POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

przez beata79 11 lip 2008, 20:50
witam, skad ja zna te sytuacje tak naprawdep isze zeby powiedziec a raczej napisac swoje ostatnie slowa nie wiem co zrobie jak bede zyc ale wiem xe dalej tak nie moge.moj ojciec jak mialam 12 lat zaczal mnie macac a potem bylo gorzej, przez to ni potrafie patrzec na swiat nawet przez czarne okulary, ja nic nie widze czuje wszedzie strach zagrozenie smierc boje sie wlasnego cienia i mysli ale tez potrafie doprowadzic kudzi do szewskiej pasji a dlaczego? bo marze aby ktoras z nich stracila nad soba kontrole i ulzyla mi raz na zawsze bo mnie brakuje sil jetem trzorzem nie mam sily ani walczyc ani sie poddac do konca....mam 29 lat i mam zdarta skore dp zywca. moj narzeczony, jedyny facet na tej planecie do ktorego mialam zaufanie i nie balam sie jego dotyku, siedzial na czatach z dziwczynami i nie zdziwilabym sie gdyby teraz mial jakas kolezanke (w dobrm znaczeniu) oczywiscie ja to widze jako relacja kurwa-klient, zawsze te moje pomysle poronione...to przeze mnie bo ile mozna wytrzyac z osoba ktora zmienia zdanie co 2 sekundy, zachowuje sie jak dziecko nie potrafi zapanowac nad soba prowokuje i jest arogancka i chamska, tyle we mnie zlosci, nienwisci a ja to wszytko skierowalam przeciwko niemu DLACZEGO? bo jestem glupia jak but gruba jak swinia i brzydka ze nawet z workien na glowie nikt nie chcialby nawet na mnie spojrzec....ja go kovham ale zabilam te milosc DLCZEGO? bo balam sie leczyc i chodzic na terapie, podejmowalam kilka prob nawet mam fajna psycholog i super psychiatre ale nie potrafie nic skonczyc, zapal mam ale zawsze boje sie cokolwiek skonczyc nawet prasowania nie potrafie sokczyc
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 lip 2008, 20:32

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

przez bedziedobrze212 11 lip 2008, 20:55
do beata79 Przede wszystkim bądż dla siebie wyrozumiala, zawsze możesz zacząć terapię od początku, traktuj siebie bardzo dobrze, być może relację z narzeczonym da się jakoś poprawiać?
Umarlam wiosną. lecz dopiero teraz naprawdę żyję!
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
31 maja 2008, 23:34
Lokalizacja
gdzieś za rzeką

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

Avatar użytkownika
przez t.w.i.l.i.g.h.t 12 lip 2008, 21:40
Beata - święte słowa od ''będziedobrze212". Zastanawiasz się, czemu było w Tobie tyle złości kierowanej w innych? Myślę, (acz oczywiście, mogę się mylić) że to kwestia właśnie złości na siebie, obwiniania się... Najczęściej tak reagujemy, gdy mamy podświadome (lub świadome) poczucie winy.

@noswear

Co do tych materialów - jak u Ciebie z angielskim? Bardzo pomocne są (i w ilościach olbrzymich) strony Survivours powiązane (przynajmniej ideologicznie) z RAINN i główną inspiratorką tej organizacji, Tori Amos - nie widziałem nigdy przystępniejszych i jednocześnie bogatych nie nawet w suchą wiedzę, co w opisy metod pomocy pisane przez samych Survivours, z ich doświadczeń w ''leczeniu''.

Pewnie zauważyłeś, że niemal każdy gwałt wywołuje PSTD - dobrze, że nie naciskasz. pozwól jej iść własnym tempem. Uważaj koniecznie, żeby w pewnym momencie (nawet niesłusznie) nie poczuła się osaczona Twoją pomocą. I gratulacje za odwagę nie ''przemilczenia'' - także dzięki Tobie znajoma może przestać być "Shadow Girl", wyjść do pełni życia. Ale najwięcej do zrobienia ma Ona sama...
Obrazek
"Crucify" - Tori Amos
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
29 maja 2008, 17:44
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

przez Tegheza 13 lip 2008, 09:18
Do Beaty79
Twoj post ubliza prawdziwym ofiarom.

ZASTANOW SIE NAD SWOIM WLASNYM POSTEPOWNIEM PRZEZ OSTATNIE 10 LAT I WYCIAGNIJ WNIOSKI.

Oczywiscie, wiesz, kto Ci odpowiada.
Pozdrowienia mimo wszystko serdeczne i milego dnia.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
13 lip 2008, 09:01

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

przez noswear 14 lip 2008, 01:08
t.w.i.l.i.g.h.t!

dziekuje Ci bardzo. Ona już ma sie lepiej. Jej mama wróciła z Włoch, i chyba dziewczyna Jej o tym powiedziała. Sama znalazła sobie chłopaka, na dodatek bardzo odpowiedniego i dobrego (oczywiscie on sam nie wie o tej sprawie, ale moim zdaniem to tylko kwestia czasu). Znając Jej mame (jeśli wszystko pójdzie dobrze), nie pozwoli Jej wegetować i sie udręczać. Jestem pewny, że zaprowadzi ją (nie siłą) do psychologa. Reszta w jego rękach. Cieszy mnie sam widok (nie wierze aby to była maska!) Jej zupełnie innego zachowania! Wyrazu twarzy, chociaż czasem opowiadała mi, że pomimo wszystko miała 'ataki' dziwnych stanów lękowych i braku sensu itd. Ale przecież to niekoniecznie musi być spowodowane tym gwałtem. Ona ma 17 lat, a wiadomo jaki to jest wiek :) Dziekuje wam wszystkim. Potem postaram się jeszcze opisać, jak dalej potoczą się Jej losy. Mam nadzieje, że ten temat będzie czytany przez osoby z podobnym problemem jak moja koleżanka, bądź będzie czytany przez takich znachorów jak ja ^^
i`am
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 13:21

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

Avatar użytkownika
przez inny 14 lip 2008, 11:45
HWD gwałcicielom!
Ja jako dziecko(gdzies ze 12lat) też miałem kontakt seksualny z dorosłym jednak psychiki mi to nie zryło(była zryta już wczesniej :P, pozatym w pewnym sensie to ja bylem prowokatorem i molesterem :D)..Miałem przed tym kontakt z rowiesnikiem(jako 10 latek) a pozniej jeszcze jako dorosly też raz. Od zawsze nie lubiłem siebie i nie lubiłem robić takich rzeczy ale chciałem poeksperymentowac zeby zobaczyc czy mnie to kreci i z kim. No i podczas tych 3 przydpadkow, jako 10, 12 i 20paro latek bylo tak samo. Czyli zero mojej reakcji na starania tej drugiej osoby :P Może głupio, że to mowie, ale i to sprawia mi depresje...jestem jakis aseksualny i nawet nigdy nie szukalem drugiej połówki...
Człowiek nikt....no dobra, człowiek drewno
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
27 maja 2008, 19:11
Lokalizacja
bezsens

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

przez Martusia 20 lip 2008, 16:55
Moim zdaniem powinna jak najszybciej wszysto powiedzieć przynajmniej mamie i pędzić na psychoterapię.
Ja za długo czekałam.
Wspieraj ją na ile masz sił ale poza przyjacielską rozmową moim zdaniem potrzebna jest głębsza pomoc. Poza tym nie możesz żyć jej przeszlością (nie mam nic negatywnego na myśłi). Chodzi mi o to, że dla Ciebie też to może być frustrujące.
Trzeba ją nakłaniać stopniowo do podjęcia jakichś dzialań, by nie została z tym sama i nie żarło ją to dłużej o środka. Jest młoda i ma szanse jeszcze być w życiu szczęłsiwą a bydlaka powinna spotkać zasłużona kara.
Widać, że sie o nią troszczysz i masz dobre intencje. Także życzę wytrwałości i odnalezienia sposobu.
Ps: Może zaproponuj telefon zaufania czy grupę wsparcia. Jeśli mógłbyś tam z nią pójść (opoczekać gdzieś by po sesji mogła się komuś wyplakać jeśłi będzie potrzebowala).
I moim zdaniem powtarzaj jak najczęściej, że to jego wina a ona jest ofiarą i nie miała na to wpływu.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

Avatar użytkownika
przez anonimowa 20 lip 2008, 18:21
Hej wiecie co? mam tego dość! Muszę to napisać, choć nigdy nikomu tego nie mówiłam. Byłam molestowana przez mojego brata. Ile miałam wtedy lat? Chyba chodziłam jeszcze do podstawówki. Pamiętam, jak próbował mi włożyć rękę pod bluzkę, ściągnąć spodnie. Czasem, jak byłam w pokoju, przychodził do mnie i rzucał mnie na łóżko, ale gdy zaczęłam się wyrywać, to mnie zostawiał. Ja się też za bardzo nie opierałam, gdy chciał, abym do niego podeszła. Czemu? Nie wiem, nie wiem, może się bałam rodziców. Niekiedy jak wiedział, że nikt nie widzi, to macał się przy mnie i wydawał odgłosy... Ja nie wiedziałam, dlaczego i bałam się powiedzieć. Wciąż myślałam, że to moja wina i jakoś nadal tak myślę, a przecież byłam tylko dzieckiem, niczego nieświadomym dzieckiem. Przez to wszystko czuję pewną odrazę do mężczyzn, ukształtował mi się pogląd, że wszyscy są tacy sami...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

Avatar użytkownika
przez anonimowa 28 lip 2008, 22:25
Widzę, że już nikt tutaj nie pisze, a odważyłam się napisać, bo inni tak zrobili, a wiecie, liczyłam, na jakieś miłe słowo. Tak naprawdę powinnam przeprosić, że się wtrąciłam w czyiś temat :( więc przepraszam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

przez Martusia 30 lip 2008, 20:28
W nic się nie wtrącilaś. Moim zdaniem, nic podobnego. Dobrze, że odważyłaś się to opowiedzieć. Trudno dusić wszystko w sobie.
Możesz powiedzieć jak się teraz z tym czujesz? Nie dziwię się, że masz takie podejście do facetów, ale trzeba patrzeć trzeźwo, mimo wszystko, i iść do przodu. Aż trudno mi sobie to poukładać w głowie co napisałaś, ciężko uwierzyć. Bardzo mi przykro, ze takie rzeczy w ogóle się dzieją na świecie, że musiałaś tego doświadczyć.
Czy nie sądzisz, że powinnaś o tym pogadać z psychologiem? Wiem jak to trudno i że dopiero tu się odważyłaćś, ale może łatwiej będzie iść za ciosem, a moim zdaniem na pewno potrzeba się tym zająć. Możesz powiedzieć ile masz lat i jaka jest różnica wieku między Tobą a nim?
Często ofiary tego typu przemocy i postępowania mają problem z powiedzeniem o tym, ja też, ale wiem, ze podstawą jest zrozumieć, że to my jesteśmy ofiarami a tych bydlaków nic nie usprawiedliwia i zero! w tym wszystkim naszej winy.
Pozdrawiam.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

Avatar użytkownika
przez Coltrane 30 lip 2008, 23:55
hm, nie wiem, czy wszyscy faceci są tacy sami. Pamiętam, że w wakacje, jak miałem jakieś 10 lat, to zakochałem się w kuzynce starszej ode mnie o10 lat i namiętnie gapiłem się na jej cycki i próbowałem ich dotknąć. Podczas tych samych wakacji intrygowały mocno mnie owłosione genitalia starszego kuzyna, również próbowałem go dotykać, gdy spał. Nie wiem, czy miało to wpływ na moje późniejsze niepowodzenia z dziewczynami, ale wiem, że nikt ze mną o tym nie rozmawiał, nikt mi nic nie tłumaczył, a przecież moje fascynacje nie były ukryte, nie chowałem się z tym, bo się tego nie wstydziłem. Cieszę się, że z tym kuzynem mi przeszło i nie zgłębiłem tematu :)
Z powyższych postów wychodzi mi wyraźny wniosek - obserwowac dzieciaki i z nimi rozmawiać, zdobywać zaufanie i pytać a potem pomagać rozwiązywać problemy, takie trudne i te łatwiutkie. Taka chyba jest różnica między wychowywaniem a hodowaniem.
Jezus uzdrawia, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
22 paź 2007, 17:29
Lokalizacja
ŁorsoŁ

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

Avatar użytkownika
przez anonimowa 31 lip 2008, 17:51
Mam teraz 17 lat, on 12 lat starszy. Mimo faktu, że to było kilka lat temu, ja nadal o tym myślę, choć już nie pamiętam dokładnie wszystkiego. Myślę, jak mogłam do tego dopuścić, dlaczego mu na to pozwoliłam? Może jakoś go prowokowałam i to jest moja wina? Ale przecież byłam jeszcze mała dziewczynką, która dopiero co zaczęła dojrzewać. Po tym wszystkim pojechał, wtedy zrozumiałam co się stało. Pamiętam, że zaczęłam unikać kontaktu z ojcem. Wiadomo jak to tata, chciałby przytulić swoją córeczkę. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale po tym zaczęłam odczuwać strach. Teraz już mi to minęło. Brat natomiast jak wrócił znów próbował, lecz wtedy dałam mu wyraźny sygnał, aby uważał (czemu wcześniej mi się nie udało?). Wydaje mi się, że dzisiaj on już tego nie pamięta i nawet nie uznał tego za coś złego. Dobrze, że się wyprowadził, nie wiem czy wytrzymałabym (pewnie bym bardziej pamiętała). Czuję pewien wstręt do samej siebie, jestem na siebie zła, że nie umiałam się przeciwstawić. Jeśli chodzi o psychologa, to myślę, że na razie to zły pomysł, już jakoś sobie z tym poradziłam, a poza tym, gdyby rodzice się dowiedzieli, zabiłoby to ich. Może kiedyś, ale to jeszcze nie jest dobry moment, może jak wyjadę na studia, choć to jeszcze trochę czasu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 20:05
Lokalizacja
Żory/Gliwice

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

przez noswear 02 sie 2008, 02:05
Sluchaj. Po pierwsze na pewno nic nie jest z Towjej winy. Jak mała dziewczynka może kogos prowokować do takich czynów? Owszem, może, ale chyba tylko osoby niezrównoważone pod tym względem psychicznie. Kolejna sprawa. Nie możesz uogólniać. Pomyśl. Jeśli jakiś murzyn da mi w morde, to mam nienawidziec wszystkich murzynów? W ten sposób tworzy się stereotyp itp. Jeśli uważasz, że nie jest Ci potrzebna pomoc psychologa - to (moim zdaniem) dobrze, ale zauważ, że w takich sytuacjach dobrze jest zastosować pewną rzecz, analogiczną do zakładu pascala. Mianowicie, skoro uważasz, że nie jest Ci potrzebna pomoc psychologa, to nawet jeśli się do niego udasz - nic nie stracisz. A jesli jednak okaże się w pewnym momencie, że wspomnienia powrócą itd? Mój kolega stracił matke i od razu po tym zdarzeniu nic po nim nie było widać. Zero jakiejkolwiek charakterystycznej reakcji na śmierć bliskiej (a przede wszystkim nieświadomie/biologicznie bliskiej) osoby jaką jest MATKA. Myślałem, że to szok, ale szok nie może przecież trwać dłuzej niż rok. Po 2 latach załamał się i miał depresje. Stracił rok szkoły na podniesienie się z dołka co uwierz mi, nie jest przyjemnym doświadczeniem (choć pouczającym). Dlatego nic złego sie nie stanie jeśli udasz się do psychologa. To jest moje zdanie. Lepiej jest być zapobiegawczym.
i`am
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 13:21

Re: POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

Avatar użytkownika
przez Coltrane 02 sie 2008, 02:16
noswear ma rację - to na pewno nie była twoja wina. Z tego, co opisujesz - byłaś w podstawówce, miałaś najwyżej 12 lat, on 12 lat więcej, czyli 24. Na zdrowy rozum, jeśli 24 latek dobiera się do 12 latki to musi być nieźle zryty na psychice - w sensie nie mieć żadnych hamulców, sumienia odróżniającego dobro od zła. A zachowania, które opisałaś najbardziej pasują mi do 16 latka najwyżej. Ja bym wyjawił tę tajemnicę rodzicom - z gościa może wyrosnąć niezłe ziółko, zrobiłbym to dla jego dobra. I dla własnej obrony, żeby mu się nie przypomniało, że ma milczącą i uległą siostrę. Moja rada - walcz o swoje terytorium i bezpieczeństwo. Albo zapisz się na kravmagę i złam mu rękę, ale to nie jest rozwiązanie problemu, raczej eskalacja nienawiści.
Jezus uzdrawia, serio.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
22 paź 2007, 17:29
Lokalizacja
ŁorsoŁ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do