Problem z żoną

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z żoną

przez judgejules 19 lut 2009, 23:27
witam
mam dziewczyne kochamy sie bardzo tzn ja ja kocham ponad zycie i sadze ze ona tez,ale sa sytuacje kiedy pootrafi powiedziec wypie*dalaj c*elu itp za blachostke,nie porozmawia na spokojnie.ale nie o tym mowa.Oznajmila mi ze chce ze mna zerwac bo w czesie gdy nie bylem z nia mialem inna dziewczyne uprawialem z ta bylą sex.ona mowi ze nie moze o tym zapomniec ze inna miala mnie,i daje ultimatum albo koniec albo ja ci zrobie to samo,bede sie bzykac z innym i zobaczysz jak sie czuje?co mam robic,ja juz nie mam sily... :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lut 2009, 23:17

Re: Życie jest żałosne...

Avatar użytkownika
przez scrat 19 lut 2009, 23:28
Stary, dla swojego zdrowia psychicznego uciekaj od takiej kobiety, ona ci zrobi z życia piekło.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Życie jest żałosne...

przez judgejules 19 lut 2009, 23:47
badz madry i uciekaj ja z nia chcialem sie ozenic!!dalej chce mysle ze to napiecie przed okresem...bo wlasnie sie zbliza.ale nie rozumiem czy ona nie kuma tego ze nie byla ze mna a teraz jest i jak to zrobi to czy wie jakie konsekwencje tego beda.juz nie koniec z nami ale moje zdrowie bo nie szpital czeka ale jaki...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lut 2009, 23:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Życie jest żałosne...

Avatar użytkownika
przez scrat 19 lut 2009, 23:49
Nawet napięcie przed okresem nie usprawiedliwia wszystkiego... Musisz być silny...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Życie jest żałosne...

przez judgejules 19 lut 2009, 23:54
nie mysl ze to jakies gowniarskie rozterki mam 22 lata a nie moge sobie z tym poradzic,mam pelno znajomych ale jakos juz mnie do nich nie ciagnie kiedys z ziomkami spedzalem cale dnie.a teraz chce tylko z nia jak nie jestem z nia to jestem w domu.juz jak oni sie stesknia to pojdziemy na piwko.ona jest wszystkim,zycie za nia oddam ja nie musze zyc ale ona ma byc szczesliwa....
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lut 2009, 23:17

Re: Życie jest żałosne...

Avatar użytkownika
przez scrat 19 lut 2009, 23:59
Nie mówię że gówniarskie, po prostu tak się czasami życie układa... Mówię ci jak to wygląda z zewnątrz. Jak można w ogóle takie ultimatum komuś postawić... Wygląda to tak że ona będzie cię terroryzowała przez resztę życia.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Życie jest żałosne...

Avatar użytkownika
przez LucidMan 20 lut 2009, 00:03
judgejules, troszkę się wbiłeś w temat Adamowi.
A co do Twojego tematu, scrat ma rację. Uzależniłeś się od niej i jesteś zaślepiony. Tak jak scrat tak i ja możemy na tą sytuację spojrzeć obiektywnie. Oczywiście to czy weźmiesz te komentarze do siebie, to zależy tylko od Ciebie. Ale napisałeś na forum, więc pewnie oczekujesz różnych opinii. Ot i moja:
Spójrz zdrowym okiem na to:
... mam dziewczyne kochamy sie bardzo tzn ja ja kocham ponad zycie i sadze ze ona tez ... daje ultimatum albo koniec albo ja ci zrobie to samo,bede sie bzykac z innym i zobaczysz jak sie czuje? ...

Źle sądzisz ..

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Życie jest żałosne...

przez judgejules 20 lut 2009, 00:10
ale ja nie wyobrazam sobie zycia inaczej jak z nia.np mam wrocic i jarac i pic browar,jakos juz mnnie to nie bawi.jak ja nawet za innymi sie nie ogladam!!
czy ja jestem jakis po*ebany??nie kumam nic juz,raz ona jest do rany przyloz a raz ehhh...ferie jej cale 2 tyg to tylko ja i ona sami wyjechalismy wlentynki rocznica itp.i bylo /cenzura/ a jak tylko do tego /cenzura/ miasta wrocilismy znow taka codziennosc i humorki i fochy nie wiadomo o co sie przypierdziela,nie wiem co mam robic:(

[*EDIT*]

no fakt wbilem sie sorry ale w sumie temat jest do mojej sytuacji idealny,wlasnie dostalem sms wiem ze nie ma zadnej innej oprocz mnie ale byly i to mnie boli jeszcze te ktorych nie nawidze.mnie to meczy od dawna,chce przerwac nasz zwiazek i koniec(2 lata)
Ostatnio edytowano 20 lut 2009, 00:19 przez scrat, łącznie edytowano 2 razy
Powód: double, wulg
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lut 2009, 23:17

Re: Problem z żoną

Avatar użytkownika
przez scrat 20 lut 2009, 00:25
Spróbuj spojrzeć na to wszystko z dystansem. Jakby twój najlepszy przyjaciel byl w takiej sytuacji, obiektywnie, co byś mu doradził?

Wszystko oczywiście zależy od ciebie... I nie będzie łatwo. Ale - lepiej coś bez przyszłości skończyć szybciej niż później - a jeżeli ktoś stawia takie ultimatum teraz... To ja nie widzę tego przyszłości...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Problem z żoną

przez judgejules 20 lut 2009, 00:37
ja bym probowal rozmawiac z ta dziwczyna przetlumaczyc jej,ale niestety nie mam takiego przyjaciela ktoremu moge cos takiego powiedziec.dlatego pisze tu bo juz nie wiem co ze soba robic.ona jest przyjacielem,dla niej zmienilem sie o 360 stopni z huligana z bijatyk jointow wyszedlem i nie robie tego.nie wiem romantyk sie wlaczyl bo chciala romantyka i teraz juz nie chce on wyjsc:[ czy ucieczka od tego byla by dobrym rozwiazaniem,samotnosc za granica?bo mam okazje ale czekam do czerwca zeby ja zabrac chociaz moge juz jutro jechac.jak sodzicie?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lut 2009, 23:17

Re: Problem z żoną

Avatar użytkownika
przez scrat 20 lut 2009, 00:52
Odpoczynek od niej mógłby według mnie sprawić że spojrzysz trochę z dystansem. Zobaczysz że może być inaczej...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Problem z żoną

przez judgejules 20 lut 2009, 00:58
ale nie bedzie do kogo wrocic z kim sie podzielic,z kim wydac...nie umiem bez niej nie wiem nie wiem wiem ze nie umiem i nie dam rady sobie,czemu wypadki nie chodza po mnie tylko po np skolimowskiej:(( ona miala wszystko a ja nic.ehhh
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 lut 2009, 23:17

Re: Problem z żoną

Avatar użytkownika
przez scrat 20 lut 2009, 01:04
Życie jest ciężkie i nikt nie mówił że sprawiedliwe...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Problem z żoną

Avatar użytkownika
przez desdemon 20 lut 2009, 02:14
[quote="judgejules"]


a" w czasie kiedy nie byles z nia" to chodzi o to w trakcie zwiazku sie rozstaliscie i ponownie byl powrot ,czy zanim wogole zaczeliscie byc razem????? bo jezeli ona ma pretensje do ciebie ze uprawiales sex z inna dziewczyna zanim wogole byles nia to jest to conajmiej smieszne .Bo w tym momencie podchodzi bardzo egoistycznie i swiadczy o tym ze chce,chcialaby miec cie tylko na wylacznosc i jest bardzo zazdrosna. Dalej moze sie to tylko konczyc glupimi sytuacjami typu ty zrobiles mi to ja tobie dwa razy mocniej i tak w kolko.A jesli zrobiles to w czesie przerwy w zwiazku to miala prawo poczuc sie zraniona poniewaz dalej cos do ciebie mimo wszystko czula i pewnie myslala ze skoro ona nie postepuje tak ty pewnie tez i polecialo..... Piszesz ze bardzo sie zmieniles o 360,jezeli tak faktycznie jest to powinna to docenic,ze dla niej stales sie innym czlowiekiem ,ze zalezy ci na niej. Jesli tak nie jest to nie jest ciebie warta.A poza tym skoro ona mowi ci rozne przykre rzeczy,nazwijmy to po imieniu,ma czasem chore jazdy(kazda je ma ale roznego stopnia ;) ) ,a ty jestes wporzadku, to zastanow sie jaki ona ma szacunek do ciebie??!!! Z tego co piszesz mozliwe ze ja kochasz faktycznie,ale druga polowa ciebie boji sie tego ze jak jej juz nie bedzie to zostaniesz calkiem sam,bez bliskiej osoby . Ale zastanow sie kto powiedzial ze bedziesz sam do konca zycia,na swiecie jeszcze jest duzo fajnych babek co doceniaja prawdziwego ,dobrego i kochajacego faceta,wiec po co tkwic w toksycznym zwiazku. Ktory predzej czy pozniej by sie rozpadl jak sie nic nie zmieni. Skoro widzisz moze jeszcze szanse na to wszytsko,to faktycznie zrobcie sobie przerwe,ale skoro ona juz jest nastawiona do bzykania(nie znam jej moze tak mowi tylko)to sie nie zdziw ze jak wrocisz bedzie miala swoja tajemnice. Niektore baby to ciezki orzech do zgryzienia ,dlatego sztuka jest dopasowac sie idealnie :D Powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
03 lut 2009, 21:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do