Czy zakochanie moze być...chorobą? :/

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Czy zakochanie moze być...chorobą? :/

przez Dziewczyna_18 15 gru 2007, 22:30
Hmm... Tak ostatnio się zastanawiam. Kiedy zauroczenie drugą osobą zaczyna być chorobą, natręctwem bądź czymś niebezpiecznym? Czy każdy zakochany człowiek ma głowę przesiąkniętą marzeniami na temat swojego obiektu westchnień, czy to może już coś nienormalnego? :/ Wszystko w moim życiu jest nienormalne, nawet w czymś, co wydaje mi się powszechne, zwyczajne i w porządku dla innych, gdy ja to przeżywam wydaje mi się to kolejną obsesją mojego życia :(
Czy gdy się myśli o kimś niemalże bez przerwy, wyobraża sobie go, marzy o nim, tworzy różne scenariusze wspólnych chwil, myśli jak go uszczęśliwić, szuka go w tłumie, zastanawia się nad jego życiem, tęskni non stop, ciągle patrzy czy jest na gadu, czy to jest zwyczajne? Normalne?
Nie kontroluję go, nie piszę bez przerwy smsów,nie wydzwaniam, nie chodzę za nim, nawet go nie znam za dobrze, bardzo dobrze zdaję sobie sprawę, że idealizuję jego osobę, jestem wszystkiego świadoma, co z tego, skoro wydaje mi się, że to kolejna CHORA rzecz w moim życiu??? Można zachorować na zakochanie... ? Czy może szukam oznak psychicznej obsesji nawet tam, gdzie ich nie ma...? Może to jest mój problem?
Ech :( Pozdrawiam wszystkich.
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Tak miłość to jest choroba.

Avatar użytkownika
przez dlugi 18 gru 2007, 02:35
Jestem przekonany po kilkunastu latach swojego marnego poniekąd życia że miłość to choroba, na którą nie ma lekarstwa. Wspaniała choroba, która niestety kończy się żle dla osoby wciąż kochającej osobę niekochającą.Często kończy się tragicznie np. śmiercią znam przypadek z mojego miasta jak facet z miłości walnął sobie w łeb.Do każdej miłości powinna być doczepiona ulotka 'Przed użyciem wstrząsnąć' albo że kochanie powoduje pogorszenie widzenia przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutom.Boże ja chce być chory na tę chorobę.Pozdrawiam.
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

przez Dziewczyna_18 18 gru 2007, 16:09
Miłość odwzajemniona to pewna ostoja, która daje spokój, spełnienie i szczęście. Ale zakochanie nieodwzajemnione bądź przed którym długa jeszcze droga do celu to źródło lęku, niepokoju, niespełnienia i przerażających myśli o samotności, o tym, że ten ktoś wybrany może uciec, wymknąć się z rąk i już zawsze będzie się samemu... Wtedy przestaje się myśleć racjonalnie, to jak gorączka, stan nienaturalny, i dlatego budzi wątpliwości :/
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Sorrow 18 gru 2007, 23:56
Ja myślę, że zakochanie z natury jest swojego rodzaju chorobą. W sumie to służy do tego, by zmusić kogoś do znalezienia drugiej osoby w celu rozmnażania.

Najbardziej mnie wkurza, jak mnie dopada zauroczenie jakąś dziewczyną z, którą nie chciałbym być.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez jaaa 19 gru 2007, 00:00
Najbardziej mnie wkurza, jak mnie dopada zauroczenie jakąś dziewczyną z, którą nie chciałbym być.


dziwne ,co masz na mysli nie chcialbys byc? bo jest normalsem np.? ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez dlugi 19 gru 2007, 01:03
też się dziwię brak pokory
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Sorrow 19 gru 2007, 01:05
jaaa napisał(a):
Najbardziej mnie wkurza, jak mnie dopada zauroczenie jakąś dziewczyną z, którą nie chciałbym być.


dziwne ,co masz na mysli nie chcialbys byc?

Po prostu nie ma ze mną nic wspólnego, tylko podoba mi się jej wygląd :? .
To jest po prostu irytujące.

jaaa napisał(a):bo jest normalsem np.? ;)

O czym Ty mówisz?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez michał24 19 gru 2007, 09:41
,, Kochać i tracić, pragnąć i żałować, upadać boleśnie i znów się podnosić (...).

,,Emocje to nie luksus, lecz wielostrunny instrument wspierający nas w walce o przetrwanie."
Antonio R. Damasio
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
03 lip 2007, 20:38
Lokalizacja
Bełchatów

Avatar użytkownika
przez jaaa 19 gru 2007, 13:11
bo jest normalsem np.? ;)

O czym Ty mówisz?[/quote]

to bylam z mojej strony ironia ,;) zeby dac Ci do myslenia troche ;)


a pomyslales czasem o tym zel udzie nie zawsze sa ze soba bo do siebie maja tylko pasowac ,kazdy od innej osoby moze wiele sie nauczyc ,czasem wlasnie przeciwieniestwa siebie przyciagaja i jest im dobrze ze soba bo sie dopelniaja ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Sorrow 19 gru 2007, 13:49
Akurat nie szukam dopełnienia, albowiem jestem całością. Towarzyszka życia mi wystarczy 8) .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

przez Dziewczyna_18 19 gru 2007, 15:03
Jeśli chodzi o wygląd, to także kwestia tego swoistego mechanizmu zakochania- najpierw ktoś w jakiś sposób Ci się podoba, przyciąga Cię, interesuje...To musi być, musi się pojawić, żeby to się mogło rozwinąć... Więc nie ma co się martwić tym, że ktoś się podoba na początku z wyglądu i staje się "obiektem" ( polowanie na króliczka ;) ) Byleby poznało się tę osobę wewnętrznie i także w środku się ją polubiło, zaprzyjaźniło się z nią...

Ech, chyba nawet osoby z problemami z własną psychiką mają prawo do miłości, bo czym są gorsze od innych? :(
Tylko, że wszystko u nas wydaje się dużo bardziej skomplikowane niż jest faktycznie, tak jak każda sfera naszego życia...I nawet miłość może stać się dla nas kartką papieru, na której pojawiają się ślady naszych zranionych myśli. Zapewne to, że "wybierasz" osoby nieosiągalne
jako obiekty swoich marzeń kryje w sobie kolejną cechę Twojej psychiki. Ale jaką? Może to, że tak boisz się odrzucenia, a z drugiej strony tak chcesz czuć to, co czują osoby zakochane sprawia, że angażujesz się w zauroczenie kimś, kto jest w ogóle nie z "Twojego świata"??
Ja po prostu się obawiam. Że nic z tego, jak zwykle. Nie umiem się cieszyć oznakami sympatii, które powinny mnie wprawiać w błogość, szukam wszędzie drugiego dna, mnożę wątpliwości, bo to, żeby mi się udało, właśnie z osobą, na której mi tak zależy,wydaje mi się tak nierealne... Brak pewności siebie? ;)
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Avatar użytkownika
przez Sorrow 19 gru 2007, 17:38
Dziewczyna_18 napisał(a):Jeśli chodzi o wygląd, to także kwestia tego swoistego mechanizmu zakochania- najpierw ktoś w jakiś sposób Ci się podoba, przyciąga Cię, interesuje...To musi być, musi się pojawić, żeby to się mogło rozwinąć... Więc nie ma co się martwić tym, że ktoś się podoba na początku z wyglądu i staje się "obiektem" ( polowanie na króliczka ;) )

Mnie to wkurza, bo jest to prymitywna pozostałość z czasów bez kultury i moralności, kiedy liczył się tylko instynkt. W dzisiejszym zróżnicowanym świecie on po prostu jest przestarzały.
Proste, można powiedzieć, że to pierwszy etap kwalifikacji na partnerkę, tyle, że są następne i jak osobniczka odpada na następnych, to nie ma powodu by istniało dalej zauroczenie, tyle, że ono zwykle dalej jest dlatego, że prymitywny instynkt tak sobie ubzdurał.

Dziewczyna_18 napisał(a):Ech, chyba nawet osoby z problemami z własną psychiką mają prawo do miłości, bo czym są gorsze od innych? :(

Ano...

Dziewczyna_18 napisał(a):Tylko, że wszystko u nas wydaje się dużo bardziej skomplikowane niż jest faktycznie, tak jak każda sfera naszego życia...I nawet miłość może stać się dla nas kartką papieru, na której pojawiają się ślady naszych zranionych myśli. Zapewne to, że "wybierasz" osoby nieosiągalne
jako obiekty swoich marzeń kryje w sobie kolejną cechę Twojej psychiki. Ale jaką? Może to, że tak boisz się odrzucenia, a z drugiej strony tak chcesz czuć to, co czują osoby zakochane sprawia, że angażujesz się w zauroczenie kimś, kto jest w ogóle nie z "Twojego świata"??

Bardziej sądzę, że instynkt po prostu uznał je za osobniczki nadające się do rozmnażania. Niestety instynkt nie jest w stanie pojąć, że powinien też zwrócić uwagę czy dana osobniczka nadaje się do wspólnego życia przez kilkadziesiąt lat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez fiufiu 19 gru 2007, 19:32
Ja mam juz dosc tych zauroczen...bo jestem bardzo uczuciowa osoba. Caly czas cierpie....juz nie chce poznawac interesujacych kobiet...najlepiej chyba jak bede sam...bo sie wykoncze :( Dla mnie milosc (nieszczesliwa oczywiscie) to wlasnie choroba, ktora powoli wykancza czlowieka, niszczy go od srodka. Ja wlasnie tego doswiadczam, ale to moja wina bo sie za bardzo angazowalem i laska sie wystraszyla....widocznie nie byla mi pisana. Przez milosc wpadlem w depresje, a jeszcze troche a alkoholikiem bym jeszcze zostal. Teraz staram sie sobie wszystko ukladac w glowie, ale i tak mysle o tej drugiej osobie, tym bardziej ze mam z nia kontakt i sprawa jest podwojnie utrudniona. No ale jakos sobie radze, ale lekko to napewno nie jest. A gdzies nawet wyczytalem ze w Niemczech jest nawet jakas klinika dla nieszczesliwie zakochanych. Szkoda ze milosc jest slepa i atakuje z nienacka :( i nie mozna jej kontrolowac :/
"Oddaję się morzu,
Pozwalam się ponieść fali,
Niech mnie obmyje.
W obliczu strachu,
Pewnego razu uwierzyłem.
Łzy smoka,
Dla Ciebie i dla mnie..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
13 lis 2007, 17:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 7 gości

Przeskocz do