Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Nerwica a milosc

przez paktofonikaz 10 sty 2008, 23:32
Macie swoje drugie polowki? Ktore pomagaja wam pokonac nerwice...?
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
05 sty 2008, 13:58

Avatar użytkownika
przez xCarmen 10 sty 2008, 23:35
hmm ja mialam druga polowke.. kiedys, ale moja choroba jeszcze nie zdiazognowana sprawila ze juz nie mam , malo tego nie mam juz zadnego z przyjaciol. troche straszne.
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Avatar użytkownika
przez linka 10 sty 2008, 23:39
Mam moją połówkę, jestem z moim chłopakiem już 6 lat.
On mi daje dużo siły i oparcia, zawsze tak było, to bardzo pomaga, ta świadomość, że masz kogoś kto cię kocha bezwarunkowo, ktoś kto zawsze przytuli, zrozumie, przetrzyma wszystko, nie osądzi i zawsze pomoże, rozśmieszy, pocieszy....mogłabym pisać i pisać.
Sama miłość pewnie nie wyleczy ale pomaga przetrwać te najgorsze chwile i daje wiarę która jest bardzo potrzebna.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez ane23 12 sty 2008, 12:06
viviana napisał(a):Hej .

To nie myśl i nie nie zastanawiaj się cały czas czy go kochasz czy nie , bo sama się nakręcasz. Czym wiecej bedziesz sie nad tym skupiała, to tym większe będziesz miała wątpliwości . Wiem, że ciężko ale może zajmij się czymś co nie pozwoli Ci myśleć ?


Viviana ma rację. Im więcej o tym myślisz, analizujesz tym więcej masz wątpliwości i tym więcej widzisz jego wad, i problemów które świadczą dla Ciebie o tym że lepiej z nim nie być. Ja mam takie same myśli: czy go kocham, a co będzie jak sie okaże że nie, a może kocham jego kolege lub brata, a może jak spojrzałam na tyłek faceta w autobusie to znaczy że nie kocham mojego... itd Zamknięte koło, bo im więcej o tym myśle tym bardziej się denerwuję, obwiniam, szukam dziury w całym.
Ja doszłam do tego że każdy miewa takie myśli, tylko nie analizuje ich godzinami. Po prostu, ludzie decydują sie na ślub, czy związek i koniec, nie myślą potem codziennie czy dobrze zrobili, a po co, a dlaczego. Po prostu są razem i żyją dniem dzisiejszym. Nie zastanawiają się czy to miłość czy nie miłość. To tak jakbyś codziennie myślała o tym czy kochasz rodziców i dlaczego, umiesz odpowiedzieć na to pytanie?
A nad miłością do faceta myślimy godzinami ;)
reasumując łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, może jak zaczyasz myśleć negatywnie przypomnij sobie wasze wspólnie spędzone miłe chwile? Ja się staram jakoś sobie radzić, nie zawsze wychodzi i czasem mam doła, ale się staram. Powodzenia
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 12 sty 2008, 12:18
malgos napisał(a):ciagle pytanie zostawic go a potem cierpiec ze zostawilam kogos kogo kochalam czy moze byc z nim ale z uczuciem ze jestem z nim na sile a potem w koncu go zostawic z braku sil i jeszcze bardziej go skrzywdzic...... a on biedny tak bardzo mnie kocha i wiem ze tak samo mu ciezko jak i mi moze gdybym go zostawila to byloby to dla niego lepsze niz te moje ciagle zmienne uczucia Crying or Very sad

Dżizys, Kobieto, Twój chłopak to nie zabawka :!: Przepraszam, ale takie coś wydaje mi się strasznie egoistyczne - jak można komuś robić takie pranie mózgu :!:

Przytulanka napisał(a):Byłam przez 3 lata w związku i nieźle dał mi w kość (ale nie kłamstwami czy zdradami) a tym, że był nieporadny w każdym calu i zero oparcia a wszystkim była dla niego mamusia.

O, jakie to historie życiowe potrafią być podobne ;)

Przytulanka napisał(a):Później bezsensowne nowe znajomości szybko się kończące i teraz postanowiłam , że nie będę nawiązywać nowych bo nie widzę w tym sensu.

Też rozważam takie rozwiązanie, jednak w moim życiu ciągle ktoś się pojawia, pobędzie, odejdzie itd... Jaki mam na to wpływ? Mam się zamknąć w domu? Heh - w zakonie :shock: :lol:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez dlugi 15 sty 2008, 03:04
xCarmen napisał(a):hmm ja mialam druga polowke.. kiedys, ale moja choroba jeszcze nie zdiazognowana sprawila ze juz nie mam , malo tego nie mam juz zadnego z przyjaciol. troche straszne.


Straszne ale nie jestes sama mimo ze jestes sama.
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez jaaa 15 sty 2008, 19:57
ja dopiero teraz sobie uswiadomilam ze nerwica mnie uwiazala i przez nia nigdy nie moglam sie zblizyc do zadnego faceta blizej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez Pstryk 15 sty 2008, 20:31
Wątpię, aby nerwica byłą dobrym kandydatem na męża więc wiej od niej jak najdalej :P
A tak poważniej, mi również nie jest obce spłycanie znajomości.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez jaaa 15 sty 2008, 21:48
hehe trafnie bethi;)

znaczy ja nigdy nie myslalam pod tym katem ze to nerwica dopiero teraz to sobie uswiadomilam kiedy biore leki na nerwice i otworzylam sie na facetow
kiedys balam sie ich wialam od nich z daleka ,idac ulica patrzylam nieufnie rozgladalam sie czy idzie za mna jakis facet i moze zechce cos zrobic itp

do tego niskie poczucie wartosci ,denerowalam sie rozmawiajac z nimi- nerwica byla silnijesza u mnie niz checi,wiec uciekalam ,nie angazowalam sie( teraz dalej nad tym pracuje)

takze narazie dzieki lekom otworzylam sie na swiat i facetow

no ale do sexu daleko narazie ;) ale ja juz jako nerwus mysle jak to bedzie itp itd

co za okropna choroba :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez Amy Lee 21 sty 2008, 20:01
A ja się właśnie dowiedziałam, co mój - eh, szkoda to to nawet nazywać moim byłym - opowiadał swojemu kumplowi za moimi plecami.
Podsumowując - kłamie i wyłudza pieniądze.

Może przez tydzień było mi przykro, że nie jesteśmy razem, ale teraz się cieszę.

Mogę odtańczyć sambę a potem z założonymi rękami czekać na księcia z bajki.
Amy Lee
Offline

przez Pstryk 21 sty 2008, 21:03
jaaa napisał(a):takze narazie dzieki lekom otworzylam sie na swiat i facetow

Słońce, wiesz, że to połowiczny sukces. Leki nie rozwiążą Twoich problemów związanych z samooceną. Czy pracujesz nad tym na psychoterapii? A co do sexu, to nie ma się co spieszyć. Najlepiej smakuje odpowiednio podany ;)

Amy Lee, nie ma to jak być plamką na męskiej dumie. Mi to wręcz tak się spodobało, że zaczęto mnie uważać za zagorzałą feministkę :lol: Do mnie również ostatnio dotarły wieści jak to mi plecy wysmarował mój Ex. Okazało się, że to było tylko błoto z jego ust, więc łatwo było go zmyć ;)
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez jaaa 21 sty 2008, 22:36
bethi napisał(a):
jaaa napisał(a):takze narazie dzieki lekom otworzylam sie na swiat i facetow

Słońce, wiesz, że to połowiczny sukces. Leki nie rozwiążą Twoich problemów związanych z samooceną. Czy pracujesz nad tym na psychoterapii? A co do sexu, to nie ma się co spieszyć. Najlepiej smakuje odpowiednio podany ;)


hmm pracuje niby- mam pisac swoje zalety same i myslec ciagle o nich ,ale moj mozg jest przestawiony na same wady i czarnowidztwo

spotykam sie z facetem i juz mi w glowie jedno ze nie umawia sie ze mna tylko liczyc na sex .. i wylacznie na niego ;) ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez Pstryk 22 sty 2008, 19:15
O, autosugestia jest świetnym sposobem na poprawę własnego wizerunku we własnych oczach. Spokojnie. Daj sobie czas i podchodź do tego z ciekawością. Z czasem przyjdzie i przekonanie do tego, co wypowiadasz aż wreszcie tak wejdzie Ci to w krew, że zaczniesz wierzyć. Będziesz zaskoczona rezultatami ;) Innym dobrym sposobem jest zapisanie na kartce wady, którą często sobie wypominasz a następnie zapisywanie jej pozytywnych odpowiedników w odniesieniu do siebie.
Co do oczekiwań facetów, cóż, może umawiaj się z nimi na razie na 'neutralnym', bezpiecznym dla siebie gruncie, w miejscu publicznym, gdzie czujesz się bezpiecznie.
Pstryk
Offline

Pomóżcie!

przez magdalena4 10 mar 2008, 12:24
Witam wszystkich! Mam taki problem. Nie wiem czy mam depresje czy nerwice. Wczesniej tzn jak zachorowałam w kwietniu 2006 myslałam ze to nerwica. Nie byłam wtedy u psychiatry, tylko ogólny lekarz przepisał mi cos na uspokojenie, a ja czym predzej wybrałam sie do psychologa, bo nie chciałam brac leków. Bałam sie ze zwariuje, miałam ataki lęków itd. Na psychoterapii stopniowo dochodziłam do siebie, z moim psychologiem doszłam do wniosku, ze mój związek z partnerem jest nie taki jak powinien i ze jestem dda. Juz myslałam ze z tego wyszłam, psycholog sugerowała mi zebym odeszła od tego chlopaka, i ja z kilka miesiecy nastawiałm sie ze z nim nie bede bo mnie ranił, ale ja nie potrafiłam odejsc. Tzn zbierałam sie, nauczyłam sie tez wyrazac swoje mysli i głosno mówic co mi sie nie podoba. Ale to poskutkowało do jakiegos czasu. Szkoda mi było tylu lat z nim...(choć w miedzy czasie cały czas chodziłam na terapie, tego problemu nie potrafiłam rozwiązać). W styczniu tego roku zamieszkaliśmy razem...choc ja za bardzo nie chciałam, pomyslałam ze spróbuje...no i znów zaczeły sie kłótnie...odeszłam od niego na 2 tygodnie, potem wróciłam, bo za nim teskniłam i dałam nam kolejną szansę. Teraz mniej sie kłócimy...ale to ja staram sie bardziej(takie mam wrazenie)...no i wczoraj zdenerwował mnie (jego wina)....poczułam ogromny lęk, że on mnie nie kocha...byłam smutna, a on przeprosił mnie ale nadal byłam smutna...A dzis czuje sie okropnie, czuje lęk, niepokój, napięcie...często to czuje, znów od jakiegoś czasu zaczynam sie zamartwiać, przejmować, wkręcać sobie...czuje lęk, no i straciłam apetyt...a chodze na psychotarpie cały czas...i okropniy lęk czuje jak pomysle ze mogę mieć depresje, boję sie jej tak samo jak choroby psychicznej, boje sie ze moge sobie cos zrobić, czuje lęk jak pomysle o samobójstwach, jak tylko słysze o samobojstwach ogarnia mnie lęk...jak tylko jestem smutna wkręcam sobie ze to depresja i czuje jeszcze lęk, ze zaraz sobie coś zrobię...jak nie jestem z nim czułam to samo...dlatego zastanwiam sie czy to nerwica czy naprawde depresja...zastanawiam sie nad lekami, a zawsze byłam przeciwna lekom i myslałam ze juz z tego wyszłam...
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 10 gości

Przeskocz do