Co to za relacja?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Co to za relacja?

przez takajakaś18 27 mar 2010, 23:36
jej mysle o nim i boje sie ,ze strace ta zanjomosc..bo jedynym powodem tego jest nerwica, mie potrafie sie przelamac i slowa powiedziec-dziwne to jest,ale doznaje parazlizu gdy jet obok....chocaiz mam ochote porozmawiac tak szczerze, usmiechnac sie spojrzec o oczy a mnie to meczy...Kontakt telefonicznby to juz by bylo duzo ,jak wyjedzie.....smutno mi z tego powodu,....,ze zmarnowalam marnuje ta znajomosc..,ktora wydaje mi sie wyjatkowa i duzo by mogla zmienic w moim zyciu tak czuje
nie wiem czemu tak czuje???ciezko mi...
takajakaś18
Offline

Re: Co to za relacja?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 28 mar 2010, 01:27
Wiesz, ja raczej nie należę do osób śmiałych. Ale tak sobie myślę, że jednak coś takiego jak przeznaczenie istnieje, nie wszystko dzieje się przypadkowo i podobne charaktery się przyciągają... Jedyne co musimy robić to być sobą, żeby ten ktoś mógł rozpoznać, że jesteśmy tacy sami :) - zresztą ktoś na forum miał w opisie podobne zdanie - być sobą to jedyne co możesz zrobić :)

Więc, idąc tym trybem myślenia, jeśli masz go lepiej poznać, to prędzej czy później - to się stanie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Co to za relacja?

przez takajakaś18 28 mar 2010, 01:54
tak tylko ,ze on niedlugo wyjedzie i zapomnie,ze ktos taki jak ja istniał w ogole.Nie wiem co moge zrobic?
I jak byc soba ?to jest trudne...Ja wiem jaka jestem naprawde dlatego widze,ze jestem podobna, widze w jego oczach siebie...Jakby to glupio nie zabrzmialo;)
I mam wrazenie ,ze on tez cos widzial skoro 2 lata ciagle dazył do kontaktu z kims tak autystycznym jak ja..caly czas przechodzac patrzał mi sie w oczy ,ogladał sie , nie wiem po co? wiem ,ze teraz juz dla jego nie istnieje..Juz nie widze zadnych oznak zainteresowania z jego strony..I boli mnie,bo wiem ,ze to przeze mnie, a raczej przez moja chorobliwa niesmiałosc.
I nawet namiastka ,chocby podanie ręki an przywitanie jest dla mnie czyms waznym ,kazdy gest..Czuje lek przed pewnymi siebie ,ze moze wykorzystaja to przeciwko komus ,kto wiedza, ze jest mało asertywny..,czy lękliwy.Ale on taki nie jest ,liczy sie ze zdaniem innych ..kiedys mnie milo zaskoczyl , z reszta kiedys rozmwaialam z nim i bardzo odczuwalam lęk usmiechał sie ,byl delikatny i wszystko odeszło...Po prostu dziala to jak magiczna rozdzka:)czulam ,ze moge wszystko...ale sama sobei odbieram szanse na to..Nie wiem osttatnio szlam do niego i spojrzal na mnie dziwnie (nie uemim opisac tego spojrzeniA) ale na pewno to nie bylo to co wczesniej...Tak ajkby chcial sprawdzic jak zareaguje..
Wiem,ze mysli ,ze jestem dziwna i powinnam juz dawno sie pogodzic z tym ,ze jest jak jest czame mi sie udaje ,ale znow pozniej te mysli powracaja..
takajakaś18
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co to za relacja?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 28 mar 2010, 02:20
Koniec liceum to niekoniecznie musi być koniec znajomości. Ja z niektórymi ludźmi z liceum dopiero po rozpoczęciu studiów zaczęłam się kontaktować częściej - jest facebook, gadu, spotkania klasowe, mnóstwo możliwości kontaktu. I czasem jak się spotykamy to aż nam się śmiać chce - jak to możliwe że w liceum tak mało się znaliśmy skoro mijaliśmy się na korytarzach prawie codziennie? I myślę, że o pewnych osobach można pamiętać przez całe życie nawet jeśli słowa z nimi nie zamienimy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Co to za relacja?

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 28 mar 2010, 10:13
takajakaś18, odnoszę wrażenie (nie wiem, czy nie mylne), jakbyś była tak bardzo osamotniona, że tego chłopaka (który jako jeden z niewielu okazywał Ci serdeczność, uprzejmość ?) zaczęłaś idealizować do tak "nieosiągalnego" poziomu, że teraz sama boisz się skonfrontować z tym wyobrażeniem (wykreowanym głównie przez siebie).

Nie ma innego pozytywnego wyjścia z tej sytuacji, jak właśnie przełamywanie się i coraz częstsze rozmawianie z nim. Wtedy mogłabyś go poznać i skonfrontować swoje wyobrażenia o nim, z nim samym.
Bo nawet gdyby jakimś sposobem wiedział o Twoim zainteresowaniu nim, to prawdopodobnie i tak wahałby się czy rozwijać tę znajomość, skoro ciągle obawiasz się dać mu jakikolwiek sygnał lub odpowiedzieć na jego próby. :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Co to za relacja?

Avatar użytkownika
przez Mizer 28 mar 2010, 11:58
takajakaś18-
Mówisz, że wrażliwy, podobnie myślicie, bla bla bla. Powiem Ci, że ja, jak ktoś mi się podoba, od razu daję mu etykietkę podobnego do siebie, wrażliwego, i że to będzie nieoceniona strata, jak go nie będzie. A tu gówno prawda. Potem się okazuje, że 50% sobie zmyśliłam. Bo skoro jest miły dla mnie to jest od razu wrażliwy i podobnie myślimy? Nie żałuj go, jak sobie pójdzie to pójdzie.

Jestem na podobnym levelu co Ty, ale powiem Ci szczerze, że chyba lepiej się cieszyć tym, że Cię zaakceptował fajny facet (o ile ci tego brakuje) niż cały czas sie martwić, że przestanie cie lubić, bo masz nerwice i wszystko będzie dalej chujowe. On wyraźnie daje Ci szanse zobaczenia, że nic takiego się nie dzieje jak się zdenerwujesz. A to jest przydatne :"D

Propo przenoszenia gór jak sie jest zakochanym- no dobra, jak ktoś zobaczy w nas coś zayebistego to od razu się tak czujemy, taki sobie odruch, jak ktoś jest podłączony pępowiną do reszty świata. Wydaje nam się, że ludzie patrzą na świat przez "nasze okulary". I uzależniamy się od zdania osoby, która to napędza, a więc boimy się (mówię o sobie) jej odrzucenia.

W ogóle fajnie, że założyłaś ten topic, mam podobną sytuację i moge sie tu zdystansować, żeby nie podejmować idiotycznych decyzji, bo ktoś raczył na mnie przychylnie spojrzeć, jakby to w ogóle nie było możliwe, ale jest możliwe, jest.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Re: Co to za relacja?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 28 mar 2010, 12:45
Mizer napisał(a): jak ktoś jest podłączony pępowiną do reszty świata


ho ho. poetka? :)
bardzo mi się spodobało Twoje porównanie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Co to za relacja?

przez takajakaś18 28 mar 2010, 19:58
Mizer napisał(a):takajakaś18-
On wyraźnie daje Ci szanse zobaczenia, że nic takiego się nie dzieje jak się zdenerwujesz. A to jest przydatne :"D
.

no tak,ale ile jest osob jest ,ktorzy to rozumieja? ktorzy chca nas wspierac? nie odrzucaja ,gdy widza ,ze nie mozemy dac sobie rade-garstka...Moze nie powinno sie sugerowac tym ,bo ktos kogo lubie,szanuje zobaczyl we mnie tez cos wyjatkowego..,ze nie krytykuje mnie,szanuje ,ze mimo to ,ze traktuje go inaczej( uciekam,unikam)on nadal sie nie zraził ...Moze przesadzam,idealizuje go,jego zachowanie ale naprawde jego gesty maja dla mnei wielka moc.

masz racje God's Top 10
moje konatkty z chlopakami ograniczaja sie do minimum, i dlatego nie umeim wytłumaczyc ,ze ktos sam chcial mnei poznac mimo ,ze wysylam calkiem inne sygnaly?moze mezczyzni lubia wyzwania?moze po prostu przygladał mi sie ,bo widzial,ze dziwnie sie zachowuje? moze po prosrtu sie mna bawil? udawal ,ze niby mu sie podobam ,zagadywał,patrzał sie i czekal jak zareaguje?
tylko po co mu to bylo? ale mialam wrazenie ,z traktuje mnie inaczej niz inne dziewczyny w klasie..

chcialabym dowiedziec sie o co chodzilo ,tylko chyba nigdy sie nie dowiem.jakos mnie to meczy,bo jesli on widzial we mnie to co ja w nim ...to chyba stracilam cenna znajomosc;/
takajakaś18
Offline

Re: Co to za relacja?

Avatar użytkownika
przez Mizer 28 mar 2010, 22:44
a ja sie dowiedziałam, bo sama napisałam. sie zastanawiał czemu pisze, obrażony wielki, że nie chciałam go przenocować, bo odprowadzał mnie w środku nocy, a na końcu powiedział, że sie zjebał strasznie i chce sie położyć byle gdzie, na podłodze, a współlokatoerzy spali. nie miałam /cenzura/ siły sie tłumaczyć, przeprosiłoam, powiedziałam, że sama chętnie bym go przenocowała, ale widzi jak jest. i tyle /cenzura/, fajnie świadczy o tym, że mnie odprowadził, niesamowite, ja /cenzura/, co ja sobie wyobrażałam :P

czuję się... strasznie. a kij mu w dupę. oczywiście wymawiam sobie to, że nie miewam z nerwów na tyle mózgu na głowie, żeby tak wytłumaczyć, aby ktoś zrozumiał.
on żyje w świecie, gdzie wszyscy się kochają, a ja żyje w świecie, gdzie cokolwiek zrobię- będę miała problemy. chciałabym żyć jak on, wiele radochy bym miała, zaufania, o to mi chodzi- że chcę ufać, a zawsze sie coś rozpierdoli i jestem zła niedobra. cieszyłam sie, że mnie polubił, a teraz kicha. poza tym- jego ludzie, sami mnie chcieli nocować, a ja się czułam wiecznie atakowana, narażona na niebiezpieczeństwo. że jak, mnie?

a ostatnio za późno zadzwoniłam jak sie z nimi umówiłam i poszli gdzie indziej. grr.

sorry za offtopa i za masę bluzgów.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Re: Co to za relacja?

przez Autodestrukcja 06 kwi 2010, 12:21
Hej ;)
Miałam bardzo podobny problem.
Nie wiem czy jestem wstanie powiedziec coś nowego ale jedno jest pewne. Musisz uwierzyc, ze jesteś świetna dziewczyna ( wiem, wiem -nie znam Cię, ale z tego co czytam wynika że chodza po tym swiecie ludzie którzy mogliby tak mysleć ;)) - możesz sie komuś podobać i po prostu, zwyczajnie ktoś może Cię lubić jaką jesteś i z taką jaka jesteś chciec rozmawiac , utrzymywac kontakt.
Na prawde radziłabym stłumić wszelkie analizy,prowadzenie w myslach sledztwa i pytania: po co on ze mną rozmawia?, czy to nie jest spisek? etc etc. Na prawdę ;) Po prostu ciesz się kontaktem z tym kolesiem, mysląc o zbliżającym końcu tylko go przyciągniesz.
Możesz faktycznie wpędzić się w obsesję jeśli poczucie wartości i obraz siebie dla siebie samej będziesz opierała tylko o niego. Uwierz w to, że chce przebywać z Toba taką jaka jestes :) Jesteś wystarczająca :) I nie bój się oceny! To że raz czy drugi będziesz miała inne zdanie, zrobisZ coś co nie wywoła jego wielkiej aprobaty nie musi zmienić waszej relacji ani jego zdania o Tobie! Warto pokochac siebie jaką sie jest, i dzielić się z resztą pozytywnym nastawieniem.
Ja doświadczałam bardzo dużej przemocy psychicznej w domu... pod koniec gimnazjum miałam sytuację podobną do Twojej... uzależniłam siebie od tego kolesia a potem jak gim sie skonczyło a on chciał utrzymywac ze mną kontakt i jednoczesnie problemy w domu i w mojej głowie, poczuciu dożsamosci zaczeły narastać - schowałam sie w skorupkę... uciekłam przed znajomością. Chciałam byc kupmepla jednocześnie gdzies tam czułam cos wiecej..ech.. stale zadawałam sobie pytania czemu on wlasciwie chce miec ze mna kontakt, moze z braku laku? moze z przyzwyczajenia? moze po cos mu jestem potrzebna, moze mnie wykorzystuje? blablabla... no i oczywiscie w peznym momencie kiedy jeszcze dawal mi znac ze CHCE utrzymywac kontakt ja juz sobie powiedzialam ze to pewnie koniec znajomosci... i mowisz masz... chciał do mnie przyjsc, spotkac sie pogadac, odmawiałam, nie czułam sie sobą, chaos, szkoda gadać... do tej pory ciągnie się stan pt : rozmawiamy ze soba raz na pare miechow, ja nie mam odwagi zagadac bo przeciez po co mu jestem? ma juz nowych znajomych... ech. i żałuję że pozwoliłam wtedy, kiedy nasza znajomosc była swierze myslec o niej jako skonczonej i w koncu uciec.
WArto miec kontakt z ludzmi po prostu. Zwyczajnie. Nic nie musi z tego wyniknac, ani zwiazek ani nic. Po prostu warto na luzie miec kontakt. I nie ma sensu probowac układac z relacji jakiejs historii w ktorej trakcie juz myslisz o tym jak sie zakonczy... RElacja z drugim czlowiekiem sie nie konczy :D Dopóki ma się gdzies tam kogos w pamieci :) Warto być szczerym i otwartym żeby po prsotu miec otwarte drzwi. Czasem sięćko otworzyć te które się zamknęło.
Ok, tyle mojego gadania :)
Trzymam kciuki za to żebyś nabrała jeszcze wiekszego dystansu i uwierzyła w swoją wartość i to że możesz byc ( i pewnie JESTES ) swietna osobą nawet sama, bez niego - tak samo jak z Nim.
W gruncie rzeczy wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Tylko niektórzy nie wiedzą ze mają takie same prawo do lepszej miejscówy :P
Autodestrukcja
Offline

Re: Co to za relacja?

Avatar użytkownika
przez soulfly89 06 kwi 2010, 17:20
Brawo! Pospisuję się pod powyższym w 100%, jakiż optymizm bije z tego postu :) uśmiecham się naprawdę.
Może warto zmienić nicka na Autokonstrukcję :)
Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Co to za relacja?

przez Autodestrukcja 06 kwi 2010, 17:57
soulfly89 napisał(a):Może warto zmienić nicka na Autokonstrukcję :)
Pozdrawiam!


haha, faktycznie trochę się na szczęście zmieniło w mojej głowie od czasu założenia konta :D
Autodestrukcja
Offline

Re: Co to za relacja?

przez takajakaś18 06 kwi 2010, 22:35
dziekuje za te slowa;) Wiem ,ze najwazniejsze jest by zyc z ludzmi ,by im zaufac ,uwierzyc w ich dobre intecje a przede wszystkim w sama siebie..Ja jestem zdania,ze kazdy czlowiek jest duzo wart, bez wzgledu co nam sie czasem wydaje.My narzucamy sobie ogranicznia,ze wzgledu na nasze wady,porazki czy inne tam.Ale to nie takie proste.Łatwo jest ufac ludziom ,kiedy sa mili,dobrzy ,ale gdy zaczynaja nas obrazac krytykowac to jest juz duzo gorzej.Ja mialam okres w zyciu,kiedy uwazalam ,ze jestem najgorsza -wmowilam sobie to tak silnie ,ze za wszystkie moje problemy ,klopoty obwinialam siebie ,bo jestem brzydka ,nie lubiana.A pozniej wszystko sie odmienilo..czulam sie doceniana.Slyszalam ciagle ,ze jestem ładna, mądra ,ze ktos mnie polubil..Sama nie wiem jak to sie dzialo:)ale bylo to cos cudownego i jak dla mnei graniczylo z cudem.
Bo przeciez bylam tak beznadziejna,nagorsza a teraz czulam sie ,ze otwieraja sie drzwi ,jakas nadzieja...
chcialabym z tym chlopakiem zwyczajnie pogadac zcasem,moc sie swobodnie usmiechnac ,spojrzec w oczy bez lęku ..ale to nie takie proste..Mam w glowie coś co mnei ostrzega przed krzywda.Boje sie ,ze znow ktos mi sprawi taki bol,jakiego doznalam kiedys(co sie okazalo nieslusznie dalam sobie wmowic ,ze jestem do niczego)..Zwlaszcza,ze bedzie to ktos na kim mi w jakis sposob zalezy.Czuje,ze mnie on akceptuje ale mimo wszystko nie potrafie sie zdobyc na krok,on podchodzi przywita sie a ja udaje ,ze go nie widze,Mam do siebe o to zal i to straszny.czuje sie nie wporzadku wobec jego ,ale i samej siebie.Wiele razy zadziwil mnie o 360 stopni,powiedzmy zareagowal zupelnie inaczej niz ludzie reaguja na moja ucieczke ..czuje ,ze moge zmienic sie ,ze nie robie nic zlego,ze sa osoby ,ktore to rozumieja..Nie wiem czy jestem wrazliwa i to wyczuwam czy moze sama sobie cos wmawiam?ale pomaga mi obecnoscia
takajakaś18
Offline

Re: Co to za relacja?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 cze 2010, 18:43
Trzeba się z tym pogodzić i odważyć się na okazanie uczuć, choćby po to, żeby przez całe życie tego potem nie żałować. Może ja mam za duży dystans do tych spraw, ale nie wydaje mi się żeby to był aż taki poważny problem.

Mało poważny?.Dla mnie powiedzenie cześć jest trudne,a co dopiero okazywanie uczuć:OOO :oops: i rozmawianie z osobą która mi sie podoba...
W ogóle rozmowy z kobietami na realu mi kompletnie nie wychodzą,zazwyczaj mówie tylko "cześć"
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do