Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Atkaa 09 mar 2007, 11:50
MEJ napisał(a):mój chłopak już mi tak mówił że chyba nie toleruję jego rodziny skoro nie chce chodzic do nich na kawe

Nie martw się, mój też ostatnio nie był zadowolony, że musi iśc sam (znowu) na obiadek do ojca.Razem zawsze raźniej ale on rozumie, że źle się czuję i nie mam ochoty na spinanie się przy stole i podtrzymywanie przyklejonego uśmiechu, który wyglada bardziej jak jednostronny paraliż twarzy :? Ja też wiem, że nie powinnam się izolować. Wszystkiemu winne są te konwenanse - jak się nie zjawisz na obiadku to jesteś źle wychowana albo gburowata. Innych opcji nie znają więc wyboru wielkiego nie mamy. Dobrze, że mój chłopak i ja mamy takie samo podejście do prorodzinnych praktyk - zawsze w domu uzgadniamy ile czasu tam zostaniemy, jaki temacik zarzucimy przy kawce co by oni nie zarzucili swojego :mrgreen: i ustalamy znak rozpoznawczy jesli któreś z nas będzie czuło potrzebe natychmiastowego opuszczenia imprezy :P W takiej konspiracji idziemy w odwiedziny i wszystko jest ok. Po drodze modlimy się, żeby tylko nie zaczęli pokazywać albumów rodzinnych :roll:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Nerwica a ... zakochanie.

Avatar użytkownika
przez ~Maja 10 mar 2007, 17:46
Jak wiecie, miłość jest wytworem zachodzących związków chemicznych w naszym organizmie. My, nerwicowcy, mamy ponoć czegoś tam za dużo.

No to jak wpływa to "uczucie motylków w brzuchu" na nas? Niekórzy skarżą się na spotęgowanie odczucia, które nie jest za miłe... uciski w klatce i ogólnie stan trochę niepokojący.
Jak to jest z Wami?
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Avatar użytkownika
przez Róża 10 mar 2007, 18:27
Ja jestem zakochana non stop,motylki też odczuwam :mrgreen:
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 mar 2007, 19:52
Mi się te motylki zdarzają chyba za często i za mocno ;) Więc chyba to wynika właśnie z tego, że...
~Maja napisał(a):My, nerwicowcy, mamy ponoć czegoś tam za dużo.

...ale żeby się na to skarżyć... eee... co to to nie :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez silesiaster 10 mar 2007, 20:30
Róża napisał(a):Ja jestem zakochana non stop,motylki też odczuwam :mrgreen:


pozazdrościc, ja miałem cos takiego ze jak wypiłem dużo wódki to miałem orgazm mentalny - miał ktoścos takiego?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 mar 2007, 21:01
silesiaster napisał(a):orgazm mentalny

:shock: możesz przetłumaczyć na język polski???
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez atrucha 10 mar 2007, 22:41
Cała ta Jedyna Wielka Prawdziwa Miłość to po prostu dopamina, kochani. Namiętność, dla której bez wahania spaliłbyś dom, wysadził w powietrze samochód i przejechał z Houston do Orlando.

Pragniesz jej, bo tak podpowiada ci mózg. Jeśli pocałunek w szyję kochanka, który przyparł cię do ściany w kącie klubu tanecznego, nie rozpala brzusznej części nakrywki twojego mózgu, to raczej wszystko stracone. Nie przyśle ci róż na Walentynki.

Dopamina. Mały boży neuroprzekaźnik, lepiej znany pod nazwą romantycznej miłości. A także noradrenalina, znana jako zauroczenie. To naturalne środki pobudzające. Gdy się zakochujesz, substancje te, wraz z ich kuzynami, zaczynają taniec na rurze wokół neuronów twego mózgu. Skaczą wokół układu limbicznego, skupiając uwagę, wywołując pożądanie, obsesyjne myśli, żądzę popełniania niemoralnych aktów z twoim ukochanym podczas czekania na zmianę świateł w centrum miasta, i tym podobne.


Na serotoninę, kolejny neuroprzekaźnik mózgu, związany z obsesją, depresją i gonitwą myśli, mocno wpływają - na poziomie molekularnym – romans i wzbierająca dopamina. Osoby, które właśnie się zakochały oraz osoby z zaburzeniami obsesyjno- kompulsywnymi wykazują równie obniżony poziom płytkowego transportera 5-HT. Innymi słowy, dopamina wydaje się tłumić działanie serotoniny, co z kolei wyzwala obsesyjno-kompulsywny sposób myślenia.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez silesiaster 10 mar 2007, 23:28
Piotrek napisał(a):
silesiaster napisał(a):orgazm mentalny

:shock: możesz przetłumaczyć na język polski???


no taki orgazm jak podczas stosunku tylko bez wytrysku - tak na mnie wódka działała i miałem tak prawie za każdym razem - dlatego jestem ciekawy czy jestem wyjątkiem - bo jak narazie to jak komuś o tym mówie to robi duże oczy - moze pójść do neurologa moze to jakas choroba mózgu jest czy co?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
09 gru 2006, 20:18

Avatar użytkownika
przez IceMan 11 mar 2007, 01:14
Atrucha - za dużo w tych twoich artykułach chemii ;)

silesiaster napisał(a):moze pójść do neurologa moze to jakas choroba mózgu jest czy co?

nie przesadzaj... nie jesteś wyjątkiem :twisted:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 11 mar 2007, 01:56
Miłość to duża odpowiedzialność (która w naszej chorobie jest dość obciążająca) ale i wielkie wsparcie (które przynosi ulgę).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez smutna19 13 mar 2007, 19:17
Ja choroju od kilku lat ale leki biore od niedawna ( wczesniej chodzilam tylko do psychologa) i bylo calkiem niezle a wrecz wspaniale ale od kiedy biore leki moje libido spadlo praktycznie do zera a lęk jest tak duzy ze w czasie zblizeń ine moge sie wogole skupic na czulosciach ;( az mam lzy w oczach tak tesknie za orgazmem ;(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 lis 2006, 18:04
Lokalizacja
Gdynia

przez vallkinger 13 mar 2007, 20:22
Trzeba się przełamać !!! U mnie po seroxacie przez m-c libido do bani ale się zawziołem i teraz nie odpuszczę żadnej okazji. Wszystko działa ok. hydraulika działa i z wytryskiem tez nie ma klopotu. Tak wiec to nie leki tylko psycha. Trzeba to poprostu przełamać
1. Kot zawsze spada na 4 łapy.
2. Kanapka zawsze spada masłem do dołu.
3. Przywiązujemy na plecach kota kanapkę masłem skierowanym w górę.
4. Otrzymujemy lewitujący układ do wykorzystania w szybkobieżnych pociągach.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
06 lut 2007, 12:17

przez snaefridur 14 mar 2007, 17:00
Chemi sporo,ale tak naprawdę to nic nie zmienia ;).
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Atkaa 14 mar 2007, 17:06
Ojej, rzeczywiście chemiczny świat tu zrobiliście. A dla mnie miłość to uczucie tak wyjątkowe, że wspominanie przy tym o reakcjach chemicznych to jakas paranoja. Każdy zakochany zachowuje się tak samo i nie ma podziału na nerwusków i stoików No i motylki... codziennie rano budza się razem ze mną i dlatego lubię zasypiać :mrgreen:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do