Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez zawiedziona90 21 lis 2010, 13:19
WITAM MAM TAKI SAM PROBLEM NIE WIEM CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE .MÓJ CHŁOPAK MÓWI MI ZE OD 4 MIESIĘCY JESTEM JAŚ DZIWNA .
NIE WIEM CO MAM ZROBIĆ .WYDAJE SIĘ Z POZORU ZE WSZYSTKO JEST OK., ALE JA TEGO TAK NIE ODBIERAM KŁÓCIMY SIĘ.NAWET DOCHODZIMY DO WNIOSKU ŻE JESTEŚMY ŻE SOBĄ TYLKO DLA NASZEGO DZIECKA.. CZY TO JEST ZDROWE PODEJŚCIE DO SPRAWY.NAJGORSZE Z TEGO WSZYSTKIEGO JEST ZE JA GO KOCHAM I ON MNIE TEŻ .KAŻE. MI SIĘ ZMIENIĆ A JA NIE WIEM JAK.NAWET GDY PRÓBUJE PRZEZ 2 DNI JEST FAJNIE A PO DWÓCH DNIACH ZAPOMINAM JUŻ O TYM I WRACAM DO TAKIEGO STANU CO PRZECHODZIŁAM W CZEŚNIEJ.


PROSZĘ O JAKIEŚ WSPARCIE I POMYSŁ JAK TO ROZWIĄZAĆ.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
21 lis 2010, 09:53

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez refren 22 lis 2010, 17:12
Hej, znalazłam artykuł (kolejny) który mną potrząsnął - bo niestety sama prawda o moim byłym ? menie. Polecam i Wam : o mężczyźnie niedostępnym emocjonalnie, trudnym związku, rozstaniach, powrotach i kobiecie, która kocha za bardzo. Może ktoś znajdzie coś dla siebie (ale nie na siłę oczywiście).

PS Zawiedziona, to nie do Ciebie konkretnie odpowiedź, tylko w ogóle do tego wątku, bo już tu się dużo działo.

<<<<Przeciwieństwa nawzajem się przyciągają. Najczęściej partnerem kobiety uzależnionej od miłości jest mężczyzna trudny, emocjonalnie niedostępny, unikający zaangażowania w związek. Dlaczego tak się dzieje i co z tego wynika? Jak zapobiec dramatom cierpiących z miłości kobiet?

Zwykle oceniamy innych swoją miarą. Kochająca za bardzo kobieta, która poświęca swoje życie dla partnera, nie może zrozumieć jego zachowań. Im bardziej ona dąży do zbliżenia się z nim, tym bardziej on ucieka. A gdy – nie mogąc więcej znieść braku zaspokojenia swoich potrzeb, bliskości, czułości, troski i szacunku – rozstaje się z partnerem, jest zasypywana przez niego wyznaniami i dowodami miłości. Wybacza mu zdrady, upokorzenia, wierzy, że nastąpiła w nim cudowna przemiana. Znów przez jakiś czas są szczęśliwi. A potem wszystko wraca do normy. I znów rozstają się po raz kolejny, być może tym razem to on odchodzi - do innej kobiety.

Jest też inny scenariusz dla kobiety kochającej za bardzo – związek trwa latami, a ona, mimo iż nie czuje się w nim dobrze, kontynuuje go, dając z siebie partnerowi coraz więcej i więcej. W imię miłości, wiecznie czekając na to, że on się wreszcie zmieni.

Toksyczne związki, nie mające nic wspólnego z partnerstwem, opartym na prawdziwej miłości, są pełne niebiańskich rozkoszy i piekielnych męczarni bądź też relacją dwóch mieszkających pod wspólnym dachem zupełnie obcych sobie osób. Związki takie tworzą ludzie emocjonalnie niedojrzali, którzy nie mają kontaktu ze sobą, ze swoim wnętrzem, swoimi uczuciami. To właśnie uniemożliwia im nawiązywanie zdrowych, dojrzałych relacji z innymi. Dojrzałych, czyli opartych na wzajemnej bliskości.

Zimny racjonalista

Kobiety, które czują spełnienie w swoim życiu poprzez znalezienie „drugiej połówki”, nie potrafią pojąć, że połączenie się z tą „drugą połówką” napawa kogoś panicznym strachem.

Mężczyzna unikający bliskości za wszelką cenę chce zachować swoją indywidualność i uniknąć brania odpowiedzialności za innych. Zachowuje dystans, jest zamknięty w sobie, buduje wokół siebie mur. Chce być samowystarczalny – nikogo nie potrzebować, wobec nikogo nie mieć zobowiązań. Jego podstawową strategią życiową jest zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa, a kontakt z innymi ludźmi jest dla niego niebezpieczny, ponieważ niesie ryzyko zranienia. Cechuje go nieufność w stosunku do ludzi, oschłość, a wszelkie przejawy uczuć skierowane do niego odbiera z zażenowaniem, węsząc podstęp. Sam uczuć wyrażać nie potrafi, co więcej, uważa to za rzecz wstydliwą, kobiecą. Zimny racjonalista, często bardzo rozwinięty intelektualnie, nie ma za grosz empatii. Krzywdzi innych bez poczucia winy - on po prostu nic nie czuje.

Człowiek w masce

Potwór? Nie. Nieszczęśliwy człowiek, który nie zaznał od rodziców dojrzałej miłości w dzieciństwie. Pozbawiony rodzicielskiej troski, jako mały chłopiec nauczył się troszczyć o siebie sam. Często wziął na siebie odpowiedzialność także za szczęście rodziców. Został pozbawiony dziecięcej spontaniczności, wynikającej z poczucia bezpieczeństwa i bycia kochanym takim, jaki jest. Nie nauczył się być po prostu sobą. Karcony za wyrażanie uczuć, zablokował je w sobie. Całkowicie zależny od rodziców, zamknął w swoim wnętrzu złość za wyrządzone przez nich krzywdy, które boleśnie odczuwał jako dziecko. Wykształcił w sobie lęk przed bliskością, bo zobaczył, że otwieranie się przed innymi ma dla niego wyłącznie niekorzystne następstwa.

W życiu dorosłym zraniony chłopiec założył maskę, by inni nigdy nie zobaczyli, co naprawdę czuje. Z czasem sam przestał czuć cokolwiek, a jedynym sposobem jego reakcji na otaczający świat pozostała agresja. Wszystkie inne emocje nauczył się kontrolować, tłumić w zarodku, jako coś dla niego niebezpiecznego, grożącego utratą maski. Agresja stała się dla niego sposobem obrony, gdy ktoś usiłuje mu ją zdjąć.

W poszukiwaniu miłości bezwarunkowej

Mężczyzna unikający bliskości szuka przede wszystkim krótkich, intensywnych, opartych na seksie i romantycznej oprawie związków. Jeśli spotka kobietę, której chodzi o to samo, relacja trwa jakiś czas, aż nawzajem się sobie znudzą. Małżeństwo uważa za przestarzałą instytucję, jest przekonany, że i tak przecież małżonkowie się zdradzają. Naczelną wyznawaną przez niego wartością jest wolność – nie wyobraża sobie bycia wiernym w związku.

Sytuacja się zmienia, gdy spotyka kobietę, która kocha za bardzo. W mężczyźnie odzywa się nieuświadomiony lęk przed samotnością, potrzeba posiadania czułej i troskliwej opiekunki, którą nigdy dla niego nie była matka. A ona tę rolę znakomicie odgrywa. Często jest od niego starsza, bardziej doświadczona, umiejąca lepiej sobie radzić z życiowymi problemami. Dla niej to idealny partner, bo kobieta, która kocha za bardzo, szuka słabego partnera, aby się móc nim opiekować i poprzez tę opiekę zapewnić sobie jego miłość. Tylko że mężczyzna unikający bliskości tak naprawdę oczekuje od niej miłości bezwarunkowej. Żeby go kochała takim, jaki jest, nie oczekując niczego w zamian - bo on dawać nie potrafi i w dalszym ciągu swoją wolność stawia na pierwszym miejscu. Dopóki kobieta pogrąża się we współuzależnieniu i zaspokaja jego potrzeby – wszystko gra. Jeśli jednak zacznie wymagać czegoś dla siebie, jeśli nie spodobają się jej jego zachowania, na przykład flirty z innymi kobietami, szastanie pieniędzmi, poświęcanie całego wolnego czasu na uprawianie swojego hobby, grać przestaje. Dochodzi do sprzeczek, kłótni, awantur. On nie ma zamiaru rezygnować ze swojego stylu życia, ona coraz bardziej cierpi, ale nie potrafi się z nim rozstać.

Wielu mężczyzn unikających bliskości tak naprawdę nienawidzi kobiet. Po pierwsze dlatego, bo ich potrzebują dla potwierdzenia własnej męskości. Po drugie, ponieważ nigdy się przed sobą nie przyznają, że to ich zachowanie doprowadziło do rozpadu związku. Odchodząc od partnerki, zyskują potwierdzenie, że wszystkie kobiety są takie same. Zaborcze i godzące w ich wolność.

Oddzielając seks od uczuć, mężczyźni unikający bliskości traktują kobiety jako obiekty służące zaspokajaniu ich pożądania. Gra wstępna, służące intymnemu zbliżeniu, jest dla nich stratą czasu, a po spełnionym akcie najchętniej kobiety jak najszybciej by się pozbyli. Pieszczoty i okazywanie czułości partnerce są im obce, bo zawsze obcy jest ktoś będący tylko obiektem.

Mało, mało

Związek kobiety z mężczyzną unikającym bliskości jest dla niej wiecznym niezaspokojeniem, oczekiwaniem na czuły gest, przytulenie, ciepłe słowa. I dawaniem z siebie wszystkiego, bo jej partner jest ciągle niepewny jej uczuć. Nie mając kontaktu z własnymi emocjami, w głębi duszy uważający się za niewartego miłości, bez przerwy wymaga od niej potwierdzenia. Znajomo brzmią wówczas dla kobiety słowa piosenki Kory Jackowskiej: Oddałam Ci serce, oddałam Ci ciało, odchodzisz i mówisz: mało, mało, mało.

Obsesyjna zazdrość to również jedna z konsekwencji lęku przed bliskością. Totalny brak zaufania do drugiego człowieka, do partnerki, może objawić się poprzez ciągłe jej sprawdzanie, wypytywanie, zarzuty niewierności. Mężczyzna wpada w swoją własną pułapkę, często dokonując projekcji swojego stylu życia na kobietę, z którą się związał.

Izolacja emocjonalna, wybuchy agresji, upokorzenia, zaniedbywanie, brak szacunku, egoizm, zdrady, nałogi partnera – to może wytrzymać tylko kobieta, która kocha za bardzo. Takie toksyczne związki potrafią trwać bardzo długo, albo burzliwie rozpadają się po krótkim czasie. Rany kobiety po rozstaniu z takim partnerem pogłębia niemożliwość zrozumienia, dlaczego ten, którego kochała, tak ją traktował.

Lęk przed…

Paradoksalnie, kobieta, która kocha za bardzo, ma w sobie również lęk przed bliskością.  Nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie jej podświadomość zadziałała, gdy wybrała sobie za partnera mężczyznę niedojrzałego, trudnego, zamkniętego w sobie. Często ich relacja zaczęła się od seksu, który utożsamiła z miłością. Dopiero podczas poznawania siebie w gabinecie psychoterapeuty dochodzi do wniosku, że ona też boi się nawiązywania bliskich relacji. Odsłonięcia się przed drugim człowiekiem z obawy przed zranieniem. Dociera do niej, że w związku odgrywała rolę – rolę kochającej matki, by poprzez poświęcenie zasłużyć na miłość. Powtarzała schemat znany jej z dzieciństwa.

Czy może zdarzyć się cud?

Czy jest jakiś sposób, w jaki kobieta, która związała się z mężczyzną unikającym bliskości, może go zmienić? Tą nadzieją żyje wiele partnerek, wierząc, że ich miłość zdolna jest do dokonania cudów. Odpowiedź jest brutalna, ale im szybciej kobieta skonfrontuje się z prawdą, tym szybciej wyjdzie z toksycznego związku.

Nikt nie ma takiej mocy, by zmienić drugiego człowieka. Mężczyzna unikający bliskości może się zmienić tylko wtedy, gdy sam zechce zdjęć swoją maskę, zdecyduje się na dotarcie do swojego wewnętrznego, wywodzącego się z dzieciństwa bólu. Do swoich zablokowanych uczuć. Wtedy dopiero, poprzez własne cierpienia, uświadomienie sobie krzywd, jakich zaznał od matki i ojca i wyrzucenie z siebie tego, co przez lata trawiło go od środka, jest w stanie emocjonalnie dojrzeć. >>>>
refren
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Alisha 22 lis 2010, 17:40
rzeczywiscie artykul daje do myslenia bo to tak jakbym czytala o sobie i swoim facecie ... mam szczera nadzieje ze znajde w koncu w sobie dosc sil zeby poprostu to zakonczyc :roll:
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
02 lis 2010, 17:00
Lokalizacja
Katowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez scorpio 22 lis 2010, 18:04
ehhss.. :( i ja chyba tez w takim tkwie.. mój związek mnie wykańcza, ale jednocześnie czuje dośc silne uzaleznienie.. ze jak nie on to kto ? te wspolne wspomnienia, to wszystko.. mam swiadomosc ze nie daje mi tego co potrzebuje, ale z drugiej strony ten lęk.. ehhs :( bagno. ale te sprawy chyba nigdy nie beda proste..

[Dodane po edycji:]

i tak prostujac.. zeby nie bylo ze obwiniam swojego partnera, nie, problem poleg atez hcyba na tymm ze wszytsko biore na siebie.. :| a wina zawsze lezy po srodku.. mam tez tendencje do ranienia osob na ktorych mi zalezy, ktore kocham.. to tak jakbym je sprawdzala, czy zasluguja na moje zaufanie.. to chore. Ale to wynika z mojego charakteru.. albo sobie tak tlumacze. niby kontaktowa, majaca wielu znajomych ale mimo to jakos tak samotnie..

[Dodane po edycji:]

ale nie ja jedna wiec nie ma sie co rozczulac. a wspierac. ciesze sie ze tu trafilam.. jakos mi tu tak dobrze.. ;)
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
22 lis 2010, 12:25

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Lili-ana 22 lis 2010, 18:49
scorpio napisał(a): mam tez tendencje do ranienia osob na ktorych mi zalezy, ktore kocham.. to tak jakbym je sprawdzala, czy zasluguja na moje zaufanie.. to chore.

też mam taką tendencję, że ranię bliskich ale to tak jakbym sprawdzała czy pomimo tego jaka jestem będą mnie nadal kochać, to ja szukam u nich akceptacji i zrozumienia. Matka nie akceptowała moich pewnych zachowań, m.in. nerwowości, złości, wybuchowości i teraz jak mam własną rodzinę to pokazuje właśnie te cechy, bo chcę być w końcu zaakceptowana i zrozumiana!
Tak sobie myślę... pewnie chodzi też o to, że to co moja mama mi przekazała, bo właśnie była nerwowa i wiecznie zła(nie akceptowała we mnie tego, co w niej było!), to ja to moim bliskim przekazuję... :?
Ale tak jak moja terapeutka powiedziała: najważniejsze to być tego świadomym i próbować to zmieniać. I ja tak czynię :smile: I moja córka też łatwo wpada w złość i beczy o bele co ale staram się akceptować ją i rozmawiać o tym co czuje(oczywiście bez włażenia na głowę ;) )

A jeśli chodzi o toksyczne związki, to w tym artykule jest napisane, że są dwa wyjścia z tego: albo toksyk idzie na terapię i zaczyna nad sobą pracować i się otwierać albo wypad. Jeśli widzicie, że z tego gościa z którym dzielicie łoże nic nie będzie, że jest niereformowalny to trzeba się rozstać! No chyba, że chcecie być wiecznie nieszczęśliwe i na starość zrzędzące, wredne albo smutne, depresyjne baby. Wybór należy do was!
Ja jednego takiego wstrętnego dziada się pozbyłam, zdałam sobie sprawę, że jest niereformowalny i cześć. Choć to było bardzo trudne ale nigdy nie żałowałam tej decyzji.
Odwagi dziołchy :!:
:D
Lili-ana
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Ahmed 23 lis 2010, 12:12
Hejka jestem tu nowy. Gdy pisałem swojego posta o toksycznym zwiazku nie wiedziałem że jest taki temat dlatego wrzuciłem go do http://www.nerwica.com/uzale-nienie-strach-depresja-brak-nadziei-t24741.html.
Beznadzieja mojej sytuacji leży w tym że mamy prawie identyczne charaktery jeżeli chodzi o te złe elementy . Oboje uparci , nieustepliwi, zazdrośni no i całkowicie bez zaufania dla drugiej strony. Co nas rózni najbardziej ? Ja mam raczej wrazliwą duszę, jestem podatny na piekno np. architektury, przedmiotu, obrazu, muzyki ....jej to jest raczej obojętne (pomijając ciuchy) . Ja jestem raczej samotnikiem - niie bardzo lubię przebywać z ludźmi a już najmniej z ludźmi których nie znam i którzy nie maja mi zbyt wiele do powiedzenia. Ona jest z kolei bardzo towarzyska i jakby mogła to codziennie byłaby wszędzie tylko nie w domu W ciagu wieczora (wracamy do domu ok 17) mamy może 20 minut na pogadanie ze sobą bo tak to cały czas rozmawia z kolegami, koleżankami, przełożonymi, podwładnymi itp.
No i tak sobie cierpię ....od kliku lat. Bo ona na codzień nie wyglada na cierpiącą - w końcu ma z kim o tym wszystkim pogadać.
A najbardziej mnie wkurza czasem to że zwierza się nie tylko rodzinie, przyjaciółce czy grupie przyjaciół ale wszystkim znajomym nawet tym mniej lubianym.
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez scorpio 23 lis 2010, 12:39
a powiedziales jej o tym wprost ?
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
22 lis 2010, 12:25

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Ahmed 23 lis 2010, 13:41
oczywiści - nie raz ...i to zarówno w żartach jak i w awanturze jak i tak całkiem normalnie w zwykłej rozmowie.
Jedyne co słysze to to ze jestem przewrażliwiony i powinienem sie leczyć.
Z natury jestem facetem który nie owija w bawełnę i wali prosto z mostu. choć ostatnio coraz rzadziej jej to mówie bo po 11 latach stałem sie wg niej także ... nudny.
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez soulfly89 23 lis 2010, 15:22
refren napisał(a):Paradoksalnie, kobieta, która kocha za bardzo, ma w sobie również lęk przed bliskością.  Nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie jej podświadomość zadziałała, gdy wybrała sobie za partnera mężczyznę niedojrzałego, trudnego, zamkniętego w sobie. Często ich relacja zaczęła się od seksu, który utożsamiła z miłością. Dopiero podczas poznawania siebie w gabinecie psychoterapeuty dochodzi do wniosku, że ona też boi się nawiązywania bliskich relacji. Odsłonięcia się przed drugim człowiekiem z obawy przed zranieniem. Dociera do niej, że w związku odgrywała rolę – rolę kochającej matki, by poprzez poświęcenie zasłużyć na miłość. Powtarzała schemat znany jej z dzieciństwa.


Jak to jest z tą kobietą kochającą za bardzo?
Skąd wiedzieć, że się taką jest? (Albo nie jest?)
Jest na to jeden schemat czy są różne?
Macie jakieś pomysły?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Ahmed 23 lis 2010, 15:29
głupie pytanie może zadam ale jak można kogoś kochac za bardzo ???
Sadzę że to raczaej jakieś inne uczucia lub zachowania są w takich sytuacjach utożsamiane z miłością.
No choćby na przykła chorobliwa zazdrość jest przypisywana często nadmiernej miłości.
Zawsze mi sie wydawało że im kogoś bardziej kochasz tym lepiej i nigdy nie bedzie tego za dużo.
ale może sie mylę - moze nie znam prawdziwej miłości .
Ja tu jeszcze wrócę ;))))))))))))))))))))))))))))))))
K.
Avatar użytkownika
Offline
Kwadratullah
Posty
1437
Dołączył(a)
18 lis 2010, 21:36
Lokalizacja
Panjshir

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez linka 23 lis 2010, 15:32
allah, można oj można, kiedy nie widzisz poza tą drugą osobą świata, kiedy zatracasz siebie, kiedy nie masz swojego życia poza tą osobą, kiedy ta osoba cię bije, poniża, krzywdzi a Ty nadal twierdzisz że ją kochasz....można....http://www.kobieceserca.pl/ poczytaj....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez scorpio 23 lis 2010, 15:34
ja tez nie wiem czy mozna kochac kogos za bardzo.. chyba albo sie kogos kocha albo nie..

[Dodane po edycji:]

linka napisał(a):allah, można oj można, kiedy nie widzisz poza tą drugą osobą świata, kiedy zatracasz siebie, kiedy nie masz swojego życia poza tą osobą, kiedy ta osoba cię bije, poniża, krzywdzi a Ty nadal twierdzisz że ją kochasz....można....http://www.kobieceserca.pl/ poczytaj....


a czy to ni ejest czasem tak, z tym biciem i ponizaniem ze robimy to dla wyzszych idealow ?bo np dziecko, rodzina.. i tak sie meczymy i tak naprawde same krzywdzimy. czesto tez tkwimy w takich beznadziejnych zwiazkach, bo boimy sie samotnosci albo ludzimy sie ze 'on' sie zmieni..

[Dodane po edycji:]

a wiec nie wiem czy to milosc.

[Dodane po edycji:]

czasem po prostu brak odwagi aby powiedziec 'dosc!'
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
22 lis 2010, 12:25

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez linka 23 lis 2010, 15:44
scorpio, a co kiedy nie ma rodziny? Jeszcze nie ma dziecka? Co kiedy 17 letnia dziewczyna daje się od kilku lat poniżać i bić twierdząc że ona go tak kocha, nie wyobraża sobie życia bez niego i on "na 100%" się zmieni....... jej nie brakuje odwagi, ona nie chce odejść bo tak bardzo go kocha.....
Co kiedy dziewczyna poza chłopakiem nie ma nic, znajomych przyjaciół zainteresowań i życia? Gdy rozstaje się na dzień czy dwa wpada w szał, stany depresyjne...nie wie co ma z sobą zrobić....
To rodzaj uzależnienia....
Tak mi się wydaje.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez scorpio 23 lis 2010, 15:51
uzaleznienie - dobre okreslenie. a to chyba nie jest uczucie.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
22 lis 2010, 12:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do