Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez eddy 11 cze 2010, 11:18
A czy może zagląda/ją tu osoba/y , które są/ były w związkach z mężczyzną, który ma dzieci?Jestem z takim mężczyzną w związku od ponad półtora roku...tak, toksyczny to związek..dlaczego?Bo wciąż słyszę: dzieci to..dzieci tamto..kocham je nad życie i zawsze będą najważniejsze!!!Są absolutnie na pierwszym miejscu.Ciężko, ale można by przełknąć. Tylko problem w tym, że on już nie chce mieć więcej dzieci.Spełnił się jako ojciec i mąż. I basta.Ja bardzo pragnę dziecka i widok jego z dziećmi, jak się śmieją i wyznają sobie miłość powoduj ból: a przeszłam różne stany bólu- od dreszczyku, poprzez ból wywołujący płacz, aż do stanów niepohamowanej agresji ( oczywiście ukrytej- tak, by on nie widział).Od półtora roku każdy wolny weekend spędza z nimi- a ja?A ja muszę sobie sama zaplanować ten czas- i umykam jak szczur do swojego starego mieszkania.W amoku żyłam, że to się zmieni, że będzie lepiej: w końcu nastąpi happy end..ale na razie, prócz mojego wykończenia, żadnych happy endów nie widać.
Czy ja jestem przewrażliwiona, czy faktycznie ta matnia się nigdy nie skończy????
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 cze 2010, 10:57

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez www3 11 cze 2010, 14:17
eddy próbowałaś z nim porozmawiać o tym jak się czujesz? Można z nim w ogóle na takie tematy rozmawiać, czy denerwuje się od razu i nie ma rozmowy? A czemu Ty nie spędzasz weekendów razem z nim i jego dziećmi? Wybacz, że zadaję tyle pytań, ale chciałabym lepiej poznać Twoją sytuację. A emocje, w których trwasz są wykańczające... Moja historia jest trochę inna, jednak emocje podobne i uwierz mi, samo nic się nie zmieni, a te nerwy mają na Ciebie destrukcyjny wpływ. Musicie porozmawiać, choć nie wiem jak on reaguje. Bo ja np. nie mogłam rozmawiać o pewnych sprawach bo od razu groził odejściem i krzyczał...
PS Nie sądzę abyś była przewrażliwiona. Wiadomo, że jego dzieci są bardzo, bardzo ważne. Ale czy to coś zmienia, czy to pozwala byś czuła się jak <przepraszam za wyrażenie> "piąte koło u wozu"? Nie, nie. Nie daj sobie wmówić takich rzeczy - typowy syndrom ofiary to to, że uważa się za kata. Z tego co piszesz to wcale nie jesteś przewrażliwiona i Twoje emocje są na miejscu. Choć po tym wszystkim może reagujesz na drobne rzeczy dość mocno, ale przecież nie bez przyczyny.
Trzymaj się eddy
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej. A.E.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
31 maja 2010, 15:14

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez eddy 11 cze 2010, 14:58
WWW3Dzięki..tak..rozmawialiśmy o tym nie raz..On mnie wysłucha i zawsze to samo odpowiada: Twój wybór.A potem tak cudnie przytuli, ze zapominam na bólu..na chwilkę..kiedyś spędzaliśmy czas razem..wszyscy,ale ból dla mnie stał się nieznośny..rozchwirutałam się nerwowo..wybucham notorycznie płaczem..nie umiem powstrzymać łez....kiedyś byłam skałą..faceci kładli się u mych stóp..a teraz?W marzeniach odchodzę od Niego...ale fizycznie nie jestem jeszcze gotowa..dziś po raz pierwszy idę do "specjalisty" od tych naszych duchowych problemów..nie panuje nad tym..przerosło mnie..a On mi nie pomaga..jst zimny jak stal..i wciąż mi dzwoni Jego głos-dzieci dla mnie są najważniejsze...Twój wybór..zaakceptuję go..a ja, jak ostatnia szmata ( tak, tak...)godzę się..
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 cze 2010, 10:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez refren 12 cze 2010, 22:30
Hej, chyba nie ma sensu się tak szarpać, bo wygląda na to, że on nie zmieni zdania, a Ty jesteś nieszczęśliwa. Co prawda czasem mężczyźni twierdzą jedno, a potem wychodzi zupełnie inaczej albo sami zmieniają zdanie, ale ten chyba ma to w sobie ugruntowane i przemyślane na zimno. I nie chodzi "tylko" o dzieci, ale on lekceważy Twoje potrzeby i jest chyba wygodnym egoistą. Mam koleżankę w związku z facetem po rozwodzie z dzieckiem, strasznie się szarpie, musiała zacząć chodzić do psychologa. A moim zdanie jej men jeszcze rokuje, bo nie wyklucza dziecka kategorycznie a i tak jest jej ciężko. Strach przed rozstaniem jest gorszy niż samo rozstanie. Może się okazać, że poczujesz głównie ulgę. Może są jakieś inne rozwiązania niż rozstanie, ale mi nic nie przychodzi do głowy, a wałkujemy to z koleżanką na okrągło, ona daje mu czas itp., ale ciągle jej jest ciężko. Może tylko uciekać od takich jak najszybciej?
refren
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez eddy 13 cze 2010, 13:10
Refren!!!Dzięki:) Dziękuję, że ktoś to czyta....cieszę się, że ta tematyka istnieje, bo przynajmniej nie czuję się samotna. Byłam u psychologa ( tak, jak Twoja koleżanka), i ten sam fakt nie jest już normalny, żeby jako szczęśliwa osoba w związku latać po psychologach...dziś z rana napisała, że kocha, że tęskni...że...nie wiem, naprawdę nie wiem.....może tak, jak Twoja koleżanka dam Mu szansę..poczekam do zimy???
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 cze 2010, 10:57

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Lili-ana 13 cze 2010, 15:09
www3 napisał(a):Nie daj sobie wmówić takich rzeczy - typowy syndrom ofiary to to, że uważa się za kata. Z tego co piszesz to wcale nie jesteś przewrażliwiona i Twoje emocje są na miejscu. Choć po tym wszystkim może reagujesz na drobne rzeczy dość mocno, ale przecież nie bez przyczyny.

To co napisałaś bardzo mnie zastanowiło, bo również jestem w toksycznym związku, w którym mąż jest uzależniony i myśli bardzo egoistycznie...
Chodzę na terapię dla współuzależnionych już od kilku miesięcy i na ostatnim spotkaniu z terapeutką wyszło tak, że doszłam do wniosku, że to ja jestem katem dla mojego męża! Oczywiście uważam, że w związku jeśli źle się dzieje, to wina rozkłada się po obu stronach... Ale to ja jestem tą osobą w związku, która się stara, chodzi na terapię, której zależy na poprawnych stosunkach w rodzinie. Mojemu mężowi mam wrażenie, że jest to obojętne, pewnie to też dlatego, że pali marihuanę. Jak narazie kończy się na obiecankach, że przestanie. Ignoruje moje potrzeby, nie zwraca już uwagi kiedy płaczę, źle traktuje moją córkę z pierwszego związku. Mamy razem wspólnego synka, którego ewidentnie faworyzuje, potrafi wprost powiedzieć mojej 7-mio letniej córeczce, że kocha tylko jego, a jej jest wtedy strasznie przykro... :? Kiedy coś mu nie pasuje to ją popycha, niby przypadkiem depcze, a potem się tłumaczy, że to jej wina, bo mu podchodzi pod nogi...
Ja się tym wszystkim denerwuję i myślę, że słusznie, złoszczę się na mojego męża, chronię córkę, a jemu to się nie podoba. Teraz w naszym związku jest tak, że niewiele rozmawiamy, praktycznie ze sobą nie sypiamy, jest sporo złośliwości, zaczepek, z mojej strony nawet agresja - i o tym rozmawiałam z terapeutką i doszłam do wniosku, że to chyba ja jestem ta bardziej "winna" toksyczności, właśnie przez to że jestem bardziej nerwowa i agresywna w stosunku do męża.
Ale jak ja mam się nie wkur..ać tym wszystkim!? Mam wrażenie, że moja złość i nerwy są słuszne... A moja terapeutka nie zna po prostu mojego męża, bo na tej terapii mówimy przede wszystkim o mnie.
I dlatego to zdanie "typowy syndrom ofiary to to, że uważa się za kata" mnie zastanawia... Na następnym spotkaniu z terapeutą przedstawię tą sprawę z innej strony, czyli tak jak w tym poście.
Lili-ana
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez www3 14 cze 2010, 14:15
eddy ja właśnie przeżywam rozstanie po kilkuletnim toksycznym związku. Nie ośmielę się narzucać Ci czegokolwiek, to co zrobisz to wyłącznie Twój wybór. Intelektualnie wiem, że z takiego związku trzeba uciekać, trzeba... Ale emocjonalnie wiem, że to cholernie trudne i nie będę oszukiwać. Choć czuję ulgę, nie czuję zazdrości, nikt na mnie nie krzyczy, nie upokarza mnie, nie płaszczę się przed nikim by otrzymać trochę uwagi to cierpię niewyobrażalnie... Idę na psychoterapię i być może po leki bo napada mnie czasem niewyobrażalny lęk, że jego nie ma... Kręci mi się w głowie, serce wali jak oszalałe, drżą nogi i ręce, płaczę, to okropne. Najgorzej jest wtedy, gdy zostaję sama. Więc wiem, że wyjście z takiego związku bardzo boli i wiem, że jeśli sama nie podejmiesz decyzji o ewentualnym rozstaniu to będziesz żałować. Napisałaś, że w marzeniach odchodzisz od niego. Ja też tak miałam, przez kilka ostatnich miesięcy czekałam tylko aż wybuchnę i odejdę, ale sił nie starczało... Na koniec miałam taką awanturę, myślałam, że rozbije nas samochodem, pomyślałam, że to koniec. Ale gdy on powiedział, że to koniec popłakałam się i chciałam wszystko wybaczyć, zgodzić się na wszystko. Teraz on chce się przyjaźnić, mówi, że może kiedyś wróci, ale ja zaczynam rozumieć, że to rozstanie to uśmiech losu bo zawsze byłabym za jego rodziną, za jego karierą, zawsze walczyłabym o każdy jego uśmiech.
Spróbuj może odwrócić sytuację. On mówi: "to Twój wybór", może Ty powiedz mu o co chodzi i powiedz jemu:"to Twój wybór, albo respektujesz moje potrzeby i jestem równoprawnym członkiem Twojej rodziny, albo odchodzę, kocham Cię, ale nie mogę żyć z kimś kto nie szanuje moich uczuć" niech się zastanowi. Kiedy coś tracimy dopiero zaczynamy z dystansu widzieć co to było tak naprawdę. Jeśli mu naprawdę zależy na Tobie to coś zmieni, ale licz się z tym, że jeśli nie zależy mu tak bardzo to może odejść. Ale po co być z kimś komu na nas nie zależy za bardzo? Tylko pamiętaj, że dzieci są dla niego bardzo ważne i w rozmowie daj mu wyraźnie odczuć, że w żadnym wypadku nie chodzi Ci o to by zaniedbał kosztem Ciebie dzieci. Jest dorosłym facetem, niech weźmie odpowiedzialność za swoje dzieci i kobietę, z którą jest - to naprawdę wykonalne, ale jest jeden warunek - on musi chcieć. A co na to Twój psycholog?

[Dodane po edycji:]

Lili-ana gdybym sama nie doświadczyła bycia w toksycznym związku (czyli takim, który zamiast koić spala nas, w którym zamiast czuć bezpieczeństwo i oparcie walczymy o wszystko, takim, który może nam odebrać zdrowie) to powiedziałabym Ci, żebyś go zostawiła bo nie warto żyć z takim człowiekiem. Wiem jednak, że to nie jest takie proste. Po toksycznym związku oprócz tęsknoty i pustki zostają także inne uczucia, toksyczne jak poczucie winy, jak lęk przed samotnością, wyrzuty sumienia, że za wiele chciałaś itd. Na to trzeba się przygotować. Najważniejsze, żeby po ewentualnym rozstaniu nie pozostać samą, wsparcie tu jest bardzo potrzebne. Nie stawia nas od razu na nogi, ale pozwala przeżyć jakoś najtrudniejszy czas. Ja ze swoim byłym rozstałam się już kiedyś, zostawiłam go bo pił i robił mi awantury, wyzywał, szarpał. Kiedy sięgnął dna sam się wziął za siebie i wrócił po wielu miesiącach. Ale wcale się dużo nie zmieniło, związek i tak był toksyczny. Ale z tego co piszesz na razie nie myślisz o rozstaniu, wierzysz jeszcze, że da się to uratować. Możesz spróbować jeśli nie jesteś gotowa na rozstanie. Pamiętaj jednak, że gdy wszelkie drogi zawiodą to trzeba odejść. Chociażby dla córki. A co w ogóle Twoja córeczka na to mówi? Jak ona do tego podchodzi? Pamiętaj o tym, że to co on jej robi zostawi w jej psychice ślad... Jego uzależnienie i powiedzonka" kiedyś z tym skończę, niedługo, zobaczyć, bla bla bla" to tylko puste słowa. Nie wierz w słowa, uwierz w czyny. A jakie są czyny? On nic nie robi by wyjść z nałogu, nie szanuje Ciebie i Twojej córeczki - to są fakty. Bolą, ale takie są.
Co do tego co napisałam odnośnie tego, że ofiara często czuje się katem to nie są moje wymysły. Słowa te są częścią programu wsparci dla ofiar toksycznych związków. Gdybyś nie czuła się winna to związek ni byłby tak toksyczny. Uzależnienie i poczucie winy ofiary to typowe objawy. Czy wiesz, że zmienny nastrój partnera i Twój strach czy będzie miły czy też ma zły humor i będzie Was upokarzał to już przemoc? Nie ukrywaj przez bliskimi tego co się dzieje, póki dusisz coś w sobie to tylko Twój problem, a Ty sama w głowie ułożysz sobie już tak żeby tylko zostać. "To moja wina, wystarczy, że się zmienię i będzie ok". Nie będzie... A to, że jesteś nerwowa i agresywna nie oznacza, że Ty jesteś katem. Jedna z głównych przyczyn agresji: "agresja budzi agresję". Jeśli on zachowuje się w ten sposób to normalną reakcją jest Twój gniew, to zdrowe i zupełnie normalne, że nie potrafisz przymykać na to oczu. A osoba w takim stanie psychicznym w jakim się już znajdujesz może stać się drażliwa i przewrażliwiona, może czuć się zagubiona i nie wiedzieć już co dobre, a co złe. Ale pamiętaj, że Twoje zachowanie to skutek jego postępowania. Tolerancja i akceptacja partnera to nie jest pozwalanie na upokarzanie siebie. Póki wady partnera nie uderzają w Twoje uczucia i godność można je akceptować, nikt nie jest idealny, ale jeśli granice wzajemnego szacunku zostają przekroczone to coś już jest nie tak. Porozmawiaj z nim o terapii, niech się leczy, w przeciwnym razie zmarnujesz życie sobie i swojemu dziecku. Nie pozwól na to, znajdziesz faceta, który Cię doceni i pokocha. Masz na to ogromne szanse. A jeśli nawet miałabyś być sama to pomyśl czy nie byłoby Ci lepiej, a zwłaszcza Twojemu dziecku, dla którego to musi być horror. Nie chce wzbudzać w Tobie poczucia winy, że z nim jesteś bo doskonale Cię rozumiem. Ale zacznij nad tym poważnie myśleć. Ofiara w związku toksycznym często nie czuje się samodzielnym człowiekiem, ale jedynie dodatkiem do swojego kata i bez niego nie ma dla niej świata. To błąd.
Życzę powodzenia, bardzo mocno wierzę, że się uda wszystko, że będziesz szczęśliwa.
PS Napisze co powie Ci psychoterapeuta.
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej. A.E.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
31 maja 2010, 15:14

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Lili-ana 14 cze 2010, 15:01
Bardzo mądrze piszesz, widzę że masz doświadczenie w tej kwestii...
www3 napisał(a):Porozmawiaj z nim o terapii, niech się leczy, w przeciwnym razie zmarnujesz życie sobie i swojemu dziecku.

Rozmawiałam i też mi obiecał, że jak bedzie miał problem z rzuceniem jarania, to wtedy pójdzie na terapię dla uzależnionych. Ale ciekawa jestem, czy go nauczą też szacunku do ludzi? Czy nauczy się szanować moją córeczkę?
Jeśli chodzi o samotność po rozstaniu to ja się tego nie boję, bo moja mama tak samo mnie i brata wychowywała, więc mam tak jakby przygotowanie do takiego życia. Chociaż zawsze chciałam mieć pełną rodzinę, w której jest miłość, szacunek, zrozumienie... ale niestety nie ma ani jednej z tych rzeczy w mojej rodzinie :?
No zobaczymy jak to będzie, jeszcze dam mężowi czas, zobaczę czy spełni te obietnice. Myślę, że jeszcze w tym roku sytuacja się rozjaśni i wtedy będę mogła zadecydować.
Lili-ana
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Odkrywający 14 cze 2010, 15:20
kurcze, ja też jestem teraz w takim toksycznym dla mnie związku...


mam zrytą psychikę. postanowiłem sobie w tym roku popalić. i robiłem, robię to dość regularnie, np. wczoraj. strasznie mnie to wciągnęło, nie mogę przestać o tym myśleć. cały czas w mojej głowie tylko jaranie i jaranie, na okrągło.
Któregoś dnia rzucę to wszystko
I wyjdę rano niby po chleb
Wtedy na pewno poczuję się lepiej
Zostawię za sobą ten zafajdany świat
Napełnię olejem pustą głowę
I wrócę tam, na aleję pełną róż

Czasem płaczę, bo chce mi się płakać
Wtedy czuję, że uchodzi ze mnie zło

Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
01 mar 2010, 22:52

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez eddy 15 cze 2010, 09:26
Lili-ana

Cóż może poradzić jedna zmęczona kobieta drugiej zmęczonej kobiecie...niewiele- ale www3 ma 100% rację

" Chociażby dla córki. A co w ogóle Twoja córeczka na to mówi? Jak ona do tego podchodzi? Pamiętaj o tym, że to co on jej robi zostawi w jej psychice ślad..."

Skąd wiem? Bo sama to przeszłam, rodzice obydwoje byli po rozwodzie, mama miała już synka-potem z tego związku narodziłam się ja.Pomijając fakt, że mój ojciec to skończone bydlę -sposób w jaki wykańczał mojego brata daleki jest od człowieczeństwa.Cała się roztrzęsłam, jak przeczytałam, że Twój mąż jest niedobry dla Twojej córeczki (że Ją poszturchuje a wręcz powiedział, że Waszego synka kocha bardziej- TO NIEDOPUSZCZALNE I KARYGODNE- a Twój mąż- podobnie, jak mój tatuś- to SKOŃCZONE BYDLĘ!!!).To dziecko będzie okaleczone, tak jak i Ty, Kochana.A wiem z własnego życia...nie zaoferuję Ci żadnego panaceum, ale błagam..przemyśl ten związek..niszczy Ciebie, Córeczkę, a Synek? Też patrzy, też się uczy, jak tatuś traktuje Was...Ja, z moim bratem, długo nie mogliśmy się dogadać, i dopiero tragedia nas połączyła..obydwoje jesteśmy już dorośli, ale ani on, ani ja nie możemy "ułożyć" sobie życia.Ja wciąż wybieram katów ( no po tatusiu), a On ucieka- niczym marynarz w morze...dorastania w "toksycznym" domu też się nie da wymazać.
Trzymam kciuki za Ciebie i pisz, co dalej...będę czytać

[Dodane po edycji:]

WWW3

Całym moim potarganym sercem jestem z Tobą.Wykazałaś się ogromną odwagą odchodząc od swojego mężczyzny.Smieszne, ale ja też czkam na taką sytuację, kiedy wybuchnę, kiedy wszystko już się przeleje a ja spokojnym krokiem przekroczę w końcu ten próg i zamknę za sobą drzwi.Mówisz, że boli..pewnie, wiem..czasami symuluję, ze Jego nie ma i już nigdy nie wróci i co ostatnio odkryłam, że permanentnie starał się mnie uzależnić od siebie zawodowo..pracujemy w podobnej branży, On bardzo mi pomaga stawiać pierwsze kroki w nowej pracy..ale z przerażeniem odkryłam, że w pracy mówię jego słowami, sprzedaję Jego myśli..a co jak odejdę od Niego i nie będzie suflera?Do licha, do tej pory radziłam sobie sama....Puszka Pandory została otwarta..w sierpniu planujemy wspólny urlop...nie wiem, czy chcę jechać....kocham życie, bo jak bije to z każdej strony ( życie prywatne, zawodowe)- a co- jak zmieniać, to wszystko za jednym zamachem:).
Co psycholog na to?
Po skończeniu mojej opowieści...uśmiechnął się, pokiwał głową i rzekł: no to Pani wpadła...Kazał mi spisać swoje potrzeby, ułożyć hierarchię...i jasno wyszło, że moich potrzeb mój Ukochany spełnić nie może ( nie chce).
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 cze 2010, 10:57

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Lili-ana 15 cze 2010, 11:40
Odkrywający napisał(a):kurcze, ja też jestem teraz w takim toksycznym dla mnie związku...


mam zrytą psychikę. postanowiłem sobie w tym roku popalić. i robiłem, robię to dość regularnie, np. wczoraj. strasznie mnie to wciągnęło, nie mogę przestać o tym myśleć. cały czas w mojej głowie tylko jaranie i jaranie, na okrągło.

Ale kto jest tym toksykiem? w związku? Wydaje mi się, że Ty. Jak Twoja dziewczyna się zachowuje, jak reaguje na to, że Ty tak dużo jarasz?

[Dodane po edycji:]

eddy - dziękuję Ci za to co napisałaś, to mi da dużo do myślenia...
Dam znać w przyszłości jak sprawy się mają :papa:
Lili-ana
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez eddy 15 cze 2010, 12:48
Lili ana:)

Trzymam kciuki za Ciebie..i jakby co..wal jak w dym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 cze 2010, 10:57

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez contentissima 20 cze 2010, 16:07
Witam..

W sumie to nie wiem od czego powinnam zaczac ..
Zyje w toksycznym zwiazku, zreszta kolejnym juz, w tym pierwszym toksykiem bylam na pewno ja, z kolei w obecnym to juz sama nie wiem, bo nie czuje sie tez do konca bez winy.

Czuje sie chwilami jak kompletne zero, jestem tchorzem, bo nawet boje sie to skonczyc, tylko ze tak na prawde to nie wiem czego sie boje? Pewnie byloby to wszystko nieco prostrsze gdybym mieszkala w pl wtedy nie bylby tez problem finansowy z takim powrotem do pl i zabraniem wszytskich swoich rzeczy?

Ja juz nie pamietam kiedy ja w tym zwiazku bylam szczesliwa, to jakis koszmar. Ciagle jest o cos awantura, on jest wiecznie zmeczony, wszystko o co poprosze to jest 'zaraz' i tak co pol godziny jest to zaraz. Dzisiaj przegial na maksa, nazwal mnie /cenzura/ jebana bo probowalam go zwlec z lozka, zeby zamontowal blokady do szafek bo naze 15miesieczne dziecko zaczelo je otwierac. Mam juz na prawde dosyc, co jest nie po jego mysli to zaraz kurwia i bluzga, dziecku tez takich milych slow nie szczedzi. Nie umiem sie wyrwac z tego bagna, wstydze sie przed babcia (bo w pl mieszkalam wlasnie z babcia) powiedziec to sie dzieje, choc byla tego swiadkiem i po czesci jest tego wszytskiego siwadoma, wstydze jej sie powiedziec co sie tu dzieje, nie chce zwalic jej sie na glowe z dzieckiem, znjaomych tu nie mam w ogole, wiec ogolem rzecz biorac to nie mam sie komu wygadac..
Kompletnie nie wiem co robic, boje sie wszystkiego, boje sie zostac sama, choc tak na prawde jestem samotna, ale mysl ze mieszkamy razem jakos tak tlamszy mysl o tym, ze jestem samotna i moze to do mnie jeszcze az tak nie dociera. Nie wiem kompletnie co mam robic...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 cze 2010, 15:51

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Lili-ana 20 cze 2010, 22:58
contentissima - proponuję psychologa. Poszukaj jakiejś poradni, gdzie oferują terapię. Na terapii się wzmocnisz, a kiedy dziecko podrośnie i będziesz mogła podjąć pracę, to wtedy będzie Ci łatwiej wyrwać się z toksycznego związku.

Pozdrawiam
Lili-ana
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do