Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez petunia 28 maja 2009, 15:15
oto_ja betty_boo ma racje, same pozwalamy na takie traktowanie, nie walcząc o swoje. Pokazałaś mu że może Cie ograniczać więc to robi. Ja swojego partnera uważałam za guru to co powiedział było święte on zawsze ma racje powtarzałam. I właśnie wtedy powoli pozbywałam się siebie. To, że mnie krytykował było częstym zjawiskiem. Ja się wtedy cała kuliłam i wymyślałam sobie w duchu Boże jaka ja jestem beznadziejna powinnam myśleń tak jak on przecież to takie dojrzałe. I tym sposobem i maja samoocena i poczucie własnej wartości sięgnęło dna. Usprawiedliwiałam go dosłownie we wszystkim gubiąc się coraz bardziej ... w pewnym momencie myślałam że już zwariowałam ...

Teraz staram się odnaleźć siebie, poczuć nową siebie bo pod wpływem tych wydarzeń pewne rzeczy zobaczyłam. Powiem szczerze, że ta znajomość pomimo, ze tak bardzo boli otworzyła mi horyzonty pozwoliła pokazać inny punkt widzenia. Moim błędem było jedynie to, że tak łatwo wchłonęłam to co jego a tak mało uwierzyłam we własną intuicję i własne emocje. Jednym słowem nie zaufałam sobie i stałam się sobie obca.

Zawalcz o swoje szczęście, zaufaj swojemu odczuciu. Skoro czujesz ze robisz dobrze (tak podpowiada Ci kobieca intuicja) to jest to zgodne z Tobą, zaufaj jej, podpierając się dodatkowo argumentami racjonalnymi. Siebie nie oszukasz nawet nie próbuj bo organizm od razu Ci to wypomni.

A o zazdrości też coś wiem. Przechodziłam ją na własnej skórze i ze swojej strony :( Chyba dalej odczuwam jej niewyraźne kształty co też męczy. Twój mężczyzna ma najprawdopodobniej duży problem skoro męczy go chorobliwa zazdrość. Ja naczytałam się setki artykułów o zazdrości przeczytałam książkę o zaborczości i zazdrości włącznie. Starałam się ją zrozumieć z każdej strony by nie męczyć siebie i mojego mężczyzny. Mówiłam o niej na terapii chociaż samo wspominanie wywoływało ostre gorzkie emocje. Twój partner Cię obwinia, krytykuje i jest chorobliwie zazdrosny i chce byś wróciła. Co Ci mówi ten obraz? Bo do mnie aż krzyczy, ze ten człowiek ma duże problemy z poczuciem własnej wartości i ma problemy z agresją słowną a do tego drastycznie obawia się Twojego odejścia, boi się i to bardzo ale w żaden sposób Ci tego nie pokaże, atak jest jego obroną. Może to kwestia stereotypu, ze mężczyzna nie przyznaje się do "słabości" a może chowa się za zbroją chroniącą go przed poczuciem odrzucenia. To jest moja interpretacja tym razem nie ze strony poszkodowanej ale ze strony sprawcy. Uwierz mi Ty się męczysz wierzę Ci, ale On także i to bardzo. I rzeczywiście jest Wam potrzebna terapia. Bez niej Wasze małżeństwo może ulec unicestwieniu.

pozdrawiam ciepło
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Donkey 28 maja 2009, 16:02
Prawie 2 lata temu zakończyłm swój zwiazek.
Zwiazek ktory mial byc tym na calym zycie.
Padaly miedzy namie takie slowa, takie wyznania - prawdziwa milosc.

Jednoczesnie ciagle cos bylo nie tak, a to zle sie ubieram , a to wlosy nie takie, a to nie mam ambicji.
Ciagle cos. On Pan idealny. I tak go traktowalam.
Robiilam wszystko jak on chcial,kiedy on chcial.


Po 1,5 roku zostawil mnie jak popsuta zabawke.
Ja nie moge dojsc do siebie.
Ciagle mysle, zaluje, placze.
I uwazam ze jestem beznadziejna skoro on mnie nie chcial :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez petunia 28 maja 2009, 16:07
Robiilam wszystko jak on chcial,kiedy on chcial.

:( to smutne ... ja tez obrałam taka ścieżkę ... ale staram się z niej zboczyć tak szybko jak to tylko możliwe.

Donkey czy uważasz, ze jakbyś nie była tak bardzo zaangażowana w jego potrzeby albo że nie byłabyś tak wrażliwa na jego przykre słowa ta miłość przetrwałaby??
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Donkey 28 maja 2009, 16:19
Nie umiem odpowiedziec na to pytanie.
Wierz mi ze ja robilam wszytsko by ten zwizek uratowac. Tylko ja.
I teraz tak mi wstyd. Jak sie osmieszalam, prosilam o spotrkanie, plakalam.


A wiesz petunia co uslyszalam na koncu?
Ze jetsem wspaniala dziewczyna, i ze on pragnie mojego szczescia.

A wydaje mi sie ze dzieki niemu czuje sie teraz jak czuje.
Zniszczona.
Beznadziejna:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez petunia 28 maja 2009, 16:27
Donkey ja też mam takie sytuacje za sobą :( Ile razy podczas jego napaści słownej czułam się poniżona, czułam się nikim ale trwałam i jeszcze go przepraszałam !!!!!!!!!!!!!!!! Wszystko po to by ten związek przetrwał. Tak mi zależało. Zdeptałam samą siebie. I to jest najsmutniejsze.

Masz poczucie, że tak jest też w Twoim przypadku?

[Dodane po edycji:]

To juz dwa lata ... czujesz moze ulgę ... to sporo czasu
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez oto_ja 28 maja 2009, 16:45
betty_boo, nie, nie jestem DDA, już prędzej DDD, ale to już inna historia
Donkey, moim zdaniem, to tylko lepiej dla Ciebie że odszedł, wiem że nie czujesz tak teraz, ale czy naprawdę chciałabyś być z kimś, kto tobą poniewiera? Mówisz, że tylko Ty robiłaś wszystko żeby ratować ten związek, skąd ja to znam... jak druga osoba nie chce współpracować, starać się, to nie ma sensu walczyć samemu. Będzie Ci coraz łatwiej, zobaczysz. Trzymam kciuki.
petunia, ja myślę, że gdybym była mniej wrażliwa na to co on mówi to byłoby lepiej. Ale nie potrafię i chyba nawet nie chcę. Chcę, żeby moja wrażliwość była doceniona, a nie wykorzystywana przeciwko mnie.
Ja wiem, mądra się znalazła co to sama sobie nie radzi. Ale mnie otwarcie oczu na pewne sprawy zajeło 7 lat. A 3 ostatnie były naprawdę ciężkie. Czasem żałuję, że wtedy nie odeszłam na dobre, że zmarnowałam tyle czasu. I właściwie to nie wiem, czy chcę żeby się zmienił. Nie wiem czy go jeszcze kocham po tym wszystkim. I chyba wolałabym żeby to on powiedział, że koniec. Nie czułabym się znowu winna.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 maja 2009, 13:05

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Donkey 28 maja 2009, 18:29
2 lata mineły i nic.... Ja cały czas czuje pustke i tak cholernie przykro mi.
Jestem zła bo wiem że on szczesliwy jest , w nowym zwiazku..
A ja siedze w domu i sie uzalam nad soba :(
I boje sie ze juz nigdy nikogo tak nie pokocham, bo już 2 razy próbowałam wejść w nowy zwiazek i za kazdym razem myśałam o nim :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez oto_ja 31 maja 2009, 00:05
Donkey, to niedobrze, trzeba żyć dalej, nie oglądając się na przeszłość. Co było, już nie wróci. Ja wiem, że to się tak łatwo mówi, doskonale wiem. Ale po trzech latach związku, który praktycznie wykończył mnie psychicznie wiem co mówię. Walczyłam o nas te trzy lata. Praktycznie samotnie. Walczyłam o to, żeby chciało mi się żyć, walczyłam z depresją, walczyłam z samą sobą. Wciąż sama, ciągle sama. Musiało upłynąć tyle czasu i ja nadal nie wiem czy robię dobrze zostawiając go. Ale uwierz mi, proszę, nie warto tkwić w pochrzanionym związku. Za żadną cenę. Wykończyłabyś tylko samą siebie, a raczej on by Cię wykończył. Ja już wiem - lepiej nie mieć faceta, niż mieć takiego, który sprawia, że nie chce Ci się żyć. Trzymam kciuki za Ciebie, na pewno Ci się uda. Będzie dobrze (choć wiem, że pewnie w to nie wierzysz). Wiesz, co mi pomogło? wzbudzanie w sobie złości na niego. Wściekłości wręcz. Przypominanie sobie, jak mnie gnoił, jak źle się czułam przez niego, jaka byłam żałosna błagając o miłość. I poznanie nowych ludzi. Nie faceta w sensie ewentualnego związku, ale nowych ludzi, przy których mogłam być wreszcie sobą. Warto wyjść do ludzi, pomimo że to trudne. Ale opłaca się. Wierz mi. Trzymaj się Donkey :smile:
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 maja 2009, 13:05

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Donkey 31 maja 2009, 09:18
Dziekuje bardzo za mile slowa :*
A teorii wszytsko wiem ale w praktyce ciagle nie moge zapomniec:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez wciacia 02 cze 2009, 09:20
oto_ja ma rację,żeby nie patrzyć w przeszłość. zamknąć ten etap życia jako skończony i zacząć nowy.
ale myślę,że wzbudzanie w sobie złości na drugiego człowieka nigdy niczego dobrego nie przyniesie. bo ta złość będzie ciągle wracać i nas rozdrażniać. myślę,że lepiej jest wybaczyć i zapomnieć. bo PRZEBACZENIE JEST AKTEM MIŁOŚCI SAMEGO SIEBIE. gdy wybaczysz to sama czujesz się lepiej i nie rozdrażniasz sama siebie wspomnieniami o tym złym co przeszłaś. pomyśl o tym Donkey
wciacia
Offline

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Donkey 02 cze 2009, 14:16
Wciacia myslalam o tym nie raz, nie dwa.
Ale ja po prostu nie moge mu przebaczyc..
Moze kiedys nadejdzie taki moment.
Ale jeszcze nie teraz.
Wsyztsko co zle siedzi caly czas we mnie..
I mam wielki żal do niego!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez petunia 04 cze 2009, 11:52
Donkey a może jest jakaś nierozwiązana kwestia w związku z Wami :?:
Niczym kot w kojcu liżę swoje rany ...
... w drodze do wyskoczenia na "cztery łapy"
Bo wszystko w życiu ma swój ustalony porządek i czas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
123
Dołączył(a)
18 maja 2009, 21:39
Lokalizacja
Północny Chaos

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

Avatar użytkownika
przez Donkey 04 cze 2009, 12:18
Wszystko wyjasnione jest.
On ma nowa dziewczyne jest bardzo szczesliwy!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Re: Toksyczne związki !!!! (związki które was wykańczają)

przez Dolor 07 cze 2009, 19:11
petunia napisał(a):Donkey a może jest jakaś nierozwiązana kwestia w związku z Wami :?:

Wydaje mi się, że wszelkie niewyjaśnione kwestie, niedomówienia, świadomość ich istnienia, w konsekwencji ciągłe gdybanie "co by było gdyby" nie pozwala nam o tej drugiej osoby wyrzucić z pamięci, z podniesioną głową patrzeć w przyszłość. Nawet jeśli wszelkie kwestie w momencie rozstania są wyjaśnione (o ile można mówić o takich w przypadku końca związku, w którym cały czas cierpiała przynajmniej jedna strona), to nasz umysł nie przyjmuje tego do świadomości i karze nam wciąż odczuwać jakiś niedosyt, poczucie niespełnienia, goryczy - same negatywne rzeczy, które jednak podtrzymują jakąś więź z (już nie) drugą połówką. Tak było i jest teraz w moim przypadku wcześniej tu opisanym.

Donkey, zdaję sobie sprawę, że niezwykle trudno o coś co by Cię miało jakoś pocieszyć, podbudować w okolicznościach jakie opisałaś. Ktoś bliski, z rodziny powiedział mi coś, co mimo bólu jaki odczuwałem i odczuwam, dało mi w dużej mierze do myślenia, spojrzenia na sprawę z pewnego dystansu. Powiedział mi, że w takiej sytuacji, w jakiej się znajduję, muszę zrobić mały rachunek sumienia: czy na pewno zrobiłem wszystko, co mogłem, aby związek ten utrzymać? Jeśli tak - a często uświadamia nas o tym zaufana osoba, której ze wszystkiego się zwierzymy -to związek ten miał szans, ba nie powinien przetrwać, gdyby trwał cały czas, to nie dawał by nam tego, co normalny związek dawać powinien. I naprawdę na dłuższą metę lepiej, że się skończył, bo im dłużej go ciągnęliśmy, tym gorzej dla nas. Z tego co widzę, Ty robiłaś wszystko, ba robiłaś jeszcze więcej, wprost proporcjonalnie więcej cierpiąc. Widzę, że naprawdę chciałaś... i na prawdę nie powinnaś tego rozpamiętywać, tym bardziej mieć do siebie jakichkolwiek pretensji, żalu.

Ja całkiem niedawno rozstałem się z moją dziewczyną ostatecznie. Po trzech latach cierpienia, czarnych myśli, zamknięcia się na świat, negatywnego oddziaływania na wszystkich, którzy mnie kochali - po trzech latach rozstań i powrotów, w końcu to zakończyłem. Włada mną przekonanie, że zmarnowałem w ten sposób najpiękniejsze lata swojego życia, które powinny mi upłynąć na czerpaniu z niego garściami. Jednak w głębi duszy czuję, że stało się to, co miało się stać. To piękna, mądra dziewczyna, nie chcę wierzyć, że zadawała mi tak potworny ból złośliwie. Być może inaczej pojmuje związek, być może nie dojrzała do tego by się w takim znajdować, nie wiem - jej charakter na zawsze pozostanie dla mnie zagadką. Może znajdzie chłopaka, który da jej to, czego chce. Widocznie nie dane nam było czuć się ze sobą szczęśliwymi, mimo najszczerszych chęci (przynajmniej z mojej strony). Czuję się bardzo źle, jednak staram się coś z tym zrobić.

Donkey, w pewnym sensie nasze sytuacje są takie same. Musimy zdać sobie sprawę, że związek między dwojgiem ludzi, to posiadanie partnera/partnerki, których kochamy, którym ufamy, ale i od których musimy otrzymywać miłość i zaufanie. Skończmy w końcu z tym mitem lansowanym tak często w filmach, w muzyce - że wielka miłość = cierpienie, gdzie zawsze kochankowie schodzą się pomimo tysiąca przeszkód w najróżniejszych postaciach. Być może w pojedynczych przypadkach tak było, ale to rozumowanie skrajnie niewłaściwe. Wmawiamy sobie, że nasz związek warty jest tego wielkiego cierpienia, że skoro je odczuwamy, to znaczy, że między nami naprawdę jest uczucie, kiedyś za ten cały ból dostaniemy nagrodę w postaci idealnego związku z tą drugą osobą. Tak jednak nie jest, a cierpienie w istocie oznacza, że w związku jest bardzo źle - jakby banalnie to nie brzmiało, my nie potrafimy przyjąć tego do wiadomości. Nic nie jest warte zadawania sobie świadomego cierpienia przez tak długi okres, to nigdy nie przyniesie nam wymiernych korzyści.

Jest ciężko, ale nie mam zamiaru na kolejne lata się pogrążać. Odnawiam kontakty ze znajomymi i przyjaciółmi, od których na czas trwania w moim toksycznym związku się oddaliłem. Cieszę się z drobiazgów. Stawiam sobie mniejsze i większe cele, do których staram się dążyć. Staram sobie znaleźć jakieś zajęcie. Wciąż jest jeszcze sporo rzeczy, które muszę zrobić, by móc powiedzieć, że w życiu coś osiągnąłem. Mam 23 lata - stanowczo za mało, by nachodziły mnie jakiekolwiek refleksje o zmarnowanym życiu. Są gorsze momenty oczywiście, w których wszystkiego tego nie potrafię sobie wmówić, ale walczę o to by było ich jak najmniej. Tak samo jak każdy inny, mamy prawo - Ty i ja, do związku, z którego możemy czerpać miłość i radość, a nie takiego, do którego wkładać będziemy maksimum uczucia, zaangażowania i cierpienia nie dostając nic w zamian.
Ostatnio edytowano 07 cze 2009, 19:29 przez Dolor, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 maja 2009, 10:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do