Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Justynka 02 kwi 2007, 20:52
Pszczoła napisał(a):Ze swojego lęku przed bliskościa zdałam sobie sprawe dopiero niedawno. Najpierw trudno było mi w to uwierzyć: jak to? Ja? Ja się niczego nie boję, mam taki charakter

Bardzo dobrze Przczoła :!: Uświadomienie sobie tego, czego się boisz to pierwszu krok do sukcesu :P Zgadzam się z tobą, że nikt nie chce być sam, a jeśli ktoś usilnie się zapiera i twierdzi,że chce, to chyba bardzo wypiera ze świadomości potrzebę bliskości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez Pszczoła 02 kwi 2007, 22:27
dzięki :smile: , teraz czuję, że nie jestem ze swoim problemem sama i ktoś naprawde wie, co czuję.

myślę, że w moim wypadku lęk przed bliskościa jest spowodowany lękiem przed odrzuceniem, przed niesprostaniem wymaganiom, przed bólem po rozstaniu. Z góry zakładam, że się nie uda, że ta druga osoba chce mnie skrzywdzić.
Po prostu nie potrafię ufać.
"Wszyscy płaczą za pokojem, nikt nie płacze za sprawiedliwością. Ja nie chcę pokoju. Chcę równych praw i sprawiedliwości."
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
01 kwi 2007, 20:48
Lokalizacja
a stąd

przez hetman76 10 kwi 2007, 18:49
dawno mnie tu nie było...a zmieniło się wiele w moim życiu..np.nerwica cały ten jebany zespół już prawie znikł leki biorę co drugi dzień wiec ze zdrowiem zdecydowanie lepiej. Żyje normalnie bez leków natręctw jedynie somatyczne cosik mnie czasem pomęczy ale to i tak rzadkość. Powoli prostuje swoje życie jeszcze trochę to potrwa...tylko ten zardzewiały bagnet w sercu

ps-pozdrawiam albi,wariata,beti,kasie,DA
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 gru 2006, 01:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez meanme 11 kwi 2007, 15:27
Ooooo chopie,
Dokonale wiem co czujesz, włąśnie przezywam to samo to samusieńko. Tylko, że ja jestem starszy i już już miałem się wreszcie ożenić. a spotkało mnie to samo. I też nie potrafię z tym żyć, nie mogę się od niej uwolnić mimo, że wiem, iż to nie ma sensu. Cierpię niewyobrażalnie ale nie potrafię. I straciłem 9 lat mojego życia na taką właśnie osobę. Dziewięć lat to całe dorosłe życie. Nie potrafię żyć bez niej i dobrze o tym wiem. ale najstraszniejsza jest myśl, że nigdy o niej nie zapomnę i do końca życia będę za nią tęsknił. Nawet jak będę kiedyś z kimś innym to będę myślał o niej. I ta myśl zatruwa mi życie. Myśl, że nigdy się nie uwolnię i każdą następną będę porównywał właśnie do niej. Nie wiem jak żyć dalej, żyję i funkcjonuję tylko dzięki lekom, ale to nie jest życie. I proszę nie mówcie, że czas leczy rany bo to też już przerabiałem, mieliśmy dwuletnią przerwę i przez te dwa lata nie byłem w stanie przestać o niej myśleć i tęsknić. I najgorsze jest to, że wiem iż zrobiłbym teraz dla niej wszystko ale to wszystko mimo, że nie zasługuje na nic. Wybaczyłbym bez chwili zastanowienia. I boję się, że jeśli kiedyś ułożę sobie życie z kims innym (jeśli) to gdy ją spotkam zrobię wszystko czego będzie chciała abym tylko mógł być z nią. I wiem, że wrócę na kolanach jeśli tylko kiwnie palcem. I to jest mój dramat. Smieszny co? może nawet żałosny. A ona ma to wszystko w nosie....
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
30 mar 2007, 00:15
Lokalizacja
Kielce

Avatar użytkownika
przez slitzikin 12 kwi 2007, 01:02
Hetman, naprawdę czas leczy rany, uwierz mi brachu. Otrząsnąłeś się z nerwicy, czego Ci serdecznie gratuluję, otrząśniesz się i z niej.

Jak czytałem ten temat i opowiadałeś te historie z nią to nie mogłem uwierzyć. Wiem, że jest Ci ciężko, więc może nie powinienem tego pisać, ale powinieneś się cieszyć, że się rozstaliście. Chciałbyś się z nią ożenić a potem odbierać telefony przed jej urodzinami, co Ty robisz z pieniędzmi, albo że ją zdradzasz, a po wyjściu twoim do roboty ona przyprawiałaby Ci rogi? Pomyśl sam.

Z tego co pisałeś jesteś spoko koleś, spokojny, uczuciowy, wysportowany, na pewno znajdziesz normalną, fajną dziewczynę. Wtedy, któregoś wieczora spojrzysz na nią, przypomni Ci się tamta i pomyślisz: Gdzie ja /cenzura/ miałem oczy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
258
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 00:25
Lokalizacja
Gdańsk

przez snaefridur 12 kwi 2007, 12:53
hetman76 napisał(a):ps-pozdrawiam albi,wariata,beti,kasie,DA


Pozdrawiam ja takoż i cieszę się niezmiernie ;).Wpadaj.
snaefridur
Offline

przez e398mati 12 kwi 2007, 14:58
hetman76 ja miałem bardzo podobnie tylko jako 16 latek nie byłem z dziewczyną 4 lata, tylko 1 rok.
Wszystko układało sie wporządku, kochaliśmy sie oboje.Nagle dowiedziałem sie że kręci z innym i to ona zerwała.Tydzień chodziłem zgaszony, ale tak naprawde nie trzeba sie takimi rzeczami przejmować bo można sobie znaleźdź inną.Wiadomo że do Ciebie nie wróci.Jest nawet taka piosenka, tekst mniej więcej taki "kolejna laska, kolejna dziewczyna.jedna sie kończy kolejna sie zaczyna" i to powinno być dla Ciebie dobrym tekstem.Nie możesz sie załamywać.Pozdrawiam
pozdrawiam, Mateusz Radziszewski ;)
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
12 kwi 2007, 14:47
Lokalizacja
Kraków

przez hetman76 14 kwi 2007, 22:51
meanme-Współczuje ci.. nie chce cie obrazić w jakiś sposób ale ŻADNA kobieta nie będzie ze słabym mężczyzna i sposób w jaki postępujesz raczej odpycha ja od ciebie a z drugiej strony odwróć sytuacje i co ty byś zrobił gdyby ktoś zabiegał w taki sposób o ciebie...na swoim przykładzie mogę powiedzieć ze ona była delikatnie mówiąc potworem...mam wiele przykładów...ale nie chce ich tu rozwijać bo i po co.

Dzisiaj mam czas na wszystko nareszcie mogę zrobić kurs na motor, pojeździć konno, kupić nunchaku wiele tego jest..:) i nareszcie mam na czas mam czas dla siebie.

Każdy z nas popełnia błędy ja taki błąd popełniłem nałożyłem sobie sam kajdany dałem się poniżać manipulować itd itd itd...po tym wszystkim jestem zupełnie innym człowiekiem nerwica zmienia charakter człowieka i tak jest w moim przypadku teraz wiem jak powinien wyglądać związek 2 osób...to bezcenna wiedza.

slitzikin- Już tak myślę tylko żal pozostanie ale to nic
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 gru 2006, 01:13

Avatar użytkownika
przez Mizer 14 kwi 2007, 23:17
Przepraszam, powiem coś o sobie

Udławiłam się ostatnią miłością i mi wychodzi po miesiącach rzekomej psychicznej wolności.

Dobrze mi było bez myśli o tej osobie.

Teraz widzę, że mi szaro, a ja żyłam kolorową przyszłością.
Może za duszżo szarego piachu wsypałam przez przypadek do wina.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

Druga połówka

przez raven 15 kwi 2007, 18:09
Witam. Nie wiem czy taki temat nadaje się na to forum. W razie by tu nie pasował prosze go usunąć.
A więc chciałbym się was zapytać w jaki sposób udało wam się poznać wasze drugie połówki mimo nerwicy. W jaki sposób znaleść w sobie odwage aby poderwać jakąś dziewczynę?:) Jestem z natury nieśmiały i trudno mi jest podejść do dziewczyny i tak po prostu zacząć rozmawiać... Bardzo sie stresuje przy rozmowie z dziewczyną. Zadko chodze na imprezy bo nie mam zbyt wielu znajomych a gdy juz dostane propozycje aby gzieś wyjść, co sie zdaża bardzo rzadko, strasznie to przeżywam. Juz kilka dni wcześniej odczuwam lęk, a tuż przed samym wyjściem robi mi się niedobrze, trzesą mi się ręce, wali mi serce i w 50% przypadkach rezygnuje z imprezy:( Nie wim dokładnie czym to jest spowodowne, ale chyba boje się kompromitacji i tego aby nie wystawić się na pośmiewisko, boje się rownież że zrobi mi sie niedobrze w naj mniej oczekiwaniej sytuacji.
Dodam że nie mam zadnych koleżanek, mam tylko kolegów oraz troche znam ich dziewczyny. Na randkach bylem tylko ze trzy razy, ale wydaje mi sie że nie były zbyt udane:( Mam juz 21 lat,a nigdy jeszcze nie mialem dziewczyny. Strasznie mnie to dołuje. Moze mogli byście powiedzieć w jaki sposób poznaliscie swoje drugie połowy, być może w jakiś sposób mi to pomoże...
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

przez Trinity 15 kwi 2007, 18:21
odpowiadam chjoc jestem kobieta :)

pierwsza moja milosc poznalam jak mialam 13 lat trwalo to lat 12 zanim postanowilismy sie rozstac
traz jestem od roku z innym mezczyzna
poznalismy sie w pracy i zblizyly nas do siebie wspolne problemy troski dnia codziennego itd.
taka jakby wymienna terpia
po 4 latach pracowania razem postanowilismy sprobowac i tak to trwa :)
nie ma gotowej recepty na poznanie kogos
jestes w tej nieszczesnej syt. ze jestes mezczyzna i powinienes niejako inicjowac podryw pierwszy zaprosic itd.
i nic tu nie pomoze trzeba sie przełamac
ja zawsze w takich sayt. tłumaczę sobie że jezeli nie da rady teraz to kazdy kolejny raz bedzie łatwiejszy, bo przeciez bede juz wiedziała jak to wygląda
trzymaj sie i nos i uszy do góry bedzie dobrze trzeba tylko zacąć potem to już z górki :))
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 16:14

Avatar użytkownika
przez mono 15 kwi 2007, 18:50
jeszcze znikim nie byłem ale pozwolę sobie odpowiedzieć ;)
śmiałośc przyjdzie sama. uwierz mi. ja nigdy w życiu bym nie pomyślał że się od tego uwolnię. piszesz że byłeś 'TYLKO' na 3 randkach. przecież to już jest coś. zdarza Ci się chodzić na imprezy, świetnie.
ja lęku pozbyłem się chyba przez to że dałem sobie trochę luzu. ogromnie mi zależało na pewnej dziewczynie i przez to nie mogłem nic z tym zrobić. teraz jestem w takiej sytuacji że ona mnie unika, zero wyjaśnienia z jej strony ale to mnie nie zraża :) mowię sobie że jeśli się nie uda to trudno się mówi ;) teraz chcę wyjaśnić tą sytuację. i ZROBIĘ TO, kiedy tylko przyjdzie mi do głowy coś sensownego ;] nerwica już mną w tych sprawach nie będzie rządzić. to ja zaczynam kierować własnym życiem.
skromnie polecam swój sposób myślenia ;]
pozdrawiam, trzymajcie się ludki
Lęku pręcik, gdzieś za mostkiem, przy aorcie żarzy się bez przerwy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
10 gru 2006, 21:52

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 16 kwi 2007, 16:01
Witam Cię.
Przeczytałam twój post i jakoś mnie poruszył... . Powiem Ci że wszystko jescze przed tobą. Ja swojego męża poznałam w najgorszym momencie mojej choroby - tzn. depresji - kiedy praktycznie żyłam uwięziona we własnym mieszkaniu. Poprostu kiedyś przelotni zobaczył mnie na ulicy. Potem przez 2 lata próbował zdobyć mój numer telefonu, a kiedy okazało się że mamy wspólnych znajomych wszystko poszło już z górki. Uwierz mi, że wystarczyło jedno spotkanie żeby dla mnie zmienił się świat. :D Tobie też się uda, tylko daj sobie szanse...
Życze powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez raven 16 kwi 2007, 23:07
Dzieki za odpowiedzi na mój temat.
Mam nadzieje że kiedyś poznam jakąś fajną dziewczyne, która bedzie mnie akceptowac taiego jakim jestem. Mam takie wrażenie, że jakbym był w związku to większość problemów jaki mam teraz by szybko zniknęła. Nie myślcie tylko że chodzi mi o wyleczenie sie z tego kosztem innej osoby;) Uważam że chęć dążenia do wiązania się z drugą osobą jest naturalna a sama świadomość, że jest sie komuś potrzebnym daje wielkiego kopa i motywacje do działania. Widze to po znajomych, którzy są w związku i od tego czasu są odważniejsi, bardziej pewni siebie i podejmują nowe wyzwania. Często słysze że po 20-tce jest najwspanialszy okres w życiu, tylko że chyba nie jest on taki wspaniały gdy jest sie samemu...
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do