POMOCY! ...Gwałt w rodzinie...

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez yoyo 23 kwi 2008, 17:29
Akin mnie nie dotkneła osobiście nigdy tego typu sytuacja, ale mocno potrafię się w nią wczuć i jedynie mogę sobie wyobrazić ból (fizyczny i psychiczny) - nie mam litości dla tego typu "wujków", "ocjów".
Ale pamiętaj, każde doświadczenie (nawet nieszczęście) niesie w sobie jakąś naukę. Ty masz teraz oczy otwarte, (oby nie) ale gdyby zaistniała taka sytuacja, to będziesz umiała ją dostrzec i nie pozwolić by miała miejsce.
Dbaj o siebie :)
I nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym była z kamienia
I pozwól mi, pozwól mi spróbować jeszcze raz
Jeszcze raz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
22 paź 2006, 20:00

przez noswear 23 kwi 2008, 17:29
Kurcze. Dlatego chyba najgorzej jest jeśli nie ma sie kogoś zaufanego w takiej sytuacji. Ona mi zaufała i powiedziała, a to chyba juz niesamowity postep?
i`am
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 13:21

przez Akin 23 kwi 2008, 17:49
noswear napisał(a):a to chyba juz niesamowity postep?


To jest postęp, duży postęp. Bo widzisz, ja nikomu nie powiedziałam.
Cieszę się, ze się otworzyła, ma widocznie zaufanie do Ciebie. Ale w rodzinie raczej ona nie ma zaufania, tyle aby dobrze, że z ojcem nie mieszka, nie wiem jak tam jest między ich relacjami, czy otrzymuje kontakt, czy nie. Wg mnie trzeba jej pomóc zapomnieć o tym incydencie. Tylko to strasznie długo będzie trwało i wymagało wiele cierpienia z jej strony, a z Twojej cierpliwości.

Yoyo - ja już uczulam sie na wszelkie takie sytuacje, nie daję się wykorzystywać facetów, tylko ślinią się na myśl o seksie. Nie jestem taka głupia i nie dam się wykorzystać. Daję kosza wszelkim "takim zalotnikom", którzy chcą jednorazowego wypadu. Dlatego i uważać będę na inne osoby w mim otoczeniu, nie chciałabym aby coś złego się stało bliskim.
:smile:
Akin
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez noswear 23 kwi 2008, 18:02
Niestety, miałem nieciekawą sytuacje z związku z tą całą sprawą. Ponieważ teraz staram się tej dziewczynie poświęcać duzo czasu, nie tyle żeby ją wspierać, co przyzwyczaić do siebie, bardziej się zżyć. No i wszyscy w okół plotkowali, że ją podrywam, że coś iskrzy. Moja dziewczyna (ktora nie zna problemu) mowila ze im nie wierzy (ja sam ją zapewniałem), ale dało sie zauważyć, że jest mocno zazdrosna. A ludzka wścipskość nie zna granic!
i`am
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 13:21

przez Pstryk 23 kwi 2008, 19:38
Akin, Twoje podejście było naturalne w takiej sytuacji, cieszy mnie, że ewoluowało - najważniejsze, abyś nie czuła się winna. Osoby dotknięte molestowaniem obawiają się chyba najbardziej, że bliscy, którym się powie nie uwierzą i obrócą się przeciwko Tobie... W moim przypadku np. było to mi wręcz sugerowane, że wszelkie insynuowanie takiego tematu będzie z góry wiązało się z odrzuceniem. Dlatego milczałam, a gdy uporałam się z problemem (notabene w szpitalu psychiatrycznym) nie czułam już takie potrzeby - potrzeby informowania rodziny o tym, co zrobił mi ojciec. Miałam szczęście, ponieważ rodzice bardzo bardzo się zmienili - po wyjściu ze szpitala jakby do nich dotarło, że to nie żarty, to co się ze mną dzieje. Nawet próby samobójcze nimi tak nie wstrząsnęły... ponieważ nikt o nich nie wiedział - gdy przyjeżdżała karetka mówili, że jestem chorowita, zasłabłam czy cuś... Sytuacja w moim domu się diametralnie zmieniła - obecnie moi rodzice jakby usiłowali mi nieba przychylić, jakby usiłowali mi wynagrodzić wszystkie krzywdy... Po co miałabym więc mówić o przeszłości... Oni poczuwają się do odpowiedzialności - tak to czuję i to mi wystarcza. Oni będą musieli żyć do końca ze świadomością ojciec swoich czynów a matka, że pozwoliła na to, co się stało. Ale wiem, że nie każdy ma takie szczęście jak ja - moja bliska koleżanka zabiła się, ponieważ nie spotkała się z akceptacją ze strony matki gdy wyjawiła, że w dzieciństwie gwałcił ją brat i kuzyn...
Pstryk
Offline

przez Akin 23 kwi 2008, 22:28
bethi napisał(a):nie spotkała się z akceptacją

Dlatego ja lepiej tego nie wyjawiam. Ja już się pogodziłam z faktem, że było tak i tak. Tylko teraz jakbym to nazwała " boję się facetów", muszę kogoś bardzo blisko poznać i zaufać, lecz ciężko bywa. Otwieram się dopiero po pewnym czasie. Cieszę się, ze masz szczęście, Twoim rodzicom musiały się oczy otworzyć, aby mogli zobaczyć co z Tobą się działo. Moi rodzice mają nadal zamknięte oczy... Wracając do mojej sprawy, to ja utrzymuję teraz dystans do wujka. Nie ufam mu teraz, jak ufałam zanim to się zdarzyło. Sprawy jednak potrafią w szybkim tempie inaczej sie potoczyć. Wiele razy myślałam o samobójstwie, czy ucieczce. Lecz nie byłam na tyle silna aby ten czyn uczynić. Obecnie już takich myśli nie mam i się cieszę, widzę postępy u siebie, ale czasami bywa źle. Lecz staram się nie poddawać.

noswear- przepraszam, ze tak bez pytania wtrąciłam się w Twój wątek :smile:
Akin
Offline

przez noswear 23 kwi 2008, 23:26
Moim zdaniem byłas silna na tyle aby tego nie uczynić! Bo pojęcie siły jest jakby w tym kontekscie względne. Silna jestes wtedy gdy potrafisz stanąć twarzą w twarz z problemem. Słabi nie dają rady. Oczywiscie nie chce tu upokarzać czy deprymować samobójców, ponieważ nigdy nie byłem w takim stanie, aby chociaz myśleć o samobójstwie. Staram sie szanować wybór każdego człowieka, co do jego życia. A jesli chodzi o 'wtrącenie się'. Gdzie tam! Podziwiam Cie że jesteś w stanie opisać nam tu swoje 'doświadczenia' (jednak nie miłe), to mi tez pomaga. Bo pomoc chyba najlepiej jest uzyskać od osoby która także przezyła taką sytuację.

ps. Ja słyszałem własnie ostatnio o bagatelizowaniu sprawy przez rodzinę. To jest cholernie ZŁE postępowanie! Przecież to właśnie rodzina (w przypadku mojej koleżanki: matka i siostry) powinna najlepiej zrozumieć i wspierać ofiarę.
i`am
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 13:21

przez Akin 23 kwi 2008, 23:32
ps. Ja słyszałem własnie ostatnio o bagatelizowaniu sprawy przez rodzinę. To jest cholernie ZŁE postępowanie! Przecież to właśnie rodzina (w przypadku mojej koleżanki: matka i siostry) powinna najlepiej zrozumieć i wspierać ofiarę.


A przecież rodzina powinna dawać największe wsparcie.
Akin
Offline

przez noswear 23 kwi 2008, 23:42
Mam jeszcze jedno pytanie. Czy znacie może jakąś dobrą konkretną literature nt. gwałtu? gwałtu w rodzinie etc.? Przydałoby mi się przeczytać i dla własnego i dla dobra mojej koleżanki.
i`am
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 13:21

przez Akin 24 kwi 2008, 00:13
Akin
Offline

przez noswear 24 kwi 2008, 00:22
Akin bardzo, ale to bardzo dziekuję :!: :D
i`am
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 13:21

przez Akin 24 kwi 2008, 00:36
Akin
Offline

przez Amy Lee 24 kwi 2008, 00:47
noswear napisał(a):Ponieważ teraz staram się tej dziewczynie poświęcać duzo czasu, nie tyle żeby ją wspierać, co przyzwyczaić do siebie, bardziej się zżyć. Moja dziewczyna (ktora nie zna problemu) mowila ze im nie wierzy (ja sam ją zapewniałem), ale dało sie zauważyć, że jest mocno zazdrosna.

Wystarczy, że twoja przyjaciółka wie, że może na ciebie liczyć, nie musisz być przy niej non-stop ani czuć się odpowiedzialnym za wszystkie jej uczucia i decyzje. Ona też na pewno potrzebuje trochę czasu dla siebie, a twoja dziewczyna czasu z tobą.

noswear napisał(a):ps. Ja słyszałem własnie ostatnio o bagatelizowaniu sprawy przez rodzinę. To jest cholernie ZŁE postępowanie! Przecież to właśnie rodzina (w przypadku mojej koleżanki: matka i siostry) powinna najlepiej zrozumieć i wspierać ofiarę.

Odrzucenie, zaprzeczenie jest typowe. Dla matki, która się dowiaduje o czymś takim dużo łatwiejsze jest przyjęcie wersji "córeczka jest zła, córeczka kłamie, skrzyczę ją, zbiję, nie będzie kłamać, wszystko wróci do normy" niż "stało się coś strasznego, ja temu nie zapobiegłam, zawalił się cały mój uporządkowany świat, moi bliscy nie są tymi za których ich uważałam, już nigdy nie będę na nich tak samo patrzeć, nie można cofnąć tego, co się stało".
Amy Lee
Offline

przez noswear 24 kwi 2008, 01:00
Amy Lee napisał(a):Odrzucenie, zaprzeczenie jest typowe. Dla matki, która się dowiaduje o czymś takim dużo łatwiejsze jest przyjęcie wersji "córeczka jest zła, córeczka kłamie, skrzyczę ją, zbiję, nie będzie kłamać, wszystko wróci do normy" niż "stało się coś strasznego, ja temu nie zapobiegłam, zawalił się cały mój uporządkowany świat, moi bliscy nie są tymi za których ich uważałam, już nigdy nie będę na nich tak samo patrzeć, nie można cofnąć tego, co się stało".



Dokładnie! I dziękuję za rade.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:37 am ]
To dziwne. Podałem jej adres strony www.e-psychologowie.pl i powiedziałem że jeśli jednak sie zdecyduje to niech skorzysta, że to jest w pełni anonimowe itd. Ona mi odpisała po jakimś czasie, że dziekuje ale nie skorzysta na razie, bo nie ma pieniędzy i sie jeszcze zastanawia. To już na pewno nie moja zasługa, Ona jest niesamowicie silna i widać, że chce walczyć :) dziekuje jeszcze raz wam wszystkim. Może kiedyś to Ona bedzie też pisała na tym forum :)
i`am
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
20 kwi 2008, 13:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do