Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez Neśka 26 gru 2006, 13:22
witaj...oczywiście, że tutaj możesz mówić o tym, co czujesz i zapewne wiele osób Ci doadzi co robić...

Ja jak zawsze chyba podaje swój przykład, bo w kwestii miłosnej już tyle przeżyłam, że nic mnie nie zdziwi:)

Dam Ci jedna radę - nie myśl o tym, co było, przynajmniej sie staraj.
Tkwiłam w czyms podobnym i pewnego dnia nagle nie wiem, jak to się sstało, ale powiedziałam dość. I nie było odwrotu... cierpiałam, cierpię, ale nie chcę tak żyć. Znalazłam miłość, ale boli to, że przezn poprzedni związek jestem nikim i nie mogę dać drugiej osobie tego, co bym chciała.

Nie wierzyłam, że się zakocham ponownie, a jednak okazało się, że zakochałam się....pierwszy raz!
I każdego dnia walczę, bo to jest walka...o moje zycie! Nieraz chcę z tym skończyć.

Chodziliśmy razem do jednej klasy, zawsze mi mówią o jego "nowych", choc tego nie chcę. Chcę zapomniec o pewnych uczuciach, chcę uwierzyć w miłość, potrafić zaufać. To ciężkie, ale musi się kiedyś udać.
I Tobie tez się uda!!!! Może to mało wiarygodne, ale czas jest niekiedy najlepszym lekarstwem!
Pozdrawiam.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez snaefridur 26 gru 2006, 13:43
Aż wstyd się przyznać,ale przeżyłam coś bardzo podobnego.
W zasadzie trudno to nazwać miłością,ja się po prostu przyssałam...wszelkie swoje życiowe plany,cały swój czas i układ dnia wiązałam z tą osobą.A to nie było zdrowe,w związku musi istnieć sfera wspólna dla obojga,ale oprócz tego,każdy ma swoje życie,znajomych,hobby...

Potrzeba Ci czasu.Minął dopiero miesiąc.Zrób rachunek strat i zystków i wtedy zobaczysz,że ten związek nie dał Ci prawie nic,a zabrał bardzo wiele.
snaefridur
Offline

przez hetman76 26 gru 2006, 16:28
wiem ze ten zwiazek był fikcja tzymał sie dzieki mnie jedyne co mnie boli to ze jej cała rodzina obwinia mnie o wszystko kiedy mówie dziendobry jej mama odwraca głowe a ona patrzy sie w druga strone(byłem z nia 4 lata).ale moze tak jest kiedy jest sie bogta jedynaczka.Potrafiła zmusic rodziców do wszystkiego np przez histerie.CZesto prowadziłem rozmwy z jej rodzicami na temat jej bardzo trudneko charakteru i jak ich traktuje.kiedy powiedzałem dosc ja tez jestem człowiekiem mam swój honor chce byc akceptowany razem z moimi pasjami marzeniami itd zostawiła mnie i znalazła innego.tyle tylko ze juz było za pozno nabawiłem sie nerwicy a postompiłem w taki sposób dopieo po psychoterapi o wiele za pozno.cała jej rodzina widzi we mnie chodzace zło no bo przeciez ich złota córeczka nie mogła zawinic. a to ja cierpie kazdego dnia...to przeszłosc złe wspomnienie najwazniejsze dla mnie to odzyskac zdrowie jak sobie z tym radzicie kazdego dna? o czym myslicie kiedy przychodzi to nieznosce napiecie i jak je rozładowac?moze dieta ? jakis specjalnyu tryb zycia?jak z tego wyjsc? co robic :(
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 gru 2006, 01:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez gusia 26 gru 2006, 17:56
snaefridur napisał(a):Zrób rachunek strat i zystków i wtedy zobaczysz,że ten związek nie dał Ci prawie nic,a zabrał bardzo wiele.

I zrób to jak najszybciej,im później tym gorzej,a później wydaje sie to całkiem niemożliwe......i tkwisz........... :|
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez moniczka72 27 gru 2006, 14:51
Czy ja bym mogla prosic o wyslanie tej ksiazki pod emaila: timbo0@poczta.onet.pl

Bardzo dziekuje
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 gru 2006, 14:13

przez hetman76 27 gru 2006, 23:45
zwiazek ten zabrał mi wszystko taki rachunek sumienia juz zrobiłem.jest mi troche lepiej teraz wszystko musze odzyskac ...odzyskac samego siebie.
i walczyc z nerwica. czuje sie lepeij widzac ze jest tu wiele soób z podobnymi problemami..przynajmniej nie jestem sam poniekad
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 gru 2006, 01:13

przez snaefridur 30 gru 2006, 15:37
edit.
Ostatnio edytowano 01 sty 2007, 13:18 przez snaefridur, łącznie edytowano 1 raz
snaefridur
Offline

przez frontiero 31 gru 2006, 08:11
witam
mialem podobny wypadek w zyciu,ale.....mysle ze nie zawsze stereotypowe zachowanie sie sprawdza.
bylem z dziewczyną 5 lat,myslalem ze bedzie ona ze mną cale zycie,niestety teraz juz wiem ze nie.Dlugo nie moglem sie pogodzic z tą myslą i sądze ze dalej w pelni sie nie pogodzilem,choc minelo juz 5 lat od rozstania.
jestem juz z inną osobą którą kocham ale....nie moge zapomniec tak calkiem o przeszlosci,nie moge sie do konca pogodzic z tym co bylo,przez to pewnie mam nerwice.
ktos tu slusznie napisal ze czas leczy rany,tyle ze na to wyleczenie trzeba czekac niekiedy bardszo dlugo.
naprawde ciezko pogodzic sie z myslą ze zostalo sie odrzuconym,cierpi na tym ambicja,duma,traci sie poczucie wlasnej wartoiosci,i odczuwa sie to tym mocniej,im bliższa osoba nam to robi.
wierze jednak w to ze czas w koncu zaleczy nawet najglębsze i najmocniejsze rany czzego zycze kazdemu:)
pozdrawiam
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
05 wrz 2006, 21:53
Lokalizacja
zielona góra

przez hetman76 31 gru 2006, 16:18
mi pomga chodz troche wiliczanie krzywd jakie mi zrobiła i jak mnie teraz traktuje...po prostu przejzałem na oczy kim była naprawde...egoistyczna jedynaczka zimna wyrachowana modliszka..tylko ja naprawde kochałem to "zło"...i mysle ze to nie ostania kobieta z jak byłem i jest wiele pieknych jescze piekniejszych dziewczyn którym bede szeptał na ucho...'Ja ciebie kocham Ja ciebie kocham! Ach te słowa Tak dziwnie w moim sercu brzmią.
Miałażby wrócić wiosna nowa? I zbudzić kwiaty co w nim śpią? Miałbym w miłości cud uwierzyć, Jak Łazarz z grobu mego wstać?Młodzieńczy, dawny kształt odświeżyć, Z rąk twoich nowe życie brać?'....mysle ze niestraciłem osoby wartosciowej tylko skonczyła sie CHORA MIłOSC
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 gru 2006, 01:13

Avatar użytkownika
przez gusia 01 sty 2007, 06:55
hetman76 napisał(a):mysle ze niestraciłem osoby wartosciowej tylko skonczyła sie CHORA MIłOSC

Toxyczna milosc...........ale ja Ciebie rozumiem. :roll:
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez hetman76 01 sty 2007, 19:05
tak to własnie było ja dzwonie nie odbiera ja przychodze nie otworzy.opisze pewnie zajscie w piatek pisze jej sms ze chciałbym to zakonczyc w normalny sposób rozmowa a nie zamknietymi dzwiami itp(nieodpisała oczywiscie).w sobote rano ide na zawody karate w których startuje dzwoni około 12 wyzywa od takich ze az sie rozpłakałem a ja chciałem tylko pogadac nie obrazałem jej itd. dzwoni za jakies 30min i jak sie dowiedzała ze startuje to znowu wyzwiska za to ze nie jestem przy niej co rboie z kasa(bo urodziny sie zblizaja jej) nawyzywała i odłozyła słuchawke byłem wsciekły i plułem sobie w twarz za swoja bezslinosc.a gniew wyładowałem na przeciwnikach. najlpesze jest w to ze wygrałem w swojej kategorii wagowej.wróiłem do domu i przez(powiedzmy )przypadek wysłałem jej sms ze wszyscy mi gratuluja itd.wiece co zrobiła dzwoni po 10 razy pyta sie jakie dziewczyny tam były kto gdzie kiedy przychodzi do mojego domu całuje mnie mnie przytula(leałem w łózku wiece jak to po walce jestes jak galareta) w niedziele dzwoni jej mama zebym przyszedł do niej(wczesniej mi dzwi tez nie otwierała).przychodze a ona mówi ze to co mówiła wczoraj wieczorem to nie prawda ze ja zniszczyłem bo ona miała zycie ułozone i juz o mnie zapomniała a teraz nie wie co ma robic i ze to wogle moja wina....to było juz dawno
i wedy zabrała mi po raz kolejny szczescie...czy to jestem chory czy ona
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 gru 2006, 01:13

Avatar użytkownika
przez Róża 02 sty 2007, 10:26
No ona na pewno zdrowa nie jest.Dla własnego dobra musisz,po prostu musisz zerwać te kontakty,bo to nie ma żadnego sensu.Raz na zawsze,nawet bez rozmów.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez bechante 04 sty 2007, 00:45
Także bardzo proszę o przesłanie mi książki. bechante@wp.pl Z góry dziękuje.
bechanna
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 sty 2007, 00:07

przez Jara79 04 sty 2007, 14:14
Lęk przed bliskością jest bardzo specyficznym lekiem, niby objawy te same co lęki ogólne a zupełnie inne sytuacje je wywołują, mam wielką prośbę do wszystkich co moję lek przed bliskością by opisali po krótce swoje objawy oraz sytuację które je wywołują. Czuję się strasznie osamotniony w moim leku. Sam już nie wyrabiam i wciąż mam wątpliwości czy chcę być z kimś blisko czy lepiej uciec i żyć spokojnie samotnie bez lęków. Czy to normalne że będąc z ukochaną osobą mam chęć uciec od niej, że męczy mnie czasami bycie z nią ???? macie podobnie ??
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
22 gru 2006, 13:48
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do