Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Ania1987 18 mar 2007, 00:46
szcz25 napisał(a):wiem jednak ze jakby rozwiazal sie moj problem to nerwica odejdzie,gdyz juz nie raz odchodzila w sytuacjach kiedy wydawalo mi sie ze znalazlem w koncu ta druga polowke,



Odnoszę wrażenie że uzależniasz wyzdrowienie od bycie z kimś. A przecież nerwicy nie da się uleczyć miłością. Oczywiście kochająca osoba przy boku na pewno bardzo pomaga i daje szczęście ale tylko chwilowe bo nerwica i tak o sobie w końcu przypomni bo nawet jak się kogoś bardzo kocha to są lepsze i gorsze dni i problemy które sprawią że nerwica wróci. Wiesz nie wiem czy Twoje dziewczyny (obecnie dziewczyna) wiedzą o tym że od nich(niej) zależy twoje zdrowie ale jak ja bym była na ich(jej) miejscu to przerażałoby mnie to że Twoje zdrowie było by w moich rękach. Może Ty wszystkie porównujesz do swojej pierwszej dziewczyny i dlatego nie umiesz się zaangażować w inne związki, po prostu nie chcesz(może stawiasz za wysoko poprzeczkę).

szcz25 napisał(a):bardzo, bardzo chce sie w mojej dziewczynie zakochac,


A może Ty ją już kochasz? Nie myślałeś o tym. Przecież miłość to nie tylko chemia ale przede wszystkim dobroć, wyrozumiałość, troska, zaufanie, umiejętność dążenia do kompromisu, wspólne spędzanie czasu, dzielenie ze sobą smutków i radości i mogła bym tak jeszcze pisać i pisać(czasami nawet ludzie nie wiedzą że są w sobie zakochani po prostu lubią ze sobą spędzać czas-tak się często dzieje w przyjaźni męsko-damskiej). Zastanów się czy jesteś z nią bo jest Ci dobrze czy może dlatego że nie chcesz zranić kolejnej osoby?!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez gusia 18 mar 2007, 01:04
misiaczek napisał(a):ja miałam problem biorąc tabletki antykoncepcyjne


Taaa ,facet może nieistniec,ale pewnie źle dobrane ,wiadomo ,lekarze "na oko"...wrażenia gorsze niz po psychotropach :evil:
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez anonima 19 mar 2007, 01:44
ciesze się, że założylam ten wątek bo chyba każdego paraliżował nawet lęk przed utworzeniem go. CZytając Wasze posty - we wszystkim się zgadzam i widze lustrzane odbicie. To strasze a zarazem pocieszające bo już teraz wiem, że muszę iść z tym do lekarza. Powiedzcie mi co mam mu powiedzieć bo mój lęk paraliżujący będzie nawwet przed nim i obawiam się, że nic z siebie nie wydobyje a nie lubie ośmieszenia.. to moja zmora

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:47 am ]
i jeszcze jedno jak wygląda terapia o której mówicie?


przecież mi brakuje bliskości a ja nie przytule się do obcej osoby.

Nasze problemy niestety wynikają z błędów jakie popełnili nasi rodzice. Nie uważam mojej rodziny za ponieżej przeciętnej , ale myśle ze jednak nawet najlepszym się zdarza. Może to właśnie i oni mieli ten sam problem i nie nauczyli nas tego. Ja żyje z tą świadomością wiele nauczyłam się sama, ale z tym mam problem choć jestem bardzo optymistyczną osobą wydającą się nie mieć problemów.Po prostu jestem dobrą aktorką , ale tak samo jak Wy bliskość zaznaje jedynie po alkoholu Gdy to mija..uciekam bo po prostu nie potrafie to jakiś lęk , przez które moje ciało krzyczy pragne a wnętrze boi się To jest chore i to wiem dlatego podejme się leczenia i każdemu to proponuje bo.. z czasem moze być tylko gorzej a każdy zasługuje na szczęście

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:01 am ]
a tak apropo korzeni uświadomijcie sobie jakie macie relacje z rodziną tą najbliższą..

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 1:02 am ]
może najlepszą metodą na uwolnienie się od strachu przed bliskością będzie zapoznanie się z własną rodziną..
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2007, 22:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Justynka 19 mar 2007, 10:17
anonima napisał(a):Powiedzcie mi co mam mu powiedzieć bo mój lęk paraliżujący będzie nawwet przed nim i obawiam się, że nic z siebie nie wydobyje a nie lubie ośmieszenia.. to moja zmora

Powiedz to co czujesz, własnymi słowami, po prostu. Nie bój się nie ośmieszysz się, bo nikt nie będzie się z ciebie śmiał. Ludzi z takim problemem jak my jest masa i tylko niektórzy mają naprawdę odwagę,żeby coś z nim zrobić. To dobrze o tobie świadczy.
anonima napisał(a):Nasze problemy niestety wynikają z błędów jakie popełnili nasi rodzice. Nie uważam mojej rodziny za ponieżej przeciętnej , ale myśle ze jednak nawet najlepszym się zdarza. Może to właśnie i oni mieli ten sam problem i nie nauczyli nas tego. Ja żyje z tą świadomością wiele nauczyłam się sama, ale z tym mam problem choć jestem bardzo optymistyczną osobą wydającą się nie mieć problemów

Sama widzisz,że w dużej mierze to rodzice zaszczepili ci lęk przed bliskością, bo sami jej nie potrafili okazywać i bardzo dobrze,że masz tego świadmość i zaczynasz brać sprawy w swoje ręce. Bo skoro roodzice nas nie potrafili nauczyć nie mamy innego wyjścia, jak nauczuć się samemu ;)
anonima napisał(a):i jeszcze jedno jak wygląda terapia o której mówicie?

Terapia może wyglądać bardzo rożnie, jest dostosowywana odpowiednio do ploblemów i sytuacji pacjenta.
Ale w zasadzie pierwsze spotkanie wygląda zawsze tak samo. powiadasz o swoich problemach, o tym co cię niepokoi, męczy i nie pozwala normalnie szczęśliwie żyć. Ważne,żeby zastanowić się nad czym chcesz pracować i co konkretnie chciałabyś zmienić w sobie i swoim życiu, a co z różnych względów cię nie zadowala.
pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez anonima 19 mar 2007, 10:35
Terapia może wyglądać bardzo rożnie, jest dostosowywana odpowiednio do ploblemów i sytuacji pacjenta.
Ale w zasadzie pierwsze spotkanie wygląda zawsze tak samo. powiadasz o swoich problemach, o tym co cię niepokoi, męczy i nie pozwala normalnie szczęśliwie żyć. Ważne,żeby zastanowić się nad czym chcesz pracować i co konkretnie chciałabyś zmienić w sobie i swoim życiu, a co z różnych względów cię nie zadowala.
pozdrawiam


a co jeśli ja jestem zablokowana i nie będę potrafiła mówić o swoich problemach?

Dziękuje za pomoc, pomogły mi w zrobieniu następnego kroku
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2007, 22:57

Avatar użytkownika
przez Justynka 19 mar 2007, 10:58
anonima napisał(a):a co jeśli ja jestem zablokowana i nie będę potrafiła mówić o swoich problemach?

Na początku są blokady i wstyd przed mowieniem o sobie, ja na pierwszych spotkaniach ciągle się trzęsłam i zacinałam w mówieniu ;) Ale taki opór to rzecz normalna. Nie musisz zaraz od razu opowiadać o wszystkim, zresztą to byłoby niemożliwe czasowo i psychicznie dla ciebie. Chodzi o to,żeby ogólnie przedstawiś swoje problemy, a potem na koejnych spotkaniach będziecie rozmawiać o szczegółach i to w takim tempie na jakie ty pozwolisz. Trapia nie jest łatwa, ani przyjemna, trzeba podjąć to ryzyko całowitego obnażenia, ale gra jest warta świeczki-tak bym to określiła. :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

przez anonima 19 mar 2007, 12:34
w sumie to logiczne. Masz racje sama dużo wiem na temat tego ponieważ zdążyłam się oczytać w moim problemie ale sucha teoria to niewszystko. Dziękuje za rady bardzo mi pomogły i mam nadzieje, że ktoś kto ma podobne problemy czytając to też to sobie uświadomi.
Jak już będę po 1 wizycie pochwale się :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:51 am ]
a jeszcze jedno .. powiedz mi co dały Ci terapie? jesteś teraz cieplejszym człowiekiem?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2007, 22:57

przez Matsu 19 mar 2007, 13:45
Też to mam. :P Poza drżeniem.

I nawet wiem co jest przyczyną. U mnie takie reakcje pojawiły sie po wieloletnim opiekowaniu sie Alzheimerem.
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
12 mar 2007, 17:19

Avatar użytkownika
przez Justynka 19 mar 2007, 20:18
anonima napisał(a):a jeszcze jedno .. powiedz mi co dały Ci terapie? jesteś teraz cieplejszym człowiekiem?

Trudne pytanie :mrgreen: Na terapię chodzę rok, ale w moim przypadku to niedługo, bo nerwica jest u mnie na tyle zakorzeniona,że wymaga długoterminowego leczenia. Czy jestem cieplejszym człowiekiem :?: Wydaje mi się,że tak, aczkolwiek nie jest to jeszcze to, co bym chciała osiągnoś. Mogę stwierdzić na pewno,że stałam się bardziej otwarta wobec siebie i innych, a myślę,że jak się człowiek otworzy, to te ciepłe uczucia powoli zacznie okazywać, uzewnętrzniać w sposób naturalny, swobodny. Liczę na to,że kiedyś to właśnie nam się uda ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez Martwa 19 mar 2007, 22:02
A co do wpływu rodziny na występowanie lęku przed bliskością to raczej upatrywałabym źródła juz w socjalizacji wtórnej, ale muszę to jeszcze przemyśleć ;)
A jutro od nowa uchleję się codziennoscią i obudzę się z kacem życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
16 mar 2007, 23:31
Lokalizacja
się biorą dzieci?

przez FiRe86 21 mar 2007, 11:15
Dajcie spokoj ludzie... Zakochanie to takie własnie uczucia a jak ma sie nerwice to są one nasilone i to normalne... Jak ja ostatnio zakochałem, a mialem jeszcze nerwsice to mialem dosc mocne motylki w brzuchu, krecio mi w głowie, serce waliło jak nie wiem, drżałem itd xD
Życie jest piękne i cudowne,
Lecz nerwica jes tylko utrusnia,
Warto ją pokonać dzielnie... :)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
24 lut 2007, 12:02
Lokalizacja
Katowice

przez anonima 21 mar 2007, 14:50
silesiaster napisał(a):
Piotrek napisał(a):
silesiaster napisał(a):orgazm mentalny

:shock: możesz przetłumaczyć na język polski???


no taki orgazm jak podczas stosunku tylko bez wytrysku - tak na mnie wódka działała i miałem tak prawie za każdym razem - dlatego jestem ciekawy czy jestem wyjątkiem - bo jak narazie to jak komuś o tym mówie to robi duże oczy - moze pójść do neurologa moze to jakas choroba mózgu jest czy co?



miałam tak kilka razy tylko np na klasówce w liceum jakieś kilka lat temu
i w dziwnych stresujących akcjach




---------------------------
a co do miłości a nerwica
to motyle ponad norme, trzesiawka rąk
usmiech na twarzy nie do opanowania aż się czuje jak kretynka
przy facecie
a jak sie przytula do mnie to leze jak kłoda ha teraz troche się wyluzowalam ale przy każdym nowym facecie jest tak samo. Chyba, że nie podoba mi się chłopak i nic do niego nie czuje a on jest nadopiekunczy to motyli nie ma trzesiawka 3 razy mniejsza no alle to do sukcesu nie prowadzi bo ja tylko zaspokajam swe rzadze z zamknietymi oczami i rzucam ofiare po krótkim czasie
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2007, 22:57

Avatar użytkownika
przez em. 22 mar 2007, 18:37
mam chłopaka od niecałych dwóch miesięcy..i nerwice od dwóch lat...rozumie mnie, gdy mam swoje gorsze dni, jest cały czas przy mnie, pomaga, bardzo. potrzebuje człowieka takiego, jakim jest on. ale wciąż się boje. boje się, ze on tego nie wytrzyma. bo niby dlaczego nie mógłby sobie znaleźć kogoś bez tak idiotycznych problemów jak moje? możecie sobie mówić, "że to miłość, wszystko wytrzyma", ale to tylko człowiek, on też ma uczucia i swoją odporność..
Avatar użytkownika
em.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 gru 2006, 15:35
Lokalizacja
Wawa

Avatar użytkownika
przez Ania1987 23 mar 2007, 02:59
Jeśli Cię naprawdę kocha i podejdzie do tego że to tylko choroba i niektóre zachowania są jej objawami to na pewno wytrzyma, bo będzie wiedział że na niektóre sprawy czy zachowania masz minimalny wpływ (oczywiście jak się zaczyna leczyć nerwicę to ma się coraz większą nad tym kontrolę)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do