widzi i dlatego jeszcze nie chce dziecka?

I moja rada nie zmieniaj ciagle wszystkich w kolo zacznij od siebie.

Pozdrawiam
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Strach przed opinią rodziny

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 11 mar 2010, 18:33
magdalenabmw napisał(a):Ty to potrafisz w sedno zawsze trafić :smile: Lubię czytać Twoje posty bo wszyscy piszą, piszą ale nikt nie umie konkretnie powiedzieć o co mu chodzi, a Ty zawsze trafisz w sedno sprawy.
Pisz tak dalej, a zarumienię się i mi tak zostanie na zawsze, co przy agonii naszej służby zdrowia może okazać się nieodwracalne ! Albo co grosza zacznę się jąkać i zamknę się w sobie ! :mrgreen:

Spokojnie przyjęłabyś jego większą samodzielność w dziedzinie podejmowania decyzji ? To oznaczałoby uszczuplenie Twojej "władzy", zgodziłabyś się na to ? ;)

Generalnie asertywności ludzie uczą się w domu rodzinnym. Jednak u Twojego narzeczonego zaborczość jego matki zapobiegła temu.
Jeśliby miało się to zmienić, prawdopodobnie głównie na Tobie spoczęłaby rola "nauczycielki" w tej dziedzinie.
A jeśli nie na Tobie, to może istotnie psycholog "odblokowałby" go ? Oczywiście pod warunkiem, że sam zechce takich zmian !
Wtedy też przydałaby się mu większa swoboda, zarówno ze strony Twojej przyszłej teściowej, jak i Twojej. ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Strach przed opinią rodziny

przez magdalenabmw 11 mar 2010, 18:57
God's Top 10 - ja wręcz pragnę tego żeby on zaczął decydować. Serio :smile: Już mam dość tego że wszystkie ważne decyzje on zostawia mi. Czasem po prostu to na mnie ciąży. I fajnie by było gdyby on to zmienił.

BladeM- chcemy obydwoje ale on jest osobą zamkniętą w sobie i to ja częściej gderam o dziecku. Wiem, że on chce bo mi to powiedział ale nie męczy mnie tym tematem co godzinę. A ja jego tak. Już taka jestem.
Dlaczego wg Ciebie jestem ja dzieckiem? I co znaczy ''daj mu oddychać'' ??? Tzn co konkretnie? Bo nigdy mi sie nie skarżył że mu żle ze mną.
Ja jestem pewna mojej decyzji, i nawet Twoje gadanie że jestem dzieckiem itd tego nie zmieni. Mam warunki dla dziecka, dam mu miłość, czas, dobre dorastanie.

To tak mało?
magdalenabmw
Offline

Re: Strach przed opinią rodziny

przez BladeM 11 mar 2010, 19:05
Wole teraz zamilczec ...aby nie urazic cie . Sorry ale twoje pytania zostana teraz bez odpowiedzi. Jak przeczytasz swoje wypowiedzi to znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Strach przed opinią rodziny

przez magdalenabmw 11 mar 2010, 19:11
Dziwne, bo nie znalazłam. Może nie potrafię czytać ze zrozumieniem własnych słów.
magdalenabmw
Offline

Re: Strach przed opinią rodziny

przez BladeM 11 mar 2010, 19:24
Dalam ci odpowiedzi na pw aby cie tu nie urazic. Wydaje mi sie to najrozsadniejsze
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do