nerwica a milosc(uczucia)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

nerwica a milosc(uczucia)

przez malgos 28 sie 2009, 17:01
czesc,dlugo mnie juz tutaj nie bylo.... moze dlatego ze myslalam ze wszystko juz jest ze mna w porzadku... ale jednak nie,to "cos" znowu wrocilo:(
okolo 2 lata temu mialam okropne leki,nie dotyczyly jakiegos konkretnego tematu,poprostu balam sie non stop sie czegos balam,bylo to okropne a zaczelo sie po kilku miesiacach ciaglego stresu jakiego przyspozylo mi zamieszkanie z moim bylym juz chlopakiem,to byl koszmar codziennie plakalam a on jeszcze bardziej mnie dolowal,kiedy zaczely sie moje leki probowalam z nim o tym rozmawiac ale on mowil,powtarzal: nic ni nie jest,wkrecasz sobie itp. Pewnie wiecie co mam na mysli bo ludzie ktorzy nie wiedza co to nerwica nie potrafia uzyc innych slow.... ja oczywiscie to rozumiem,bo to co przechodzimy jest bardzo trudne do zrozumienia!
wracajac do mojego problemu,feralny zwiazek sie zakonczyl,zaczelam brac leki,seronil,bralam przez ponad rok bylo lepiej az w koncu wszystko wrocilo do normy,tzn prawie wszystko! jedna rzecz jednak nie pozwalala mi zyc normalnie aczkolwiek nie zdolnosc do zakochania sie,moze zabrzmialo to dziwnie ale prosze nie smiejcie sie bo to jest naprawde okropne!!! bylam w kilku zwiazkach,szczesliwa czulam sie kochana,ale zawsze bylo to cos co pojawialo sie bardzo czesto,uczucie czegos przeciwnego do milosci cos w rodzaju(ty go nie kochasz dlaczego z nim jestes) wszystkie zwiazki rozpadly sie tlumaczylam to sobie,ze to pewnie nie milosc..... ale teraz poznalam kogos zakochalam sie tak bardzo chcialam z nim byc,a raczej chce ale kiedy jestem szczesliwa i wszystko jest ok to cos znowu sie pojawia takie okropne uczucie leku,po czym zaczynam myslec ze to nie on,ze go nie kocham a tak naprawde to wiem ze chce z nim byc! niestety jest to takie silne ze boje sie ze przez to zniszcze nasz zwiazek!!!!!!! a tak bardzo go kocham a zarazem to tak bardzo mi przeszkadza,czuje sie przez to nie fair w stosunku do niego,chociaz on o tym wie bo bo sprawia ze musze o tym mowic!!!!!! naprawde nie mam juz sily i boje sie ze tak juz bedzie ze zawsze bede miala tak samo ,ze to nigdy nie minie:(:(:(
Mam leki straszne!!! czasami trwaja calymi dniami,ale w nerwicy nie mam nic o tym ze ktos moze miec takie objawy jak ja,niewiem jak to nazwac,niezdecydowanie...... albo rozdwojenie jazni. Badzo sie boje ze to moze byc cos powaznego np Syndrom Borderline:( prosze pomozcie,ja juz naprawde nie daje rady anie chce skrzywdzic kolejnej osoby na ktorej mi zalezy:(:(:(
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 21:47

Re: nerwica a milosc(uczucia)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 28 sie 2009, 19:46
PO prostu przezylas ciezki zwiazek gdzie nie mialas opracia, w zwiazku z tym nasilily Ci sie lęki. I masz je do tej pory, wiec pomysl o psychoterapii, musisz wyrzucic z siebie ten problem inaczej nadal beda Cie meczyc leki.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez Lili-ana 28 sie 2009, 20:45
Witaj, na początek Cię może trochę uspokoję - takie objawy to raczej nie jest bordeline. Również byłam w takim związku jak Ty, też codzień płakałam,miałam depresję, nabawiłam się nerwicy... I również potem bardzo bałam się wejść w kolejny związek dopóki nie spotkałam tego faceta, z którym bardzo chciałam być. I choć moje lęki były silne to udało mi się:) NIe było lekko ale jesteśmy teraz małżeństwem i mamy wspaniałego dzidziusia:) Ten facet w miarę rozumiał mój problem i to co się ze mną działo, przede wszystkim był i jest bardzo cierpliwy. Obecnie biorę leki od 2 miesięcy, wcześniej nigdy nie brałam żadnych leków, ani w tamtym toksycznym związku ani po nim - stosowałam tylko na sobie autoterapię w postaci czytania książek psychologicznych. Dużo się dowiedziałamna temat nerwicy, mechanizmów jej powstawania, lepiej zrozumiałam siebie i to sprawiało że funkcjonowałam w miarę normalnie. Wyszłam za mąż, urodziłam dziecko ale po porodzie wpadłam w depresję która utrzymywała się kilka miesięcy i znów powróciły objawy nerwicy więc zaczęłam się leczyć, zaczęłam też psychoterapię, także jestem na dobrej drodze, mam nadzieję że będzie dobrze:)
Może moja krótka historia da Ci coś do myślenia. Czytaj książki psychologiczne,na temat nerwicy,depresji itp - to pomoże Ci zrozumieć.
Jeśli czujesz że to ten facet to wytrzymaj z nim, jak przetrwasz najgorsze to potem będzie już tylko lepiej. Nie uciekaj od tych lęków, najlepszy na nie sposób to zmierzenie się z nimi - wierz mi wiem co mówię.
Z tym facetem porozmawiaj o tym co Cię gnębi, może zrozumie, może ma mawet podobne problemy? Z moim mężem tak było, tez cierpiał na stany depresyjne i dzięki temu mógł mnie zrozumieć.
Lili-ana
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez malgos 28 sie 2009, 22:02
Lili ana,bardzo smutne to co napisalas:( ale ciesze sie ze zmierzasz w lepszym kierunku tak trzymaj!!!! tylko widzisz u mnie jest inaczej ja chce byc w zwiazku,tylko zakochuje sie jestem szczesliwa a gdy ta osoba tez sie zakocha,okaze zainteresowanie jest coraz lepiej,ogarnia mnie lek,pojawia sie bardzo czesto i trwa tylko 2 moze 3 sekundy,taki dziwny ucisk w srodku i potem tysiac mysli ze to nie on,ze go zranie,ze lepiej zebym go zostawila,i czesto z braku sil poprostu placze!! bo nie mam sily!!! na poczatku myslalam ze to poprostu nie ten facet,ale teraz wiem ze chce z nim byc,kocham go a zarazem mam te cholerne cos,co daje o sobie znac w nieprzewidywanych momentach!!! i naprawde juz nie mam sily,boje sie ze to cos powazniejszego niz nerwica,moze jakas psychoza?????:(

[Dodane po edycji:]

Agusiu wiesz ja mieszkam w Angli:( mam nadzieje ze znajde jakas pomoc,myslisz ze ta psychoterapia naprawde pomoze?
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 21:47

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez Lili-ana 28 sie 2009, 22:25
psychoterapia może pomóc.
Ja tez tak miałam że bałam się że mojego męża zranię, bo bałam sie ze będę moje lęki przenosić na niego, że bede doszukiwać sie w nim cech byłego, ze będę rozwiązywać na nim problemy z tamtego chorego związku... i nie myliłam sie, tak było ale miałam tego świadomość co robię, tłumaczyłam mojemu mężowi że taka jestem przez przeszłość. On troche wycierpiał przeze mnie ale wytrwał,wytrwaliśmy razem i naprawdę teraz jest coraz lepiej. Niestety to trzeba przepracować, to co było, idź do psychologa na terapię, on Ci pomoże, nie bedziesz wszystkiego na niewinnym facecie przerabiać tak jak ja... Ja jestem z obecnym facetem 2 lata i na początku był fajnie a potem lecieliśmy w dół... ale teraz już odbiliśmy się i naprawdę jest coraz lepiej:)
Także jeśli czujesz że to ten i jeśli on jest cierpliwym człowiekiem to spróbuj temu stawić czoło. Mówię Ci że warto. Ja jestem teraz szczęśliwa:) jestem na dobrej drodze ku zdrowiu:)) Tobie również tego życzę
Lili-ana
Offline

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez malgos 29 sie 2009, 16:34
kolejny dzien minal a ja znow sie z tym czyms mecze. Tak bardzo go kocham a to cos karze mi go zostawic!!!! ja juz naprawde nie moge,gdybym tylko wiedziala skad to cos sie bierze i jaka jest tego przyczyna???????? to jest okropne jakby rozrywa mnie od srodka....... czy to naprawde moze byc uraz z pierwszego nieudanego zwiazku? cos tak silnego? czy moze jednak jest to poczatek jakiejs psychozy lub bordeline? prosze pomozcie mi zanim dam rade skontaktowac sie z psychologiem
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 21:47

Re: nerwica a milosc(uczucia)

Avatar użytkownika
przez AnkaSzklanka 29 sie 2009, 17:45
ja cie wcale nie chce straszyc, ale wlasnie jestem w podobnej sytuacji, tylko ze to ja jestem osoba tak jakby porzucona, bo tacy ludzie jak on zrywaja a potem marza zeby wrocic, tylko sa zbyt dumni aby poprosic; on uwazal ze tak strasznie mu ze mna dobrze, i ze mamy taka wiez, ze mnie kocha....ale on ma stwierdzone borderline, i choc pragnie bliskosci to od niej ucieka, wlasnie zerwalismy kontakt....nie wiem czy o niego walczyc :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
09 maja 2009, 22:01
Lokalizacja
Warszawa

Re: nerwica a milosc(uczucia)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 29 sie 2009, 18:08
Psychoterapia powinna pomoc, w kazdym razie na tyle ze sie powinnas poczuc silna i pozbyc lęków , szukaj pomocy :)
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6261
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez malgos 29 sie 2009, 18:38
Aniu myslisz ze ja moge miec to borderline,napisz mi prosze jakie zauwazylas u niego objawy?njesli mozesz oczywiscie,bo ja nie mam innych objawow tylko wlasnie ten o ktorym pisze i zktorym nie moge sobie poradzic

[Dodane po edycji:]

Aniu myslisz ze ja moge miec to borderline,napisz mi prosze jakie zauwazylas u niego objawy?njesli mozesz oczywiscie,bo ja nie mam innych objawow tylko wlasnie ten o ktorym pisze i zktorym nie moge sobie poradzic
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 21:47

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez Lili-ana 30 sie 2009, 00:11
Nikt tu z forum nie może Ci wystawić żadnej diagnozy, tylko lekarz psychiatra czy psycholog może to zrobić. Marsz do niego :!: ;)
Lili-ana
Offline

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez malgos 30 sie 2009, 09:19
ja wiem ale tak bardzo sie boje!!!!!! mialam stwierdzona nerwice lekowa 2 lata temu! ale boje sie ze to sie przerodzilo w cos wiecej:/ wiecie jakie to okropne kochac kogos a zarazem jak sie o nim pomysli lub sie jest blisko niego nachodza nas okropne leki,czy cokolwiek to jest. cos co nie pozwala mi z nim byc,ale ja walcze bo tak bardzo go kocham
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 21:47

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez Lili-ana 30 sie 2009, 10:21
Ty się boisz bliskości, boisz się ponownie zaangażować, boisz się zranienia. I się nie dziwię, po takim toksycznym związku tak wlaśnie jest. I tak było ze mną.
Nie wkręcaj sobie chorób psychicznych, pewnie jesteś jakoś znerwicowana i masz lęki ale bez przesady.
Nie bój się psychologa, on nie gryzie. Najtrudniejsza jest pierwsza wizyta, potem już jest fajnie :smile:
Lili-ana
Offline

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez agucha 31 sie 2009, 10:02
Witam. Widze ze nie jestem sama. Od ponad miesiaca nie potrafie normalnie funkcjonowac. Zaczelo sie to tak ze będąc z moim chlopakiem patrzac na niego pojawila mi sie twarz innego kolesia ktorego znam ale nei mam z nim kontaktu jest to poprostu znajmomy. Od tamtej pory nie daje mi to spokoju dlaczego sie takl stalo.. to sie powtarzalo pozniej patrzac na inne bliskie mi osoby widzialam np jego rodzicow(tego kolesia). Pozniej zaczely mnie dreczyc mysli ze moze nie kocham mojego chlopaka i dlatego sie tak dzieje. Z moim chlopakiem jestem od 2 lat i jestemy w udanym zwiazku wiec twierdze ze kocham go nadal, bo zawsze bylo mi z nim jak najlepiej i do dzis jest gdyby nie te mysli. Gdybym z nim skonczyla mogloby byc jeszcze gorzej bo strasznie jestem do niego przywiazana tylko dlaczego mam takie mysli??? Procz tego mam przyspieszony puls, wali mi serce, nie mam aptetytu i miewam napady płaczu. Myslicie ze to uczucia czy poprostu moja psychika? Jutro ide do psychiatry czy to mi pomoze?
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: nerwica a milosc(uczucia)

przez malgos 03 wrz 2009, 20:43
hej Slonko widzisz ja mam tak ze wiem ze kocham mojego chlopaka chce z nim by jestem tego swiadoma,ale gdy przychodzi to cos to czuje w tym momencie zupelnie na odwrot:/ i wtedy mysle zeby go zostawic ,moze dlatego ze mysle ze gdybym to zrobila te mysli by sie nie pojawialy. a gdy to przechodzi mysle i chce mi sie plakac.dlaczego tak jest skoro wiem ze go kocham????????????????????? mam nadzieje ze mnie rozumiesz:(
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lut 2007, 21:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do