Agresja w związku...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Agresja w związku...

przez ana1987 20 lut 2010, 02:22
Muszę się trochę wyżalić i poradzić odnośnie męża.Ja mam 23lata mąż 24.Jesteśmy razem od trzech lat.W sumie powinno mnie zastanowic jego zachowanie juz na początku związku ale wtedy nie było tak ogromne jak teraz otóż doszło do tego,że mąż nie panuję nad nerwami,wszystko go denerwuje,a to,że pies wchodzi do pokoju,a że kawa jeszcze nie zrobiona,że za długo siedzę w łazience,że siedze ponuro obrażona itp itd staram się być spokojna i nie doprowadzać do sytuacji takich które miały by go zdenerwować,ale sama mam tego dosyć tych nakazów,przykazów więc zaczełam się z nim kłócić o swoje racje co zaczeło mu się nie podobac więc podnosi na mnie rękę,dostałam parę razy,(aktualnie mam siniaki na nodze)zazwyczaj po głowie,szarpał mnie za włosy,wyzywa od najgorszych(ale gdy ktoś inny zrobiłby mi krzywdę zatłukłby chyba na śmierć),gdy mu się pytam dlaczego to robi odpowiada,że już nie umie mi tłumaczyć w inny sposób,że ja go prowokuje(nigdy nie powiedziałam "to mnie uderz"),że powinnam się zamknąć jak widzę że jest nerwowy naszą rozmową,przytakiwać mu,a po jakimś czasie poruszyć temat od nowa,a jeszcze bardziej go prowokuję gdy zbliża się do mnie,jest parę cm od mojej twarzy,a ja go odpycham,wtedy puszczają mu hamulce.Ile się napłakałam to nie zliczę.Kiedyś mnie uderzył,bo nie chciałam się kochać,właśnie wtedy zaczełam się go bać.Ostatnio żyjemy w stresie mamy kłopoty finansowe,mieszkaniowe.Mieszkamy z rodziną w małym mieszkaniu gdzie każdy sobie na głowę wchodzi,rodzina nas się czepia,prawie cała pensja idzie na rachunki,mąż tylko pracuje.Nie mamy lekko.W czwartek mąż(w sumie przez kłopoty finansowe)trafił do psychiatry.Chciał uzyskać l4 do pracy na dłuższy okres czasu.Gdy zaczeli rozmawiac wyszło wszystko,że jako dziecko bał się rodziców,uciekał ze strachu przed karą cielesną swojego ojca,widział jak ojciec nie raz uderzył matkę,że jako dziecko w złości rozwalił szybę krzesłem,bo brat go denerwował,laptopa potrzaskał pięściami,bo ktoś go nie słusznie oskarżył te przeżycia z dzieciństwa były skrywane do chwili gdy założył rodzinę i życie dało w kość teraz się nasiliły,ma wrzody na żołądku,dwunastnicy,schudł 20kg,bardzo mało je,strasznie poci się w nocy,pije 2-3kawy,paczkę papierosów dziennie wypala,nie panuje nad nerwami,gdy coś zaczyna robić jest w tym dokładny,nie przestanie póki nie skończy.Ale gdy ktoś z nim nie przebywa na codzień widzi w nim mężczyznę bardzo kochającego żonę i dziecko,zabawnego,uśmiechniętego kolegę,zdolnego informatyka i muzyka,dogada się ze wszystkimi.Boję się o niego.Od lekarza rodzinnego na uspokojenie dostawał Xanaxy które mu nie pomagały,a teraz dostał od psychiatry Coaxil i Clonazepamum,właśnie dzisiaj ma pierwszą dawkę,śpi jak zabity,nic nie słyszy,nawet na dotyk nie reaguje.Wyczytałam,że można się uzależnić od nich(a mój mąż ma predyspozycje do uzależnień)itp itd Chciałabym się zapytać czy te lekarstwa pomogą,czy takie wizyty raz w miesiącu z psychiatrą wystarczą,czy powinien zgłosic się do innego lekarza na jakąś terapie,ile to właściwie trwa takie leczenie,czy w ogóle jest wyleczalne? Na razie się boję o kazdy dzień,nie chcę abyśmy zamieszkali teraz sami,bo sam stwierdził,że teraz się hamuje jeszcze bo nie jest u siebie ale potem to nie ręczy za siebie. Boję się o siebie i o dziecko chociaż wiem,że mu krzywdy nie zrobi,ale może widzieć to co on widział jak był dzieckiem.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 lut 2010, 01:00

Re: Agresja w związku...

przez izazbeliz 20 lut 2010, 19:43
Witaj.
Jesteś młoda osoba i szczerze Ci współczuję, bo ja mając dziś dwukrotność Twojego wieku, tez przezywałam podobny dramat.
I mimo,że mam świadomość pewnych faktów, w swojej sytuacji gubię się totalnie i brakuje mi obiektywizmu i umiejętności w postępowaniu. Mój mąż jednak nigdy nie skorzystał z pomocy psychiatry, ani żadnej innej i nie wiem, czy to tylko syndrom dzieciństwa,zaburzenie osobowości, czy tez jeszcze objawy psychicznej choroby. Trudno pomóc jemu, sobie i nam razem.
Tobie jednak doradzę, że wizyta u psychiatry pewnie nie wystarczy.
Twój mąż bezwzględnie powinien trafić także na psychoterapię. Reakcje jakie przejawia jak powiedział lekarz, mają źródło w jego dzieciństwie i młodości. To wyuczony schemat .Musi nauczyć się nowych, innych, prawidłowych reakcji.
Po za tym obecna sytuacja w jakiej znajdujecie się, to także czynnik niewzmacniający Waszego związku.
A tak na prawdę, to OBOJE powinniście trafić na terapię małżeńską, by umieć ze sobą być.
Clonazepam może prowadzić do uzależnienia. Coaxil chyba w mniejszym stopniu, ale na ile się orientuję producent o tej możliwości także pisze w ulotce dołączonej do leku.
Pozdrawiam Cię i życzę, by Wam się udało wygrać Wasze życie, pokonując ten ostry zakręt.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 lut 2010, 18:05

Re: Agresja w związku...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 20 lut 2010, 23:56
aczeło mu się nie podobac więc podnosi na mnie rękę,dostałam parę razy,(aktualnie mam siniaki na nodze)zazwyczaj po głowie,szarpał mnie za włosy,wyzywa od najgorszych

Pozwalasz na takie zachowanie?...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Agresja w związku...

przez Piotr Krzyworączka 21 lut 2010, 22:00
Teraz jest bardzo ważne, żebyś Ty mu pomogła. Jeśli dostaje / będzie dostawał silne leki, to pewnie się uspokoi, ale może to doprowadzić do sporych zaburzeń w zachowaniu Twojego męża. Będzie senny, brak reakcji na wiele problemów.

Miałem taką sytuację w swojej rodzinie, gdzie matka walczyła o zdrowie ojca. W końcu się udało, ale związek wisiał na włosku.
Ona jednak nie dawała za wygraną. Ojciec dzisiaj jest na stałych lekach od wielu lat. Jest senny, czasem nic go nie obchodzi, ale ...jest w domu spokój. Nareszcie.
Stres powoduje nerwicę. Spróbuj temu zaradzić za darmo!
http://Jak-Pokonac-Stres.pl
Posty
38
Dołączył(a)
09 sie 2009, 00:23

Re: Agresja w związku...

przez etien 22 lut 2010, 01:27
Ja myślę, iż najważniejsze jest to aby Twój mąż uświadomił sobie swój własny problem. Aby był świadom tego, że jego nerwowość, jego bardzo silna złość - nieadekwatna do zaistniałych sytuacji oraz sposób jej rozładowania - agresja jest jego problemem. On teraz usprawiedliwa się tak jakby uważał, iż on może się wkurzyć, może uderzyć bo ma problemy. Co gorsza on chce Cię sobie totalnie podporządkować. A TY masz parwo do innego zdania, innych decyzji, czy do powiedzenia NIE odnośnie różnych kwestii. I prawdą jest, że pomimo swojej złości nie ma prawa naruszać Twojej intymności, Twoich praw. Nie ma prawa tak się zachowywać, to jest złe. On musi sobie uświadomić, że nie problemem jesteś Ty ani Twoje zachowanie tylko on jest tu problemem. Mam nadzieję, iż ten psychiatra, do którego się udał uświadomi mu to... Leki na pewno go trochę uspokoją, co może spowodować, iż będzie w stanie słuchać. Leki rozładują trochę to napięcie jakie w nim jest. Dzięki tym lekom może zacznie do niego dochodzić co on robi, jak się zachowuje oraz że to jest złe. Na razie bym się nie przejmowała i nie zastanawiała, czy te leki uzależniają, czy nie. Możliwe, że te leki zostaną zastosowane tylko doraźnie. A myślę, iż TY teraz masz o dużó poważniejszy problem...

Ogólnie myślę, że to ogromny postęp, że trafił do tego psychiatry. Jeśłi będzie się stosował do jego zaleceń to myślę, iż istnieje szansa dla Was, Waszego związku. Myśłę, iż może wartoby było abyś Ty się również udała do psychiatry po paradę. Abyś dowiedziała się jak teraz powinnś zachowywać się w stosunku do męża, aby lekarz poradził Ci co w danej sytuacji powinnaś robić. Jeśłi Twoj mąż Cię kocha to myślę, iż Twoja pomoc jest tu niezbędna aby on mógł z tego wyjść. Jednak tą pomoc należy mu zaoferować w mądry sposób. Może ten lekarz zaproponuje Wam terapię małżeńską oprócz oczywiście indywidualnego leczenia dla Twojego męża. Twój mąż musi mieć leczenie indywidualne, może właśnie również terapię.
Wydaje mi się, iż teraz kiedy jest na lekach staraj się nie prowokować kłótni, ale spokojnie próbuj z nim rozmawiać o Was. O tym, że go kochasz, czego od niego oczekujesz oraz że się go boisz i nie potrafisz być z kimś kogo maiłabyś się bać. Sama powinnaś wyczuć kiedy co najlepiej robić, chodzi o to żebyś Ty też zachęcała go do podjęcia terapii. Ale w taki sposób aby on czuł, że robi to przede wszytskim dla siebie.

Trudna to sprawa. Dla mnie mężczyzna, który podnosi rękę nie ma prawa bytu. Tym bardziej, że jeśłi ktoś raz sobie na to pozwoli to zazwyczaj już nie przestaje. Jednak u Ciebie jest szansa bo poszedł do psychiatry. Dopóki coś robi odnośnie siebie to jest szansa. Możliwe, iż jego dzieciństwo naprawdę odbiło w nim piętno... Może on nie jest świadomy dlaczego tak nie wolno, że jest to złe. Możłiwe, że leczenie pozwoli mu zmienić te złe nawyki myśłowe, ukształtować inne reakcje.

Życzę cierpliwości, wytrwałości, potrzebnego dystansu. Pomagaj mu, ale nie kosztem siebie, swojego dziecka. Najlepiej porozmawiać o tym z fachowcem.
Niesamowita, nieodgadniona i jakże samotna,
Niewzruszona, a jednak płacze…
Potrzebuje, choć się nie przyznaje,
Ona tęskni i chce…
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
13 lip 2008, 15:20

Re: Agresja w związku...

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 mar 2010, 21:56
A pewnie skończy się na tym,że facet owszem może będzie się leczył,ale mimo tego będzie sobie pozwalał na podnoszenie ręki wobec autorki,więc nie wiem czy podtrzymywanie tego toksycznego związku ma jakikolwiek uzasadniony sens.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Agresja w związku...

Avatar użytkownika
przez zonanerwusa 05 kwi 2010, 09:18
Całkowicie cie rozumiem ana1987. Mam bardzo podobną sytuację w domu. Od roku mąż jest na lekach i kontroli psychiatry, ale to nie wystarczy. Leki uspokoiły męża, ale nadal zdazaja się wybuchy agresji, czasem bez żadnego powodu. np. po prostu wstaje i zaczyna mnie bić, lub coś zniszczy. Potem nawet nie wie dlaczego tak sie stało i ma takie wyrzuty sumienia, że wpada w głęboką depresję i z drugiej strony rozmyśla o tym by skrzywdzic samego siebie.

Ja z kolei za 2 tygodnie mam 1sza wizyte u psychoterapeuty, ponieważ obecnie po 3 latach jestem osobą uzależniona od tyrana, nie potrafię się mu już przeciwstawic, nie potrafię się obronic, nie potrafię obronic własnego dziecka.

Radzę ci poszukać jak najszybciej dalszej pomocy, bo nie wierzę że sytuacja u Ciebie polepszy sie dzięki lekom
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
04 kwi 2010, 22:35

Re: Agresja w związku...

przez wovacuum 05 kwi 2010, 11:58
zonanerwusa, dlaczego nie odejdziesz od tego tyrana??czy mozna kochac czlowieka ktory Ciè bije??wiesz ja tez to przeszlam-ale odeszlam i teraz prowadzè zupelnie inne zycie.Nie wyobrazam sobie teraz zeby malz mnie bil...to ponizajàce i upodlajàce.
wovacuum
Offline

Re: Agresja w związku...

Avatar użytkownika
przez zonanerwusa 06 kwi 2010, 11:10
Po pierwsze kocham tego tyrana, po drugie on wie,, że jest chory i się leczy, dopóki to bedzie robił nie zostawię go, bo to jest tak jak odejść od kogos za to że ma raka, lub jest niepełnosprawny.
Oboje z mężem od roku walczymy z jego chorobą, po prostu po pobiciu do którego doszło nie wierzymy już że same leki w leczeniu pomogą i szukamy dalej.
Obecnie lekarz psychiatra chce jeszcze wykluczyć możliwość jakieś dziwnej padaczki, ale musimy załatwić całodobowe eeg głowy a to nie jest łatwe.

Mąż jest nawet gotowy póść na oddział psychiatryczny na dłuższy pobytm, ale nasz psychiatra na razie twierdzi że nie musi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
04 kwi 2010, 22:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do