Zdrada - druga strona medalu

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Zdrada - druga strona medalu

Avatar użytkownika
przez blackwitch 22 sty 2008, 18:00
Wiem że konsekwencje dla osoby zdradzonej są przeogromne. Czy ktoś z was zastanawiał się kiedyś nad drugą stroną medalu? Jesli ktoś jest bardzo lojalny i zdradził, to czy może to, według was mieć jakieś konsekwencje psychiczne dla zdradzającego? Czy ktoś kiedyś przeżył coś takiego? Prosze napiszcie coś. Pozdrawiam
“You can't always sit in your corner of the Forest and wait for people to come to you... you have to go to them sometimes.” Winnie the Pooh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

przez Pstryk 22 sty 2008, 18:59
Oczywiście, że tak, pod warunkiem, że Zdradzający ma pewien kręgosłup moralny. Każdemu zdarza się błądzić - osoba wrażliwa zawsze odczuje konsekwencje czy to jest Zdradzonym czy Zdradzającym.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez scrat 22 sty 2008, 21:00
Pewnie nie takiej odpowiedzi oczekujesz, ale fakt, ze zdradzilem, cholernie pomogl mi sie podniesc po rozstaniu, ktore nastapilo dlatego, ze druga strona zdradzila. Nie czulem sie jak kompletny wykorzystany frajer.

I wiem ze nie tak to powinno wygladac...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 22 sty 2008, 22:17
scrat wiesz to obrzydliwe, ale masz rację ja bym też zdradziła tak coby sobie lepiej zrobić pytanie tylko czy mogłabym spojrzeć spokojnie w lustro potem??? ale jak sobie pomyślę, że mąż mnie zdradza i ja się o tym dowiaduje to pierwsze co robie to też idę do łóżka z facetem jakimś.... płytkie wiem.........
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez NatłokMyśli 02 lut 2008, 15:01
ZDRADZAJĄCA(Y) przeważnie nigdy nie ma wyrzutów sumienia.
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty mojego życia.
Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
23 sty 2008, 12:17
Lokalizacja
łódzkie

Re: Zdrada - druga strona medalu

Avatar użytkownika
przez namiestnik 15 wrz 2009, 01:26
Czemu tak uważasz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Zdrada - druga strona medalu

przez magdalenabmw 15 wrz 2009, 02:28
Przezylam. Zdradzilam. Nie, nie przespalam sie z 'innym' ale pozwolilam mu 'dopuscic sie niecnych czynow wobec mnie', rozumiecie? I w sumie rok wczesniej calowalam sie z jednym kolesiem. W obydwu sytuacjach przyznalam sie mojemu chlopakowi, bo nie umiem klamac. I choc na poczatku czulam, ze 'nic zlego przeciez nie zrobilam' to patrzac w jego smutne oczy zmienilam zdanie, mam cholerne wyrzuty sumienia, i wiem, ze juz nigdy mu tego nie zrobie. Wiesz, ja to zwalam troche na nerwice. Wiąze sie to troche z pobudzeniem psycho-ruchowym, i z tym , ze w nerwicy ciagle szuka sie adrenaliny, aby poczuc ze zyje. To strasznie glupie, bo moze to nie wina nerwicy ale poprostu mojego charakteru.
Niewiem. Wiem tylko, ze zaluje i nie oplaca sie zdradzac, bo jedyne co pozostaje to wyrzuty sumienia i straszny mętlik w glowie, rozbicie emocjonalne, w sumie nie wiadomo co ze soba zrobic. Juz nie wspomne ze to wcale nie jest przyjemne, bo robic cos, cokolwiek (nie mowie o seksie) z osobą ktorej sie nie kocha.. e nic fajnego.
Wiem jedno, jesli ktos mnie by zdradzil ( zdradzil w sensie przespal sie z kims) to napewno bym nie wybaczyla, to obrzydliwe, macza w kims a potem wraca do mnie. Fuj.
Dodam, ze jestem z moim ponad 2 lata i mieszkamy razem od roku.
pzdr
p.s. Kij ma zawsze dwa konce.
magdalenabmw
Offline

Re: Zdrada - druga strona medalu

Avatar użytkownika
przez namiestnik 15 wrz 2009, 02:36
A jednak. Przecież wszyscy są ludźmi i mają uczucia, i popełniją błędy.

Magda, mi się to też wydaje obrzydliwe, ale wybaczam. Choć sex już nie jest taką radością jak kiedyś. Raczej wydaje się czymś złym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Zdrada - druga strona medalu

przez magdalenabmw 15 wrz 2009, 03:17
Namiestnik- czyli Ty byles tym zdradzanym? Kurde, wspolczuje. Wiesz.. tak teraz glebiej mysle.. chyba tez bym wybaczyla, bo za bardzo go kocham, czuje ze urodzilismy sie 'dla siebie'.. ale mysle, ze dlugo bym nie miala-jak napisales- radosci z seksu. Chyba nie powinnam o tym pisac na forum, ale raz ktos 'zrobil mi krzywde' (nie zglosilam do prokuratury bo nie mam ochoty ciagac sie z nim po sadach 15lat), ale mozecie sobie wyobrazic co moj chlopak przezyl. I potem te moje dwa wyskoki. Czuje sie podle jak o tym mysle. Nie warto zdradzac i nie warto dopuszczac do sytuacji gdzie mozna zostac skrzywdzonym na sile (ja zaufalam mojemu ex, aby mnie odwiozl do pracy na nocke).

Ale napewno nie moglabym przespac sie z kims tak ze ja tego chcaialam, to chamstwo i mysle, ze jesli ktos to zrobil to nie kocha. Brzydzilabym sie nawet dotknac cudzego penisa, myslalabym tylko o tym, ze potem tą ręką bede dotykac mojego misia po ustach. Obrzydliwe. Mam pewnosc ze on mnie nie zdradzi, bo ani min mini mi powodow do zazdrosci w zyciu nie dal, tym gorzej sie czuje ze mu sie tak pieknie odplacilam za jego milosc.

Namiestniku, jej romans trwal dlugo czy byl to tylko jeden raz? Bo to duza roznica, gdy w gre wchodza uczucia.
p.s. Widze ze nie tylko ja cierpie na bezsennosc....
magdalenabmw
Offline

Re: Zdrada - druga strona medalu

Avatar użytkownika
przez scrat 15 wrz 2009, 04:37
magdalenabmw napisał(a):W obydwu sytuacjach przyznalam sie mojemu chlopakowi

Po co? W imię szczerości? To jak dla mnie bardzo egoistyczna, naiwnie pojęta szczerość.

Różnie życie się toczy, czasami robimy rzeczy które nie do końca miały wyjść tak jak wyszły, ale czego byśmy nie zrobili, trzeba umieć ponieść konsekwencje i wyjść z tego jakoś z twarzą. Konsekwencją zdrady są wyrzuty sumienia, nasze rozbicie emocjonalne. Mówienie o tym partnerowi, zrzucanie odpowiedzialności, jest dla mnie niedojrzałe i mocno egoistyczne, chyba nawet bardziej niż sama zdrada. Bo po co to robimy? Żeby uspokoić nasze sumienie - że partner już wie, że już nie musimy udawać, że teraz możemy przyjąć pozycję przepraszającego chomika w rękach pana - a nie myślimy w ogóle o tym, że mówiąc o tym możemy kogoś bardzo zranić. Milcząc bierzemy to obciążenie na siebie, nie zrzucamy go na kogoś kogo kochamy - właśnie w imię tej miłości, w imię tego żeby było dobrze. To my musimy z tym żyć.

Jakby moja dziewczyna mnie zdradziła to też wolałbym o tym nie wiedzieć. Po co.

bo nie umiem klamac.

To głupia wymówka, pewnie nawet sama w to nie wierzysz. Każdy kłamie.

I choc na poczatku czulam, ze 'nic zlego przeciez nie zrobilam' to patrzac w jego smutne oczy

Smutne przez to że mu o tym powiedziałaś. Jakbyś nie powiedziała to twoje byłyby smutne. Do tego dążę. Zdradzając robimy krzywdę głównie sobie, informując o tym partnera - tylko i wyłącznie jemu.

To strasznie glupie, bo moze to nie wina nerwicy ale poprostu mojego charakteru.

Charakter jest bardzo śliskim pojęciem. To dopiero nasze decyzje go kształtują. Ja nie zwalam niczego na nerwicę, czy księżyc w pełni. Jeżeli coś robię to jest to moja decyzja...

Wiem tylko, ze zaluje i nie oplaca sie zdradzac

O tym chyba każdy musi przekonać się o tym sam.

magdalenabmw napisał(a):Chyba nie powinnam o tym pisac na forum, ale raz ktos 'zrobil mi krzywde'

Kastrowałbym :(

ale mozecie sobie wyobrazic co moj chlopak przezyl.

Wiem co. Byłem w sytuacji takiego chłopaka. Krew wtedy tak napływa do rąk że masz ochotę mordować i ostatkiem sił powstrzymujesz się przed wymierzeniem sprawiedliwości.

Mam pewnosc ze on mnie nie zdradzi

Życzę ci jak najlepiej, ale na takiej pewności czasami można się mocno przejechać...

Ale ja mam jeba w drugą stronę - nawet sobie nie ufam, a co dopiero innym. To chyba też nie jest normalne.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Zdrada - druga strona medalu

przez polakita 15 wrz 2009, 10:26
Myślę że osoba która zdradziła nie potrafi zaufać do końca swojemu partnerowi - po prostu, jak to mówią, każdy sądzi według siebie. Jeśli ktoś dopuszcza zdradę, to będzie się bał że jego partner/ka również.

A w sprawie Magdaleny, to są różnice charakteru. Każdy z nas postępuje inaczej w różnych sytuacjach. Ja ją o tyle rozumiem, że jest bardzo trudno milczeć wobec osoby bliskiej, utrzymywanie tajemnicy jest zamknięciem się przed bliskością. Ja nie umiem kłamać, gdybym zdradziła to nie potrafiłabym spojrzeć w oczy mojemu chłopakowi, musiałby być ślepy żeby się nie zorientować że coś jest nie tak.
polakita
Offline

Re: Zdrada - druga strona medalu

Avatar użytkownika
przez namiestnik 15 wrz 2009, 15:58
Niestety trwało to bardzo długo. Dwa i pół roku. Bardzo trudno potem żyć wiedząc jak się było oszukiwanym. Prawda jednak jest taka, że jak się bardzo kocha to wybaczy się wszystko.

A co do seksu z inną osobą. Ja myślę, że to nawet już nie takie ważne - o ile robi się to za zgodą partnera, w sposób estetyczny, czy czysty. To sex za przyzwoleniem - co innego niż zdrada. Co innego niż oszukiwanie partnera.

To ogromny ból wiedzieć. Jednak nie wiedzieć i dowiedzieć się w złym czasie albo od kogoś to jeszcze większy ból. Są ludzie którzy twierdzą, że nie można mówić partnerowi, że się zdradziło. Są tacy co uważają, że szczerość jest najważniejsza. I niestety nie można powiedzieć, że prawda może będzie gdzieś pośrodku. Bo można powiedzieć albo nie powiedzieć. Powiedzieć trochę i pozostawić domysłom - to jest najgorsze.

Cóż każdy miewa chwile słabości. I nie wierzę, że w jakimkolwiek związku nigdy nie zdarzy się, że komuś się ktoś jeszcze albo coś jeszcze nie spodoba. Co oczywiście nie od razu musi kończyć się seksem czy jakimiś formami okazywania miłości. Jednak jako, że ludzie są tylko ludźmi to różnie to jest. Czasami taka duża szczerość i powiedzenie osobie którą kochamy, że coś w nas się lęgnie może pomóc tej osobie naprowadzić nas na dobrą drogę, poświęcić więcej czasu i wytworzyć więcej magii dzięki której o kimś innym zapomnimy. W innych związkach będzie odwrotnie.

Tak biorąc w całość to myślę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Można kogoś potępić, że powiedział by mieć czyste sumienie i przelał żółć na partnera, można też potępić, że zataja takie podstawowe rzeczy.

Nie musisz Magda się czuć winna, że "ktoś zrobił krzywdę". Myślę, że dobrze zrobiłaś, szczególnie, że to ex a w takich sytuacjach świadków nie ma - więc poza roztrząsaniem sprawy i nerwami nic by nie było. Przynajmniej nie był to jakiś obleśny tłusty facet z cuchnącym oddechem, choć nijak nie umniejszam, że to boli zapewne. No z tymi późniejszymi skokami to nie fer jesteś. Byłaś raczej. Jesteś człowiekiem - i ... Choć nie rozgrzeszam absolutnie. Ja Cię podziwiam za szczerość. Choć i za szczerość bardzo cierpię. Ale czy nie cierpiał bym nie wiedząc? Chyba tylko pod warunkiem, że byłbym ślepy. Bo nie wiedziałem to okropnie cierpiałem - pomimo, że nie chciałem dopuścić do siebie tej myśli.

Inna sprawa to przesadzanie w drugą stronę. Pożartować, poflirtować na poziomie to może być co innego niż oszukiwać swoją drugą połowę. Choć absolutnie nie za plecami swojej drugiej połówki.

A co do konieczności spróbowania by wiedzieć jak to źle.. nie sądzę. Jednak nie zawsze trzeba poświęcić jedną rękę by drugiej pod tasak nie wsadzać.

Polakita - dużo racji. Moja druga połówka nigdy mi nie wierzyła. Wierzyła w to co chciała i uważała, że na pewno kogoś mam. To może pomyślała, że i ona może. Ehhh - a ja odwrotnie. Czułem się niezrozumiany. Znajomi mi mówili. Rodzina nawet. A ja nie mogłem dopuścić do siebie myśli, że mnie zdradza. Przecież to niemożliwe. Jak mogłaby mnie zdradzać. Ehhhh Każdy myśli, że ta druga osoba jest taka sama. To popularny błąd. Ale tym bardziej warto rozmawiać i wiedzieć co się oczekuje.


Widzę, że
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Zdrada - druga strona medalu

przez magdalenabmw 15 wrz 2009, 16:41
Namiestnik- czekaj, ona byla z Toba 2 i pol roku, czy przez 2 i pol roku Cie zdradzala?!
Polakita - duzo racji, klamstwo rozluznia poczucie wspolnoty w zwiazku.
Scrat- on w obu przypadkach cos podejrzewal, wkoncu przyparl mnie do muru i kazal (!) opowiedziec wszystko, do tego doszlo moje poczucie ze nie dam rady go oszukiwac i MUSZE mu powiedziec (juz pomijam to, ze kazal mi na sile mowic prawde). Wiem, ze to tak jak by zrzucic odpowiedzialnosc na niego. Ale jesli on by mnie zdradzil- chcialabym wiedziec. Serio. Zycie w klamstwie to co to za zycie? Zadne. Jesli ma ze mna slub wziasc to tylko w prawdzie. Albo wybaczy i zaakceptuje moje wady, albo nie, ale musze mu dac wybor, nie udawac kobiety idealnej, a po slubie wystawic rogi.
Skad sie domyslal? Pierwszym razem ten koles (znali sie) troche za duzo mu wygadal, drugim razem odebral telefon od tego drugiego goscia (moj telefon, ktory zostawilam w domu idac do spozywczego pod domem). Przypadek, ale sama juz bylam wymeczona klamstwem, ciagle o tym myslalam, niszczylo mnie od srodka... A fakt, musze go czasem pilnowac jak mu sie to przypomni, zeby nie pojechal i kogos nie ukatrupil. Co mu sie dziwic....
p.s. JAK TO JEST ze on obwinia tego, z ktorym cos zrobilam, zamiast mnie? Na mnie nigdy zly nie byl.
A przeciez to ja zdradzilam, nie tamten koles.
magdalenabmw
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do