Życie może być piękne

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Życie może być piękne

przez Majkajamaica 11 lut 2010, 22:02
No właśnie jednostronne rady.

Ja mam się zająć swoim życiem, a przecież jak bede chciała mieć dziecko czy dzieci to bede musiała wziąć odpowiedzialność.

Mając swoje problemy bede musiał równiez byc dla swojego dziecka a nie mowic mu daj mi spokoj. Bede musiała byś o wiele silniejsza by jemu przkazać wiedze, moje doswiadczenia. Oczywiscie nie wpajajac dziecku ze ja jestem biedna poraniona i wszyscy są mi winni. Lepiej zastanowic sie nad tym czego chce sie w zyciu. Zrobic dziecko to nie problem, ale wychowac to juz sztuka. Moja mama tak nie uwazała i kazdego i wszystko obwiniała o to jak ma w zyciu zamiast wziasc sie za siebie.

Chyba nie czytaja co niektorzy całości moich wypowiedzi. Dziecko niech sie bawi, nie mam nic za złe, ale jak przychodzi wieczorem zmeczone i ma problem z zadaniem to mama juz nie potrafi pomoc i o to sie tato denerwował, dodatkowo pracował na całą rodzine.

Gdyby nie ojciec to nie wiem co by dzisiał sie stało z mama, bez pracy i mozliwosci, zyje z rety po ojcu. Mama nie ma nawet podstaw do emerytuty, a ciagle mowi ze mam sie brac do roboty bo kasa kasa. Nie ma ukonczonych studiów. Jak pytam co by chciała robic to nie wie.

[Dodane po edycji:]

Panie nauczycielu. Prosze nie pisać od czego nie zależy szczęście i subiektywny sukces. Proszę napisać od czego zależy szczęście i subiektywny sukces???
:)

[Dodane po edycji:]

myślę że Twoja mama czuła się stłamszona i zdominowana, samo to że ojciec mówił że ma "3 córki" też pokazuje jej rolę...

Dlaczego tato tak stwierdził??? Skad takie stwierdzenia???

I to jest kompletnie bezsensu trzymać czyjąś stronę. Nie przyszłam na ten portal by bawić się w osądy kto ma rację a kto nie. Dla mnie cytuacja rodzina spowodowała załamanie. Moja matka jak dziecko emocjonalnie podchodzi do wszystkich spraw. Jak miałam problemy nastoletnie to jej nie było, ale dzisiaj nad tym się nie zastanowi, przychodzi do mnie o pomoc. Ja jej nie odpycham tak jak ona mnie. Życie na zasadzie zeby jakos było nie jest życiem, a mama takie proponuje. Nie przerzucam na nią moich problemów..to się nazywa inteligencja emocjonaln, ktorej jej było i brak. Jak widać przez 25 lat nie rozwiazała problemów z tatą. Piszę ze tato nie naciskał na mama! Proponował sposoby na zycie, kreowanie siebie, nie wymuszał na niej.

Odczuwam ze pare osób w ogole nie czyta całości tylko, albo robi projekcje na siebie i wyciąga części historii, a nie bierze pod uwage całości i mojego problemu.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
09 lut 2010, 00:08

Re: Życie może być piękne

przez betty_boo 11 lut 2010, 22:36
Panie nauczycielu. Prosze nie pisać od czego nie zależy szczęście i subiektywny sukces. Proszę napisać od czego zależy szczęście i subiektywny sukces???


myślę że gdyby ktokolwiek znał na to pytanie odpowiedz, dostałby Nobla.

Chyba nie czytaja co niektorzy całości moich wypowiedzi

Odczuwam ze pare osób w ogole nie czyta całości tylko, albo robi projekcje na siebie i wyciąga części historii, a nie bierze pod uwage całości i mojego problemu.


odbieram to jako aluzje do m.in. moich wypowiedzi i obiecuje, że nie będę się już wypowiadać w tym wątku, podtrzymując wszystko co napisałm wcześniej.

powodzenia
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Życie może być piękne

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 11 lut 2010, 23:49
Majkajamaica, myślę, że nikt z forumowiczów tego nie planował (przynajmniej ja z całą pewnością nie planowałem), ale sytuacja w tym temacie bardzo przypomina sytuację w Twojej rodzinie.
Najprawdopodobniej w tym temacie czujesz się osamotniona ze swoim spojrzeniem na sprawę, podczas gdy kilkoro forumowiczów (w tym i ja) reprezentuje pogląd odmienny od Twojego. Nasze intencje są szczere (nie mamy żadnego interesu w złym doradzaniu Ci) - chcemy doradzić Ci dobrze, wg naszych doświadczeń.
Podobnie było w relacjach między Twoją mamą, a Twoim tatą, Tobą i siostrą, również chcieliście dla niej dobrze, radziliście jej (w dobrej wierze) co powinna zmienić, by być szczęśliwszą.

Gdyby Wasza mama rozważyłaby Wasze rady i zastosowała się do nich, to nie byłoby konfliktów, a dziś wszyscy byliby szczęśliwsi (przynajmniej taki możliwy scenariusz można wywnioskować z Twoich wypowiedzi).

A więc, jeśli jesteś pewna swoich racji w relacjach z mamą, bądź konsekwentna i rozważ również to, co napisaliśmy (zamiast sugerować, że nie czytamy wszystkiego w całości).

I jeśli moje porównanie jest trafne, możliwe (i byc może nie wszelkie możliwe) następstwa w tym temacie mogą być następujące:
a) nadal będziesz uznawała, że to my się mylimy; wtedy najprawdopodobniej poczucie Twojego osamotnienia w tym temacie jeszcze bardziej wzrośnie, aż wreszcie stwierdzisz coś w stylu "to forum jest głupie, nikt mnie tu nie rozumie, znikam stąd". Inaczej mówiąc zrobisz to, co zrobiła Twoja mama - wycofała się i zamknęła w sobie z powodu braku zrozumienia u Was;
b) "my" uznamy nasz błąd, zgodzimy się z Tobą i razem będziemy sobie potakiwać w obwinianiu Twojej mamy (?) :shock: Tylko, taka opcja spowoduje poprawę Twojego samopoczucia na jak długo ?
c) odnajdziesz zrozumienie u kogoś innego, wtedy trudno mi domyśleć się, jakie rozwiązanie znajdziecie. W każdym razie może przy tej opcji uzyskasz pomoc, której szukasz;
d) uznasz, że Twój tata mógł nie mieć racji (podobnie jak teraz Ty broniąc jego decyzji), co pozwoliłoby Ci zrozumieć mamę i dotrzeć do niej, a więc i (częściowo) znaleźć rozwiązanie swoich problemów.

Używając terminologii piłkarskiej: "piłka jest teraz na Twojej połowie".
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Życie może być piękne

przez polakita 12 lut 2010, 12:48
Majkajamaica, ja nie zgadzam się z betty_boo i z God's Top 10, bo sytuacja w mojej rodzinie jak pisałam jest bardziej zbliżona do twojej (tata jest osobą bardziej aktywną i otwartą na świat, a mama jest pogrążona w sobie i w swoim złym samopoczuciu ale nie próbuje tego zmienić) więc ja akurat rozumiem to o czym piszesz, i o tym że nie można kogoś wyciągnąć z marazmu jeśli sam tego nie chce... nie chodzi o obwinianie, chociaż jakiś żal jest, i jest niemoc zmiany tej sytuacji...
polakita
Offline

Re: Życie może być piękne

przez BladeM 12 lut 2010, 20:42
Wiem ze to co zaraz napisze prawdopodobnie odrzucisz...


Jedyna mozliwoscia jest wybaczenie aby sie od tego uwolnic. Moze zaraz napiszesz ze ty juz nie masz zalu itd. Znam to wszystko bo tez przez to przeszlam. Dopiero teraz jak se uswiadomilam ze jednak nie wybaczylam...i dzieki terapie wybaczam co dzien po troche...uwalniam sie od przeszlosci i czuje sie wolna i lekka.
Przeszlosci nie zmienisz, mamy tez nie..jedyne na co masz wplyw do nie pozwolic aby twoja przeszlosc i rany z przeszlosci cie uwiezily , wyzwolenie ale lezy w wybaczeniu a to bardzo trudne.

Pozdrawiam
Za bledy przepraszam z gory, bo pisze po polsku po bardzo dlugiej przerwie. Po 22 latach. Staram sie robic jak najmniej bledow, ale jesli jednak jakies sie pojawia, z gory przepraszam.
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
17 sty 2010, 20:30

Re: Życie może być piękne

przez Majkajamaica 16 lut 2010, 14:09
hej

Trochę mnie nie było,praca, obowiazki. W międzyczasie myślałam o wszystkich wypowiedziach, radach, propozycjach.

Nie mogę powiedzieć ze nie mam zalu, bo jest mi przykro ze tak było w moim zyciu. Wydaje mi się, ze każdy miałby zal, nie mylić z obwinianiem. Ja chcę sobie pomoc i z tego powodu znalazłam się na tym forum. Nie jest to jedyny sposób na pomoc. Moja mama przez lata nie chciała tej pomocy, skoro akceptuje swój stan i jest jej z tym dobrze niech sobie żyje. Nie będę jej do niczego zmuszać. Jak zdecuduje się to sama przyjdzie. Mój ojciec rozmawiał z mama dlatego ze był jej mężem, oboje podjeli decyzję żyć razem i ponościć za siebie wspólnie odpowiedzialność. Nikt nie powiedział że życie razem to sielanka, jest to szkoła przetrwania. " Wyobraziła sobie parę która jest "na stałe" związana i musi razem przejść przez tor przeszkod, życie. Utrudniając sobie trudno będzie przejść.

Dla mnie nie jest ważne kto miał racje, czy tato za dużo wymagał, czy mama przestała dbać o siebie ( nie mówie tu o kosmetyce)
Ja chcę sobie poradzić z własnymi problemami, ze strachem i czasem który był dla mnie jak koszmar.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
09 lut 2010, 00:08

Re: Życie może być piękne

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 16 lut 2010, 23:18
Nie sugerowałem próby zrozumienia mamy, po to by poszukiwać winnych. Myślę, że zrozumienie przez Ciebie mamy, mogłoby pomóc Ci zbliżyć się do niej (a o takim oczekiwaniu napisałaś na początku).

Natomiast to, jak energicznie broniłaś swoich racji w tym temacie, jest zastanawiające. Tak to odbieram (nie wiem na ile prawidłowo), jakbyś czuła się oszukana (nie wiem, czy to dobre określenie), jakbyś miała żal o to, że mimo postępowania w zgodzie ze swoimi (i taty) radami, to jednak pojawiła się u Ciebie depresja (to tylko moje przypuszczenie, najlepiej by to stwierdził specjalista)... podobnie jak u mamy, która postępowała wbrew Waszym radom.

Jeśli moja hipoteza jest trafna, to im dłużej będziesz pielęgnowała w sobie ten (a może jakiś inny ?) żal, tym trudniej będzie Ci pomóc sobie - skorzystać z pomocy specjalistów.
I dlatego uważam, że zrozumienie przez Ciebie Twojej mamy i jej choroby, może Ci pomóc - łatwiej będzie Ci wtedy wybaczyć. Wybór drogi "wet za wet" ("jak ona mnie nie wspierała, tak ja jej nie będę wspierała"), nie doprowadzi do niczego dobrego ani dla Ciebie, ani dla mamy.

Najprawdopodobniej źródło Twoich problemów jest w Twoich relacjach z rodzicami, dlatego i najbardziej prawdopodobną szansą na wyzdrowienie jest zmierzenie się z tymi relacjami z pomocą specjalisty.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Życie może być piękne

przez izazbeliz 17 lut 2010, 16:54
Noemi napisał(a):Wiesz, a mi się wydaje , że w jakimś stopniu "odrzucasz" tę mamę, bo nie jest taka jak twoje wyobrażenia o niej. Żal mi twojej mamy, bo ja też jestem taką mamą. Jak płaczę (bo mi źle - powód bywa różny) to moje dziecko po prostu wychodzi z domu... Nie czuję tej pomocy, uczuć , chwili rozmowy czy zainteresowania, slyszałam natomiast "no i najlepiej ryczeć" i trach ! drzwiami.... Twoja mam czeka na miły gest, na słowo kocham, a ty... nie jesteś czasem zbyt zawiedziona i obojetna ?



Wiesz Noemi, my rodzice jesteśmy czasem toksyczni.
Niestety. To my modelujemy nasze dzieci, tak, jak i nas kiedyś ukształtował rodzinny dom.
zaburzona relacja dziecka z rodzicami, niestety, nie jest winą dziecka.
Tak, jak ktoś napisał, nie można odwrócić dziecku ról w rodzinie.
Odesłałabym do lektury "Toksyczni rodzice". Tam, jest wiele literatury na ten temat.
Pozdrawiam.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 lut 2010, 18:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do