jak zrozumieć mężczyzn

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez Pstryk 06 lut 2008, 18:22
Mi się wydaje, że obie strony robią jeden podstawowy błąd: traktują siebie jako obiekt 'sexualny' co powoduje problemy w postaci obaw, lęków przed tym, jak zostanie się odebranym, przed odrzuceniem, wyśmianiem itp. Mam taki wredny instynkt, że wiem od razu kto z jakim nastawieniem na mnie patrzy - jeśli czuję, że ten ktoś nie traktuje mnie fizycznie potrafię sama zainicjować poznanie się, jeśli natomiast jest na odwrót - zabijam wzrokiem. Pewnie dlatego mam niewielu znajomych - za to jakich wspaniałych i głównie są to mężczyźni ;)
Pstryk
Offline

przez celineczka3 06 lut 2008, 18:27
bethi napisał(a):Mam taki wredny instynkt, że wiem od razu kto z jakim nastawieniem na mnie patrzy - jeśli czuję, że ten ktoś nie traktuje mnie fizycznie potrafię sama zainicjować poznanie się, jeśli natomiast jest na odwrót - zabijam wzrokiem.

Rozumiem Cie bo mam tak samo ;)
celineczka3
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 06 lut 2008, 18:31
No to teraz pytanie z "drugiej strony barykady" :D
Co jeśli mylicie się w swoich ocenach i posądzacie chłopaków o coś, czego się nie dopuścili ? :?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 06 lut 2008, 18:51
celineczka3 napisał(a):Rozumiem Cie bo mam tak samo Wink

Więc to wykorzystaj :!:

Rzecz w tym, że się nie mylę :lol: :lol: :lol: Tym bardziej, że jeśli ktoś mi wyda się interesującym osobnikiem podchodzę i rozpoczynam rozmowę, ot tak bezinteresownie. W ten sposób poznałam każdą moją sympatię. Po czasie okazywało się, że mogłoby Nas łączyć coś więcej niż tylko kumpelstwo. Pomimo iż czas pokazał, że nie byliśmy dla siebie stworzeni, jesteśmy przyjaciółmi. Wydaje mi się, że cały problem tkwi w nastawieniu, z jakim podchodzi się do drugiego człowieka.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 06 lut 2008, 19:04
bethi napisał(a):Rzecz w tym, że się nie mylę :lol: :lol: :lol:

Albo czepiam się słówek, albo to druzgocąca pewność siebie źle wróżąca na przyszłość :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez celineczka3 06 lut 2008, 19:16
God's Top 10 napisał(a):Co jeśli mylicie się w swoich ocenach i posądzacie chłopaków o coś, czego się nie dopuścili ?

To wtedy zapewne dużo tracimy oskarżając o cos niewinnego chłopaka, ale powiem szczerze, że nigdy nie zdarzyła sie taka sytuacja...a może po prostu nie jestem podejrzliwa :D A mozesz podac jakiś konkretny przykład???
celineczka3
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 06 lut 2008, 19:23
Konkretnych przykładów nie bardzo (bo musiałbym sypać imionami).
Tzn. sam byłem "spławiany" i kto wie, czy nie dlatego, że zostałem właśnie tak odebrany przez "kobiety nieomylne" :-| A jakie miałem zamiary, nie zdążyło się okazać albo były opacznie rozumiane :?
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Pstryk 06 lut 2008, 19:38
Piszę o osobach, które na tyle szanują siebie i innych aby postępować uczciwie - nie tylko o sobie, ale również o tych, od których doznałam równie miłego potraktowania. Co nie oznacza, że nie doświadczyłam w życiu tego, o czym piszesz. Jednak czy ma sens zastanawiać się nad przyczyną? Istnieje jeszcze kwestia dotycząca obu stron: nie ma się obowiązku lubić wszystkich. Dopóki nie zaakceptujesz tej cechy u siebie to nie dasz innym prawa do tego.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 06 lut 2008, 21:00
Jaki jest sens zastanawiać się nad przyczyną ? - Poużalać sie nad sobą, znając przyczynę zmienić skutki, wiedzieć jak nie traktować innych *

* - podkreślić wg uznania

Lubić obowiązku nie ma wszystkich, pełna zgoda. Ale szanować wszystkich już byłoby przesadą ? Bo wygląda na to, że tak, przynajmniej tak ja to oceniam, ale pewnie i tak źle oceniam, bo nie daję sobie prawa do... :x
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Pstryk 06 lut 2008, 21:49
God's Top 10, nie rozumie Twojej złości - mam nadzieję, że nie jestem jej powodem :-| Szacunek jest wskazany jeśli masz go również dla siebie - w przeciwnym razie zguba murowana. Nie możesz oceniać siebie 'reakcjami' otoczenia na siebie :!: Oboje dobrze wiemy, że to cholernie nieobiektywne :!:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 07 lut 2008, 02:14
bethi, jeśli poczułaś się urażona, przepraszam.
bethi napisał(a):nie rozumiem Twojej złości

Moja złość wynika z tego, że bez względu na to, co bym zrobił, lub czego nie zrobił i tak ja dostaję w <cztery litery>, tak jakby wyłącznie na mnie spoczywała odpowiedzialność z znajomość dwojga ludzi.

Jeśli w tym konkretnym przypadku, mój szacunek do mnie samego miałby oznaczać odpowiedniejsze dobieranie znajomych, to pewne moje znajomości nie mialyby prawa się wydarzyć. Tyle tylko, że chyba w swojej naiwności uwarzam ludzi za istoty rozumne, odczuwające i dobre w swej naturze, dlatego te znajomości wydarzyły się. A to nadal nie usprawiedliwia kobiet, które potraktowały mnie, jak potraktowały.

Wg mnie ocena człowieka nigdy nie będzie obiektywna, bo niemożliwe jest ocenianie siebie, czy kogoś innego bez emocji :!:

Ale to już niestety tak było, jest i będzie: kobiety będzie bulwersowało ocenianie ich przez mężczyzn pod kątem seksu, a mężczyzn traktowanie ich przez kobiety jak emocjonalne zabawki. I tak długo, jak któraś ze stron nie okaże się mądrzejsza i nie zaprzesta swych niecnych praktyk, tak długo obie płcie nie będą się rozumiały. :roll:
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez celineczka3 07 lut 2008, 09:19
God's Top 10 napisał(a):Moja złość wynika z tego, że bez względu na to, co bym zrobił, lub czego nie zrobił i tak ja dostaję w <cztery litery>, tak jakby wyłącznie na mnie spoczywała odpowiedzialność z znajomość dwojga ludzi.

To ciekawe, ale ja nigdy tak nie traktowałam związku...uważam że skoro wchodzimy w coś razem ..to razem jesteśmy odpowiedzialni za to co się bedzie działo.I mysle ze na swiecie istnieje jeszcze wiele takich kobiet ktore mysla podobnie....moze trafiales w swoim zyciu na nieodpowienie kobiety...tak jak ja zawsze przyciągałam do siebie albo mężczyzn z problemami, którzy robili z siebie największe ofiary losu, albo takich ludząco podobnych do mojego ojca czyli nie okazujących uczuć :( Moze mamy taka osobowosc ze pociągaja nas nieodpowiednie osoby.......
celineczka3
Offline

przez Tromgenn 07 lut 2008, 14:28
God's Top 10 napisał(a):Ale to już niestety tak było, jest i będzie: kobiety będzie bulwersowało ocenianie ich przez mężczyzn pod kątem seksu, a mężczyzn traktowanie ich przez kobiety jak emocjonalne zabawki.


Niestety, tu masz rację. Ale z własnej praktyki wiem, że można być ze sobą przejmując nieco spojrzenia drugiej strony.
Tzn. faceci lubią czasem sie poprzytulać i pogadać, a kobiety ostro pobzykać. Nie jest to aż tak czarno - biały podział jak piszesz.

celineczka3 napisał(a):tak jak ja zawsze przyciągałam do siebie albo mężczyzn z problemami, którzy robili z siebie największe ofiary losu, albo takich ludząco podobnych do mojego ojca czyli nie okazujących uczuć Moze mamy taka osobowosc ze pociągaja nas nieodpowiednie osoby.


Ofiary losu to powszechny ostatnimi czasy typ, nie przyciągasz ich sobą.
Z tymi podobnymi do ojca - hmmm, wielu psychologów by stwierdziło że to własnie tak działa u kobiet - szukają podświadomie faceta takiego jak ojciec.
Ale ja nie jestem psychologiem, więc myśle że wystarczy jak poszukasz lepiej. :D
Offline
Posty
187
Dołączył(a)
21 gru 2007, 06:12

przez celineczka3 07 lut 2008, 14:54
Problem w tym że mnie najbardziej pociągają mężczyźni tacy jak mój ojciec..jak chłopak zaczyna się bardziej angazowac i pokazywac co do mnie czuje to się zaczynam gubić..robi mi się mętlik w głowie i uciekam....zawsze nabardziej atrakcyjniejsi byli dla mnie mężczyźni którzy mnie mówiąc brzydko olewali>>zawsze wiedziałam ze ich pociągam ale nigdy mi tego nie okazali.Wiem ze musze cos z tym zrobic bo takim sposobem to sobie nigdy nikogo nie znajde, choć i tak zawsze będę miec słabość do twardych osobników :mrgreen:
celineczka3
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do