Umre bez niego...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Umre bez niego...

przez BoBezNiegoNieMaMnie 13 lip 2008, 11:25
oznalismy rok temu,zaraz po tym jak on zerwal z dziewczyna ,zalamany byl strasznie ,cial sie najrozniejsze glupoty... ja zawsze bylam przy nim na dobre i na złe zawsze mu pomagałam jak tylko mogłam i tak przez długi długi czas,wyciagnełam go z tego wszystkiego,wyszedł na prostą,pozbierał sie zaczął normalnie żyć. najpierw byliśmy kolega koleżanka potem przyjaciele a potem już tacy naprawde bliscy przyjaciele.ona go nie chciała on tam jeszcze do niej coś teges,ale w końcu całkiem mu przeszło ,tak mówił.. Nigdy nie chciałam z nim być bo wiedziałam,że on ją kocha i nie chciałam być dla niego jakim kolwiek pociezseniem albo żebym miała ją zastąpić. no ,ale co pozwolił mi na to,żebym go pokochała jak nikogo rozumiecie? tak naprawde pokochała mimo tego ile miał wad ktorych bylam swiadoma.No co bylismy ze soba ,tyle mi obiecywał takie miał plany,nawet ten głupi pierscionek dostalam od niego ,mowil z enie wyobraza sobie teraz zycia beze mnie,ze jestem jedyna ktora kocha i bedzie kochal zawsze za to co zrobilam dla niego za to jaka jestem,ze jest najszczesliwszy na swiecie. K**wa złote góry mi obiecywał było mi z nim tak dobrze,a ja wiem,ze tak naprawde to tylko raz mozna pookochac bo drugi raz to szansa jak trafic 6 w totolotka. .Zawsze tak na niego czekalaam ,cieszylam sie jak male dziecko nawet kiedy moglam sie do niegoo przytulic na 5 minut,widzialam ze bez niego nie bede umiala juz nigdy zyc. Takie plany , ja w nie nie wierzylam dlugo dlugo ale on robil wszystko zebym uwierzyla ,zebym wziela to na powaznie. Obiecal mi,ze mnie nidgy nie zostawi,ze zawsze bedzie mnie kochal i nie widzi innej opcji, A ja obiecalam,ze jak z nim nie bede to nie bede z nikim,bo bez niego nie ma mnie ,i moje zycie jest bez sensu. i teraz sie koszmar zacznie ostatni miesiac byl poswiecony glownie tej jego bylej dlatego non stop sie klocilismy ;/ Ona przyjechala do niego z kolezanka,,umowil sie z nia mial jej nawrzucac. Potem w nocy mi oznajmil ze idzie do niej na domowke bo zaprosila to przemilczałam sprawe potem,ze ma 4 dni wolnego i bd pic wszyscy razem , to tez przemilczalam ale potem bylo za duzo po tym jak mi pisal ze ona plakala ze sie do niego tulila,dzisiaj zadzwonilam do niego i mu pwoiedzialam ze przej**ał sobie u mnie a on,ze nie wie co ma zrobic bo ja jestem dla niego tak samo wazna jak ona,ze on sobie juz beze mnie nie da rady ,ze mnie kocha ale zrozumial,ze to nadal tak po przyjacielsku, i mimo woli nadal do tej lafiryndy cos czuje,ze to jego wina,ze onn nie chce mnie krzywdzic ,ze mam byc blisko niego bo jestem mu potrzebna,ze jestem najwazniejsza bla bla bla a ja mu pwoiedzialam ze nie bd umiala juz z nim byc i ze teraz dotrzymam słowa ktorego mu obiecałam kiedyś to on powiedział,że jak go kocham naprawde to nie zachowam sie jak egoistka ,ale on juz mi bardziej doj**ac nie mogl, wyszlo na to,ze chwilowo musialam zastapic miejsce bylej , to wszytko moja wina,bo gdybym nie pozwolila mu sie z nia spotkac to zadne wspomnienie by do niego nie wrocilo;/
Posty
1
Dołączył(a)
13 lip 2008, 09:50

Re: Umre bez niego...

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 13 lip 2008, 22:54
Smutna historia, niestety bardzo życiowa, tez mi się tak zdarzyło - tylko na szczęście ex objawiła się bardzo szybko, więc przynajmniej żadne plany życiowe nie powstały... No i dość szybko przeszło, spotkałam się zresztą z tą ex, pogadałyśmy sobie o chłopakach i nie tylko i okazało się że świetnie się rozumiemy :) Ja mam teraz o wiele fajniejszego chłopaka niż tamten świr, dodatkowo ostro zapijający prochy na depresję. A teraz on nie bardzo pozwala jej się ze mną widywać :shock: świr totalny, no nie? A to jest bardzo fajna koleżanka... a poznałam tą dziewczynę bo porzuciła tego swojego dla mojego kumpla, oczywiście tylko do czasu jak tamten poprzedni zaczął pokazywać sie ze mną...
no i wróciła do niego, są razem nieszczęśliwi jak dawniej, więc wszystko skończyło się jak najlepiej ;)
Nie dawałabym już szansy temu gościowi o którym piszesz, bo to jest właśnie wstrętny egoista, a nie ty. Albo typ z borderline, a to nawet gorzej... Zawsze tak się czuje, że już nigdy w życiu się tak nie pokocha, ale na szczęście tak nie jest, człowiek jest zdolny do miłości tak długo jak żyje, ważne żeby nie tracic nadziei i nadal umieć i chcieć zaufać. Mam nadzieję że spotkasz kogoś kto będzie umiał Cię docenić...
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Re: Umre bez niego...

przez kazia_z8 14 lip 2008, 11:55
Dziewczyno sama mowisz ze to egoista,po co sie pchasz w ten chory zwiazek.On jest facet bluszcz,oplatuje sie wokol swojej ofiary i wysysa z niej wszystko co sie da.Wieczne dziecko do zmieniania pieluch,jemu oczywiscie,uciekaj jak najszybciej sie da.bo cie zgnoi i jeszcze spokojnie powie ,no co przeciez sama chcialas.Tak madrze myslisz,nie jestes "blondynka" i nie masz niteczki w glowie.trzymam kciuki .
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
21 cze 2008, 22:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do