Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez drań 13 lut 2006, 22:41
melissaa napisał(a):...my tak mamy ze boimy sie na zapas chociaz zazwyczaj nic takiego sie nie dzieje ..boimy sie ze ktos nas zdradzi tym samym zrani a to tez sa emocje bardzo złe emocje ...


Dokładnie tak jest jak piszesz.
Ja mam często takie myśli jak się do mnie dłużej nie odzywa, że może już się nie nadaje dla Niej, że już mnie nie chce, że widzi u mnie moje wady ktore mi najbardziej przeszkadzają i wogóle wszystko co najgorsze.
I wtedy robie się oschły mam pretensje, że się nie odezwała do mnie pierwsza...
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

przez Dana 13 lut 2006, 22:43
Rzecz nie w uświadamianym strachu. Mam uczucie, że "to coś" - złego, wychodzi ze mnie od czasu do czasu niszcząc to, co mozolnie budowałam z partnerem. Nie wiem czy to z nerwicy, czy to po prostu idiotyczny charakter. Może jednak są to nieuświadomione ataki paniki, lęku przed bliskością, nie wiem... i właśnie dól z tegoż powodu. Ale Ty Melisko idź na całość! Kochaj i śpiesz się kochać ! ( czego i innym życzę)

No i teraz doczytałam to, co napisałaś. Właśnie - "jak księżniczka", też się tak zachowuję i nie umiem się przyznać do błędu, wciąż to On musi biegać wkoło mnie, nie umiem tego docenić, jestem dla niego niedobra -a od tego mam doła gorszego niż gdyby ktoś był chamski dla mnie. Nie wiem czemu i skad nagle wyskakuje ze mnie taki "demon" :((
Ostatnio edytowano 13 lut 2006, 22:46 przez Dana, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

przez drań 13 lut 2006, 22:45
Tygryska napisał(a):Miłość ani nie wprowadza w obłęd ani nie leczy.


Może nie leczy ale napewno dużo pomaga.
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agnes635 13 lut 2006, 22:45
Melisko! korzystaj z tej miłości ile się da,nie boj się takie uczucie może dać więcej,niz niejedna terapia,daj z siebie wszystko.
Proszę cię nie bój się kochać. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

przez shadow_no 13 lut 2006, 22:46
Tygryska napisał(a):Miłość ani nie wprowadza w obłęd ani nie leczy.

Eee ?
O ile z pierwszą częścią zdania się zgadzam, to z drugą absolutnie nie.
Jestem pewien, że gdyby nie ona, dawno moje stany lękowo depresyjne przerodziły by się w zaawansowaną depresję, która niewiadomo jak by się mogła skończyć.
Nie bój się miłości.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

przez Dana 13 lut 2006, 22:48
Piszecie "nie bać się miłości" - ok, zaangażować się to jedno, zgadzam się , na początku wbrew pozorom jest łatwiej niż później. A jakimi partnerami jesteście potem, po kilku powiedzmy miesiącach? Czy odczuwacie lęk przed bliskością, przezd złączeniem się ( na zawsze np. , że się nie podoła, że się nie uszczęśliwi tej osoby, że się zawiedzie jej oczekiwania) ?
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez Tygryska 13 lut 2006, 23:01
A ja bedę się upierać ze miłosć nie leczy.
Pomaga, wspiera, dodaje sił ale od samej miłości raczej sie nie zdrowieje. Kwestaia wyzdrowienia to długa praca nad soba i (co zabrzmi tu bardzo prozaicznie)psychoterapia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez agnes635 13 lut 2006, 23:10
Dana kochana ja wiem,że to nie jest łatwe.Ale czy łatwiejsza będzie rezygnacja z miłości i kochanej osoby?
Ja ciągle się boję,wolałabym być doskonałą żoną,wiem,że taką nie jestem,jednak staram się jak mogę zrozumiec mojego męża i być przy nim kiedy mnie potrzebuje,chcę dawać nie tylko brać.
Jeżeli nie zrani nas miłość to będzie to coś innego,więc po co z niej rezygnować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 13 lut 2006, 23:20
Witam!!!
Melliska!!!! Widzisz, w końcu pojawił sie ten książe na koniu, tylko nie wiem czy ma tą złotą zbroję.....hehe :D :D :D Widzisz,a nie wierzyłaś, że to sie moze stać.......... Powiem krótko, daj sie poniesc tej miłości i namiętnosci.......życze powodzenia...... :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez atrucha 13 lut 2006, 23:32
Coś mi się wydaje,ze w temacie "miłość" macie identyczne lęki jak zdrowi ludzie :roll: Wszyscy się boją.. Bycie z kimś w związku zawsze wiąże się z ryzykiem a ryzyko budzi obawę.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez bibi 13 lut 2006, 23:41
melisska!!! Bardzo się cieszę!!!! nareszcie!
a jutro walentynki :D:D
życze dużo miłości skarbie:D:D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

przez Dana 13 lut 2006, 23:46
Agnes - zgadzam się... tzreba się starać, dzis mam doła, bo z moich starań wynikło fiasko, to jeden z tych dni, gdy myślę, że do miłości to ja się nie nadaję.., bo potrafię być najbardziej wspierająca i najbardziej dołująca... ech..

Atrucha - jak zawsze mądra myśl, tylko mi chodziło o ustalenie, czy przypadkiem lęki przed bliskością nie towarzyszą bardziej osobom odczuwającym lęki w ogóle, czy też chorującym na tę wstrętną - wiecie co. A może szukam wytłumaczenia dla swego wstrętnego charakteru...

Z okazji poniekąd przeze mnie pogardzanych lakierowanych Walentynek, a niech tam - niech się wszystkim darzy w miłości i nie tylko 14 ;)
Caluski
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez agnes635 13 lut 2006, 23:53
Dana nie bądż dla siebie taka surowa,każdemu zdarzają się takie dni jak tobie,do tego też mamy prawo,nie musimy być idealni.
Zobaczysz jutro zaświeci slońce i wszystko zobaczysz w jaśniejszych kolorach.Tego Ci życzę. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
365
Dołączył(a)
22 sty 2006, 21:42

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 14 lut 2006, 08:47
Melissko, mam dokładnie takie same obawy jak Ty. Wczoraj chciałam wszystko zakonczyć, bo tez cos sobie wkręciłam. :cry: Ranię najlepszego człowieka pod sloncem... boję się zaufać, boję się tej bliskości, nie chcę się zawieść, nie chcę jego zawieść, :cry: w ogóle jakoś mam masę lęku przed zaangażowaniem. Nie wyobrazam sobie, że mogłoby go nie być, ale z drugiej strony boję się otworzyć. Błędne koło :( :cry: Też ciagle mi się wydaje, ze nie jestem w stanie stworzyć zwiazku, że lepiej by było gdybym była sama... :cry: niż miałąbym kogoś zranic, skrzywdzic.
Jakoś tak powoli dochodzę do wniosku, że nerwicowiec powinien pozostać samotny, zeby nie krzywdzic innych. Te wszystkie huśtawki nastrojów, dołki, euforie, ataki paniki... Po co w to mieszać kogoś normalnego? Po co swoim postepowaniem kogoś niszczyć? W ogóle jakoś tak doszłam do wniosku, ze nie nadaję się do zwiazku. Ze nie powinnam się z nikim wiazac. Bo to wymaga bliskości, a ja się jej boje. Boję się, ze ktoś mnie nieswiadomie ( lub świadomie) zrani, boję się zaufać. Boję się stracić samokontrole, boję się uzależnienia od miłości tej drugiej osoby. Wolę schować się w swojej skorupce i tam sobie spokojnie przesiedzieć i zeby nikt mnie nie ruszal. Bo po co?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do