Strach przed związkiem

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Strach przed związkiem

przez Pstryk 25 gru 2009, 23:14
Zadziwiające - tak pragniemy czyjejś bliskości i do niej dążymy - a jak już ją mamy to... uciekamy...
Pstryk
Offline

Re: Strach przed związkiem

przez madame butterfly 26 gru 2009, 21:39
Skąd ja to znam... :(
madame butterfly
Offline

Re: Strach przed związkiem

przez migotka02 29 gru 2009, 19:42
Ale z drugiej strony wciąż nie jestem pewna czy on mnie do końca chce. Wczoraj powiedział, że jest mu dobrze ze mną, apóźniej przysłał sma, ze jestem wyjątkowa, ale boi sie tego wymawiać i chyba autentycznie się boi. Jak czasem gdzies idziemy, to patrzy na inne dziewczyny i ja sobie wtedy myślę, że może on dalej szuka i nie do końca jest jeszcze zdecydowany. bo przeciez powinien być we mnie wpatrzony, jak w obrazek, a nie spoglądac na inne dziewczyny. Nawet nie weim czy to normalne u facetów, bo zakochana kobieta nikogo innego nie widzi. Może powinnam mu powiedzieć, że mi to przeszkadza. Dziwne to wszystko.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
23 gru 2009, 09:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Strach przed związkiem

przez Pstryk 31 gru 2009, 14:19
migotka02, mnie np bardziej dręczy niepewność swoich uczuć. Chyba nie potrafię kochać - to się już powtarza po raz x-ty w moim życiu. Strasznie szybko gasną i przeradzają się negatywne. Niepokoi mnie to.
Pstryk
Offline

Re: Strach przed związkiem

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 04 sty 2010, 20:49
witam znów na tym forum. Poruszany problem dotyczy także mnie. Choć zawsze uważałem się za nieudacznika jeśli chodzi o kobiety, spotkałem kilka razy takie które zbliżały się do mojego ideału i chciały ze mną zostać, a ja co zrobiłem? Uciekłem, bo się w tych związkach dusiłem, bo mi się wydawało, że spotkam kogoś lepszego. Rozstałem się z dziewczyną dwa miesiące temu, ona wyjechała za granicę a mi się chce wyć, wsiąść w autobus i do niej jechać i jeśli tego nie zrobię to pewnie do niej napisze albo nawet zadzwonię. Tylko co będzie jak się zejdziemy a ja znów będę się czuł stłamszony i nieszczęśliwy? Strach przed związkiem, co to jest za choroba?
God knows you lonely souls
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Re: Strach przed związkiem

Avatar użytkownika
przez linka 04 sty 2010, 20:55
bezmuzg, jeśli już sam czujesz, że coś nie tak i, że zakańczanie tych związków było bezpodstawne to może jest to jakaś dysfunkcja wytępująca u ciebie i warto zasięgnąć rady psychologa ?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Strach przed związkiem

przez Pstryk 04 sty 2010, 21:01
W ogóle - skoro tęsknisz to na co czekasz :?: To co robisz to być może forma autoagresji (aczkolwiek niekoniecznie - mogą też to być inne zaburzenia). Sugeruję się sobą i swoim doświadczeniem w sensie takim, że zawsze starałam się być odpychająca na wszelkie sposoby dla osób, które starały się do mnie zbliżyć...
Pstryk
Offline

Re: Strach przed związkiem

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 04 sty 2010, 21:19
Linka, zasięgnąć rady psychologa to dla mnie jak iść do apteki po aspirynę gdy boli głowa z powodu raka mózgu. Problem leży zbyt głęboko, żeby pomogła jedno lub kilku razowa wizyta u psychologa. Jasne - powinienem nad tym pracować, ale chyba jakaś psychoanaliza by mi była potrzebna, a na taką nie mam czasu ani pieniędzy. Co do tej autoagresji to jak najbardziej się z Tobą zgadzam Pstryk. W moim przypadku jak coś nie do końca jest takie jak powinno - wycofuje się, ranię siebie i bliską osobę. Myślę, że spowodowane to jest też poczuciem winy i jakimś rygorem, który sam sobie narzucam.
God knows you lonely souls
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Re: Strach przed związkiem

Avatar użytkownika
przez linka 04 sty 2010, 21:21
bezmuzg, słuchaj, jak nie znajdziesz czasu na 1h tygodniowo terapii (można ją odbyć na NFZ - więc kas zbędna) to jak Ty chcesz znaleźć czac na związek....ehhhhhh
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Strach przed związkiem

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 04 sty 2010, 21:36
w sumie racja, nie powinno się ignorować najważniejszych spraw. Jednak; jeśli chodzi ogólnie o kontakt z psychologami, to mi psycholog powiedział, że indywidualne wizyty mi nie pomogą, potrzebna mi terapia grupowa, a takiej w moim mieście (wojewódzkim) nie ma. Czas na związek, hmm. Jestem samotnikiem, w tym też problem - nie potrzebuję ciągłego kontaktu, lubię też pobyć sam. Może dlatego spotykanie się z kimś mnie męczy
God knows you lonely souls
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Re: Strach przed związkiem

przez Pstryk 05 sty 2010, 11:33
bezmuzg, mi się też zawsze wydaje, że nie nadaję się do związków, że moja natura to singiel - cenię sobie samotność i niezależność, nie jestem typem wylewnym ani szczególnie uczuciowym - ale sam zobacz, jak jesteśmy sami to też nie jesteśmy szczęśliwi. Osobiście wiem, że mam problemy z odczuwaniem uczuć - w sensie interpretowaniem i rozpoznawaniem własnych potrzeb. Zawsze myślałam, że taka jest po prostu moja natura ale gdyby tak było - nie czułabym się tak samotna, nieszczęśliwa i pusta gdy jestem sama. Więc wybieram się do specjalisty jakiegoś - w moim przypadku takie zagubienie może wynikać z uprzedzeń do związku powstałych z doświadczenia albo własnego, albo z okresu dzieciństwa. Albo jedno i drugie. Nigdy nie pozwolono mi okazywać emocji, tłamszono je bo wtedy nie byłam taka, jak sobie to tata zaplanował... Moi rodzice żarli się ze sobą non stop, nigdy nie widziałam jak sobie okazują pozytywne uczucia - nie umie więc sama tego robić. A na fakt nieumiejętności tworzenia związku na pewno znacząco rzuca się fakt molestowania w dzieciństwie.

Jest nad czym pracować i myślę, że obu nam to przyniesie wymierne korzyści. Terapia grupowa jest zdecydowanie lepsza w tym przypadku. Słuchaj, jeśli uważasz, że jesteś typem samotnika to nic złego ale upewnij się, że naprawdę tego chcesz abyś w przyszłości nie żałował. Jeśli w Twoim mieście nie ma ośrodka z terapią grupową - poszukaj w innych. Zawsze jest możliwość pójścia na oddział pół-zamknięty. Wtedy ma się możliwość noclegu w trakcie terapii, sama tak miałam. Nie wiem czy się uczysz - wtedy idź w wakacje, czy pracujesz - wtedy weź po prostu L4. Są ośrodki które mają kontrakty na to z nfztem - ja nic nie płaciłam. W moim przypadku mam trochę łatwiej - przeprowadziłam się do dużego miasta i mam nienormowany czas pracy więc jestem w stanie pogodzić jedno i drugie (a ośrodek leczenia nerwic mam 10minut od domu) - ale gdybym takiej możliwości nie miała - nie czekałabym zresztą 3 lata temu już byłam na takim oddziale. Wzięłam L4 i nie tłumaczyłam się z niczego pracodawcy - choć nie był zadowolony jak wróciłam i nabrałam ochoty w ogóle do życia - to z czasem sam stwierdził, że dobrze że tam poszłam - bo byłam po 'lepszym pracownikiem':)
Pstryk
Offline

Re: Strach przed związkiem

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 07 sty 2010, 19:53
wiem, że bycie samemu oznacza nie tylko to, że ma się święty spokój ale też to, że jest się po prostu samotnym, a czasami na prawde chce się mieć to jedną osobę. Co do tej terapii - nie widzę fizycznej możliwości jak na razie. Jakby była jeszcze w moim mieście, to pewnie bym przystąpił. Ale nie mam po prostu warunków na to aby rzucić, czy też przerwać pracę i wyjechać do innego miasta. Poza tym czy ktoś da mi L4 tylko po to, żebym przystąpił do terapii? Mimo problemów, jako tako funkcjonuje w społeczeństwie, a to chyba wyklucza możliwość skierowania mnie na bezpłatne leczenie. Przyznam, że nie szukałem za dużó. ale kilka razy się już na psychologach i psychiatrach na tyle sparzyłem, żeby ogólnie nie mieć dobrego zdania o służbie zdrowia. Ehh, mam dziś doła, trzeba coś z tym zrobić, tylko co?
God knows you lonely souls
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Re: Strach przed związkiem

przez dziu 17 lut 2010, 19:29
witajcie!
jestem w sytuacji odwrotnej, niż większość z osób, które się tu wypowiedziały. to mój facet boi się bliskości w związku. nie jesteśmy ze sobą długo, zaledwie 2 m-ce i wiedziałam, że ma problemy z depresją. byłam świadoma tego, że nie zawsze będzie tak fajnie i różowo, jak na początku. no i stało się - ostatnio zaczął się dziwnie zachowywać, pokłóciliśmy się, powiedział mi, że już sam nie wie, czy mnie kocha, a na koniec wydusił z siebie, że dopada go panika, na myśl o bliskości, że się tego boi i nie wie dlaczego (możliwe, że ze strachu przed odrzuceniem, co już kiedyś miało miejsce). tyle negatywów. pozytywy to to, że nie uciekł z tej relacji, jak wcześniej robił i to, że chce wrócić na terapię (ukierunkowując ją na te lęki). poradźcie, jak mogę mu pomóc? co zrobić? dodam, że nie rozstaliśmy się - kocham go i nie zostawię go samego z tymi problemami. wiem, że będzie trudno, ale wreszcie będzie dobrze.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 lut 2010, 19:21

Re: Strach przed związkiem

przez Kalisti 08 maja 2010, 20:49
witajcie,
mam nadzieję, że ten temat trochę odżyje, bo przyda mi się z kimś pogadać. Ogólnie jestem postrzegana
jako młoda kobieta sukcesu i tak też w dużym stopniu o sobie myślę, więc trochę trwało, zanim
przyznałam sama przed sobą, że mam problem.
W dzieciństwie i wczesnej młodości miałam duże problemy z samoakceptacją, wielokrotnie czułam się gorsza
i odrzucona, także przez mężczyzn - postanowiłam więc nikogo nie potrzebować, aby nikt nie mógł mnie zranić.
Mijają jednak lata, ja spotykam kolejnych świetnych facetów, oczarowuję ich (paradoksalnie mam dużo wiary
w swoją atrakcyjność i sex-appeal), a kiedy zaczynają się do mnie zbliżać ,daję w długą, jakby włączył mi
się jakiś bieg wsteczny. A potem żałuję.
Zaczęłam terapię indywidualną (z pewnym trudem, bo ciągle wydawało mi się, że to nie jest prawdziwy problem,
inni ludzie mają znacznie ciężej niż ja, nie chcę marnować czasu mojego psychologa na takie pierdoły),
ale im dłużej chodzę na sesje (które są dość ciężkie, za każdym razem płaczę), tym więcej widzę w tym sensu.
Zastanawiam się, w jaki sposób mogłabym wspomóc swoją terapię. Pracujecie z afirmacjami?
Pozdrawiam i życzę, aby udało Wam (i mnie) rozwiązać ten uciążliwy problem i abyśmy byli szczęśliwi.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 maja 2010, 20:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do