zazdrość o partnera

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: zazdrość o partnera

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 26 lut 2010, 15:22
polakita napisał(a):Więc nie daj się wkręcić że to z tobą coś jest nie tak, po prostu czujesz się niepewnie bo on ci daje jakieś podstawy do tego.
Czyli lepszą alternatywą jest "dać sobie wkręcić", że winny jest facet i utwierdzać się w tym żalu ? :shock:

Poza tym nie zawsze jest takie oczywiste co jest przyczyną, a co skutkiem zazdrości. Czy jakaś "sytuacja" powstała przez zazdrość, czy tez sytuacja spowodowała zazdrość.
Przy nieuzasadnionej zazdrości nieraz bywa tak, że osoba dotknięta zazdrością partnera/partnerki wychodzi z założenia, ze skoro i tak niewinnie za coś "pokutuje", to dlaczego nie "pokutować" za coś, co faktycznie się "przeskrobie" ?

Jakkolwiek prezentowana tutaj "solidarność jajników" na pozór jest bardzo budująca, to byłaby wspaniała, gdyby była wolna od wylewania swoich zadawnionych żalów tylko po to, by utwierdzać się w nich coraz bardziej. :roll:

W ogóle po co Wam mężczyźni, skoro tak płytko ich postrzegacie, jakoby mieli być jak psy, którym wystarczy pokazać kosteczkę, by pomerdali ogonkiem i polecieli za nią ?
Takim myśleniem (z gruntu fałszywym) zadręczacie same siebie. A jakby tego było mało, to myślenie ociera się o hipokryzję, bo gdyby to kobieta miała zdradzić, miałybyście dla niej zrozumienie, usprawiedliwienie - mimo, że przyczyny zdrad, czy oglądania się za innymi "kandydatami/kandydatkami na partnerów/partnerki" są w przypadku obu płci bardzo zbliżone.

A może właśnie o to chodzi, by ciągle tworzyć takie błędne koło: "facet jest prymitywny -> kobiety mają źle -> wszystko przez prymitywnych facetów" ? :shock:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: zazdrość o partnera

przez polakita 26 lut 2010, 15:49
God's Top 10, nic takiego nie napisałam. Pod każdym twoim zdaniem mogłabym napisać "nic takiego nie napisałam, ty sobie dopowiadasz rzeczy w moim imieniu nic o mnie nie widząc". Nie uważam że kieruje mną solidarność jajników, staram się szczerze pisać niezależnie czy to kobieta czy mężczyzna. Po prostu mówię co myślę.

Nie, nie uważam że wszystko przez prymitywnych facetów, a nawet większości facetów nie uważam za prymitywnych. Nie postrzegam mężczyzn jako psów i kosteczki, każdy ma swój rozum tylko niestety nie zawsze się nim kieruje a czasem właśnie instynktem (kobiety też czasem). Nigdzie nie napisałam że jeśli kobieta zdradzi to ją będę usprawiedliwiać. Jestem przeciwna temu, i takiej kobiecie bym napisała że głupio zrobiła, i nie tędy droga.

Kobiety często się samoobwiniają, i napisałam tak autorce że niekonieczne wina jest po jej stronie (że to ona jest chora na zazdrość z której musi się leczyć) tylko może jej facet po prostu daje jej powody. Jaka jest prawda - tego nie wiem, ty zapewne też nie. Możemy mieć różne zdanie, prawda ;)

Czyli lepszą alternatywą jest "dać sobie wkręcić", że winny jest facet i utwierdzać się w tym żalu ? :shock:

Nie jestem za wkręcaniem sobie niczego w żadną stronę, ani w jedną ani w drugą, ani w obwinianie faceta który nie jest winien. Po prostu jestem za spojrzeniem na rzeczywistość.
Ostatnio edytowano 26 lut 2010, 16:02 przez polakita, łącznie edytowano 1 raz
polakita
Offline

Re: zazdrość o partnera

przez nattie 26 lut 2010, 15:55
Majster,z Tobą to ja chyba faktycznie muszę poćwiczyć to cytowanie ;p
Myślę, że dobrze zrozumiała mnie magdalenabmw i jej odpowiedzią też mogę się posiłkować - jestem zbyt zazdrosna, czasem nawet zaborcza; różne takie diabelne szczegóły wskazujące na zainteresowanie "jakąś inną" , o których pisałam wcześniej są dla mnie wyznacznikiem nielojalności, nieuczciwości, zdrady. Nie fizycznej oczywiście, ale takiej psychicznej, która ma swoje korzenie w myśleniu typu (jak to napisała magdalenabmw): "patrząc sie na inne w mojej obecności daje do zrozumienia tamtej- fajna z ciebie cizia a ja mogę sobie bezkarnie rozbierać cię wzrokiem bo moja to akceptuje"....
To jest dla mnie upokarzające po prostu, że muszę znosić cos takiego.
Ja nie jestem żadną świętoszką, dopóki nie zaangażowałam się w związek z Nim miałam raczej liberalne podejście do tych wszystkich pierdół... Jest mi po prostu przykro kiedy on ogląda się za kimś innym w mojej obecności i nic na to nie poradzę. Mieliśmy już wiele "rozmów" na ten temat, więc teraz on raczej stara się tego nie robić kiedy jesteśmy razem, ale jaki jest sens zmuszać kogoś do czegoś wbrew jego woli, może on mnie po prostu nie kocha naprawdę skoro tak się zachowuje... Wcale nie chcę żeby czuł się -zmuszony- do określonego zachowania, bo kiedyś może przyjść taki czas (może kryzys wieku średniego, a może wcześniej) kiedy zacznie się z tym dusić i zechce się ode mnie "uwolnic". Już sama nie wiem, z której strony mam na to patrzeć.
Majster, napisałeś
"Naturalne jest ze natura uczynila nas jurnymi i uganiajacymi sie za samicami. Dzieki temu zeszlismy z drzewa, rozpoczelismy walki godowe, nasz tryb zycia stal sie ekspansjonistyczny i zaborczy: chodzi o samice, zarcie dla nich i dzieciaków. To wlasnie dlatego nasz mozg nakazal nam w koncu uzywanie pały w polowaniu, a potem zabawy z ogniem i dlubanie w kruszonych kamieniach. Gdyby nie nasza jurnosc nadal stanowilibysmy skromna populacje zamieszkujaca jakis kawalek afrykanskiej dzungli tak jak orangutany na Borneo."
Nie mam tutaj nic do zarzucenia jeżeli chodzi o przedstawiony przez Ciebie, przemawiający do wyobraźni opis życia pra-samców, ale wiesz to było tak dawno, że nawet ja już tego nie pamiętam;p A poważnie to ująłeś zagadnienie tylko z jednej perspektywy, tak jakby dzisiaj rozwój cywilizacyjny wciąż uzależniony był od tej jak to ująłeś "jurności". Od czasów kiedy jakaś australopitetka rodzaju męskiego chcąc odbyć "miłosne tete a tete" z przedstawicielką swojego gatunku ciągnęła ją w tym celu za kłaki do jaskini minęło parę mln lat, zdarzały się gdzie niegdzie jakieś rewolucje kulturowe i nie tylko, Thomas Edison wynalazł żarówkę, kobiety zaczęły się emancypować i ogólnie, że tak powiem, świat tak jakby poszedł do przodu. Dziś nie utrzymasz rodziny, jeżeli będziesz jurnie napadał na sąsiadów i zjadał ich kota na śniadanie; zawsze możesz przeprowadzić się do lasu i polować na dziki, ale pod tym względem myślę, że umiejętnościami nie dorównałbyś prehistorycznemu przodkowi.. Właśnie dlatego, że ewolucja, świat, technologia i w ogóle wszystko wciąż biegnie naprzód, niektóre cechy albo nie mają już racji bytu albo są w samoistnym zaniku. Facet, żeby przeżyć w dzisiejszym świecie liczebnie zdominowanym przez kobiety, nie może już być typem macho, który przywali jak mu się coś nie podoba, nie może też w imię przedłużania gatunku przekazywać swój materiał genetycznym niezliczonym partnerkom, jeżeli chce być w związku z konkretną kobietą. Od mężczyzny wymaga się za to empatii, opiekuńczości, kreatywności oraz tego żeby potrafił zająć się domem, dziećmi kiedy kobieta będzie się spełniała zawodowo. Tak więc zwrot o 180stopni jeżeli chodzi o prehistorię... Myślę, że nie tak bardzo odeszłam od tematu jeżeli weźmie się jeszcze do tego wszystkiego pod uwagę proces socjalizacji, to w jakim środowisku się wychowaliśmy, bo pomimo że kobiety już od jakiegoś czasu się usamodzielniają realizują na wielu płaszczyznach to przecież wciąż pokutują u nas różne stereotypy, np że mężczyźnie więcej wolno jeżeli chodzi liczbę partnerek seksualnych, w tym samym kontekscie, w którym facet zdobywa uznanie, kobieta jest postrzegana jako łatwa, dupodajka itp. Wiem, że wszystko to trochę chaotyczne ale się bardzo śpieszę i pojawię się znowu później ;)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 lut 2010, 22:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: zazdrość o partnera

przez magdalenabmw 26 lut 2010, 16:12
Oj tak, ja Ciebie doskonale rozumiem. Właśnie o to chodzi. Ty nie tyle że sie wkurzasz, wściekasz itd .. Tobie jest zwyczajnie SMUTNO że on to robi. I co z tego, że już nie robi przy Tobie (bo prosiłaś) skoro robi to jak jest sam. Biedna :(

Ja to dobrze rozumiem. Jak robię jazdy mojemu o jego ex to też sie wścieka że czemu ja rozstrząsam coś co było 5 lat temu, ale nie może zrozumieć tego że mi jest zwyczajnie przykro jak o tym myślę. Tak jak Tobie jest przykro że on gapi sie na inną. Bo wtedy czujesz sie brzydka, zaniedbana, nieatrakcyjna, gorsza.

Jeśli on nie jest w stanie zrozumieć że rani Cię takim zachowaniem to niech psycholog spróbuje mu to wbić do jego męskiej, ciasnej czaszki ;)

A znacie ten kawał?
''Dlaczego Bóg stworzył pierwszego mężczyznę? Bo zawsze zaczyna się od zera!'' ;)
magdalenabmw
Offline

Re: zazdrość o partnera

Avatar użytkownika
przez Majster 26 lut 2010, 16:56
nattie napisał(a):Majster,z Tobą to ja chyba faktycznie muszę poćwiczyć to cytowanie ;p
A Twoj mąż nie bedzie zazdrosny? Powiesz mu to? Opisz mi jak zareagowal/zareaguje - bardzo jestem ciekaw :P Serio.
nattie napisał(a):Myślę, że dobrze zrozumiała mnie magdalenabmw i jej odpowiedzią też mogę się posiłkować - jestem zbyt zazdrosna, czasem nawet zaborcza; różne takie diabelne szczegóły wskazujące na zainteresowanie "jakąś inną" , o których pisałam wcześniej są dla mnie wyznacznikiem nielojalności, nieuczciwości, zdrady. Nie fizycznej oczywiście, ale takiej psychicznej, która ma swoje korzenie w myśleniu typu (jak to napisała magdalenabmw): "patrząc sie na inne w mojej obecności daje do zrozumienia tamtej- fajna z ciebie cizia a ja mogę sobie bezkarnie rozbierać cię wzrokiem bo moja to akceptuje"....
Moze i zrozumiala - ale sama przyznala, ze jest to problem. Poza tym ta "logika" sie kupy nie trzyma. Zdrada to nie jest patrzenie za fajnymi tylkami, ale utrata zaufania z powodu patrzenia na fajne tylki.
nattie napisał(a): To jest dla mnie upokarzające po prostu, że muszę znosić cos takiego.
A co Cie upokarza? Myslisz ze jak mu robisz sceny (chocby tylko durnym spojrzeniem bedace) w miejscach publicznych, w sklepie, na ulicy itd. to on nie czuje sie upokorzony? To straszny obciach dla faceta jak mu kobieta robi sceny na miescie przy ludziach, wstyd na maksa. O takie rzeczy swiecic oczami?
nattie napisał(a):Ja nie jestem żadną świętoszką,
Wiemy, wiemy, juz o tem bylo ;)
nattie napisał(a):dopóki nie zaangażowałam się w związek z Nim miałam raczej liberalne podejście do tych wszystkich pierdół... Jest mi po prostu przykro kiedy on ogląda się za kimś innym w mojej obecności i nic na to nie poradzę. Mieliśmy już wiele "rozmów" na ten temat, więc teraz on raczej stara się tego nie robić kiedy jesteśmy razem, ale jaki jest sens zmuszać kogoś do czegoś wbrew jego woli, może on mnie po prostu nie kocha naprawdę skoro tak się zachowuje...
A co ma milosc do tego? Co ma piernik do wiatraka? gdyby nie jego chec tylkow ogladania to dalej bys przy tych krzyzowkach siedziala, dotrze to do Ciebie?
nattie napisał(a):Wcale nie chcę żeby czuł się -zmuszony- do określonego zachowania, bo kiedyś może przyjść taki czas (może kryzys wieku średniego, a może wcześniej) kiedy zacznie się z tym dusić i zechce się ode mnie "uwolnic". Już sama nie wiem, z której strony mam na to patrzeć.
Tak jak mowilem - wyjdzie po fajki, predzej niz myslisz. Nawet jesli nie pali. Kazdy normalny na jego miejscu by wyszedl. Chyba ze to jakis gogus-masochista.
nattie napisał(a):Nie mam tutaj nic do zarzucenia jeżeli chodzi o przedstawiony przez Ciebie, przemawiający do wyobraźni opis życia pra-samców,
Te cechy wyksztalcila natura, utrzymywaly sie w genach przez miliony lat, a Ty sobie wyobrazasz ze 2 tysiace lat cywilizacji moze to zmienic? Przez 2 tysiace lat to nawet pantofelek nie ewoluuje.
nattie napisał(a):ale wiesz to było tak dawno, że nawet ja już tego nie pamiętam;p A poważnie to ująłeś zagadnienie tylko z jednej perspektywy,
Nieprawda. To Ty zaczelas o facecie zatrzymanym w ewolucji.
nattie napisał(a):tak jakby dzisiaj rozwój cywilizacyjny wciąż uzależniony był od tej jak to ująłeś "jurności".
Oczywiscie ze jest. Myslisz ze po co ci wszyscy ambitin z parciem na kariere i szklo rwa sie do wszelkich korytek? Po co zdobywaja pozycje, wplywy i kase? Po co te wszelkie walki o stolki? Myslisz ze facet potrzebuje jakichs dóbr sam dla siebie? Wzorowy przyklad naiwnosci :mrgreen: :mrgreen:
nattie napisał(a):Od czasów kiedy jakaś australopitetka rodzaju męskiego chcąc odbyć "miłosne tete a tete" z przedstawicielką swojego gatunku ciągnęła ją w tym celu za kłaki do jaskini
Nie sądze aby sie krygowali, po co tam jakies wleczenie za kudly do jaskini dla prostego aktu. Pojecie wstydu i intymnosci bylo im raczej obce.
nattie napisał(a):minęło parę mln lat, zdarzały się gdzie niegdzie jakieś rewolucje kulturowe
Niezle powiedziane: gdzie niegdzie ;)
nattie napisał(a): i nie tylko, Thomas Edison wynalazł żarówkę, kobiety zaczęły się emancypować i ogólnie, że tak powiem, świat tak jakby poszedł do przodu. Dziś nie utrzymasz rodziny, jeżeli będziesz jurnie napadał na sąsiadów i zjadał ich kota na śniadanie;
Ale popatrz jak na wyprzedazy w hipermarkecie wystawia gdzies palete z przecenionym towarem: ile bitew sie tam odbywa :mrgreen: Albo w lumpexie po dostawie towaru :mrgreen: :mrgreen:
nattie napisał(a):zawsze możesz przeprowadzić się do lasu i polować na dziki,
Nie moge. To jest zabronione. Wlasnie dlatego dzisiaj bitwy tocza sie o stolki lub towar z przeceny.
nattie napisał(a):ale pod tym względem myślę, że umiejętnościami nie dorównałbyś prehistorycznemu przodkowi.. Właśnie dlatego, że ewolucja, świat, technologia i w ogóle wszystko wciąż biegnie naprzód, niektóre cechy albo nie mają już racji bytu albo są w samoistnym zaniku.
Jakie cechy? Podaj jakis przyklad.
nattie napisał(a):Facet, żeby przeżyć w dzisiejszym świecie liczebnie zdominowanym przez kobiety, nie może już być typem macho,
Ta liczebna dominacja to raptem 1% przewagi. Poza tym musi byc typem macho bo kobiety taki wlasnie typ preferują a elastyczne dopasowanie do warunkow otoczenia mamy ewolucyjnie wpisane w geny.
nattie napisał(a):który przywali jak mu się coś nie podoba,
A po co przywalic? Kto mowi o przemocy?
nattie napisał(a):nie może też w imię przedłużania gatunku przekazywać swój materiał genetycznym niezliczonym partnerkom,
Moze. Wlasnie tak odbywa sie mieszanie genów. Poza tym w kazdym stosunku biora udzial 2 plcie. Statystycznie na 100 stosunkow odbytych przez jednego samca przypada 100 (niekoniecznie róznych) samic. Gdyby policzyc te samice i na 100 ich stosunkow wyliczyc ilu tam bylo samcow to, o dziwo, wyszloby ich rowniez 100 (niekoniecznie roznych oczywiscie) :D Gdzie tu teraz widac to rozsiewanie na lewo i prawo? Jak widac prosta matematyka wykazuje ze rozklad jest po polowie ;)
nattie napisał(a):jeżeli chce być w związku z konkretną kobietą.
A kto mu zabroni?
nattie napisał(a):Od mężczyzny wymaga się za to empatii, opiekuńczości, kreatywności oraz tego żeby potrafił zająć się domem, dziećmi kiedy kobieta będzie się spełniała zawodowo.
Powiedz to w pierwszym lepszym sadzie rodzinnym, niezle sie usmialem :mrgreen: :mrgreen:
nattie napisał(a):Tak więc zwrot o 180stopni jeżeli chodzi o prehistorię...
Jakos nie widze tego zwrotu. Wszystko co piszesz potwierdza tylko ze zwierzak jaki w nas tkwi (i w kobietach tez) jest niezbedny do przedluzania gatunku i rozwoju cywilizacyjnego.
nattie napisał(a): Myślę, że nie tak bardzo odeszłam od tematu jeżeli weźmie się jeszcze do tego wszystkiego pod uwagę proces socjalizacji, to w jakim środowisku się wychowaliśmy, bo pomimo że kobiety już od jakiegoś czasu się usamodzielniają realizują na wielu płaszczyznach to przecież wciąż pokutują u nas różne stereotypy, np że mężczyźnie więcej wolno jeżeli chodzi liczbę partnerek seksualnych,
Pozwalasz swojemu?
nattie napisał(a):w tym samym kontekscie, w którym facet zdobywa uznanie, kobieta jest postrzegana jako łatwa, dupodajka
Co za brzydkie slowa, fe, rumienie sie gdy je czytam ;) Ja znam kilka okreslen na facetow: lowelas, bawidamek, dziwkarz, babiarz, pies na baby itd. One tez sie pejoratywnie kojarza i jakos z tym zyjemy ;)
nattie napisał(a):itp. Wiem, że wszystko to trochę chaotyczne ale się bardzo śpieszę i pojawię się znowu później ;)

Owszem, chaotyczne nieco. A gdzie sie tak spieszysz? Pozdrawiam ;)
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do