Kumpela- wszystko się wali

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez Orzechow 09 gru 2009, 19:35
Poznałem kumpelę ponad rok temu, kiedy trafiłem do liceum. Nie zwracałem wcześniej na nią uwagi.
Od sierpnia poznaliśmy się lepiej, wtedy coś zaczęło we mnie kiełkować. Po moich dotychczasowych nieciekawych przejściach boję się otwarcie pokazać to, co czuję.
Widujemy się codziennie (zwykle na "cześć-cześć", bo wiadomo, biega się się od sali do sali, zero spokoju), wracamy do domów częściowo tą samą trasą max 2 razy w tygodniu, więc zawsze mam czas spokojnie z nią porozmawiać- cały czas rozmawialiśmy na pułapie koleżeńskim, tłamszę to w sobie od 3,5 miesięcy, nieraz czułem przez to, że zaraz eksploduję, "pomagałem" sobie alkoholem, myślę o niej codziennie, chciałem to z siebie nieraz wypłakać, ale chyba zapomniałem jak to się robi- czuję się jak c*pa. Nie mam komu wyżalić.

Z czasem atmosfera robiła się coraz luźniejsza, ale ciągle byłem ostrożny ze słowami, bałem się, że ją spłoszę.
Teraz, gdy uznałem, że nawzajem wybadaliśmy się na tyle dobrze, że mogę zacząć odsłaniać karty, (na prawdę jesteśmy do siebie bardzo podobni- te same gusta, zapatrywania na sprawy religii, spojrzenie na życie, ogólnie wychowywaliśmy się w podobnych środowiskach) aż usiadłem gdy dostałem pewną informację: zaczęła jakieś 2 tyg. temu chodzić ze swoim (prawie) sąsiadem, a moim kolegą :-| -gość w porządku, ale nie dla niej, boje się, że ją zmarnuje, gdy się znudzi- rzuci. Pomijam fakt, że sam czuję, że nie mogę się bez niej obejść. Nie poznałem nigdy wcześniej kogoś tak wyjątkowego jak ona i boję się, że nie poznam (to paraliżuje mnie najbardziej).

Winy upatruję u siebie, bo działałem co prawda skutecznie, ale w wooolnym tempie. Rozleniwił mnie fakt, że długo była sama i myślałem, że to będzie trwać wiecznie, choć teraz pewnie zrobiłbym to samo, bo nie chciałbym jej spłoszyć.
Jestem podłamany, bo nie dość, że w komfortowej sytuacji obchodziłem się z nią jak z gorącym ziemniakiem, tak teraz gdy jest zajęta jest jeszcze gorzej. Chodzę podminowany, nie mogę spać, skupić się, dostaję szajby. Jestem ogólnie sam jak palec ze swoimi problemami i mimo, że w życiu rodzinnym wiedzie mi się bardzo dobrze (chociaż tyle), to na co dzień czuję się kopany w dupę. Sam fakt, że żalę się na forum chyba o czymś świadczy.
Muszę walczyć, bo nie mogę przestać o niej myśleć, dla mnie jest absolutnym unikatem.

P.S. Sorry za taki referat, pewnie i tak nikt nie przeczyta :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 gru 2009, 18:59

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez iryss 09 gru 2009, 20:01
Przeczytałam!!!
od samiutkiego poczatku do końca.

Myślisz ze tą dziewczyne i tego jej (prawie) sąsiada łaczy coś poważnego?
Może zauwazyłeś że ona również coś do ciebie czuje? tylko czeka na ruch z twojej srony...nie doczekała się wiec skorzystała z czegoś innego. Może były takie chwile że miałeś wrazenie ze ona patrzy na ciebie w inny sposub niż zwykle albo jest przy tobie jakaś spieta. Ja postawiłabym na jedną karte poszłabym do nie i powiedziała szczeze o swoich uczuciach..Może jej są podobne a jeśli nie to nic nie stracisz. Czasem warto zaryzykować.

powodzenia!!!!

Ps Miłość jest jedną z niewielu rzeczy o które naprawde warto walczyć!!!!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez Orzechow 09 gru 2009, 20:17
Co do siły ich uczucia, to przynajmniej jak na razie myślę, że nie jest to jakiś cement i to mnie trzyma przy życiu, na pewno znają się od dość dawna, ale nigdy na tym poziomie poufałości nie byli.
Raczej wątpię, żeby ten koleś był dla niej substytutem mnie ;) Spięta bywała, ale raczej nie dzięki mojemu czarowi :lol: o "innym" patrzeniu na mnie raczej bym nie powiedział, chociaż bywały takie chwile, że czuliśmy się bliżej niż zwykle (wspólne imprezy, szczere dyskusje) dopiero teraz zaczynałem na prawdę wierzyć w siebie, bo widziałem, że mięknie, a tu taka bomba...
Nie wiem od czego zacząć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 gru 2009, 18:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez iryss 09 gru 2009, 20:25
od czego zacząć rozmowe z nią?
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Kumpela- wszystko się wali

przez magdalenabmw 09 gru 2009, 20:26
Wg mnie powinieneś..... napisać jej list, Serio. Jeśli nie masz odwagi powiedzieć jej wprost co czujesz do niej, to napisz w liście to co anpisałeś nam i daj jej go przy najbliższej okazji. Kobiety są romantyczne, myślę że ją zaczarujesz tym :smile: Jak dostałam list od mojego faceta zaraz po tym jak sie poznaliśmy - a w liście wyznanie miłości- uwierz mi, utonełam na maxa :D
magdalenabmw
Offline

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez iryss 09 gru 2009, 20:30
może "cześć <dziewczyno> duzo rozmawialiśmy spedziliśmy troche czasu razem a ja za każdym razem jak cię widziałem marzyłem o tobie..za każdym razem jak z tobą rozmawiałem marzyłem że powiem ci co czuje i gdy byłem już prawie gotowy okazało się że jest za pozno chociaż może nie?! <teraz mówisz co czujesz> myślisz ze mam jakąś szanse na to zebyś się mną blizej zainteresowała?"

Powiec to jakkolwiek byle na temat bez zbednych kłamstw i podkoloryzowanego tła.

[Dodane po edycji:]

Ooo świetny pomysł!!! List to jest bardzo dobre wyjście!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez Orzechow 09 gru 2009, 20:34
Nie, nie mam problemu z treścią przekazu, tylko z tym, jak powinienem działać, najpierw wybadać jak mocny jest ich związek (dwutygodniowy), czy od razu pojechać na ostro, bez ogródek.

Boję się, że takim wyznaniem mogę się zbłaźnić/nie oznajmiając w cztery oczy zabrzmieć jak dzieciak itp. A będę jej musiał patrzeć w oczy w razie niepowodzenia przez parę ładnych miesięcy...
Myślę, że będę robił to, co do tej pory robiłem, ale zmieniał ton wypowiedzi, dawał jakieś podteksty, chciałbym wykonać to subtelniej ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 gru 2009, 18:59

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez agusiaww 09 gru 2009, 20:55
No i znowu bedziesz to ciagnal w nieskonczonosc, jak dla mnie to masz dwa wyjscia: 1) przyznac sie otwarcie co do niej czujesz i powiedziec jej wprost, 2) zapomniec o niej i tyle w koncu jest zajeta jak zwroci uwage na Ciebie w trakcie swojego zwiazku z tym kolega to tez o niej to nie bedzie najlepiej swiadczyc, ze skacze z kwiatka na kwiatek, pozdr
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez Orzechow 09 gru 2009, 20:59
Macie rację, nie będę miękka faja ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 gru 2009, 18:59

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez iryss 09 gru 2009, 21:00
Hmm jest jeszcze jedna opcja możesz na nią poczekać tylko nie masz pewności jak długo bedzie trzeba czekać i czy to coś da więc ja polecam opcje 1! Szczerość to podstawa ja tam bym się z nią nie bawiła w żadne podchody

[Dodane po edycji:]

pewnie jak szaleć to na całego!
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez Orzechow 09 gru 2009, 21:23
W razie czego, czerwienić się na całego, ale trudno ;)
Myślałem nad czekaniem, bo jestem prawie pewien, że ten związek będzie krótki, ale nie wiem, czy jest sens.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 gru 2009, 18:59

Re: Kumpela- wszystko się wali

Avatar użytkownika
przez iryss 09 gru 2009, 21:35
ja tam jestem bezpośrednią osobą więc zapewne bym nie czekała i myśle że w tym przypadku też nie powinieneś za długo czekać bo tylko się niepotrzebnie męczysz a tak bedziesz wiedział na czym stoiisz
Czasami dopiero sekcja zwłok pokazuje że ktoś miał skrzydła...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
425
Dołączył(a)
27 wrz 2009, 21:47

Re: Kumpela- wszystko się wali

przez magdalenabmw 09 gru 2009, 22:36
Wybacz, ale dwutygodniowy związek to raczej nic trwałego :D hehe Więc szanse masz ogromne.
magdalenabmw
Offline

Re: Kumpela- wszystko się wali

przez polakita 10 gru 2009, 13:29
Orzechow napisał(a):Macie rację, nie będę miękka faja ;)

Bardzo mi się podoba twój wątek (może dlatego że my tu wszyscy o nerwicy a ty o miłości!)
Nie mam pojęcia czy ta dziewczyna coś do ciebie ma, ale nie przekonasz się jeśli nie powiesz jej otwarcie. Może ona na to czekała i nie doczekała się? A może nic do ciebie nie czuje, nie wiem.

Ale ty za dużo przemyśliwujesz, co zrobić teraz co potem, czekać aż oni się rozstaną czy nie czekać. To są rzeczy niezależne, ty zrób to co czujesz teraz, powiedz jej o tym co czujesz.

Ja sama miałam adoratorów którzy byli nieśmiali i nie wiedziałam nawet że są moimi adoratorami bo to że ktos ze mną rozmawia albo że dzwoni raz w tygodniu to jeszcze o niczym nie świadczy. I potem po roku czy dwóch - bum!! list miłosny, wyznanie itd. czyli coś co w kimś się paliło od dawna ale nie umiał tego wyrazić. Nie warto czekać...
polakita
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do