Skąd wiecie ze kogoś kochacie?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 03 sty 2008, 15:18
bethi, gratuluję. 8) Tyle było strachu i obaw, a poszło tak "gładko" ;)
Więcej osiągniecie razem w zgodzie, niż każde z Was osobno "w swojej piaskownicy". :D [Wiem, wiem to truizm :P ]
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

przez Pstryk 03 sty 2008, 21:05
Hm, o zgodzie i happy endzie trudno mówić. Po prostu wyszło szydło z wora i wcale mi się to co wyszło nie spodobało.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 03 sty 2008, 23:54
:oops: Przepraszam, jakiś tępawy ostatnio jestem :?
A może jednak okaże się, że poza "plusami ujemnymi" są jeszcze "plusy dodatnie" tej sytuacji ? ;)
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 04 sty 2008, 10:31
Z pewnych względów, nie mogę mówić o szczegółach sytuacji na Forum mimo, iż czuję giga potrzebę podzielenia się tym, ponieważ być może to moje postrzeganie rzeczywistości jest zaburzone i pomocna byłaby obiektywna opinia lub istnieje możliwość poprawy stanu, którego nie potrafię
dostrzec...:cry:

Dostałam propozycję wciśnięcia mnie w ramki prostego, małego i płytkiego żyćka (w sensie emocjonalnym). Pewnie wyśmiałabym ofiarodawce, gdyby nie fakt, że dostrzegam jego potencjał, wielkie, ciepłe i dobre serce i jestem świadoma wyjątkowości jego osoby oraz tego, że chciałabym czuć się tak do końca życia, jak czuję się będąc z nim. Pewnie powalczyłabym aby wyciągnąć go z tej płytkiej kałuży egzystencjonalnej, gdyby nie fakt, że 4 lata temu już podjęłam takową próbę (z innym partnerem) i 4 lata trwało, zanim dotarło do mnie, że się mi to nie uda. Dodam, że osoba, o której piszę w czasie teraźniejszym ma powody, aby ograniczać się do tego stopnia, niestety, ja również mam powody, aby sie obawiać angażować w coś takiego. Cóż poradzić... :cry:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez K. 04 sty 2008, 20:23
God's Top 10 napisał(a):Z reguły "chłopy" to mało domyślne stworzenia



O właśnie i to są święte słowa !
Mężczyźni po prostu nie lubią się domyślać, ale to już nie od dzisiaj ;]

A co do tematu głównego - wiem, że kocham, teraz wiem.
Nie, nie mówiłam tak 'za każdym razem' i z każdym nowym partnerem - bo i tak nie było ich zbyt dużo.
Jednak teraz to wiem, wszystko różni się od tego co było kiedyś, teraz myślę o Nim najpierw, później o sobie, pomagam nawet kiedy nie muszę, wiele sytuacji pokazało mi, że to miłość, a nie tylko mówienie 'kocham Cię' czy chodzenie na spacer spokojnie za rączkę ..
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez Pstryk 05 sty 2008, 00:46
Też zauważyłam, że ludzie lubią nadużywać lub spłycać znaczenie tego słowa. Szastanie nim stało się tak popularne, że zatraca ono swój sens...

A moja sytuacja już się wyjaśniła. Rozwiązanie mnie bardzo miło zaskoczyło. Skoro oboje potrafimy schować dumę do kieszeni a zarazem pozwalamy sobie nawzajem zachować godność - to być może nasz związek ma jednak jakąś przyszłość :P Moja intuicja nie pomyliła się i tym razem co do oceny człowieka ale najpiękniejsze jest to, że wyjrzał troszeczkę ze swojej 'kałuży' i stwierdził, że się mu to co zobaczył spodobało :mrgreen:, dlatego z kolei nie pozwolił mi ucieć (jak to mi się zdarza, gdy chodzi o uczucia, z którymi sobie nie radzę) :P
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez K. 05 sty 2008, 00:53
bethi napisał(a):Szastanie nim stało się tak popularne, że zatraca ono swój sens...



Dokładnie.
Ja osobiście wolę usłyszeć te słowa raz na tydzień niż codziennie, a wypowiedziane ot tak sobie.
Chcę żeby zawsze były magiczne, a nie 'zwykłe' jak powiedzenie, że zupa jest zbyt ostra ..
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Re: Skąd wiecie ze kogoś kochacie?

Avatar użytkownika
przez dzidzius22 20 sie 2009, 07:28
kochalam w zyciu tylko jednego CZLOWIEKA, niestety on zmarl...
teraz jestem z innym partnerem,kocham go ale juz nie taka miloscia,czuje ze i on mnie kocha i wszystko jest w miare ok
czasami jednak zastanawiam sie czy nie oszukuje jego i sama siebie bo to moze zwykly lek przed samotnoscia :?:
DZIEN DZISIEJSZY JEST NAJWAZNIEJSZYM DNIEM TWOJEGO ZYCIA
WCZORAJSZY - DOSWIADCZENIEM
JUTRZEJSZY - NIEWIADOMA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
17 sie 2009, 22:05
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Skąd wiecie ze kogoś kochacie?

przez Pstryk 04 wrz 2009, 10:19
dzidzius22, najgorsze co możesz zrobić to porównywać :!:
Pstryk
Offline

Re: Skąd wiecie ze kogoś kochacie?

przez magdalenabmw 05 paź 2009, 23:56
Skąd wiem?
Oddałabym za Niego życie. Zabiłabym się gdyby Jemu coś sie stało. (choc mam nadzieje nigdy nie sprawdzac :) )
Tak, to miłość. Ta jedyna.
magdalenabmw
Offline

Re: Skąd wiecie ze kogoś kochacie?

Avatar użytkownika
przez motoko 06 paź 2009, 16:54
A ja nie kocham swojej siostry... Ostatnio myślałam, że gdyby coś się jej stało, to pewnie nawet bym nie płakała. Przeraża mnie to :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 gru 2008, 00:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do