Wymyślony Przyjaciel

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Wymyślony Przyjaciel

przez ESTER 21 cze 2009, 15:19
"Lena 88, jeśli masz CHAD to nie moze to byc schizofrenia ani jej poczatki, bo wedlug klasyfikacji ICD-10 wystepowanie zaburzen afektywnych wyklucza rozpozanie schizofrenii....wiec jest dobrze:)"

Bzdurki :D Nie ma takiej jednostki chorobowej w ICD-10 która by wykluczała schi.
Tym bardziej tyczy się to wszelkich chorób afektywnych czy właśnie przedewszystkim chyba zaburzeń nastroju jakim jest min.CHAD.
Zresztą CHAD to nic innego jak psychoza maniakalno-depresyjna więc jak sama nazwa wskazuje objawem tego min. mogą być przejściowe epizody psychotyczne (np.omamy).

Lena88 bardzo możliwe też , ze masz wogóle błędną diagnozę.
Moim zdaniem wskazana jest tutaj konsultacja psychiatryczna najpierw , potem psychoterapeuta.
Powiem szczerze-to mogą być zwiastuny schi, ale tylko i wyłącznie psychiatra może rozwiać te wątpliwości.

[Dodane po edycji:]

Lena88 napisał(a):calineczka - dzięki za pocieszenie :D
deathlyhope, parę miesięcy temu lekarz postawił diagnozę, że jestem Borderline, nawet chciał mnie wysłać na pół roku na oddział leczenia zaburzeń osobowości. Teraz zmieniłam lekarza i stąd nowa diagnoza. Co do leków to w tej chwili Alventa, Cloranxen, Sulpiryd i Imovane.
sebcio-z tym to różnie-czasami jest to osoba całkowicie wymyślona, czasami "kradnę" komuś ciało (akurat teraz jest właśnie ta druga sytuacja i kiedy spotykam tą osobę zachowuję sie dosyć dziwnie).



Tak ja też uważam , ze nie masz borderline bo przedewszystkim po pierwsze masz skłonność do introwersji a border zdecydowanie do ekstrawertywnych zachowań.Ludzie tacy poprostu nie zamykają się w sobie tak jak Ty to robisz.
Jeśli przyjąć , że masz zab.osobowości to ja jestem bardziej za osobowością schizoidalną lub schizotypową.Swiadczyć o tym może chociażby to , ze masz skłonność także do tego by"kraść "komuś ciało.
ESTER
Offline

Re: Wymyślony Przyjaciel

przez celineczka3 21 cze 2009, 15:34
ESTER napisał(a):Bzdurki Nie ma takiej jednostki chorobowej w ICD-10 która by wykluczała schi.

Moja pomylka chodzilo tu o klasyfikacje DSM IV:)Tam punkt G brzmi:Występowanie zaburzeń schizoafektywnych i afektywnych wyłącza rozpoznanie schizofrenii.
Ale faktycznie wg klasyfikacji ICD-10 zaburzenia afektywne nie wykluczaja rozpoznania schizofrenii, tylko teraz czego sluchac?? :roll:
celineczka3
Offline

Re: Wymyślony Przyjaciel

przez ESTER 21 cze 2009, 15:40
celineczka3, Klasyfikacja ICD-10 I DSM IV różnią się tym , ze ta pierwsza jest międzynarodowa a ta druga tylko amerykańska.
W DSM IV tak jest napisane bo zaburzenia schizoafektywne i tak już należą do zaburzeń z kręgu schizofrenii .
ESTER
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wymyślony Przyjaciel

przez Wierzba 29 cze 2009, 18:01
Chciałam sie podzielić swoimi "doświadczeniami", bo też mam paru wymyślonych przyjaciół, znajomych. Nie są tak rzeczywiści, nie czuję ich dotyku, nie słysze głosu. Ale są mi potrzebni jak przyjaciele. Rozmawiam z nimi, powierzam swoje troski. Są różni, zależy od mojego nastroju z którym akurat chcę pogadać :smile:
Nie wydaje mi się to czymś złym. Zwłąszcza jeśli tacy przyjaciele dają to czego "prawdziwi" dać nie umieją.
Też stosuję "kradzież ciał" Jest niezwykle pomocna i wbrew pozorom urozmaica :smile:
Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 cze 2009, 23:32
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wymyślony Przyjaciel

Avatar użytkownika
przez Lena88 29 cze 2009, 19:28
Wierzab, kobieto, czekałam na Ciebie :D:D:D Od początku miałam nadzieję, że znajdzie się ktoś, komu się dzieje podobnie. Dzięki Ci. Choć mnie to nie uspakaja, nadal myślę, że to niezbyt normalne zachowanie.
Just listen to the music of the traffic in the city
Linger on the sidewalk where the neon signs are pretty
How can you lose?

http://www.youtube.com/watch?v=JyW1smKgJF8
Avatar użytkownika
Offline
Posty
300
Dołączył(a)
16 cze 2009, 18:37

Re: Wymyślony Przyjaciel

przez rock'n'roll 30 cze 2009, 07:31
cześć. zastanawiam się czy lepszy jest wymyślony przyjaciel (tu chyba kochanka?) czy obezwładniająca samotność. jedno i drugie nie jest dobre. które to mniejsze zło?
może ona odejdzie z czasem. kiedy uporasz się ze samotnością. kiedy znajdziesz kogoś, kto będzie Cię dopełniał w taki sposób jak Ona.
możesz oczywiście iść do lekarza, jeśli chcesz. w sumie to przecież nie zaszkodzi a może pomóc. a nie wszytsko da się wyleczyć lekarstwami.
powodzenia, pozdrawiam.
time isn't wasted when you're getting wasted
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 cze 2009, 04:47

Re: Wymyślony Przyjaciel

przez Wierzba 30 cze 2009, 21:43
Lena88 napisał(a):Wierzab, kobieto, czekałam na Ciebie :D:D:D


:oops: Jej, aż nie wiem co powiedzieć. Naprawdę Cię rozumiem Leno. Nie raz się łapię na tym, że z kimś przeprowadziłam zawziętą dyskusję (w mojej głowie), a potem się dziwiłam, że ten ktoś ma inne zdanie na ten temat. Osobiście śmieję się ze swoich "pomyłek" :smile: Zdarza Ci sie tak?
Ale nie uważam żeby to było coś złego z czego należy się leczyć. Mi to nie przeszkadza, a innym nic złego tym nie robię.
Rock'n'roll to moze wynikać z samotnosci. Nie mam masy kumpli czy znajomych a potrzeba ich posiadania zakończyła sie wymyśleniem ich. Może. Ale z tymi "moimi" mogę zrobić tak wiele i co wiecej starają się mnie roumieć. Czasem żałuję, że nie mogą ich poznać moi "realni" bliscy czy przyjaciele.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 cze 2009, 23:32
Lokalizacja
Wrocław

Wymyślony Przyjaciel

przez ewa.22 07 maja 2016, 02:47
Cześć :) chciałabym się podzielić swoją historią, ponieważ z tego forum dowiedziałam się, że nie tylko ja mam taką bujną wyobraźnię ;) mam 22 lata i studiuję na uniwersytecie wrocławskim. Mam normalną rodzinę, moi rodzice są ze sobą od 25 lat z tego co pamiętam w przeszłości mało się kłócili. Mam brata z którym kiedy byłam mała często się kłóciłam ale teraz kiedy obydwoje jesteśmy na studiach nasze relacje poprawiły się tak, że mamy kontakt przynajmniej raz w tygodniu. Z resztą tak już było jak byliśmy w liceum. Z rodzicami mam świetny kontakt, uważam że są moimi przyjaciółmi, choć oczywiście nie mówię im wszystkiego. Od tego mam moje trzy przyjaciólki. Z jedną utrzymuje kontakt już 12 lat, znamy się od dziecka, z drugą odkąd skończyłam 13 lat, więc już 9 lat się znamy a trzecia to moja współlokatorka z pierwszego roku studiów, z którą znam się od 3 lat. Dwie pierwsze studiują w innym mieście i mamy ze sobą świetny kontakt, piszemy ze sobą często i przynajmniej raz w miesiącu się widzimy. Z trzecią z oczywistych względów mam częstszy, bezpośredni kontakt. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Dlatego, że nie uważam żebym stworzyła mojego przyjaciela, ponieważ cierpię na niedobór kontaktów z innymi. Może jestem introwertyczką, ale nie uciekam od ludzi. Przechodząc do sedna :) moim "wymyślonym" przyjacielem jest Tom Felton. Brzmi znajomo? Jest to aktor, który grał Malfoya w Harrym Potterze ^_^rozmawiam z nim na takiej samej zasadzie na jakiej ludzie, którzy modlą się do Boga. To znaczy oczywiście go nie widzę ale rozmawiając z nim patrzę np na szafę, jeśli jestem zmartwiona to się nawet do niej przytulam. (I to jest dla mnie najdziwniejsze. Bo ja mam się do kogo przytulic w realnym życiu). Rozmawiamy ze sobą jakbyśmy byli starym małżeństwem, w końcu wyobrażam go sobie już od 11 lat. Wcześniej, kiedy byłam młodsza byli oczywiście inni: Atomówki, odlotowe agentki i jeszcze kilka których dokładnie nie pamiętam. Później zaczęłam czytać i oglądać Harrego Pottera i poszło hurtowo :P najpierw Harry, później Emma Watson, daniel radcliffe, Rupert grunt i jeszcze kilku innych. W sumie 8 osób. Od liceum (mniej więcej) jest tylko Tom. I tylko kilka razy (około 5) czułam się tak jak lena88 z tym ciężarem ich ciała. Piszę szczerze więc się przyznam, że często też się masturbuję więc te kilka razy kiedy czułam jego obecność było właśnie wtedy. Na co dzień tego raczej nie doświadczam. Oprócz tego wydaje mi się że w miarę normalnie funkcjonuje i nie mam większych problemów w życiu codziennym. Piszę tu dlatego, że pomyślałam, że moja historia może pocieszyć choć odrobinę osoby które kiedyś to ewentualnie przeczytają :) i wydaje mi się że nie chcę z tym nic zrobić bo czuję się przez to wyjątkowa. No i najważniejsze. Tak, zgadliście ;) nie mam chłopaka i nigdy nie miałam. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo w przeszłości chciałam go mieć. Tylko, że zakochiwałam się zawsze nieszczęśliwie. Dokładnie 11 razy. Za każdym razem przechodziłam przez to całkiem sama. Może nie była to depresja ale czułam się fatalnie, płakałam non stop co noc przez kilka lat. Aż w końcu odpuściłam. Teraz już nie szukam miłości bo może ona nie jest mi pisana. I oprócz tego jestem szczęśliwa :) widocznie nie można mieć w życiu wszystkiego. Ja z okresu dzieciństwa zostawiłam sobie po prostu jedną osobę żeby nie czuć się na co dzień taka samotna. Mam nadzieję że może tą historią komuś pomogłam. Pozdrawiam :)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 maja 2016, 02:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do