Rodzina= problemy

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Rodzina= problemy

przez tocas 21 lut 2010, 18:41
Witam.
Niewiem od czego zacząć.. najlepiej od początku:
Jak miałem około 4 lat matka wyprowadziła się odemnie i ojca, sprawa o mnie wlekła się
latami. Były różne sceny, że tata ukradł jej dowód a ona miała go schowanego- robiła na złość
i wszystko żeby go udupić, i żebym ja trafił do niej.-miała znajomości w policji. Matki brat był narkomanem ojciec lubił wypić
nikogo po tamtej stronie rodziny nie lubiłem- i nie ufałem.
Sprawę wygrał mój tata, miała płacić alimenty ale nie płaciła ani razu ale pal licho.
Mijały sobie spokojnie lata ja ciągle w tym samym mieście z tatą, nie raz się na nią napatoczyłem, ale nie rozmawiałem z nią.
Minęło kilka lat tata założył własną firmę, która po 3 latach stała się nieopłacalna, i zbankrutowała.
Tata poznał kobietę wziął z nią ślub - nie udało się i się rozwiedli, z drugą było tak samo a z trzecią się nie ożenił
ale okazało się, że ma z nią dziecko. No chcąc nie chcąc wzięli ślub. Dziecko się urodziło mieszkaliśmy sobie ja+tata+taty kobieta- moja "mama" + córka z jej poprzedniego ślubu. Tata znalazł nową pracę.
Po jakimś czasie zaczęło się walić ja "gryzłem" się z jej córką, tata się z nią kłócił i ona ze mną. Ona ciągle robiła jakieś sceny.
Ja z tatą wyprowadziliśmy się do naszego II mieszkania dopóki one nie pojadą do swojego poprzedniego. Po jakimś czasie wróciliśmy
do domu. I jeździliśmy do nich co tydzień w niedzielę na cały dzień. Wszystko było "w porządku" Niestety to dziecko wymagało rehabilitacji ponieważ nogi miała jak z waty i miała problemy z chodzeniem. Więc dodatkowo trzeba było jeździć co 2 dzień na basen na konie do CZD do rehabilitantki.. Chodzenie tam co tydzień stało się nieprzyjemne, ciągle jak tam jeździliśmy były jakieś awantury. A zdarzało się, że jechali razem gdzieś do restauracji. Co tydzień było różnie.
Był okres gdzie było całkiem nieźle, wiadomo, że naszych relacji nie dało się już odbudować, ale
żona taty wymyśliła, żeby razem zamieszkać tutaj u nich, gdzie są: 5 kotów pies + babcia+ córka+ moja siostra+ żona.
A są 3 pokoje + kuchnia i łazienka. Do tego musiały by dołączyć moje 2 wielkie psy + moje 2 koty, Nie licząc moich rzeczy roweru i nart. Wpadła na pomysł żebym był w pokoju z jej córką. Ale tata się nie zgodził bo wiedział, że to nie wypali. Jeździliśmy sobie tak tam przez 3 lata, czasem nie jechaliśmy- jak strzeliła "focha" o jakąś bzdurę, albo mówiła, że jej nie ma w domu- a była.
Co 2 wyjazdy tam były awantury które ona wszczynała. Tata kiedyś po problemach z moją prawdziwą "matką"
nie miał pieniędzy i nie zapłacił kilku składek w zusie, potem się tyle tego nazbierało, że nie był w stanie tego spłacić- do dzisiaj nie uregulował. Podchodzi to pod kilkanaście tysięcy..
Więc w pracy jest zatrudniony " na czarno " lecz jest tak dobry w tym co robi, że jest zastępcą szefa.. Praca dobrze płatna 8tysięcy, na ręke miesięcznie. Ale: nie może wziąć urlopu, jest na posyłki szefa, jednym słowem jest wykorzystywany.
Ostatnio tata musiał kilka razy pojechać z warszawy do wrocławia, i złożyło się, że ja wtedy akurat miałem koniec ferii szkolnych
więc musiał jednego dnia zrobić 1000 km. To było 14 lutego.
wracając z ferii natrafiliśmy na kilkunasto kilometrowy korek, mieliśmy po powrocie jechać do siostry mojej.- już wiedziałem,
że będzie awantura. Nie chciało mi się tam jechać gdyż chciałem się zaaklimatyzować bo następnego dnia będą testy różne..
Ale dobra.. nie wyrobiliśmy się, a akurat był 14 luty- walentynki.. nienawidzę walentynek..
Zrobiła sceny o to, że była sama w walentynki a taty nie było.. -tak jakby wogóle nic się nigdy nie stało i byli najszczęśliwszym
małżeństwem na świecie.. za tydzień- dzisiaj mieliśmy jechać ale zrobiła awanturę ( przez telefon ), że nie. - bo nie.
Ja nie widziałem siostry już 4 tygodnie. Ale za każdym razem gdy tam jedziemy jest coraz gorzej, gdy jest jako-tako dobrze
tata chce wycisnąć z tego okresu jak najwięcej i wtedy chodzenie do siostry odbieram jak karę, tata nie może zrozumieć,
że czasem nie mam ochoty tam jechać bo nie chcę: suszyć zębów jakby się nic stało, nie mam nastroju, już mam taty "żony" dosyć. Ale robię to dla taty i chodzę tam nawet jak nie chcę. Zawszę robi na złość, co by nie zrobić i tak będzie źle.
Martwie się, że tata po tylu nieudanych związkach nie będzie nikogo szukał i na starość będzie sam + ja.
Martwię się co wyrośnie z siostry, pewnie ją spasą, jak poprzednią. I będą wciskać kłamstwa jaki ten twój tata jest zły.
Mam nadzieję że będzie mądra i nie da sobą manipulować.
Chcę uregulować taty zaległości w zusie, aby mógł brać urlop. Jest pracoholikiem. I nie ma stałych godzin pracy.
Pracuje w domu ale cały czas. Niewiem jak to się potoczy jak ja za rok będe sam.
Dziękuje za uwagę- jeśli do czegoś się odnieść to pisać, jeśli wogóle komuś chciało się to czytać :?
Adam.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 lut 2010, 17:53

Re: Rodzina= problemy

Avatar użytkownika
przez agusiaww 22 lut 2010, 12:52
tocas, najlepiej jak mozesz to sie wyprowadz i zostaw rodzine za soba, spotykaj sie na swieta i tyle.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Rodzina= problemy

przez tocas 22 lut 2010, 15:23
Nie mogę się wyprowadzić... Chce spotykać/być z ojcem i siostrą. Ale tak się nie da... no bo córka bez matki? a jej matki nie chcę znać..
Z resztą nie zostawie ojca samego, nawet nikogo nie ma na dłuższą metę..
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 lut 2010, 17:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Rodzina= problemy

przez polakita 26 lut 2010, 14:12
tocas, a dlaczego ty masz płacić ojca długi w ZUS-ie skoro on zarabia 8 tysi na rękę? Ogólnie z dużym zainteresowaniem przeczytałam to o czym piszesz, jesteś w bardzo specyficznej i trudnej sytuacji, ale weź pod uwagę że twój ojciec jako dorosły sam decyduje z kim jest na starość i co robi, myślę że lepiej jeśli nie będziesz się w jego sprawy mieszał, a on z kolei w twoje, bo zakładam że jesteś już w wieku dorosłym lub prawie dorosłym.
polakita
Offline

Re: Rodzina= problemy

przez tocas 26 lut 2010, 15:49
Tak. Zarabia 8 tysięcy, ale żonie daje 3,5tys. nieoficjalnie ( złe wspomnienia z sądami ) + na nasz dom w którym mieszkamy-rachunki+ za wynajem, I jeszcze za nasz drugi dom. Wzięty na raty. +jakies rachunki, internet, benzyna itp.itd. Więc z tego niewiele zostaje. Jak pójdzie do zusu, i powie że ma długi to będzie je musiał szybko spłacić, o ile wogóle mu pozwolą. Ale tłumaczył by trudną sytuacją.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 lut 2010, 17:53

Re: Rodzina= problemy

przez polakita 26 lut 2010, 15:55
Nie będę myśleć za twojego tatę ale z ZUS-em lepiej zrobić porządek, to nie przelewki, mogą dowalić karę. Moim zdaniem twój tata ma wystarczające dochody żeby zapłacić ten ZUS w ciągu kilku miesięcy, roku. A po drugie, ty sie bardzo przejmujesz problemami twojego taty, a prawda jest taka że to nie jest dobry objaw - jeżeli są to sprawy które cie bezpośrednio nie dotyczą, może to być coś w rodzaju uzależnienia emocjonalnego... jeżeli jak pisałeś twój tata też nadużywa alkoholu, to może pomyśl o czymś w rodzaju terapii DDA... ?
polakita
Offline

Re: Rodzina= problemy

przez tocas 26 lut 2010, 19:43
Nadużywanie to za mocne słowo, po prostu wypije sobie 1 piwko po pracy i tyle. I jeszcze dużo pali.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 lut 2010, 17:53

Re: Rodzina= problemy

przez magdalenabmw 26 lut 2010, 20:10
Tocas- wg mnie powinieneś zacząć żyć swoim życiem. I na pewno wyprowadzić sie na swoje. Chcesz ojca uszczęśliwić na siłę, a tak sie nie da. Zostaw jemu jego problemy, nie pomożesz mu a tylko sie obarczasz tym, czym nie powinieneś. To dorosły facet i Ty też wreszcie zacznij być dorosłym.
magdalenabmw
Offline

Re: Rodzina= problemy

przez tocas 27 lut 2010, 09:27
Myślałem, że rodzinie się pomaga?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 lut 2010, 17:53

Re: Rodzina= problemy

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 27 lut 2010, 10:07
Nie wiem, czy tu faktycznie chodzi o to, że ojciec nie ma nikogo, czy też o to, że poza (ojcem i siostrą) Ty nie masz nikogo. Może właśnie dlatego tak bardzo mocno trzymasz się ojca ? Może właśnie dlatego uważasz, że powinieneś pomóc mu rozwiązywać jego problemy ? Obawiasz się, że tylko w taki sposób jesteś mu "potrzebny" i gdybyś przestał pomagać, to mógłbyś stracić również jego (tak jak matkę) ? :-|

Nie wiem czy masz lat kilkanaście, czy dwadzieścia kilka, ale nie wspomniałeś nic o tym, byś miał z kim się spotykać - dziewczynę, przyjaciół, czy paczkę kumpli...

Możliwe, że wpadłeś w błędne koło: prawdopodobnie tak bardzo głęboko wniknąłeś w problemy ojca, że te problemy zabierają dość czasu, byś nie miał go na własne życie, a więc czujesz się przez to jeszcze bardziej osamotniony, więc naturalnie jeszcze bardziej trzymasz się kurczowo ojca...

Bez względu na to, czy trafnie to odgadłem, przydałaby Ci się pomoc specjalisty. Psychoterapia, na której warto byłoby rozgryźć, skąd wynika Twoje postępowanie. Bardzo prawdopodobne jest, że będzie to wymagało poruszenia kwestii rozwodu rodziców.

I owszem, (z reguły) rodzinie się pomaga, o ile ta pomoc nie pochłania bez reszty osobę pomagającą ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Rodzina= problemy

przez magdalenabmw 27 lut 2010, 11:57
Rodzinie się pomaga, ale trzeba zachować zdrowy rozsądek i żyć swoim życiem. Pewnie gdyby ktoś chciał Tobie pomagać na siłę i za bardzo angażowałby sie w Twoje sprawy to też nie byłbyś zadowolony z tego faktu.
Zrozum, że Twój ojciec jest dorosłym mężczyzną. Samodzielnym.

Możesz z nim rozmawiać, doradzić, ale daj mu żyć i Ty sam też zacznij żyć.
magdalenabmw
Offline

Re: Rodzina= problemy

przez tocas 27 lut 2010, 23:51
Nie mam żadnej dziewczyny- nie odczuwam takiej potrzeby..
Kumpli mam paru ale po szkole raczej się nie umawiam na nic..
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 lut 2010, 17:53

Re: Rodzina= problemy

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 28 lut 2010, 15:37
Możliwe, że taki masz charakter - nie tęsknisz zbytnio za ludźmi. Ale również możliwe jest, że Twój brak potrzeby wchodzenia w bliższe relacje z dziewczyną, albo z kumplami może wynikać z lęku przed odrzuceniem (co z uwagi na odejście od Was matki i rozwód Twoich rodziców jest bardzo prawdopodobną opcją).

W każdym razie ponownie zachęcam do postarania się o pomoc specjalistyczną.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Rodzina= problemy

przez Pstryk 02 mar 2010, 23:30
tocas, nom a uważasz, że to złe :?: w ogóle źle Ci z tym :?: może po prostu jesteś typem samotnika - pozazdrościć ;)
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 4 gości

Przeskocz do