nerwica a milosc(uczucia)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: nerwica a milosc(uczucia)

Avatar użytkownika
przez AnkaSzklanka 06 paź 2009, 17:02
Małgoś sorki że dopiero teraz odpisuje ale dopiero zajrzałam na ta strone..
Tamta historia z tym z borderline jest juz nieaktualna...i nie, mysle ze wcale nie masz jednak borderline..
a ja sama mam teraz inny problem :((( poznalam kogos, kochamy sie jak szaleni, czujemy ze jestesmy dla siebie stworzeni, chcemy stworzyc rodzinę, ale... :(( poznalam go przez internet, wspomnialam o nerwicy ale on nie podjal tematu...jak sie spotykamy mam lęki :(( ja mam lęki zawsze gdy mi na kimś zależy, myślę ze on to widzi, ale nic nie mowi bo twierdzi ze mnie strasznie kocha, moze nie chce mi sprawic przykrosci, a ja sie czuje fatalnie, wkopalam go w milosc do kobiety z nerwica :((( nie wiem co mam robic, tak mi smutno i źle, kocham go strasznie, ale wstydze sie z nim porozmawiac o tej chorobie :(((

Małgos co u Ciebie? :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:01
Lokalizacja
Warszawa

Re: nerwica a milosc(uczucia)

Avatar użytkownika
przez bliksa 06 paź 2009, 17:25
AnkaSzklanka, nic sie nie łam. też poznałam mojego faceta przez internet, też na początku ukrywalam przed nim swoją chorobę, ale w końcu sie przełamałam i opowiedziałam mu o wszystkim. przecież nerwica to nie choroba smiertelna czy zakaźna ;) w związku liczy sie szczerosc, na pewno cie zrozumie. im szybciej mu powiesz tym lepiej, bo moze on juz dostrzega, ze sie czasem inaczej zachowujesz i nie wie co o tym myslec. pamietaj, ze nikt nie lubi jak sie przed nim cos ukrywa, szczególnie gdy jest to ukochana osoba. zobaczysz, ze zrozumie ;)
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: nerwica a milosc(uczucia)

Avatar użytkownika
przez AnkaSzklanka 06 paź 2009, 22:23
bliksa dzieki :)

powiedzialam mu godzine temu, byl zaskoczony ze ja sie wogle martwilam jego reakcja, powiedzial ze razem to przejdziemy...ze jego to nie przeraza i chce mi zawsze pomagac ;) kochany taki :) ale jestem szczesciara ze go mam :D i juz nie bede z tym g.... sama :evil:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:01
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: nerwica a milosc(uczucia)

Avatar użytkownika
przez bliksa 07 paź 2009, 00:12
no widzisz Aniu, a nie mówiłam 8) :D
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez agucha 07 paź 2009, 17:25
co robic mam? Zaczelo sie tak.. bedac z moim chlopakiem pomyslalam o innym.. to mnie strszanie przerazilo od tego momentu caly czas w podsiwadomosci mysle o tym chlopaku.. to wywoluje we mnie lek..! Procz tego gdy mysle otym ze juz nie kocham mojego chlopaka popadam w histerie.. mam napady placzu czuje lek!! Nie wiem czy to tylko takie mysli czy naprawde go nie kocham? Wspomne ze jestem z nim juz 2 lata i nigdy tak nie mialam zasze bylo super.. tylko od tego momentu kiedy pojawil mi sie ten chlopak ciagle mysle codziennie.. to strszane.. zacelam sie leczyc ale narazie nie wiadac skutkow. Dodam ze ten chlopak ktory mi sie przedstawia to dawno temu gdzy zaczynalam byc z moim chlopakiem zdradzilam go z nim..! PROSZE O POMOC!!!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: nerwica a milosc(uczucia)

Avatar użytkownika
przez zalamka87 27 lis 2009, 16:44
ech... też mam podobny problem jeszcze niedawno byłam taka szczęśliwa z cudownym facetem, a nerwica wróciła i z dnia na dzień stwierdziłam że to już koniec, nie kocham, stwierdziłam że to oczywiście bez sensu bo byłam zakochana w nim do szaleństwa wszystko układało się coraz lepiej a nagle te mysli że to już koniec, cały czas mnie to męczy czuje się jakaś zablokowana uczuciowo, ale nie poddaje się, zaczęłam terapię wiem że mam o co walczyć i jeśli tylko jest nadzieja żeby wszystko wróciło do dawnego stanu to zrobię to . . . myslicie że jest dla nas szansa? :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do