Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 26 maja 2009, 18:59
Mam wrażenie, że wraz z moim partnerem coraz bardziej się od siebie oddalamy ... Choć ja staram się na bieżąco wymyślać co jeszcze mogłabym zrobić dla niego dla nas by było między nami ciepło, bezpiecznie. W całej tej karuzeli "pomysłów" nie wzięłam pod uwagę najważniejszego SIEBIE. Podczas gdy ja rezygnuję ze swoich potrzeb i skupiam na Jego On żyje swoim życiem nie zastanawiając się nawet czego mogłabym potrzebować. Tak, mam to na co zasłużyłam ... Chciałam skraść dla niego niebo jednocześnie dla siebie wybierając piekło. Nie umiem z Nim rozmawiać, mam wrażenie że nie umiem do niego trafić. Jest agresywny, oziębły, wiecznie rozdrażniony, zapatrzony na to czego on potrzebuje ... to się chyba nazywa egoizm. A to wszystko ja kładę na karb Jego choroby i tym Go usprawiedliwiam (jest bardzo poważnie chory). Czuję się w tym wszystkim bardzo samotna. Ja naprawdę staram się zrozumieć jego położenie jego stan teraz w trakcie leczenia wiem, że nie jest mu łatwo ... ale mnie też nie. Objawy nerwicy powróciły kiedy byliśmy w związku, na początku miałam od niego wsparcie, teraz tego nie czuję. Mam wrażenie, że żyjemy obok siebie, ale ja cały czas mam nadzieję, że się ułoży, że damy radę... Tylko ja muszę nauczyć się wylewać swoje emocje bez względu na to jak on zareaguje... a reaguje ostro, bez zrozumienia, agresywnie. Tak, boję się z Nim rozmawiać, pewnie dlatego, że reaguje w taki sposób ... Kiedyś jednak trzeba się przemóc, pomyśleć w końcu o sobie.
Nie chcę, żeby czytający ten tekst myśleli, że napadam na swojego partnera a siebie kreślę jako ofiarę. Opisuję jedynie swoje emocje i uczucia jakie we mnie teraz siedzą w związku z moją relacją.
Chciałabym tylko żeby osoby z podobnym problemem mogły się wypowiedzieć na ten temat, może dzięki temu spojrzę na tą sytuację inaczej i łatwiej będzie mi przez to przejść.

Pozdrawiam kochani
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

przez arturk 26 maja 2009, 19:16
Dam Ci wskazówkę koleżanko, nie wiem jednak czy będziesz na tyle silna by wprowadzic ją w życie, biorąc pod uwagę nerwicę która znacznie to utrudni. Miałem podobną sytuację, jednak ja byłem po tej drugiej stronie, tzn to ja byłem tym obojętnym, oziębłym draniem, który zawsze pomagał mojej dziewczynie w potrzebie nie moge powiedzieć, ale nie okazywałem jej uczuć, po 6 latach mnie zostawiła i ja teraz doopiero zrozumiałem co stracilem, jak bardzo mi jej brakk, a to juz kilka miesięcy od naszego rozstania, a ja wciaż nie mogę się pogodzić, że tak dałem dupy. Nie proponuję by wasze rozstanie trwało aż tak długo, ale miesiąc rozłąki myślę, że dobrze wy wam zrobił i dał mu do myślenia, tak jak stało się to w moim przypadku, i zagwarantować nie moge, ale przypuszczam, ze będzie jęczał i kwiczał i zrozumie swoje błędy, o ile oczywiście się kochacie!
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
04 paź 2007, 17:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 26 maja 2009, 20:02
Czy ta kobieta mówiła jawnie o swoich potrzebach?? Wiedziałeś czego jej brakuje w tym związku? Czy po prostu pewnego dnia odeszła, podając powód, którego się nie spodziewałeś?
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

przez betty_boo 26 maja 2009, 20:39
petunio wejdz na portal mus - ciało i dusza kobiety i przeczytaj artykul dokładnie pod tym samym tytułem co tytuł wątku. w ogóle wszystkim polecam ten portal.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 28 maja 2009, 15:40
betty_boo miałaś rację portal jest interesujący, można znaleźć coś dla siebie i to nie tylko z dziedziny psychologii ... Dziś chyba wzięło mnie na pisanie, siedzę już parę godzin oczywiście z przerwami. Toż to uzależnienie!! Ale przyjemne :D (choć moje oczy z pewnością nie podzielają mojego entuzjazmu) Nie ma to jak osobowość skłonna do uzależnień. Choć naprawdę się zastanawiam czy jest coś takiego w fachowej terminologii.

Przeczytałam artykuł o samotności w związku. Daje do myślenia. Myśle, że każdy mógłby spojrzeć na ten tekst inaczej w zależności od złozoności jego problemu. A mnie z każdej strony bombarduje fakt, że pozbawiając sie siebie przyczyniłam się do swojej samotności. Samotności z własną sobą i ze jedynym racjonalnym i emocjonalnym rozwiązaniem jest przywrócić sobie siebie. Zbliżyć się do siebie. To miałoby sens ... Pora to zobaczyć spojrzeć prawdzie w oczy. Tak i tu występują jakieś blokady, zę moje prawdziwe ja okaże się gorsze :shock: Skąd te myśli? pewnie z braku poczucia własnej wartości, jak je zwiększyć? Są setki możliwości a ja albo za słaba, albo zbyt leniwa albo zbyt wygodna z tym jak jest choć nie jest dobrze.

Może pisząc o tym łatwiej to zakoduję w podświadomości i rzeczywiście zacznę coś zmieniać. A więc piszę ...i szukam prawdziwej siebie, świadomej i ulepszonej właśnie dzięki nerwicy
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 28 maja 2009, 16:02
Ile masz lat petunia ?
Pytam z czystej ciekawosci :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 28 maja 2009, 16:10
Ojej a co Cię skłoniło do takiego pytania ;) bo coś musiało odpowiem ale chciałabym poznać szczere chęci posiadania tej wiedzy :mrgreen:
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 28 maja 2009, 16:16
pytanie bez żadnego podtekstu..
Na prawde..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 28 maja 2009, 16:20
Donkey wejdź na off topic zadajesz pytanie:D a odnośnie Twojego pytania 26 skończone
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 28 maja 2009, 16:23
Ok. Coś mi podpowiadało wreszcie że tak w zbliżonym wieku do mnie . Ja mam prawie 23.

Wracajac do tematu rozum nakazuje przerwać natychmiast taki zwiazek a serduszko mówi trwaj,trwaj,trwaj.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 31 maja 2009, 20:30
Gdzieś wewnątrz mną szarpie :shock: I jak to wytłumaczyć? A może za dużo się dzisiaj dowiedziałam o swoim mężczyźnie? Może coś co przez ten cały czas się domyślałam ale nie chciałam stanąć z tym twarzą w twarz. Jezu ależ mi źle !!! a w domu ani odrobiła czegoś słodkiego na pocieszenie. Wszystko zjedzone jak zwykle, kiedy potrzeba to nie ma. Ironia losu :(

Czuję się jak rzeczniczka prasowa swojego wewnętrznego Ja. A to jest mój pamiętnik ... może ktoś przeczyta... I tego mi właśnie brakowało przy ręcznym pisaniu ... nie było nikogo komu chciałabym przekazać swoje myśli i uczucia.

Mój facet, wspaniały, ciepły chłopak niebo dla mnie kradnący, asertywny, pewny siebie, kreatywny, obrotny, męski i czuły. Ktoś komu ja oddałam wszystko nie zostawiając nic sobie.
Teraz ktoś komu kobieta czasem zawadza, chowający się przed czułością, agresywny, chłodny, ktoś dla kogo jego potrzeby sa najważniejsze, dla problemów koleżanek otwarty dla moich ... zirytowany, nierozumiejący. A to są moje emocje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie mogę z nimi dyskutować ja tak po prostu czuję nie ważne że dla niego pewne rzeczy sa normalne !!!!!!!!!!!!!!!!! Dla mnie nie wszystkie są. Potrzebuję zrozumienia bez cholernej irytacji i milczącego oceniania mnie. Dlaczego ja zawsze staram się zrozumieć jego !!!!!!!!!!! Boże wykańczam się tą złością na niego :cry: A może On nie może inaczej może On już taki jest ... Może tu nie ma niczyjej winy ... może my jesteśmy skrajnie rożni od siebie. Coś jest nie tak :cry: I chociaż tak bardzo chcę żeby było dobrze to coś wadzi. A tak wierzyłam, ze jak się kogoś kocha to nie ma rzeczy niemożliwych wszystko się da !!!!!!!!!!!!!
Tak dziś chcę się wyżalić więc chyba o rzeczach pozytywnych nie napiszę ... A przecież właśnie dzisiaj i wczoraj po raz pierwszy od dłuższego czasu otworzyłam się na siebie powiedziałam o swoich potrzebach po raz pierwszy w tym związku !!!!!!!!!!! Po raz pierwszy walczyłam w nim o siebie!!!!!!!!!! Ale to teraz w tym momencie nie daje mi satysfakcji czy radości. Boże nawet jak mówiłam o to czego potrzebuje to z niego nie wychodziły żadne emocje, spokojnie mówił -czasem poprzedzony jak zwykle z irytacją- o swoim nastawieniu. Ma tak wszystko poukładane półka w półkę. A gdzie możliwość na ewentualna zmianę poglądu czy nastawienia. Przecież ludzie rozwijają się właśnie w taki sposób, będąc ze sobą, słuchając siebie, dopasowując się czasem a czasem się wyłamując. ON się tylko wyłamuje, jakby chciał się uwolnić jakby nie chciał się za bardzo zaangażować :( Boję się że przechodzę w zaburzenia dwubiegunowe .... Chyba zaraz oszaleje napiszcie coś do mnie ...
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez Donkey 31 maja 2009, 21:41
Petunia kochana pamietaj ze teraz w tej chorobie musisz dbac o siebie, otaczac sie ludzimi ktorzy cie kochaja.
Unikac stresow.
Moim zdaniem ciezko kochac kogos jak ma sie takie nieuporzadkowane zycie jak my chorzy mamy:(

[Dodane po edycji:]

Petunia ja bylam w zwiazku ktory mnie doslownie zniszczyl.
Prawie 2 lata temu sie skonczyl, a ja wciaz nie moge sie pogodzic i otrzasnac :(
I w dodatku ja teraz choruje, a on ten ktory mnie strasznie skrzywdzil ma nowa dziewczyne i bardzo udane zycie :(
Czy to sprawiedliwe??


Kochana pamietaj ze gdzies czeka na nas ksiaże na bialym koniu :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

przez betty_boo 31 maja 2009, 22:11
a moze on po prostu przestal sie starac i sie wypalił w tym zwiazku? czesto tak jest... jestes, zaklepane, i po cos sie starac, moze juz nawet zapomnial jak sie starac? a moze ma ciekawsze rzeczy do roboty, czasem to praca , rozrywka , nowy telewizor?

wybadaj na ile mu w ogole na tobie jeszcze zalezy?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: Samotność w związku. Jak sobie radzić?

Avatar użytkownika
przez petunia 31 maja 2009, 22:34
Kochana Donkey masz rację teraz przede wszystkim powinnam zadbać o siebie. Ale tak bardzo mi zależy na tym związku. Tzn czuję, że może być lepiej, że to tylko cholerny kryzys, który po prostu trzeba przeczekać, ze staniemy się sobie tylko bliscy, że nasz związek nasza miłośc będzie dojrzewać razem z nami.
Dziewczyny a może ja ciągle mam w umyśle te pierwsze miesiące, w których On był dla mnie niczym książę na białym koniu. Mam nadzieję, że one wrócą, że nie można grac kogoś takiego będąc zupełnie innym.
A co myślicie o ludzkim niedopasowaniu? Czy osoby kochające się mogą ze sobą być w zdrowym związku chociaż do siebie nie pasują? I co właściwie znaczy niedopasowanie? W przypadku kiedy obydwóch partnerów łączy głęboka więź to nie ma czegoś takiego jak niedopasowanie bo każdy z nich stara się znaleźć złoty środek...

Gubię się ... może dlatego, że to moja pierwsza dojrzała relacja z mężczyzną a w związku z tym pierwsze takie doświadczenia. Niepokojące jest to jak bardzo negatywnie one na mnie wpływają powodując stany lękowe i depresyjne.

betty_boo wybadać go ... dzisiaj mi powiedział, że on jest raczej typem samotnika, że kobieta czasem wręcz mu przeszkadza i rzeczywiście da się to wyczuć. Poczułam się taka niepotrzebna bo przez ten czas naprawdę robiłam wszystko by czuł się przy mnie dobrze i bezpiecznie. A tu nagle poczułam się niepotrzebna, zbędna. On jest przecież samowystarczalny więc po co ja :shock: Powiem Wam, ze od dłuższego czasu można to było wyczuć ... A więc czy się stara? Czasem myślę ,ze tak, czasem zachowuje się jakbym była mu zupełnie niepotrzebna. Niestety to drugie pojawia się dość często. A starał się wspaniale na początku. Ale to raczej całkiem logiczne i wytłumaczalne.
Najwyraźniej ze mnie taka pipa, która ciągle mu wszystko podnosi pod nos. Więc po co się starać. No nie dziwię się chłopu. Dość ciężko mi to zmienić (to jak cholerny utarty podświadomie mechanizm)ale zrobię to. Moje potrzeby i zdrowie są równie ważne jak i jego. Ale potrzebowałam się wyżalić, trochę mnie to rozładowało ...

dziękuję Wam za Wasze uwagi . Pozdrawiam ciepło
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do