Problemy z Żoną!

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Problemy z Żoną!

przez Zachmurami 09 sty 2010, 14:47
IMHO - problem jest poważny i sam się nie rozwiąże. Poza tym jesteście małżenstwem, macie dzieci, więc rozwód/ rozstanie stanowi tak jakby wyjście ostateczne.

Rozumiem kumulację stresu w małżenstwie.
Pojawiają się dzieci, nowe wyzwania i obowiązki i czasem ludzie nie dają rady - powstaje bigos :roll:

Nie będę Wam udzielać dobrych rad, jak osiągnąć kompromis, bo problem przedstawiany jest nieobiektywnie - czyli, tylko z Twojego punktu widzenia;)


Może tylko napiszę, że trzy lata temu przechodziliśmy z mężem etap docierania się.
Przez trzy miesiące odwiedzaliśmy psychoterapeutę zajmującego się terapią małżeństw
(Problem stanowiłam 'ja' gdyż zaangażowałam się w wolontariat tak bardzo, że byłam nieobecna w domu myślami - a często również ciałem - oboje pracowaliśmy, nie mieliśmy czasu dla siebie - zrozumiałam, że mąż czuł się mniej ważny)

Szczerze polecam, spróbujcie!
Usłyszycie dużo prawdy na swój temat, a ta prawda nie zawsze jest przyjemna - nie rezygnujcie jednak, ta frustracja jest budująca i może przynieść wiele dobrego.

Psychoterapeuta też wysłucha, (niczym obiektywny arbiter) w jaki sposób się do siebie zwracacie, jak argumentujecie pewne sprawy, jakie macie żale do siebie.

[Dodane po edycji:]

Majster napisał(a):Powtarzam raz jeszcze: napisz rozwod i jej pokaz. Obserwuj reakcje. Jesli sie zagotuje i wybuchnie - tzn ze wygrales ;)


:roll:
A czy tu chodzi o jakąś rozgrywkę, że używasz pojęć 'wygrana/ przegrana' w kontekście związku. Dobry związek to nie pole walki.

W dobrym małżenstwie powinno być tak: "ja wygrywam/ ty wygrywasz' :smile:

Tomek1974. Podchodź dystansem do rad forumowiczów. Macie problem i to poważny. On sam się nie rozwiąże, bez pomocy fachowca. Trzymam kciuki. Postarajcie się, ze względu na Wasze dzieci.
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Re: Problemy z Żoną!

przez Hortensja 09 sty 2010, 16:36
Sorry że Ci to napiszę ale właśnie widzę że Twoja żona jest tak troszkę nierozumna jak mój facet. Tylko że Ty widzę że dla niej robisz bardzo wiele jak piszesz że i tak tak mało wychodzisz... Ja wiem że sa takie osoby które straszliwie boją się że stracą ukochaną osobę i najchętniej trzymały by ją w klatce. Ale musisz jej to wytłumaczyć w jakiś sposób bardzo delikatny sposób.. Pewnie jest prawdziwą domatorką i nie rozumie tego że ty masz potrzebę. Może też zastanów się czy nie ma jakiegoś podłoża z przeszłości że się tak boi... I powiem Ci jedno pod żadnym pozorem jej nie rób o to pretensji, bo tym nic nie zdziałasz, wręcz przeciwnie ona zacznie myśleć jak to baba że Ciekawie dlaczego Ci tak na tym zależny.. Musisz ją czymś podejść tym co lubi, zobaczysz ulegnie :) Powodzenia !
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
09 sty 2010, 14:23

Re: Problemy z Żoną!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 sty 2010, 16:42
Zachmurami

Super post. Podpisuje sie pod nim :-)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problemy z Żoną!

przez magdalenabmw 11 sty 2010, 12:49
To chyba ja też jestem nierozumna skoro nie lubię jak mój facet gdzieś wychodzi i mu nie pozwalam na to (chociaż sam w sumie nie chce) i wolimy razem w domu posiedzieć zamiast gdzieś łazić po pubach- chyba jesteśmy nierozumni :shock:

Sorry ale kazdy jest inny i żyje jak chce.
magdalenabmw
Offline

Re: Problemy z Żoną!

przez paradoksy 11 sty 2010, 13:02
magdalenabmw napisał(a):To chyba ja też jestem nierozumna skoro nie lubię jak mój facet gdzieś wychodzi i mu nie pozwalam na to (chociaż sam w sumie nie chce) i wolimy razem w domu posiedzieć zamiast gdzieś łazić po pubach- chyba jesteśmy nierozumni :shock:

Sorry ale kazdy jest inny i żyje jak chce.


okej, ale teraz popatrz, żyjecie sobie sami ze sobą, a ostatnio miałaś sytuację, że nawet nie ma Cie kto na uczelnie podrzucić ;)

Trzymanie kogoś w przysłowiowej klatce jest niezdrowe na dłuższą metę i zazwyczaj źle się kończy.
paradoksy
Offline

Re: Problemy z Żoną!

przez magdalenabmw 11 sty 2010, 14:30
Paradoksy- faktycznie jeśli trzymalibyśmy sie w klatce- ja jego lub on mnie -to byłoby niezdrowe.
Ale nam sie po prostu nie chce wychodzić, jesteśmy domatorami i leniami :smile:

No faktycznie zdarzają się sytuacje kiedy znajomi by sie przydali, ale raczej rzadko...
magdalenabmw
Offline

Re: Problemy z Żoną!

Avatar użytkownika
przez Majster 11 sty 2010, 22:56
magdalenabmw napisał(a):To chyba ja też jestem nierozumna skoro nie lubię jak mój facet gdzieś wychodzi i mu nie pozwalam na to (chociaż sam w sumie nie chce) i wolimy razem w domu posiedzieć zamiast gdzieś łazić po pubach- chyba jesteśmy nierozumni
Przeczysz sobie: skoro mu nie pozwalasz - tzn ze on chce. Bo skoro on nie chce - to o jakim "zabranianiu" mowimy? To raz. A dwa - skoro "wolicie razem" - to dlaczego myslisz o jakims "zabranianiu"? Jedno z drugim wzajemnie sie wyklucza. Mozna to rozwinac jeszcze bardziej, nawet zalozyc pewien model eksperymentalny, ale podstawowe zalozenie (tzn bląd tego zalozenia) lezy wlasnie w Twoim podejsciu - uzylas okreslenia: "nie pozwalam", a wiec w ten sposob calkowicie odrzucilas zwiazek partnerski, a wprowadzilas hegemonie. Twoje "nie pozwalam" jest naciskiem, presją, zakazem, cenzurą, zniewoleniem, negacją...
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Problemy z Żoną!

przez magdalenabmw 11 sty 2010, 23:07
Majster napisał(a):
magdalenabmw napisał(a):To chyba ja też jestem nierozumna skoro nie lubię jak mój facet gdzieś wychodzi i mu nie pozwalam na to (chociaż sam w sumie nie chce) i wolimy razem w domu posiedzieć zamiast gdzieś łazić po pubach- chyba jesteśmy nierozumni
Przeczysz sobie: skoro mu nie pozwalasz - tzn ze on chce. Bo skoro on nie chce - to o jakim "zabranianiu" mowimy? To raz. A dwa - skoro "wolicie razem" - to dlaczego myslisz o jakims "zabranianiu"? Jedno z drugim wzajemnie sie wyklucza. Mozna to rozwinac jeszcze bardziej, nawet zalozyc pewien model eksperymentalny, ale podstawowe zalozenie (tzn bląd tego zalozenia) lezy wlasnie w Twoim podejsciu - uzylas okreslenia: "nie pozwalam", a wiec w ten sposob calkowicie odrzucilas zwiazek partnerski, a wprowadzilas hegemonie. Twoje "nie pozwalam" jest naciskiem, presją, zakazem, cenzurą, zniewoleniem, negacją...



Nie chce on, nie chcem ja, nie chcemy oboje. Bez nacisku, ma wolny wybór ale sam jest domatorem i nie ma nawet kumpli z którymi mógłby gdzieś wyjść. Jak ma dzień wolny to siedzimy w domu, jedziemy na basen, do kina... Sami ze sobą najlepiej sie bawimy.
magdalenabmw
Offline

Re: Problemy z Żoną!

Avatar użytkownika
przez Majster 11 sty 2010, 23:14
Ale mimo to padlo slynne: "nie pozwalam" ..
Jestes jego szefową czy partnerką? A kim chcialabys byc? A kim on chcial by Cie widziec?
K.Vonnegut: "Rozmawiając ze mną wcale nie musisz być świrem... Ale miałbyś dużo łatwiej!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1859
Dołączył(a)
04 gru 2009, 18:24
Lokalizacja
Miasto korków pozbawione

Re: Problemy z Żoną!

przez magdalenabmw 12 sty 2010, 00:06
Jesteśmy partnerami. 'Nie pozwalam' - nie muszę nie pozwalać bo on nigdzie nie chce chodzić to w czym problem? Mam go zmusić żeby sobie kolegów znalazł i z nimi łaził? Cieszy mnie to że nie mam Włóczykija, jestesmy szczęśliwi i kochamy sie najmocniej na świecie a to najważniejsze.
magdalenabmw
Offline

Re: Problemy z Żoną!

Avatar użytkownika
przez MOCca 12 sty 2010, 01:14
Sam zainteresowany teamtem chyba sobie dorował ;) albo posłuchał któreś z rad .... a czy Wasze związki są takie idealne, każdy ma swoje przyzwyczajenia, nie można tak jednoznacznie stwierdzić co jest normą w zwiazkach, daj babie albo chopu wolność a już będą kombinować ;) Troche zasad musi być.
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: Problemy z Żoną!

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 12 sty 2010, 02:53
Hmmm nigdy nie byłem w związku ale...Mocca chyba mądrze prawi.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Problemy z Żoną!

Avatar użytkownika
przez Paranoja 12 sty 2010, 09:21
zwiazek to nie wiezienie, nie mam co prawda za wielu znajomych ale czasem odwiedzam kolezanke, czy idziemy z ludzmi z pracy na jakas impreze, i nie wyobrazam sobie ze partner mi zabroi spotkan z kolezankami czy znajomymi.
jestem domatorem i leniem i lubie siedziec w domu i nic nie robic ale czasem czlowiek potrzebuje gdzies wyjsc i miec troche czasu swojego ktory spedza jak chce, oczywiscie w granicach rozsadku.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Problemy z Żoną!

przez magdalenabmw 12 sty 2010, 13:34
MOCca napisał(a):Sam zainteresowany teamtem chyba sobie dorował ;) albo posłuchał któreś z rad .... a czy Wasze związki są takie idealne, każdy ma swoje przyzwyczajenia, nie można tak jednoznacznie stwierdzić co jest normą w zwiazkach, daj babie albo chopu wolność a już będą kombinować ;) Troche zasad musi być.



Zgadzam sie :smile: Zasady być muszą, bez nich jest chaos.

p.s. Odpowiedz na pytanie-tak, mój związek jest idealny i każdemu z Was takiego mogę życzyć :*
magdalenabmw
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do