Moje problemy/historia/pytania

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Co to może być?

przez wk 06 maja 2007, 14:28
Czy można się zakochać w kimś, kogo się nigdy nie widziało, kiedy nie wie się, czy ktoś taki rzeczywiście istnieje czy nie? Nie mówię tu o aktorach czy piosenkarzach. A kiedy do takiej miłości doda się niską samoocenę, samookaleczenie, wielkie cierpienie - co z tego wychodzi?

Sprawa nie dotyczy mnie, naprawdę. Ja mam trochę inne problemy ze swoja psychiką, heh.
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

przez cinnamon_inspiration 06 maja 2007, 16:53
Mozna.

Ja przez 4 lata kochalam George'a Clooney'a. pisalam dla niego pamietnik, zbieralam jego zdjecia i chcialam sie zabic zeby zostac jego aniolem strozem. Paranoja. Mialam wtedy 11-15 lat i bylam nienormalna :D Ale wybaczam sobie :)
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

przez wk 09 maja 2007, 18:49
Przynajmniej wiedziałaś jak George Clooney wyglądał. Ale czy to było tak na poważnie? Naprawdę myślałaś, że mogłabyś się zabić?
Jak można pomóc takiej osobie?
wk
Offline
Posty
52
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 20:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Amy Lee 10 maja 2007, 00:21
Ja czytałam trochę o tym jak izolacja od ludzi i związków z nimi, niska samoocena i skłonności nerwicowe wpływają na postrzeganie sławnych osób - wiem, że sławne osoby to coś innego (założę o tym porządny temacik, jak się przygotuję, przynajmniej przetłumaczę ważniejsze teksty z prasy zagranicznej) ale jednak chodzi o relację z osobą, z którą nie ma się fizycznego kontaktu, a duchowy jest raczej urojony.

Ja bym obstawiała, że jest to jedna z możliwych manifestacji nerwicy, chociaż w grę mogą wchodzić również urojenia i myślę, że terapia pod kątem nerwicy mogłaby być skuteczna.
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez ashley 10 maja 2007, 15:31
nie mam żadnego doświadczenia w tej kwestii ale wydaje mi się, że można. Chyba można pokochać osobę która istnieje tylko w naszej wyobraźni.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

czy mogę jej pomóc?

przez kalina_malina 27 sie 2007, 21:56
witam
trafiłam na Wasze forum, poniewaz niebardzo wiem gdzie szukac pomocy.
chodzi o moją znajomą, która ma chyba obsesję na pukcie ciąży. był czas że korzystałyśmy z tego samego forum ciążowego, bo okazało sie że spodziewam sie dzidziusia a 3 tyg wczesniej ona powiedziała że również jest w ciąży. jednak ona na tym forum ograniczała sie do oszukiwania dziewczyn ze poroniła, podczas gdy następnego dnia już znów była w ciąży, później kiedy nikt nie zwracał na nią uwagi napisała post w którym podała sie za swoją kolezankę i napisała że popełniła samobójstwo, innym razem że miała wypadek i znów straciła ciąże. była kilkakrotnie usuwana z forum, jednak ma zmienne ip więc moze rejestrowac sie ponownie. kiedy dziewczyny miały jej dość ona zyczyła im martwych ciąz i chorych dzieci.
my zerwałyśmy kontakt bo ja nie popierałam tego co ona robi i zwyzywała mnie. teraz kiedy już dośc długo nie miałyśmy kontaktu ona próbuje dowiedziec sie co z moją ciążą. nawet na forum podszyła sie pod kogoś innego i wypytywała o płeć. kiedy ja nie reagowałam na jej smsy napisała że poroniła w 16 tyg ciąży żeby wzbudzić we mnie chyba litość, jednak ja nie wierze w jej słowa.
od kilku dni znów cały czas pyta co u mnie, co z dzieckiem itd, a dzis wręcz błagała żebym je napisała czy to dziewczynka (ona sama chciała bardzo miec córkę). kiedy jej nie chciałam napisac, napisała że straciła dziecko w 18 tyg ciązy ( tak dla odmiany chyba) i ze to moja wina bo jej tego zyczyłam
nie wiem jak sie mam w stos do niej zachowywać. zastanawiam sie nad zgłoszeniem sprawy na policje że jestem nekana bo mam już dosć tego, ale mam wrazenie że ona chyba potrzebuje jakiejś pomocy...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 sie 2007, 21:46

Avatar użytkownika
przez suave 28 sie 2007, 14:31
Potrzebuje rozmowy z terapeutą. Jak najszybciej. Nie wiem, czy to próba zwrócenia na siebie uwagi, czy tak ogromna chęć posiadania dziecka, a może właśnie lęk przed nim. W każdym razie terapeuta jak najszybciej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
02 lip 2007, 10:21
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 28 sie 2007, 14:47
koleżanka niewątpliwie potrzebuje pomocy a Ty z racji ciąży świętego spokoju więc może porozmawiaj z kimś z jej bliskich jeśli to nie przyniesie zamierzonego efektu zgłoś to na policję bo doprowadzisz się do rozstroju nerwowego a teraz najważniejsze jest Twoje dziecko !!!!
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez Raf 28 sie 2007, 15:31
policia chyba faktycznie będzie najlepszym rozwiązaniem
Raf
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
27 sie 2007, 14:30

przez kalina_malina 28 sie 2007, 15:52
mogłabym iśc i pogadac z jej mamą ale nie bardzo wiem od czego zacząć...
a przede wszystkim boję sie że jak ona sie dowie że ja rozmawiałam z kimś z jej bliskich to coś głupiego jej strzeli do głowy..
ja juz z tego wszystkiego straciłam radość że będziemy miec z mężem swoje mieszkanie (teraz on przebywa za granicą) bo boje sie sama w domu być z dzieckiem, jak ona sie dowie gdzie mieszkam...
co do policji nie wiem co im powiedziec...
brat rozmawiał ze znajomym policjantem bo wczoraj kiedy ona posadziła mnie o stratę dziecka ( nie widziałam jej na oczy od ponad pół roku!) już też mu nerwy puściły, ale ten znajomy powiedział ze póki ona mi nie grozi otwarcie w tych smsach nie mogę nic zrobić... bo pisac podobno smsmy może każdy do kazdego ile chce..
a jak tak dalej pójdzie to jak się urodzi moje dziecko będe sie bała wyjść z domu, bo już i tak mnie głupio kolezanki nastraszyły że mam coś z tym zrobić bo ona może jeszcze mi dziecko chciec porwac albo coś :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 sie 2007, 21:46

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 28 sie 2007, 16:30
wszystko jest możliwe dlatego poproś o wsparcie brata niech pójdzie z Tobą, dobrze aby ktoś z Tobą pobył lub abyś Ty na jakiś czas się wyprowadziła koleżanka może mieć na prawdę spore zaburzenia...
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Jak Go namówić na przyjazd??

Avatar użytkownika
przez niqqa 31 sie 2007, 12:14
Wydawało mi się, że wszytsko jakoś zaczęło sie układać a tu GUZIK.
W domu jakoś nie tak i wogóle...ale nie o tym chciałam pisać.

Poznałam bardzo fajnego chłopaka przez internet. Piszemy z sobą już od maja tego roku. Dzieli nas niestety ok.300 km ale jak on sam stwierdzil to nie jest dla niego problem. Wsiadzie w samochod i jest u mnie.
Powiedział to tak przy okazji, kiedy powiedzialam w trakcie naszej rozmowy, ze dziela nas setki kilometrow.

Niedawno pojechalam niedlaeko jego miejscowosci, zeby sie z nim spotkac. W sumie spotkac przy okazji bo pojechalam na 3 dni odpoczynku.Niestety nie udalo sie nam zobaczyc.. Tak los sie ulozyl, ze nie moglismy.

Wiem, ze teraz nie pojade do Niego bo po prostu w tej chwili wyjazd u mnie jest nie mozliwy.

Zaproponowalam,w esemesie, ze go chetnie zapraszam na weekend, jesli bedzie mial go wolny ( On czesto wyjezdza za granice).
Mam swoje mieszkanie wiec problemu nie ma bo rodzice bo cos tam...

Powiedzial,ze zobaczymy, ze moze sie uda oczywiscie wszyystko z usmiechem i zaskoczeniem. ALE napewno bedzie ciezko bo brakuje mu ostatnio na wszystko czasu.
Wiem, ze go zaskoczylam tak samo jak siebie, ale zalezy mi po prostu na tym zebysmy mogli sie lepiej poznac, zobaczyc na zywo...

Chociaz teraz troche zaluje, ze mu to zaproponowałam bo boje sie, ze mnie odtraci... a naprawde bym tego nie chciala :(

Chcialabym Go jakos przekonac do przyjazdu, zachecic ale zeby nie poczul ze jestem nachalna czy cos w tym stylu.

Albo moze po prostu dac sobie spokoj??
Zabardzo sie boje chyba odtracenia, bo zregoly trafialam na palantow (chociaz jak On sam twierdzi skoromnie- "Wyjatki sie zdarzja" )

Kolejnego odtracenia bym chyba nie zniosla, ale z drugiej strony juz mam zawsze uciekac?? :(
Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
17 sty 2006, 22:32

przez Goplaneczka 31 sie 2007, 14:57
Hej- nie smuć się.
Ja bym Ci doradzała troszkę dystansu-dopóki kogoś nie pozna się osobiście nie warto się angażować.
Zaryzykuj-potraktuj tę znajomość bardziej po przyjacielsku-jak nie będziecie sobie pasować-zawsze możecie wysyłać sobie kartki na Wielkanoc i pogadulić na gg od czasu do czasu. Ale zawsze przecież istnieje nadzieja, że to Ten..
Goplaneczka
Offline

przez Pstryk 31 sie 2007, 19:37
Hm, jego zachowanie jest dwuznaczne bez dwóch zdań. Postaw więc sprawę jasno, niech się ustosunkuje. Albo albo.
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do