Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez notmuch 05 lut 2012, 22:42
witam wszystkich. chciałabym podzielić się swoją historią, jednak nie wiem od czego zacząć. Byłam, (jestem) w toksycznym związku, ale nie wiem czy to we mnie jest problem czy w drugiej osobie, a może oboje go mamy. Od 2005 roku kiedy związałam się z moim kolegą, można powiedzieć nawet, że z przyjacielem. Znaliśmy się dosyć długo bo prawie 5 lat, wiedziałam jaki jest, że lubi towarzystwo kolegów, popalać jednak miałam nadzieję, że będąc ze mną zrezygnuje z tego. Praktycznie od początku były jakieś dziwne sytuacje pomiędzy nami, ja chciałam żeby ze mną np. rozmawiał na gg on wolał iść się zobaczyć z kolegami. Później miał pretensje, że np. rozmawiałam z kolegą, bądź z kimkolwiek płci męskiej, poznanym w internecie. Nie było to nic o co mógłby być zazdrosny - jednak był. więc ja szalałam o jego kolegów a on o moich, tak to w skrócie można nazwać. przez cały czas od 2005 działy się sytuacje właśnie na takim tle. z czasem chciałam się od tego wszystkiego uwolnić, znaleźć sobie kogoś innego - jak to mówią "klin klinem" jednak nie udało się.. nagle zaczynało mi zależeć na nim, ogarniały mnie myśli, jak mój świat będzie bez niego wyglądał...itp. te sytuacje doprowadzały do rękoczynów (ja zaczynałam, ale miałam wrażenie, że mnie prowokuje), ja nie mogąc pojąć jak on może mnie nie rozumieć nie miałam siły, więc wyładowywałam się na nim, po czym on wychodził, do kolegów, wiadomo, palenie, imprezy. Ja sama zapłakana, i pozbawiona chęci do życia. To się ciągnęło, byliśmy razem, jednak cały czas było wypominanie, wszystkiego złego co sobie zrobiliśmy. Rozstawaliśmy się i wracaliśmy do siebie. W 2009 zaszłam w ciąże i urodziłam dziecko, on nie chciał, chciał żebym usunęła, bo jak mówił, nie mamy warunków i sobie nie poradzimy i zmarnujemy dziecko. Jednak wszystko ułożyło się na tyle i przez całą ciążę było wszystko wspaniale - podobno byłam wyjątkowo miła i sympatyczna dla niego. Po porodzie nie mogłam karmić piersią, gdy zadzwoniłam do niego i mu to powiedziałam, on się wściekł i tak mnie zjechał, że miałam myśli samobójcze (dosyć często je miewam:() tłumaczył to tym, że stracił pracę, i jego rodzice nie akceptowali dziecka. Po urodzenia dziecka, mieliśmy zamieszkać razem, jednak wszystko się popsuło, ponieważ zaczął do mnie dzwonić chłopak którego poznałam przed zajściem w ciąże... więc znowu była zazdrość, oskarżenia, że niszczę rodzinę, bo gadam po kątach z innym. I tak jest do dziś... ja na prawdę chcę z nim być ale nie umiem, tyle rzeczy wydarzyło się złych, może i z mojej winy:((( ale ja też chcę być szczęśliwa, chcę żeby mały był szczęśliwy, ale nie wiem czy ja sama mogę mu to dać, odbierając mu ojca, czy to wszystko ma jakikolwiek sens. nie wiem co mam robić. Nie wiem czy coś do niego czuje - raczej nie, ale cały czas coś mi każe robić z siebie pośmiewisko i poniżać się i błagać na różne sposoby by znowu to poskładać do kupy. Czy ja jestem normalna??? :( Proszę, o szczere odpowiedzi, mam nadzieję, że chociaż po części nakreśliłam sytuację... Pozdrawiam :hide:
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 lut 2012, 22:11

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Piotr1980 20 mar 2012, 18:05
witam, również tkwie w takim związku I nie wiem co już robić

Mam na imię Piotr, żonę poznałem w czasach szkolnych, spotykaliśmy się ale jakoś się nie układało I się rozeszliśmy, po 10 latach zaczęliśmy znajomość I wtedy cos zaiskrzyło I zostaliśmy para, bylismy zakochani w sobie po uszy, po dwóch latach takiej znajomości pobraliśmy się, kupilismy mieszkanie na kredyt, urodził nam się synek, przed ślubem mieszkałem u teściów, mieszkanie przejściowe, bardzo zlesię tam czułem, jej rodzice często się klocili o byle co, a ja musiałem tego wysłuchiwać, więc jak kupilismy własne m to byłem bardzo szczęśliwy do czasu.... po przeprowadzce się zaczęło, ze ciągle bałagan, ze nic nie robię, ze firanka krzywo wisi, takie czepianie się o pierdoly, z czego to ja ciągle sprzatalem, żona do niczego się nie przyłożyła, jak zaszła w ciąże to się ucieszylismy, mieliśmy prace, dom I dzidziuś w drodze, ale jakoś zaczęlo już się miedzy nami psuć, przestaliśmy ze sobą rozmawiać, nigdzie wychodzić, kłócić się o pierdoly.

jak urodził się synuś to dosłownie ja się nim zajmowałem. żona go karmiła I kapala, jak był większy to gdyby nie ja to by cały dzień w jednej pieluszcze chodził, nie było dnia żeby mnie nie zloscila tym zachowaniem.

od przyjaciół też się przez nia odcialem, jeszcze przed ślubem jak chciałem się spotkac raz w miesiącu z kumplami na piwie to zawsze mi gadała ze kumple wazniejsi od niej, ze nie chce
z nia spędzać czasu.

od tamtej pory zacząłem złe się czuć, miewam napady leku I do tej pory się to ciągnie.

jak wróciła do pracy to znowu nowe problemy, bo mieszkanie kupiliśmy poza miastem, 10 km bardzo dobry dojazd, ale tatuś jej nagadal ze dojazdy ze tamto ze 12 godzin dziennie jest poza domem I namówił ja do powrotu do miasta, okropnie tego żałuje bo znowu ciągle słyszę ich kłótnie, od 4 lat nie pamiętam 1 normalnego dnia, jak wchodzę do mieszkania to nogi mam jak z waty, ciagle sie tak czuje, w gardle gula, ogolnie ciagla deprecha I stany lękowe, kłucie w klatce I okropne bole głowy, wiem ze dłużej nie wytrzymam w takim związku,.ale nie moge się pogodzić z tym ze nie będę widział mojego synka, którego bardzo kocham. często już chciałem się pożegnać z życiem, wyobrażałem sobie w jaki sposób umrzec, ale za każdym razem widziałem usmiech Krystianka, naprawdę już nie mam ochoty żyć I nie wiem jak sobie z tym poradzić , najlepszym rozwiązaniem będzie jak wrócę do swojego mieszkania, odpocznę trochę psychicznie.

Pozdrawiam wszystkich
Piotr


Sent from my GT-S5570 using Tapatalk
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 mar 2012, 17:06

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez agusiaww 26 mar 2012, 21:09
Mi sie wydaje, ze na pewno trzeba szczerze porozmawiac z partnerem, ja tez bylam z facetem ktory oprocz tego ze chorowal, byl toksykiem. Niestety, ani moje rozmowy ani inne dzialania, prosby itp nie dawaly rezultatu, po kilkunastu m-cach szarpaniny emocjonalnej odeszlam i nie zaluje....przynajmniej czuje sie wspaniale. Wyszlam z depresji po ktorej wpadlam juz mysle w trakcie naszego bylego zwiazku.....Uwolnilam siebie :) Niestety czasami jak druga osoba nie chce czegos poprawic, zaakceptowac to nie ma innego wyjscia jak zamknac drzwi za soba, oczywiscie tam gdzie sa dzieci jest to o wiele trudniejsze bo przeciez chcemy zeby dziecko mialo ojca/matke....ale dobrze by bylo gdyby mialo przynajmniej jedna osobe z rodzicow ktora mu pokaze normalne zdrowe relacje, normalne zdrowe zycie....bez klotni, przemocy, szarapniany emocjonalnej.
Warto żyć, warto marzyć, bo to co osiągalne możliwe jest do zdobycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6254
Dołączył(a)
05 mar 2009, 09:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez refren 26 mar 2012, 22:44
tatulka, zacznij się stanowczo przeciwstawiać jej zachowaniom, jak nie pomoże to zagroź, że odejdziesz, jak nie pójdzie na terapię i nie będzie poprawy. A jak nie pomoże, to się wyprowadź w celu zastraszenia. Ja bym w każdym razie chyba tak zrobiła.
Pora dobitnie pokazać, że nie akceptujesz tego zachowania i że takie życie jest niemożliwe na dłuższą metę.

-- 26 mar 2012, 22:50 --

tatulka
To że jestem poniżany, wyzywany, czasem bity wytrzymam, ale to że robi to przy małej już mi nie przechodzi przez myśl

Bład, bo nie potrafisz się przeciwstawić w swojej obronie, więc tak samo nie możesz w obronie dziecka, bo już przyzwoliłeś na takie zachowanie. Wszystko albo nic. Jak żona może poniżać Ciebie, to nie widzi też problemu w tym, żeby to robić dziecku.

-- 26 mar 2012, 23:13 --

notmuch Byłam, (jestem) w toksycznym związku, ale nie wiem czy to we mnie jest problem czy w drugiej osobie, a może oboje go mamy.
tyle rzeczy wydarzyło się złych, może i z mojej winy


Jak dla mnie, to wygląda na to, że wolisz szukać winy w sobie niż przyznać, że partner jest do niczego. Nikt nie jest doskonały, zawsze można znaleźć błędy, które się popełniło, ale to nie znaczy, że nie zasługujesz na kogoś, z kim można normalnie, szczęśliwie żyć.

Znaliśmy się dosyć długo bo prawie 5 lat, wiedziałam jaki jest, że lubi towarzystwo kolegów, popalać jednak miałam nadzieję, że będąc ze mną zrezygnuje z tego.


Błąd na starcie, nie można zakładać, że druga osoba się dla nas zmieni. Jeśli się już zmienia, to zwykle na gorsze, bo już się nie musi starać, by zdobyć partnera.

nagle zaczynało mi zależeć na nim, ogarniały mnie myśli, jak mój świat będzie bez niego wyglądał...


Obstawiam, że wyglądałby dużo lepiej niż teraz. Strach przed "stratą" jego, to Twój najgorszy wróg, bo przez to cała ta chora sytuacja się utrzymuje, bo robisz wszystko, żeby tylko nie odszedł i on też wie, że na wszystko sobie może pozwolić. W dodatku ten strach to iluzja, jeśli dajesz radę wytrzymać w takim trudnym "związku", to gdyby ten ciężar odpadł, to dałabyś radę 10 razy bardziej. Ta sytuacja Cię doprowadza do myśli samobójczych !!! Możesz czuć się gorzej bez niego? Może w ogóle być gorzej?

chcę żeby mały był szczęśliwy, ale nie wiem czy ja sama mogę mu to dać, odbierając mu ojca, czy to wszystko ma jakikolwiek sens. nie wiem co mam robić.

Ojca, który chciał się go pozbyć na starcie, który nie jest żadnym wsparciem i maltretuje Cię psychicznie...Jakie wzorce może mu przekazać?

Nie wiem czy coś do niego czuje - raczej nie, ale cały czas coś mi każe robić z siebie pośmiewisko i poniżać się i błagać na różne sposoby by znowu to poskładać do kupy. Czy ja jestem normalna???


Kobiety często wolą budować niż niszczyć, chcą ocalić rodzinę i pragną mieć poczucie sensu. Ale nie zawsze się da, jeśli druga strona nie nadaje się do życia w rodzinie, to nie przeskoczysz, choćbyś stawała na rzęsach.

-- 26 mar 2012, 23:15 --

PS. Sorki, niektóre zdania zamiast cytować niechcący pogrubiłam.
refren
Offline

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Hera 10 kwi 2012, 08:51
Witam Was.
Już kiedyś się na owym forum wypowiadałam.Ale wypowiem się jeszcze w tym temacie.
Toksyczny związek? Kiedyś bym pewnie nie pomyślała nawet,że coś takiego funkcjonuje.
Znam się z nią od jakichś 12 lat-podstawówka,gimnazjum,liceum.
Miałam/Mam ją za moją przyjaciółkę. Ale coraz częściej czuję,że jej nienawidzę;(
Nie mam sił na ten związek. Ale nie mam sił,by bez niego żyć.
Czuję,że ona mnie nie rozumie,ma mnie gdzieś,że bawi ją wszystko,moje uczucia.
Mój dom rodzinny zniszczył mi psychikę,mam problem z uczuciami,już nie będę się rozwodzić na ten temat więc powiem generalnie-ojciec alkoholik,matka dyktator(podejrzewam,że z nią też łączy mnie toksyczny związek).
I co teraz? Nie mam sił do życia.
Raz,w największym dołku,w jakim byłam,powiedziałam 'przyjaciółce' o nerwicy. Powiedziała,żebym przestała wymyślać sobie problemy i żebym wreszcie zaczęła się cieszyć życiem(i takie tam).
No i fajnie,jak kogoś,na kim ci najbardziej zależy,olewa twoje problemy i rozterki w taki sposób.
Niedługo przecież studia,nie wyobrażam sobie tego.
Nie umiem zerwać z nią kontaktu,ale im dłużej ją znam i im dłużej z nią prowadzę te ''poważniejsze'' rozmowy,tym mocniej czuję,że to nie to i że to nie jest przyjaźń.

Ja wiem,że ona chce dobrze i to jest najgorsze. Ale widzę,że ona nie umie zrozumieć,że ja odczuwam wszystko mocniej i boli mnie to wszystko sto razy bardziej.
Zabić w sobie uczucia i być najsurowszym z mięs...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
07 cze 2010, 14:30

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez NextMatii 10 kwi 2012, 08:57
Hera
Witaj,doskonale Cie rozumiem,trzeba uciekac od ludzi ktorzy nas niszcza...ściągaja na dno,to trudne ale jedyna droga bo inaczej sami na tym dnie wylądujemy..Pozdrawiam.
NextMatii
Offline

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Hera 10 kwi 2012, 10:08
Gdyby tylko to było troszkę prostsze;(
Ta ''walka'' trwa od jakichś 6lat,
Mi na niej zależy i wiem,że ja po prostu chciałabym ją zmienić(co jest NIEREALNE)tak żebym wiedziała,że mogę zawsze na nią liczyć.
Tylko,że ona zawsze czuje się bezkarna i twierdzi,że nie ma żadnego problemu właściwie.
I co ja mam jej powiedzieć? Że czasami jej nienawidzę? Znowu mam powiedzieć,że mam nerwicę(mam tak się tłumaczyć?)
Gdyby mi na niej nie zależało.
A jak ja wiem,że ''ona chce dobrze''.
Zabić w sobie uczucia i być najsurowszym z mięs...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
07 cze 2010, 14:30

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez NextMatii 10 kwi 2012, 10:17
Hera, wiem,że to trudne jednak taki ktoś nie możne pozostawać bezkarny,bo tylko utrzymujesz ją w tym postępowaniu,ona go nie zmieni,jeśli Ty nadal będziesz pozwalala się
jej niszczyć..ratuj siebie!
NextMatii
Offline

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Hera 10 kwi 2012, 10:27
I co mam powiedzieć?
''Wiesz,sorry,chyba nie możemy się przyjaźnić(już pomijam,że nawet nie wiem czy to była przyjaźń)''
Dlaczego to musi być takie trudne!;(;(;(
Zabić w sobie uczucia i być najsurowszym z mięs...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
07 cze 2010, 14:30

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez NextMatii 10 kwi 2012, 10:37
Hera, Powoli się odsuwaj od niej....to jest trudne,chyba że jesteś od niej uzależniona?
NextMatii
Offline

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Hera 10 kwi 2012, 10:51
no właśnie chyba niestety tak...i chyba stąd ta toksyczność...
Zabić w sobie uczucia i być najsurowszym z mięs...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
07 cze 2010, 14:30

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez NextMatii 10 kwi 2012, 10:57
Hera, to idż do psychoterapeuty,to jedyne wyjście on Ci pomoże zrozumieć
mechanizmy tych waszych relacji,zmienić je.Prosze uwierz mi to jedyna droga.
NextMatii
Offline

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Hera 10 kwi 2012, 11:06
wiem,że powinnam to zrobić,ale bronię się przed tym jak przed ogniem.
Wymyślam ciągłe wymówki,a to matura,a to brak pieniędzy,a to brak czasu czy zwykły strach i wstyd przed słabościami;(
Zabić w sobie uczucia i być najsurowszym z mięs...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
07 cze 2010, 14:30

Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez NextMatii 10 kwi 2012, 11:12
Hera, Czekasz na co?az ta osoba Cię calkiem zniszczy?no chyba,że tego chcesz .ToTwój wybór....
NextMatii
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do