chore zauroczenie :(((

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: chore zauroczenie :(((

przez miki74 04 lut 2010, 00:03
lady_destroy napisał(a):miki, widzę, że pozdrowienie uległo "lekkiej" modyfikacji, zrozumiałam, że po "lekturze problemu" zmieniłeś o nim zdanie na jeszcze gorsze?
Nie no bez przesady, madame. Z tą lekturą problemu to był żart.;) Po prostu druga wersja jest dobitniejsza.
lady_destroy napisał(a):w sumie twój punkt widzenia jakoś najbardziej mi się spodobał i najbardziej do mnie przemawia spośród wszystkich odpowiedzi. właściwie poczułam się jakby pisał do mnie psycholog.
No i po co tak rozwlekle? Wystarczy, jak napiszesz, że po prostu jestem bosssski.
lady_destroy napisał(a):może ja sama siebie nie znałam? i tego nie wiem, co spowodowało, że dałam się wmanewrować w coś takiego.
Bardzo to możliwe.
lady_destroy napisał(a): ja do tej pory się waham i zastanawiam, czy fakt, że on mnie dotyka to oznaka, że mu się podobam, czy może "robi sobie ze mnie jaja?"
Te słowa brzmią jak żart, choć wiem, że piszesz je na poważnie. Jestem już facetem od dobrych paru lat (właściwie to od urodzenia) i nigdy jeszcze nie słyszałem o przypadku, by facet dotykał kobietę "aby robić sobie jaja". Jeśli Cię dotykał, to tylko w jednym celu i już!
lady_destroy napisał(a):po drugie, nie układa mi się jakoś z facetami, zegar tyka, chciałabym wyjść za mąż
Ja to wszystko rozumiem, że chciałabyś wyjść za mąż. Tylko ... nie tędy droga, nie za byle kogo!
lady_destroy napisał(a):wtedy przychodzą mi do głowy myśli, że "co będę taka święta, trzeba używać życia" i wtedy zagłuszam na jakiś czas wyrzuty sumienia i ulegam.
Ech, dlaczego my się nie znamy osobiście? Jesteś spełnieniem marzeń każdego niegodziwego mężczyzny. :mrgreen: A poważniej - trudno mi w kilku słowach dawać jakieś głębokie rady na całe życie. Jednak po pierwsze - 25 lat i zegar Ci tyka? Czyś Ty oszalała? :) Po drugie - zajmij się sobą, zainwestuj w siebie, we własne szczęście. Ludzie lgną do osób szczęśliwych, a to powoduje, że poznajesz więcej ludzi, a to ze statystycznego punktu widzenia zwiększa Twoje szanse na znalezienie kogoś ciekawego. Nie zadowalaj się byle czym. (bo Ci zegar tyka w wieku 25 lat :) )

Dodatkowo może być też i tak, że on sobie myśli (i może słusznie? ) w następujący sposób. Przecież ona mnie chce, pragnie, podobam się jej. Ma najwyraźniej ochotę na seks. Tylko raz ma ochotę, a raz się boi. Taka niezdecydowana, co by chciała i przyjemność mieć i cnoty nie stracić. Więc facet myśli, że sama nie wiesz, czego chcesz. Więc jest zdezorientowany, choć widzi, że masz na niego ochotę.

Co nie zmienia faktu, że będąc w jednym związku zaleca się do innej kobiety. W moich oczach go to już przekreśla. Więc nie podejmuję Ci się doradzać w kwestii seksu - to Twoja decyzja (jednak rozważ proszę moją skromną osobę :P ) Natomiast w kwestii poważniejszej, związku, rodziny, dzieci - to się podejmuję. NIC Z TEGO NIE BĘDZIE. Tylko zmarnujesz czas (!) i nerwy.
miki74
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

przez Lili-ana 04 lut 2010, 11:00
lady_destroy napisał(a):lili ana, piszesz, że przeżyłaś coś takiego jak ja. jak to skończyło się w twoim przypadku, jak z tego wyszłaś?

powoli z tego wychodzę... to jest cecha wielu kobiet, moja też ale już to zrozumiałam czemu lgnęłam do takich dupków... Byłam w związku z jednym takim "macho", mam z nim dziecko już prawie 7-mio letnie. Skończyło się tak, że wpakowałam go do więzienia :twisted: Koleś znęcał się nade mną psychicznie kiedy z nim byłam...
Polecam Ci książkę "Kobiety które kochają za bardzo" - to syndrom, który zdaje mi się że możesz mieć. Ja dzięki tej książce dużo zrozumiałam. Wejdź też na stronę kobieceserca.pl - tam też jest o tym.
Pozdrawiam

[Dodane po edycji:]

Takze w moim przypadku to jest tak, że musiałam się nieźle "przejechać" żeby docenić co jest w życiu ważne i jacy faceci są godni uwagi. A niewielu chyba takich jest niestety :roll:
Lili-ana
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

przez polakita 04 lut 2010, 12:17
lady_destroy, ja bym tu tego faceta nie wyzywała od najgorszych, po prostu nie ma hamulców, ale problem jest właśnie po twojej stronie, bo ty mu pozwalasz na coś - na obmacywanie - które z jednej strony ci sprawia przyjemność bo się w nim podkochujesz, a z drugiej strony masz wyrzuty sumienia. Gdybyś twoja postawa wobec niego była konsekwentna to byłoby inaczej. A ciebie jednocześnie coś ciągnie i odpycha. Taka ambiwalencja, więc on też nie wie czego od niego oczekujesz, bo mówisz jedno ale jednak robisz co innego, pozwalałaś mu na to... swoją drogą, nie znałam takich zakamarków korporacyjnej rzeczywistości, brzmi dość pikantnie ;)

Zastanów się, czego właściwie oczekujesz od tej relacji, czy myślisz o nim jako o przyszłym partnerze - jeśli tak to czy to możliwe skoro on ma kobietę której nie chce zostawić? Chcesz się nim w nadal podkochiwać po cichu ale nic nie robić? Chcesz o nim zapomnieć?
I twoja historia wcale nie jest śmieszna, wprost przeciwnie, serce czasem z nami robi takie rzeczy że sami nie wiemy o co chodzi, nie potrafimy zapanować nad tym... możliwe że jesteś wrażliwą osobą, która czeka na prawdziwą miłość, związek, a zakochałaś się w kimś kto się do tego nie nadaje, bo daje ci to jakąś namiastkę miłości, której nie masz gdzie indziej?
polakita
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 04 lut 2010, 19:31
miki, śmiejesz się, że zegar mi tyka, u kobiet to jest szybciej, poza tym mam dodatkową presję z tego względu, że pochodzę z małej miejscowości i tu nadal wszelkie "stare panny" są wytykane palcami. w mojej rodzinie też wszyscy wujkowie, ciocie, babcie i inne też dopytują się ciągle, czy już kogoś poznałam. głupio mi, mam wtedy wrażenie, że wszyscy wokół myślą, że "pewnie nikt jej nie chce". w ogóle mocno rozważam już wizytę u psychologa, bo jednak ta cała sytuacja, moje negatywne myślenie i czarnowidztwo przyszłości mocno mnie już niepokoi. przede wszystkim myślę sobie, że samo moje zachowanie w tej sytuacji, pozwalanie na dotyk, obmacywanie to już jest objaw pewnej "nienormalności", żadna poważna, znająca swoją wartość dziewczyna nie pozwoliłaby na coś takiego. ale macie też rację z tym, że ja wysyłam mu sygnał, że sama nie wiem, czego chcę. polakita, ja go nie wyzywam od najgorszych, pisałam, że dużo w tym jest mojej winy, bo niepotrzebnie się zgadzam. jego wina polega na tym, że dobrze mnie już poznał, wie o tym, że jestem dziewicą, bo mu powiedziałam (on jakoś tak potrafił mnie "podejść", że wszystko mu wyśpiewałam sama nie wiem kiedy i jak), wie, że jestem wrażliwą osobą i nie powinien mi jednak mieszać w głowie, tylko normalnie się zachowywać.
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: chore zauroczenie :(((

przez Lili-ana 04 lut 2010, 22:48
lady_destroy napisał(a): wie, że jestem wrażliwą osobą i nie powinien mi jednak mieszać w głowie, tylko normalnie się zachowywać.

Nie wymagaj od faceta takich cudów :roll: :lol:
Lili-ana
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 04 lut 2010, 23:38
hehe, w sumie masz rację, można się pod tym podpisać obiema rękami, ja jednak jestem mało doświadczona w tych sprawach i jeszcze wiele muszę się nauczyć o facetach. nieraz myślę sobie, że ta sytuacja nie trafiła mi się przypadkiem, widocznie może jest mi to potrzebne do "przerobienia" i może wreszcie zmądrzenia
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: chore zauroczenie :(((

przez miki74 04 lut 2010, 23:56
Ależ, lady. Ja nie śmieję się, że zegar Ci tyka. (kurczę, może to jakaś bomba zegarowa, sprawdzałaś?) Ja się śmieję z tego, że Ty myślisz (bo sobie dałaś wmówić), że zegar Ci tyka. Wujkowie i ciotki niech się zajmą własnym życiem. Masz jeszcze dobre parę lat, by się rozejrzeć po świecie, narozrabiać, a dopiero później uciekać w małżeństwo. ;) Powiem banał, ale jak widać czasem trzeba i banalne rzeczy przypominać. Męża/żonę trzeba wybierać z głową, a nie brać sobie byle kogo, bo się spieszysz do ożenku.

Poza tym już Ci napisałem - zastanów się, czy chcesz (pisząc brutalnie) seksu od gościa czy małżeństwa. Nie mieszaj tych dwóch rzeczy. Do seksu jest on pewnie dobry (choć ja na pewno jestem duuuużo lepszy 8) ), a do małżeństwa on NIE jest dobry. Chciałabyś wyjść za faceta, który zdradzał inną kobietę? Skąd miałabyś pewność za 5,10 lat, że on nie ściga po biurze innej 25-latki? Szanujesz faceta, który oszukuje kobietę, z którą jest w związku? Który obmacuje dziewczynę, a później się tego wypiera? Przecież on się zachowuje jak przedszkolak.

Z resztą, o czym my w ogóle rozmawiamy. Facet chce seksu. Nie mieszaj do tego swoich marzeń o rodzinie i już. Stracisz tylko marzenia, czas i nerwy.

Dobry pomysł, byś poszła sobie porozmawiać z psychologiem. Uważaj tylko, by nie był zbyt przystojny. :mrgreen:
miki74
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 05 lut 2010, 20:38
miki, jestem dzisiaj w takim stanie, że jak się nie wyżalę to albo oszaleję, albo coś sobie zrobię :((( przyszła mi do głowy myśl, czy przypadkiem on o tym wszystkim, co jest między nami nie opowiada do ludzi z pracy, albo szefa itp. po prostu zaczęłam się tym nurtować i wpadłam w taką nerwicę, że nie wiem jak wytrzymam weekend. niby z jednej strony myślę sobie, że jakby o tym tak wszyscy wiedzieli, to by się to nie uchowało, że na pewno słyszałabym jakieś aluzje, a nic z tych rzeczy nie ma miejsca. a ja jestem ogólnie WYCZULONA na najmniejsze oznaki. poza tym, miałam wrażenie, że on też raczej zachowuje pozory. w towarzystwie innych zachowuje się z dystansem, chłodno. myślę też, że on opowiadając o wszystkim zaszkodziłby również sobie. niepokoi mnie to, że mój prezes jest na mnie cięty, przywala się o byle głupstwa, ciągle jest źle, ciągle nie tak. ale z tego, co się dowiedziałam on podobno jest cięty na wszystkie młode osoby u nas w korporacji. narzeka, że młodzi są leniwi, itp, itd. ogólnie mamy duuużą firmę, a wiem, że przez prezesa płakała u nas KAŻDA osoba. i nie wiem teraz sama, bo wydaje mi się, że jednak na mnie cięty jest najbardziej. ale w głowie już mam taki mętlik, że ja już nie wiem, gdzie jest prawda. czy ja już jestem przewrażliwiona i wszędzie widzę spisek na mnie (niewiele brakuje mi do schizofrenii). miałam moment, że pomyślałam sobie, że on mnie dotyka zapewne z premedytacją, po to, żeby później donosić do szefa, że taka jestem beznadziejna :((( cały wieczór tylko ryczę, moja samoocena spadła do zera, do niczego się nie nadaję, nie umiem jakoś rozszyfrować ludzi, wpadłam w paranoję jakąś. i nie wiem jak jest naprawdę. ale po dzisiejszym dniu mam dosyć... :(((((((((
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: chore zauroczenie :(((

przez miki74 05 lut 2010, 21:42
To tylko nerwy, my lady! Take it easy, please! Puszczają Ci nerwy. Z tego powodu różne głupie strachy przychodzą Ci do głowy. Wątpię, byś była na cokolwiek chora (w tym na schizofrenię). I jakoś nie mogę wziąć na poważnie Twojej obawy, że on opowiada o wszystkim naokoło. Wg mnie to typowy nieuzasadniony lęk.

Może byś się jakoś zrelaksowała w ten weekend? Może zakupy, kino, spotkanie ze znajomymi? Takie zapomnienie o całej tej sprawie pomogłoby Ci chyba trochę się odprężyć i nabrać dystansu do całej tej sprawy.

Życzę przyjemnego weekendu.
miki74
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 05 lut 2010, 21:46
nie wiem, mam nadzieję, że masz rację :((( nie wiem, czy z tych nerwów, ale temperatura mi podskoczyła do 38 stopni, więc o relaksie w weekend w postaci zakupów itp chyba też nie będzie mowy :(( nie wiem, panika mnie jakaś ogarnęła, że pewnie wszyscy wiedzą o wszystkim, tylko udają, że pewnie od dawna wytykają mnie palcami i wyśmiewają, a najbardziej facet, dla którego tak straciłam głowę. puszczają mi nerwy, ale sama jestem temu winna. piszesz, że wątpisz, że on o tym opowiada. jesteś facetem, ty byś nie opowiadał do kolegów jakbyś miał wielbicielkę i robiłbyś z nią takie rzeczy?
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: chore zauroczenie :(((

przez miki74 05 lut 2010, 22:01
lady_destroy napisał(a):piszesz, że wątpisz, że on o tym opowiada. jesteś facetem, ty byś nie opowiadał do kolegów jakbyś miał wielbicielkę i robiłbyś z nią takie rzeczy?
No ja to bym nie opowiadał, ale wiesz, ja to jestem facetem bez wad! ;) Poważniej - nie ma najmniejszego znaczenia, jak bym się ja zachował. Bo nie ma reguł wiążących moje zachowanie z jego. Znaczenie ma jak się zachowuje tamten facet. Nie znam jego, nie znam całej sytuacji, itd. więc mogę tylko przypuszczać. I tylko o swoich przypuszczeniach mogę tu pisać. I wg mnie mało jest prawdopodobne, że on opowiada o tym innym. I Ty też nie podajesz żadnych podstaw do tego, by posądzać go o rozpowiadanie. Raczej jest to Twój lęk, wytwór Twojej wyobraźni. Mocno przeżywasz tę całą sytuację i roisz sobie w głowie różne lęki na ten temat. Ja tu raczej widzę Twoje kłopoty z lękowym przeżywaniem całej tej sytuacji. Sama siebie nakręcasz.

Spróbuj porobić coś fajnego w ten weekend. Coś co lubisz. No i pisz, gdyby było Ci źle. ;)
miki74
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

przez lady_destroy 05 lut 2010, 22:21
hehe, chcesz, żebym pisała, jak mi będzie źle? podejrzewam, że będziesz żałował, że to napisałeś :lol: trochę się uspokoiłam, trochę jest tak, że ja sama sobie coś w głowie uroję i się nakręcam potem. w ogóle cały ten tydzień taki mam. ja bardzo przeżywam tą sytuację, tego faceta i wszystko z nim związane. dotąd nie wydawał mi się na tyle wyrachowanym i złym człowiekiem, który byłby zdolny do czegoś takiego. zawsze jak potrzebowałam, to mi pomagał w czymś, nie przyłapałam go na jakimś kłamstwie, wydaje mi się, że mówił prawdę, jak go pytałam o różne rzeczy. nie wiem, nakręcam się pewnie dlatego, że sama podświadomie uważam taką sytuację jak moja, to całe obmacywanie itp., pozwalanie na to za coś NIENORMALNEGO. i ciągle też myślę, że on sam pewnie też myśli o mnie, że jestem nienormalna jakaś, że się zgadzam na to, nurtuje mnie to bardzo. często zastanawiam się jak on mnie postrzega, często go o to pytam, zasypuję go wręcz pytaniami, czy nie myśli o mnie źle. ale co z tego, że on mi odpowiada pozytywnie, jak ja później myślę, że specjalnie tak mi mówi, żebym była ciągle uległa. nie dalej jak wczoraj ubzdurałam sobie, że on mnie ignoruje, że moja osoba zaczyna mu przeszkadzać. poszłam do niego i pod wpływem emocji niemal wykrzyczałam z siebie, a on spojrzał na mnie jak zdziwiony o co mi chodzi, że nic takiego nie ma miejsca, że ja sobie ciągle coś sama wymyślam i się nakręcam. później jestem jeszcze bardziej skołowana i sama nie wiem, czy faktycznie tak jest, że sama sobie coś wymyślam, czy to on robi ze mnie idiotkę. i ty piszesz, że nie jestem nienormalna? ja już czasem jestem przerażona sobą i swoimi emocjami, mi się wydaje, że jak byłam młodsza, miałam 18-20 lat to byłam dużo mądrzejsza, spokojniejsza i miałam równiej pod kopuła niż teraz. może ja mam jakieś opóźnione dojrzewanie emocjonalne, bo ja teraz właśnie mam zmienne nastroje i zachowuję się jak rozhisteryzowana nastolatka. poza tym, moi rodzice wychowali mnie dość surowo. nadal mieszkam z nimi, nie ma warunków, żeby było inaczej. wychowali mnie surowo, ale byli nadopiekuńczy, zawsze jak szłam na jakąś imprezę, sylwestra itp, musiałam najpierw wysłuchać całą litanię zakazów, nakazów i przestróg. chcieli dobrze, ale chyba przez to zaszczepili we mnie taki lęk przed ludźmi. dlatego nawet jak komuś zaufam i kogoś polubię, to często próbuję się czegoś doszukiwać, czy przypadkiem ta osoba nie robi mnie "w konia" itp. rodzice zawsze też wpajali mi do głowy, że kobieta musi się SZANOWAĆ, nie pozwalać na zbyt wiele i być niedostępna. a to, co ja robię w tej chwili jest dokładnie na odwrót :roll: na samą myśl, że oni mogliby się o tym dowiedzieć dostaję gorączki. podejrzewam, że chyba by mnie zabili :evil: dochodzi do tego moja niska samoocena i to ciągłe porównywanie się z innymi i ciągłe zastanawianie się, czy ja się podobam mężczyznom... nie umiem jakoś spojrzeć na to wszystko obiektywnie i wyciągnąć wniosków. po dzisiejszym dniu mam dosyć i chętnie urwałabym tą chorą relację, tylko ciekawe jak długo mi się to utrzyma... powinnam to urwać dla własnego komfortu psychicznego...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
02 lut 2010, 23:55

Re: chore zauroczenie :(((

przez miki74 06 lut 2010, 00:26
Poszła wiadomość na priva. ;)
miki74
Offline

Re: chore zauroczenie :(((

Avatar użytkownika
przez Gorianis 06 lut 2010, 00:33
Jeśli chcesz mieć wspaniałą rodzinę i dobrze wychowane dzieci to radzę nie trzaskać drzwiami i nie kłócić się. Jestem pewny tego że facet wyobraża sobie ciebie w pracy jako obiekt seksualny lecz boi się coś więcej zrobić bo wieść się rozejdzie bardzo szybko a on straci swoją kobietę, pracę, i reputację. Rozmawiałaś z nim i zapewne powiedział ci o tym że nie może bo...w miłości nie ma krycia się inną kobietą, gdyż już sama logika podpowiada że mamy do czynienia ze Zdradą.Na twoim miejscu zająłbym się pracą, lub przebywał w otoczeniu innych współpracowników.Pozdrawiam
Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dobrze wyuczony, będzie jak jego nauczyciel.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
04 lut 2010, 00:57

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do