Obdarta z uczuc

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Obdarta z uczuc

przez maja1pszczolka 26 sty 2010, 22:05
God's Top 10 napisał(a):Jaka jest Twoja reakcja na sytuacje, gdy ktoś oferuje Ci owe "złote góry" ?

podchodzę do tej kwestii ostrożnie cos na zasadzie "ok, super, to pokaz co potrafisz". czekam i obserwuje, ale potem sie okazuje ze i tak kończy sie na obiecywaniu. za duzo juz widziałam zeby kazdemu wierzyć ze moze mi pomoc czy chociaz byc ze mna.

God's Top 10 napisał(a):Rozpatrujesz to w kategoriach "ktoś w czymś jest lepszy ode mnie" ? A za "siłę psychiczną" uważasz umiejętność opanowywania uczuć ?

Sila psychiczna dla mnie to to ze dostrzegam jak ktos chce mnie zrobic w balona. zawsze wyciągam wnioski ze swoich błędów i staram sie ich nie powtarzać. Uważam sie za silna osobe, zawsze stająca na twardym gruncie, wiem jak sobie radzić w stresowych sytuacjach, mowie to co mysle, ale w partnerstwie niestety nie umiem dobierać sobie odpowiednich osób. Uwazam ze jest lepszy ode mnie bo mna zmanipulował i zrobil to w taki wyrafinowany sposob ze nie zauważyłam tego.

God's Top 10 napisał(a):Odpowiada Ci taka sytuacja, bo gdybyś to Ty musiała tłumaczyć powody Twojego odejścia, uznałabyś to za swoją porażkę, okazanie słabości ?

Nie, nie musiałabym patrzeć na niego i wysłuchiwać jaki on jest teraz nieszczęśliwy i czemu ja mu to zrobilam, a jemu tak na mnie zalezalo a ja po porostu odchodze, nie wspominając juz o prośbach zebysmy do siebie wrocili albo dali sobie kolejna szanse. Dla mnie koniec to koniec. A w tym wypadku wiem ze jak powiem koniec to wlasnie tak bedzie i dziala to w obie strony.

eksajter
jedno co moge powiedziec na pewno-masz racje
zauwazylam to pare lat temu, kochalam mocno, zareczyny wspolna przyszlosc. odeszlam sama bo mnie zdradzil. potem proba powroto do siebie ale ja juz nie bylam ta sama osoba. powoili stawalam sie wlasnie tym kim jestem teraz. odszedl. zostalismy przyjacilomi ale to tez nie wypalilo bo ja nie potrafilam dac mu juz nic. odszedl na zawsze. do dzisiaj go wspominam bo powiedzial mi wprost ze nie on chce czuc ze jest kochany. wtedy te slowa bardzo bolaly a dzsiaj wiem ze maja gdzies ukryty sens ale nie rusza mnie w srodku juz nic. A wiem ze powinno..
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 sty 2010, 23:47
Lokalizacja
UK

Re: Obdarta z uczuc

przez eksajter 27 sty 2010, 06:45
eksajter
jedno co moge powiedziec na pewno-masz racje
zauwazylam to pare lat temu, kochalam mocno, zareczyny wspolna przyszlosc. odeszlam sama bo mnie zdradzil. potem proba powroto do siebie ale ja juz nie bylam ta sama osoba. powoili stawalam sie wlasnie tym kim jestem teraz. odszedl. zostalismy przyjacilomi ale to tez nie wypalilo bo ja nie potrafilam dac mu juz nic. odszedl na zawsze. do dzisiaj go wspominam bo powiedzial mi wprost ze nie on chce czuc ze jest kochany. wtedy te slowa bardzo bolaly a dzsiaj wiem ze maja gdzies ukryty sens ale nie rusza mnie w srodku juz nic. A wiem ze powinno..[/quote]

No ale Ty opisalas sytuacje w której ktos cie zdradzil i odeszlas od niego oraz w jakims stopniu stałaś sie nieczula... mi chodzilo bardziej o to ze to ktos musiałby odejsc od Ciebie, za to ze nie potrafilas byc dla niego czula i okazywac ze doceniasz to co dla Ciebie ta osoba robila. W tej sytuacji uczucia by wrocily, ale bylo by to w sposob bolesny wiec lepiej zebys nauczyla sie kochac i nie stracila kogos na kim Ci naprawdę zalezy w życiu. pozdrawiam
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
29 paź 2009, 09:49
Lokalizacja
Neverland

Re: Obdarta z uczuc

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 27 sty 2010, 11:44
maja1pszczolka napisał(a):
God's Top 10 napisał(a):Jaka jest Twoja reakcja na sytuacje, gdy ktoś oferuje Ci owe "złote góry" ?

podchodzę do tej kwestii ostrożnie cos na zasadzie "ok, super, to pokaz co potrafisz". czekam i obserwuje, ale potem sie okazuje ze i tak kończy sie na obiecywaniu. za duzo juz widziałam zeby kazdemu wierzyć ze moze mi pomoc czy chociaz byc ze mna.
Może Twoje oczekiwanie na to, by Twoi partnerzy pokazywali co potrafią, jest odbierane przez nich jako Twoja obojętność ? Rozumiem, że nauczona wieloma bolesnymi doświadczeniami nie chcesz "roztrwonić kapitału" (jakim są uczucia), na "nietrafione inwestycje". Ale może jesteście do siebie podobni: Twoje czekanie i obserwowanie wywoływało u nich wrażenia "inwestowania uczuć" w kogoś, kto w (ich mniemaniu) jest na nie obojętny ? Poza tym samo czekanie, bez rozmowach o swoich oczekiwaniach i potrzebach prędzej doprowadzi do zniechęcenia albo i frustracji, niż do tego, że partner/partnerka "domyśli się".
Jeśli mój wniosek jest prawdziwy, to najskuteczniejszym początkiem przerwania tego błędnego koła zdaje się być znalezienie mężczyzny, który jest silny, zamiast (jak do tej pory) takich, którzy chcą być postrzegani jako silni (o czym napisałem wcześniej). "Inwestowanie uczuć" w kogoś takiego powinno być dla Ciebie mniej ryzykowne, tym niemniej i on mógłby zostać zniechęcony brakiem odwzajemnienia uczuć, sympatii, rozmów o Waszych oczekiwaniach, potrzebach itd.
Ogólnie rzecz biorąc im bardziej jest się obserwatorem pewnych zjawisk (np. związków), tym mniej jest się ich uczestnikiem ;) Może warto zmienić proporcje ?

maja1pszczolka napisał(a):Uwazam ze jest lepszy ode mnie bo mna zmanipulował i zrobil to w taki wyrafinowany sposob ze nie zauważyłam tego.
Może to nie była zamierzona manipulacja, tylko właśnie obrona jego własnych uczuć przed zranieniem ?

maja1pszczolka napisał(a):Nie, nie musiałabym patrzeć na niego i wysłuchiwać jaki on jest teraz nieszczęśliwy i czemu ja mu to zrobilam, a jemu tak na mnie zalezalo a ja po porostu odchodze, nie wspominając juz o prośbach zebysmy do siebie wrocili albo dali sobie kolejna szanse. Dla mnie koniec to koniec. A w tym wypadku wiem ze jak powiem koniec to wlasnie tak bedzie i dziala to w obie strony.
Dlaczego w przypadku, gdybyś to Ty zrywała, czułabyś się niekomfortowo oznajmiając to ? Boisz się tego, co ktoś o Tobie powie, pomyśli ?
Związki zawsze rozpadały się i będą się rozpadać, gdy przynajmniej jedna strona czuje się na tyle źle, by związek zerwać. Z jednej strony to może być przerażające, że w pewnym sensie zależy się od kogoś. Za to z drugiej strony, ma się wpływ na to, czy partner albo partnerka poczuje się źle w związku i można temu przeciwdziałać (albo wręcz prowokować eskalację).
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Obdarta z uczuc

przez maja1pszczolka 28 sty 2010, 03:17
God's Top 10 napisał(a):nauczona wieloma bolesnymi doświadczeniami nie chcesz "roztrwonić kapitału" (jakim są uczucia), na "nietrafione inwestycje"

To sie zgadza, ostrożnie podchodzę do "inwestowania uczuć".
Nasuwa mi sie pytanie w związku z tym-moze jednak powinnam pozostać sama? przynajmniej do czasu zanim nie znajde odpowiedniego partnera. radziłam sobie doskonale jako singiel, przynajmniej lepiej niż teraz...
God's Top 10 napisał(a):Może to nie była zamierzona manipulacja, tylko właśnie obrona jego własnych uczuć przed zranieniem ?

Szczerze to nie wiem, nie potrafię ocenić bo jak wspominałam jest trudnym człowiekiem. powtarza tylko ze chcial by sie zakochać (nie koniecznie ma tu na mysli mnie) ale mu nie wychodzi, chociaz z drugiej strony mi jest ciężko wierzyć mu na słowo. nie mam żadnej pewności ze nie mowi mi tego zeby zrobilo mi sie milo, albo, w co bardziej jestem skłonna uwierzyć, z żalu i chęci pomocy mi ze względu na moja przeszłość.
God's Top 10 napisał(a):Dlaczego w przypadku, gdybyś to Ty zrywała, czułabyś się niekomfortowo oznajmiając to ? Boisz się tego, co ktoś o Tobie powie, pomyśli ?

Nie chodzi tutaj o strach tylko o to komfort psychiczny. nienawidzę jak ktos próbuje wzbudzić we mnie poczucie winy ze to wszystko przez mnie, ze robie cos zle albo powinnam postępować tak jak inni tego ode mnie oczekuja. Unikam jak tylko moge sytuacji gdzie wiem ze pociągnie to za soba pretensje lub wyrzuty-to jest cos czego nie toleruje i denerwuje zarazem.
God's Top 10 napisał(a):Z jednej strony to może być przerażające, że w pewnym sensie zależy się od kogoś. Za to z drugiej strony, ma się wpływ na to, czy partner albo partnerka poczuje się źle w związku i można temu przeciwdziałać (albo wręcz prowokować eskalację).

Na sama mysl o tym ze zalezę od drugiego człowieka głęboko mnie zastanawia. W chwili obecnej jest podobnie (zawozi mnie codziennie do pracy) ale tak naprawdę to trochę na tym korzystam, a on nieświadomie tym samym karmi moje ego.. a co do wpływu partnerów na siebie nawzajem to zatarło sie we mnie poczucie ze skoro źle sie czuje w związku to po co to dalej byc ze soba? <- wczesniej wspomniany komfort psychiczny. nie chce wtedy dalej ciagnac tego bo cale życie nie będziemy sobie terapii urządzać nawzajem zeby bylo nam ze soba dobrze.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 sty 2010, 23:47
Lokalizacja
UK

Re: Obdarta z uczuc

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 28 sty 2010, 10:01
Nie odpowiem Ci na pytanie czy powinnaś być sama, ta decyzja należy do Ciebie. Mogę jedynie przedstawić możliwe opcje do wyboru wraz z prawdopodobnymi konsekwencjami.
Wybranie samotności mogłoby zaowocować np. izolacją, co sprzyja pojawieniu się depresji.
Z kolei pozostanie w obecnym związku (choćby to miało być czasowe) dałoby Ci szansę na pracę nad Twoimi relacjami z partnerami. Mam tu na myśli nauczenie się wejścia w relacje na tyle bliskie, by zastanawiać się nad tym, jaki ten partner jest, co może czuć. To powinno ułatwić trafniejsze "inwestowanie uczuć".

Nie sądzisz, że Twoje podejrzenia odnośnie motywów (dla których facet jest z Tobą) blokują Cię ? Tak to wygląda, że gdy tylko ktoś okazuje Ci przychylność, doszukujesz się tym jego litości. Nie wierzysz w to, że coś dobrego mogłoby Ci się przydarzyć w życiu ?
Myślę, że jak długo przeszłość będzie Cię doganiała, tak długo będziesz otaczała się murem obronnym. A to kolejny argument za tym, by zwrócić się o pomoc specjalisty.

W obronie przed wpędzaniem Cię w poczucie winy w przypadku zerwania, nie pomogłaby Ci świadomość, że w związkach wszystko i zawsze zależy od obu stron ? Nawet gdy ktoś postronny usiłuje się wtrącać, to zadaniem tych dwojga, jest nie dopuścić do tego.

Na sytuację, w której zaczyna dziać się źle w związku, niekoniecznie pierwszą reakcją powinno być "spakowanie siebie lub partnera/partnerkę". Wcześniej można zastanowić się co dałoby się poprawić we dwójkę. ;)
A takie terapie we dwójkę są nieodzowną częścią związków :) Przez całe życie każdy z partnerów zmienia się, co nieuchronnie prowadzi do napięć. Z kolei takie napięcia mogą albo scalić, albo rozbić związek - wybór w tym przypadku zależy od obojga.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Obdarta z uczuc

przez maja1pszczolka 02 lut 2010, 22:49
Witam ponownie:)
Chcialam Wam wszystkim podziekowac za odpowiedzi i porady. jednak doswaidczenie innych pozwala inaczej patrzec na swiat i pomgac innym ludziom :)
Postanowilam wyprowadzic sie i zostac sama. Pewnego dnia poprostu wstalam rano spojrzalam na niego i pomyslalam "to juz koniec naszej przygody". Wspomniane bylo o depresji jak zostane sama ale wiem ze dam rade. Zreszta teraz glowe bede miala zawalona wyprowadzka i urzadzeniem mieszkania wiec nie bede miala czasu rozmyslac:) Zaczynam nad soba pracowac i postanowialm jednak poszukac tez pomocy u specjalisty.
Napewno nie raz tu powroce, moze i moje doswiadczenia i przezycia pomoga innym:)
Dziekuje jeszcze raz i zycze wszystkim duzo usmiechu!
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 sty 2010, 23:47
Lokalizacja
UK

Re: Obdarta z uczuc

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 03 lut 2010, 11:33
Powodzenia Pszczółko Maju ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Obdarta z uczuc

przez maja1pszczolka 08 lut 2010, 20:05
Wracam ponownie, nie chcialam zakladac nowego watku wiec bede kontynuowac.
Tak jak postanowilam i planowalam niestety sytacja zostala taka sama... nie jestem w stanie sie teraz wyprowadzic (niespodziewane wydatki) i do konca miesiaca jestem skazana mieszkac z nim. przezywam teraz pieklo. nie myslalam ze kiedys wroce do takiego stanu jak teraz. Po rozmowie z nim ze to i tak nie ma sensu i ze lepiej bedzie jak sie wyprowadze przez jeden dzien bylo jak zwykle. od tamtego czasu jego zachowanie doprowadzalo mnie najpierw do szalu przez co mielismy awanture a teraz czuje jak by mi wbijal noz w plecy za kazdym razem jak otworzy buzie albo zrobi gest. jestem roztrzesiona i zdenerwowana, musze udawac ze wszystko jest ok co tez jest bardzo meczace, a na dodatek prowadzic nadal normalne zycie bo w koncu wszystko kiedys mija. zostaly jeszcze 3tyg a ja juz czuje ze nie daje rady. zlapalam sie na tym ze w stanach krytycznych trzesa mi sie rece z nerwow, mam mdlosci i nie jadam zbyt wiele, chociaz zmuszam sie bo powinnam...
chce zeby sie to juz skonczylo, boje sie o swoje zdrowie psychiczne.. ale wiem ze musze poczekac...
nie mam z kim pogadac tutaj bo wprowadzajac sie do niego zmienilam miasto i nie znam tutaj nikogo jeszcze.
sytuacja jest o tyle skomplikowana ze mieszkam z jego rodzina (siostra, szwagier ich dziecko i tesciowa) oni nic nie wiedza a jego mama za kazdym razem mowi ze "tak ladnie razem wygladamy". widze ze sie cieszy co jeszcze bardziej jest dolujace... ja nie mam wlasnej rodziny i przywiazalam sie do nich bardzo i do tego tak ich oszukuje.. nie wychodze ostatnio z pokoju zeby nie musiec z nimi rozmawiac... pograzam sie jeszcze bardziej kiedy jestem sama bo ciagle mysle o tym w jakie sie g*** wpakowalam. wszystko to co budowalam wczesniej, zaradnosc, sile do pokonania wszytskich trudniosci i to ze bylam oschla i zimna co pozwalalo mi funkcjonowac sprawnie, wlasnie poleglo w gruzach.
a na koniec dodam ze jestem w ciazy z tym potworem emocjonalnym... :(
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 sty 2010, 23:47
Lokalizacja
UK

Re: Obdarta z uczuc

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 lut 2010, 00:21
Z Twojego wpisu nie wynika jasno (przynajmniej dla mnie) nagła zmiana w Twojej ocenie partnera. Wcześniej pisałaś o nim bez emocji, a teraz nazywasz go "potworem emocjonalnym" ? :shock: Jak to jest ? :roll:
Jedyne wyjaśnienie tej sytuacji odczytuję "między wierszami". Nazywasz go "potworem emocjonalnym", bo winisz go za to, że musisz odłożyć swoje plany do końca miesiąca (albo i zupełnie je zmienić ze względu na ciążę).
Oczywiście nie mam patentu na prawdę, dlatego nie wiem czy moja hipoteza jest prawdziwa. ;)

Poza tym sama dostrzegasz, jak wzbiera w Tobie poczucie winy wobec jego rodziny. A to poczucie powoduje najprawdopodobniej, że czujesz się osaczona i nie wiesz jak z tego wybrnąć. Możliwe, że czujesz się tak, bo doświadczasz czegoś, co od dawna jest Ci obce - uczuć bliskości, serdeczności, rodzinnej atmosfery (nie wykluczone, że boisz się odczuwania tego wszystkiego).
I tu chyba powraca kwestia "inwestowania uczuć" - obawiasz się je "inwestować" w obecnego partnera - dlaczego ? Dlaczego jest "zły" ?

Wcześniej napisałaś, że nie przytulasz się, nie całujesz, starasz się być zimna i oschła. Później, że Twoje podejrzenia skłoniły Cię do kontroli gg, telefonów. Później Twoja decyzja o zerwaniu. Wszystko to ma wspólny mianownik - masz silną potrzebę kontrolowania wszystkiego, włącznie z uczuciami własnymi i uczuciami innych. Nie jesteś w stanie kontrolować wszystkiego, nie jesteś w stanie przygotować się na każdą życiową ewentualność tak, by nic już Cię nie zaskoczyło, by nikt Cię nie zranił :!: (Na szczęście) nikt tego nie potrafi :!: Ten mur, który wokół siebie zbudowałaś nie dość, że nie jest skuteczny w obronie Twoich uczuć, to jeszcze odbiera Ci szczęście :!:

Dlatego namawiam Cię do tego, byś sama sobie pozwoliła być szczęśliwą - zacznij terapię. Możliwe, że to maleństwo, które rośnie pod Twoim sercem, zmobilizuje Cię do walki o Wasze szczęście - czego Wam życzę :D
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Obdarta z uczuc

przez maja1pszczolka 09 lut 2010, 10:45
Przepraszam, napisalam to tak bardzo chaotycznie, poprostu nie umiem sie pozbierac.
Jak powiedzialam mu ze jestem w ciazy, odparl bardzo spokojnie- "no to bede placil alimenty".
Nazwalam go potworem bo traktuje mnie jak powietrze, awanturujemy sie o byle co, nie spimy juz razem w lozku czy nawet w pokoju co sprawia ze czuje sie jak trendowata, w ciagu dnia czasami zadarzy sie ze jedno zdanie ze soba zamienimy czy zawiezie mnie jutro do pracy.
Jego rodzina jest wspaniala, ale ja mam wyrzuty ze musze tak im klamac. Nie wiedza jeszcze o ciazy. wlasciwie to nie wiedza wogole co sie dzieje.
God's Top 10 napisał(a):I tu chyba powraca kwestia "inwestowania uczuć" - obawiasz się je "inwestować" w obecnego partnera - dlaczego ? Dlaczego jest "zły" ?

jak juz wczesniej napisalam, on nie chce dziecka, woli placic alimenty nawet nie probowal znalezc innego rozwiazania. ja nie chce byc z takim czlowiekiem, nie bedzie sie przyznalwal do dziecka, a ja bede potrzebowala pomocy pozniej a tutaj nie mam nikogo takiego. Gdy wspomnialam o wyprowadzce to powiedzial ze w sumie to wolal by jak najszybciej bo to wkoncu dla nas wiekszy komfort. Wiec o zadnej inwestycji nie ma mowy.
Co do kontroli to wiem ze mam z tym problem... Pomaga mi to bardzo jak jestem singlem jednak nie ma szans na przetrwanie jak sie jest z kims..
Narazie terapia musi poczekac, pracuje w sieci ekskluzywnych hoteli, warunkiem umowy jest mniedzy innymi zdrowie psychiczne, nie chce zeby ktos przypadkiem sie dowiedzial bo moge miec nie przyjemnosci wiec narazie musze sobie radzic sama...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 sty 2010, 23:47
Lokalizacja
UK

Re: Obdarta z uczuc

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 lut 2010, 13:31
Teraz rozumiem skąd ta zmiana w tym, jak go postrzegasz.

Z racji Twojego (zrozumiałego) oburzenia w związku z poczuwaniem się partnera jedynie do alimentów, wnioskuję, że postanowiłaś urodzić i wychowywać dziecko, ale już bez ojca dziecka. Prawdziwa teza ?

Możliwe również, że żal do partnera odczuwany przez Ciebie obecnie, skłoni Cię do podjęcia decyzji o byciu samotną matką.
Myślę, że z punktu widzenia dziecka to nie najlepsze wyjście. Skoro będziesz sama ze wszystkimi trudnościami, które wiążą się z wychowywaniem dziecka, możesz stać się "kobietą-tytanem" "radzącą sobie ze wszystkim". A to wiąże się z wykształceniem w Tobie poczucia "nieomylności", pewności siebie, a zarazem nieumiejętności poszukiwania niezbędnego wsparcia (a jeśli już będziesz tego wsparcia poszukiwała, to w dziecku, które nie będzie w stanie tego Ci dać - zamiast w partnerze). Tym bardziej to może nie najlepiej wpływać na dziecko, ze jak sama zauważyłaś u siebie, masz bardzo silną potrzebę kontroli.
Poza tym samotne macierzyństwo (samotne ojcostwo również) wiąże się z pracą "przynajmniej na 2 etaty" (w domu i w pracy zawodowej), która to praca z jednej strony wymaga mnóstwa czasu, a z drugiej strony w długoterminowej perspektywie nierzadko powoduje u rodzica wypalenie się. Z powodu zmęczenia (a więc i zniecierpliwienia) trudniej okazywać dziecku uczucia ciepła, miłości, bliskości, budowania w nim poczucia jego wartości - a to najczęściej owocuje wyrzutami sumienia... w postaci obsypywania dziecka zabawkami, albo wszystkim czego zapragnie... wszystkim poza tym, co najpotrzebniejsze - uczuciami :roll: I niestety (albo "stety") takie zachowania nie są tylko domeną Polski, ale również krajów takich jak Anglia (choć pewnie w Anglii państwo istotnie pomaga w wychowywaniu dzieci, zamiast jak w Polsce - "mówi o pomaganiu").

Oczywiście nie napisałem tego "referatu" po to, by zniechęcać Cię do macierzyństwa :!: Napisałem to, by zachęcić Cię, byś w oparciu o obecnie odczuwany żal nie utwierdzała się na stałe w przeświadczeniu o tym, że najlepszym wyjściem będzie pozostanie samotną matką. Fakt trafienia przez Ciebie na niedojrzałego faceta nie oznacza, że wyłącznie tacy są na świecie :!:

Nie wiem, czy bierzesz to pod uwagę, jednak myślę, że nie byłoby sensu w ewentualnym "unoszeniu się dumą" i odrzuceniu propozycji alimentów ze strony ojca dziecka. Dobra matka to nie taka "zosia-samosia", tylko taka która również umie przyjąć pomoc (choćby taką, jak alimenty).

Dodatkowo jednak warto byłoby (wg mnie) znaleźć jakieś rozwiązanie (zmiana pracy ? a może specjalista o kilkadziesiąt km od miejsca zamieszkania ?), które pozwoliłoby na uzyskanie pomocy specjalistycznej, by opanowywać (lub przynajmniej zredukować) Twoją potrzebę kontrolowania. Teraz już nie tylko w trosce o Ciebie, ale również w trosce o dziecko. Kontrola maleństwa nie wpłynie na nie dobrze :roll: M.in. nie będzie miało szansy zbudowania wiary w siebie, gdy nie będzie miało możliwości popełniania błędów i w razie upadku, nie otrzyma wsparcia Twojego... i (oby) wspaniałego ojczyma ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Obdarta z uczuc

przez maja1pszczolka 09 lut 2010, 19:54
God's Top 10 napisał(a):Z racji Twojego (zrozumiałego) oburzenia w związku z poczuwaniem się partnera jedynie do alimentów, wnioskuję, że postanowiłaś urodzić i wychowywać dziecko, ale już bez ojca dziecka. Prawdziwa teza ?

Tak, zgadza sie jednak to nie tylko moja decyzja, jestem po rozmowie z ojcem dziecka, powiedzial jasno i wyrazie ze nie mozemy ze soba byc. Chociaz w tym sie zgadzamy bo nie wyobrazam sobie teraz mieszkac z nim po tym wszystkim. poza tym przyznaje sam ze nie jest gotowy do ojcostwa a nawet jest za aborcja..
Ja bylam wychowywana tylko przez mame i moze tez z niej biore przyklad ze moge dac rade sama. Doskonale zdaje sobie sprawe ze potrzebuje i bede potrzebowala pomocy i wsparcia. ja sama nigdy nie myslalam o maciezynstwie, zawsze dbalam o zabezpieczenia tak bylo i teraz... pogodzilam sie juz z ta mysla, powoli musze opracowac plan na przyszle miesiace i radzic sobie jakos. postawilam tez przed nim warunek ze jezeli nie czuje sie ojcem i chce tylko alimenty placic to nie chce zeby mieszal w moim i dziecka zyciu jako ojciec na umowe zlecenie. nie wiem czy to dobrze zeby dziecko widywalo sie z ojcem dwa razy w miesiacu. nie wiem jaki to by mialo wplyw na dziecko a teraz jest to najwazniejsze. wierzez ze kiedys poznam kogos i bede mogla stworzyc prawdziwa rodzine.
God's Top 10 napisał(a):Fakt trafienia przez Ciebie na niedojrzałego faceta nie oznacza, że wyłącznie tacy są na świecie :!:

trafialam prawie wylacznie na takich... chce wierzyc ze kiedys ta zla passa minie. na pewno jestem dobrej mysli.
God's Top 10 napisał(a):Dodatkowo jednak warto byłoby (wg mnie) znaleźć jakieś rozwiązanie (zmiana pracy ? a może specjalista o kilkadziesiąt km od miejsca zamieszkania ?)

Biore pod uwage zmiane pracy, dostalam propozycje na bardzo dobrych warunkach, jednak to by oznaczalo przeniesienie sie do innego miasta na drugim koncu kraju (!). Powaznie sie nad tym zastanawiam. jednak z drugiej strony martwie sie o mieszkanie tam, o to czy w zwiazku z moja ciaza nie bedzie problemow. a dojezdzanie kilkadziesiat km do innego miasta tez bedzie trudne tym bardziej ze nie mam samochodu i pracuje w roznych godzinach wiec nie zawsze po 10h pracy mam jeszcze sily na spotkania. Mysle ze w wypadku gdybym zdecydowala zmienic prace to napewno poszukam czegos w nowym miescie.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 sty 2010, 23:47
Lokalizacja
UK

Re: Obdarta z uczuc

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 09 lut 2010, 21:16
maja1pszczolka napisał(a):Ja bylam wychowywana tylko przez mame i moze tez z niej biore przyklad ze moge dac rade sama.
Bardzo trafne spostrzeżenie. Tak, to niemal pewne, że zaradność masz po mamie. Tym niemniej w samotnym rodzicielstwie nietrudno "przedobrzyć": gdy dla dziecka pragnie się wszystkiego co najlepsze, może dojść do próbowania "rekompensowania" dziecku braku drugiego rodzica.

maja1pszczolka napisał(a):nie wiem czy to dobrze zeby dziecko widywalo sie z ojcem dwa razy w miesiacu.
To oczywiście wybieganie w przyszłość, ale w tym wypadku "piłka jest po stronie dziecka". Jeśli zechce widywac się z ojcem, a Ty staniesz dziecko na drodze, mogą ucierpiec na tym relacje między Tobą, a dzieckiem. Oczywiście istnieje tutaj ryzyko, że takie wizyty dwa razy w miesiącu mogłyby przybrać formę "świąteczną" i dziecko zechce kontaktu z ojcem, tylko dlatego, że ojciec "zawsze przy takich okazjach albo zabiera do kina, do zoo, na karuzelę, albo kupuje jakiś prezent, a z zapracowaną mamą (siłą rzeczy) takie <<święta>> będą zdarzały się rzadziej" :roll:
Dlatego "zdrowy kontakt" z ojcem (o ile nie jest oparty np. na zasadzie zrobienia "na złość" byłej partnerce, albo z powodu "pokazania się" dziecku z jak najlepszej strony), zawsze jest wskazany. Póki co, u (jak sądzę byłego już) partnera trudno doszukiwać się takich "zdrowych" oznak, ale pewności nie ma, że w przyszłości nie zechce tego naprawić.

(Nie wiem, czy tym razem nie bezsensowna) wskazówka odnośnie poznawania tym razem "odpowiednich" facetów ;)
Możliwe, że cechą wyróżniającą takich facetów jest sport. Ktoś, komu chce się wstawać rano przed pracą (albo późnym popołudniem, po pracy), by np. biegać, albo jeździć na rowerze, czy też pływać, raczej będzie to robił, by m.in. w ten sposób odreagować negatywne emocje, poczuć się lepiej we własnej skórze, kształtować swój charakter. A skoro odreaguje w ten sposób, to raczej istnieje duża szansa, że nie będzie "odreagowywał" na rodzinie, czy "z kochanką".
Przy czym warto rozróżnić osoby uprawiające sport dla siebie, od tych, którzy sport traktują sport instrumentalnie (np. do tego, by "pięknie wyrzeźbiona muskulatura, odpowiednio eksponowana działała na kobiety" ;) ).
Oczywiście nie ma co generalizować, na pewno nie jest tak, że każdy facet uprawiający sport, będzie doskonałym partnerem. :D

Tym niemniej ta "zła passa" jak ją nazywasz, sama nie minie - ciągnie Cię do takich facetów i warto byłoby ten schemat przełamać. :arrow: a to argument za szukaniem pomocy specjalisty ;)

Cieszę się, że mimo trudności, nie poddajesz się i dostrzegasz szanse dla siebie i dla maleństwa :D
(Proszę, nie traktuj tego, jako argument przeciw szukaniu pomocy i wsparcia :!: )
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Re: Obdarta z uczuc

przez maja1pszczolka 09 lut 2010, 23:40
Zawsze obiecywalam sobie ze jak zajde w ciaze w takiej sytuacji w jakiej jestem teraz-niedojrzały i nieodpowiedzialny BYLY juz partner-odejde, nie bede wymagala od niego nic i sama sobie dam rade z tym wszystkim. Zreszta powiedzialam mu prosto w twarz ze chce zeby zniknal z mojego zycia na zawsze... wiem ze targaja mna rozne emocje teraz, pewnie to tez sprawa hormonów. teraz czytajac wszystkie posty dociera do mnie ze tak sie nie da. nie moge zostac sama z tym wszystkim a od ojca dziecka nie bede wymagala duzo ale alimenty naleza sie dziecku nie mnie.
Myslac o tym wszystkim, szukajac mieszkania, powoli mam przeblyski ze nikt nie zrobi mi herbaty jak bede miala mdlosci, nikt nie bedzie sie ze mna cieszyl jak dziecko bedzie kopalo przez brzuch, nikt tez nie bedzie mnie trzymal za reke na porodowce... doluje mnie to bardzo, staram sie o tym nie myslec, zajac glowe sprawami terazniejszymi ale ciezko tak poprostu nie myslec..
czeka mnie rozmowa jeszcze dzisiaj z nim, bede kierowala sie argumentami zebranymi tutaj, sa bardzo pomocne i otwieraja mi oczy na niektore kwestie. tak na marginesie to nie ukrywam ze forum jest moja podpora i trzyma mnie w tych trudnych chwilach... za co bardzo dziekuje...
co do wzkazowki to nie pomyslala bym ze to ma takie znaczenie. Ojciec mojego malenstwa codziennie chodzi na silownie, z rana biega, a wieczorem na basen. ja jestem (bylam) zawsze aktywna, dbalam o cialo i wyglad ale to bardziej dla wlasnych celow chociaz czasami wykozystywalam to ze faceta sie podobalam :) oczywiscie nie mam na mysli negatywnej strony tego, ale napewno bylo latwiej nawiazac pierwszy kontakt. a wracajac do bylego to w jego przypadku sie to nie sprawdzilo... ale cenna uwaga i nastepnym razem nawet nieswiadomie zwroce na to uwage:)
a tak swoja droga to pociagali mnie zawsze zimni i "trudnodostepni" faceci, lubilam "zdobywac", no ale to tlumaczy tez moja chec kontroli. teraz to nabiera jeszcze bardziej sensu..
Usmiech pojawil sie na mojej twarzy, chociaz na chwile, za bardzo jestem wdzieczna :)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 sty 2010, 23:47
Lokalizacja
UK

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do