nie mogę dać sobie z tym rady

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

nie mogę dać sobie z tym rady

przez &&& 30 paź 2009, 12:46
Jestem już 13 lat po ślubie, ale ciągle nie mogę o czymś zapomnieć... Poznaliśmy się 15 lat temu, na początku były tylko spotkania, nawet nie wiem czy można mówić o jakimś chodzeniu ze sobą, w tym czasie mój obecny mąż przespał się z inną dziewczyną, właściwie to ją przeleciał po jakiejś imprezie. Wtedy jeszcze niczego sobie nie obiecywaliśmy. Dowiedziałam się o tym po ślubie, właściwie sam się do tego przyznał, nie wiem po co mi to było, ale sama zaczęłam Go podpytywać o takie różne rzeczy. Wiem, że najlepiej byłoby gdybym o tym zapomniała, ale nie potrafię, ciągle Jemu to wypominam, bardzo się z tym męczę.
Proszę o pomoc jak się z tego WYLECZYĆ.
&&&
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 paź 2009, 12:28

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

Avatar użytkownika
przez agusiaww 30 paź 2009, 13:33
Isc do psychologa :) inaczej sama z tym nie poradzisz, tym bardziej ze to trwa tyle lat.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez Koturre 30 paź 2009, 14:50
Agusiaww,
pomimo wielkiej sympatii do Ciebie, nie mogę się z Tobą zgodzić

Koleżanko and and and,
na wstępie powiem (napiszę), że masz piękny nickname - serio:)

Naprawdę to nic wielkiego, tym bardziej że stało się 15 lat temu.
Jak się z tego wyleczyć? A przepraszam - z czego? Oczywiście - możesz iść do psychologa i jeśli będzie mądry (a takiego znaleźć ciężko) to powie Ci dokładnie to co ja powyżej. Jeśli zaś będzie inny, to będziesz roztrząsać ten naprawdę błahy problem aż urośnie do rangi większego problemu i zatruje Ci i Twojemu mężowi życie. On będzie miał wyrzuty sumienia iż przez to, że świerzbiał go język jego żona chodzi teraz po psychologach a Tobie ta terapia niewiele pomoże, bo wiesz - tu naprawdę problem jest ŻADEN!!!

Więc jeśli zacznie się człowiek leczyć na coś co mu nie dolega - na 90% właśnie na to zachoruje. Pamiętaj, że hipochondryk będzie zdrowy - dopóki nie przeczyta encyklopedii zdrowia. Tobie też nic nie będzie - dopóki nie zaczniesz się leczyć, bo i nic Ci nie dolega. Jedynie co możesz zrobić dla siebie to zrozumieć parę rzeczy.

Oczywiście zrobisz jak uważasz, ale nie polecam Ci żadnego psychologa.

Mężczyźni często mówią o swoich byłych i akurat w odróżnieniu od kobiet nieraz opisują szczegóły - kobiety są bardzie dyskretne w tym zakresie.W mniemaniu mężczyzny dodaje mu to uroku, swoistego rodzaju sexappeal'u. Robią to nieraz nie zdając sobie sprawy, że efekt jest odwrotny od zamierzonego. Podpytując go zaś o szczegóły drażnisz jego próżność i facet dochodzi do wniosku, że Ci to imponuje. Każdy facet jest próżny z definicji - nad wyraz chętnie Ci opowie pikantne szczegóły. Wina leży po połowie. Ba - można konkludować, że sama się o to prosiłaś - napawając się swoim cierpieniem. On z kolei był szczęśliwy, mogąc choć chwile błyszczeć w Twych oczach jako nie jako Twój miso-pysio ale jako facet macho(cyt.'właściwie to ją przeleciał po jakiejś imprezie.')
Różnica między "przespać się" a "przelecieć" jest ŻADNA. Inaczej jednak facet reaguje na prośbę kobiety w łóżku typu "kochaj mnie" a inaczej na "pieprz mnie". Jak to drugie pięknie brzmi!!! Facet dostaje wtedy większą dawkę emocji, adrenaliny i dopaminy. A to tylko głupie słowo. Wynoszę więc stąd, że opowiedział Ci historię z wielką chęcią ale i na Twoją prośbę, na pewno odpowiednio ją ubarwił. Przyznaje się szczerze, że sam też tak robiłem i opowiadałem o byłych aż wreszcie nabrałem rozumu i nauczyłem się trzymać buzie krótko. Bo jak widzisz na własnym przykładzie nie warto. Ma to również swoje plusy - im więcej facetów skromnych i dyskretnych tym więcej rozwiązłych kobiet :D

Zamiast się skupiać na przeszłości partnera skup się na teraźniejszości. Bo są tylko dwa dni jakie nie nadejdą w naszym życiu - jutro i wczoraj. Żyjesz tu i teraz. Twój partner również. Szanujcie to, że odnaleźliście się w tej czaso-przestrzeni (bo to właśnie jest piękne) a nie szukajcie przysłowiowej drugiej dziury w dupie.
Innymi słowy - NIC tak właściwie się nie stało.

Pozdrawiam serdecznie, nie życząc Ci wyleczenia(bo nic Ci nie jest) a jedynie szczęścia i zdrowia.
Na przyszłość nie pytaj za dużo i nie staraj się zrozumieć wszystkiego - bo wszystko się stanie niezrozumiałe.

Dedykuję Ci kawałek z piosenki Nena i Kim Wilde Anyplace , Anywhere , Anytime - jak ulał pasuje do sytuacji - przemyśl sprawę czy warto to roztrząsać;)

Im Sturz durch Zeit und Raum - w upadku przez czas i przestrzeń
Erwacht aus einem Traum - zbudzimy się na chwilkę ze snu
Nur ein kurzer Augenblick - wszystko to tylko krótki moment
Dann kehrt die Nacht zurück - później noc powróci znów
Koturre
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez magdalenabmw 30 paź 2009, 14:54
Cholerna zazdrość, skąd ja to znam... :?

Kochana, ale przecież on jest z Tobą od 15 lat, nie z nią :smile:
Wolałabyś, aby było odwrotnie? ;)

Ale cóż, rozumiem Cie, sama ciągle robię jazdy mojemu o jego byłą, wypytuje o szczegóły a potem sama sie tym katuje...
Kobiety to jednak masochistki.
magdalenabmw
Offline

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez Koturre 30 paź 2009, 15:05
magdalenabmw napisał(a):Kobiety to jednak masochistki.


"Du gehst zu Frauen? Vergiss die Peitsche nicht! " F. Nietzsche, Also sprach Zarathustra -
tłum. "Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza" :D
Koturre
Offline

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez &&& 30 paź 2009, 15:09
Dzękuję Wam bardzo KOCHANI :D

[Dodane po edycji:]

Niby sama wiem, że nie ma czego rozpamiętywać, ale jednocześnie nie potrafię zapomnieć...
&&&
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 paź 2009, 12:28

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez Koturre 30 paź 2009, 15:33
&&& napisał(a):Niby sama wiem, że nie ma czego rozpamiętywać, ale jednocześnie nie potrafię zapomnieć...


Not at all :D Wiesz, z drugiej strony jako facet mogę Ci podpowiedzieć jak się zrewanżować, opowiedz coś jemu ze szczegółami. Gwarantuję Ci, że również trafi na to forum :)

PS. Nie polecam jeśli chcesz nadal z nim być ;)
Koturre
Offline

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez magdalenabmw 30 paź 2009, 15:38
Hahhahha Koturre jaka rada :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :lol: haha.. no nie moge.. ;)

Dowal mu, a jak! Dowal, niech ma ! :P ;)
magdalenabmw
Offline

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez Koturre 30 paź 2009, 15:51
Wiesz Magda, chyba zostanę psychologiem :D

Poszukam sobie miejsca na gabinet, wiesz - takiego mrocznego. Ludzie będą wychodzić i wskaźniki samobójstw przebiją dochód narodowy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ;D
Na drzwiach będzie wisiała tabliczka "KOTURRE - PSYCHOPATYCZNY PSYCHOLOG"

W poczekalni na korytarzu będzie słychać mój spokojny głos, skierowany do jakiegoś pacjenta - "...niech się pan nie martwi, co prawda pana wybranka miała w czasie trwania państwa związku tyle penisów ile mur chiński ma cegieł, ale przecież jest pan MĘŻCZYZNĄ!!! Niech się pan dumnie wyprostuje! To, że całuje pan na dobranoc usta które dały radość tysiącom penisów, hm w zasadzie to było by parę hektarów lub kilkaset metrów bieżących jeśli pan woli - jest dowodem na to, że żona pana kocha, bo jednak jest z panem a nie z tymi przystojnymi wysportowanymi chłopakami. A właśnie, widzę że znów pan przytył :D... "
W korytarzu zaś czekają następni do zdołowania :) I tak od 8 do 14stej :)

NFZ refunduje a Koturre - bogaty jak nigdy dotąd zbawia świat - pomaga ludziom jak może :)
Koturre
Offline

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

Avatar użytkownika
przez linka 30 paź 2009, 16:02
No i po raz kolejny wychodzi to samo....jak się zdradzi i będzie to jednorazowa przygoda, której żałujemy, ale nic dla nas nie znaczy - mówić tej drugiej osobie czy nie?
Moje zdanie - nie mówić, ten kto zdradził za karę będzie się użerał z wyrzutami sumienia a jak powie to tylko sobie ulży ....a ta druga osoba będzie cierpieć :/
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez Koturre 30 paź 2009, 16:05
linka656 napisał(a):Moje zdanie - nie mówić, ten kto zdradził za karę będzie się użerał z wyrzutami sumienia a jak powie to tylko sobie ulży ....a ta druga osoba będzie cierpieć :/


Linko, czy mogłabyś to wytłumaczyć mojej dziewczynie, czemu nieraz milczę :D?

Spokojnie, taki głupi żarcik ;)

Pozdrawiam.
Koturre
Offline

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

Avatar użytkownika
przez linka 30 paź 2009, 16:08
Koturre, a ty mojemu chłopu? ;)

Oczywiście mówię tu o jakimś niebywale głupim występku, całkowicie pozbawionym uczuć....a nie o romansie trwającym latmi...no wiadomo o co mi chodzi chyba :D
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez Koturre 30 paź 2009, 16:15
linka656 napisał(a):Koturre, a ty mojemu chłopu? ;)


Linko pewnie, ale pokrywasz koszty mojego leczenia :) Pewnie bym z pięć zdań zdążył powiedzieć zanim dostałbym w sierść :D
Koturre
Offline

Re: nie mogę dać sobie z tym rady

przez magdalenabmw 30 paź 2009, 17:38
Koturre napisał(a):Wiesz Magda, chyba zostanę psychologiem :D

Poszukam sobie miejsca na gabinet, wiesz - takiego mrocznego. Ludzie będą wychodzić i wskaźniki samobójstw przebiją dochód narodowy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ;D
Na drzwiach będzie wisiała tabliczka "KOTURRE - PSYCHOPATYCZNY PSYCHOLOG"

W poczekalni na korytarzu będzie słychać mój spokojny głos, skierowany do jakiegoś pacjenta - "...niech się pan nie martwi, co prawda pana wybranka miała w czasie trwania państwa związku tyle penisów ile mur chiński ma cegieł, ale przecież jest pan MĘŻCZYZNĄ!!! Niech się pan dumnie wyprostuje! To, że całuje pan na dobranoc usta które dały radość tysiącom penisów, hm w zasadzie to było by parę hektarów lub kilkaset metrów bieżących jeśli pan woli - jest dowodem na to, że żona pana kocha, bo jednak jest z panem a nie z tymi przystojnymi wysportowanymi chłopakami. A właśnie, widzę że znów pan przytył :D... "
W korytarzu zaś czekają następni do zdołowania :) I tak od 8 do 14stej :)

NFZ refunduje a Koturre - bogaty jak nigdy dotąd zbawia świat - pomaga ludziom jak może :)



Poryczałam sie ze śmiechu !
:D
:mrgreen:


Wg mnie trzeba mówić zawsze. Gdybym na świeżo sie dowiedziała, że mój facet miał jakiś wybryk to bym wybaczyła (choć byłoby ciążko). Ale gdybym sie dowiedziała np po kilku latach, i nie daj Boże od osoby trzeciej -
A-P-O-K-A-L-I-P-S-A
magdalenabmw
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do