Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Toksyczny związek

Avatar użytkownika
przez gabi82 05 paź 2006, 16:59
Zdałam sobie sprawe ze tkwie w toksycznym zwiazku. Choc ciezko jest mi sie do tego przyznac to chyba moj narzeczony przyczynił sie do tego ze mam nerwice. Jestesmy ze soba przez 5 lat. Ja go zawsze wspierałam w bardzo trudnych sytuacjach np jak był w szpitalu psychiatrczynym prze ponad miesiac(codzinnie jezdziłam do niego) czy przebywał w wiezieniu(8 miesiecy). Nie zostawiłam go mimo ze wiele razy zwiodłam sie na nim. A on. Niby mnie kocha ale ciagle sie na nim zawodze. Zawsze jak go potrzebuje to go nie ma bo jest cos wazniejszego. Zawsze cierpiałam z tego powodu ale teraz to jest bol nie do zniesienia. Dzis jest na przepustce i zamiast byc blisko mnie to sobie jezdzi z bratem i sie dobrze bawi. A ja siedze tutaj sama i płacze. Własciwie to moje leki zaczeły sie jak zaczełam sie z nim spotykac. Najbardziej jedank nasiliły mi sie jak poszedł do wiezienia i zostłam sama. Nie wiem co mam dlaej robic ze swoim zyciem. czy byc z nim i ciagle cierpiec. Czy zostawiac go? Ale boje sie zostac sama. Z jednej stony wiem ze jego zachowanie pogłebia moja nerwice ale z drugiej boje sie ze sama to juz wogóle nie wyjde z tej choroby. Poradzcie mi cos bo nie mam sie nawet komu ziwrzyc. Dziekuje ze jestescie.

[size=9:][ [i:][b:]Dodano[/b:]: Czw Paź 05, 2006 5:01 pm[/i:] ][/size:]
przepraszam za błedy :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 sie 2006, 16:52
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez metka 05 paź 2006, 18:37
ja na Twoim miejscu pomyślałabym, co mi daje ta znajomość - czy więcej zyskam czy stracę i jaką to ma przyszłość... ale to wszystko pewnie zależy od tego czy jest między wami prawdziwe uczucie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
04 paź 2006, 13:13
Lokalizacja
land polski wschodniej

przez magdalena4 05 paź 2006, 18:56
cześć!
Przeczytalam twoj post i musze ci napisac, że chyba nikt nie zrozumie ciebie tak jak ja, bo ja przezywam dokladnie to samo. Tylko, że u mnie dochodza non stop klotnie o byle gowno i on zawsze mnie obarcza wina, ja tez jestem przekonana ze to on wywolal u mnie ta nerwice, bo jest okropnym czlowiekiem. nie kocham go tak jak sie powinno kochac, tzn nie tworzymy normalnego zwiazku, nie ma miedzy nami partnerstwa, zawsze jest tylko to czego on chce i kiedy chce, a ja tkwie przy nim jakby on byl jedynym chlopakiem na swiecie i nie potrafie z nim zerwac. Jestem z nim 4 lata chodze na psychoterapie i nadal nie potrafie od niego odejsc, mimo ze wiem ze mnie bardzo krzywdzi i zniszczyl moja psychike. czasami mam wrazenie ze moge od niego odejsc, ale swiadomosc tego ze mam byc sama nadal budzi we mnie lęk.
gabi nic ci tu nie poradze, bo sama wiem po swoim przykaladzie ze rady moga nic nie zdzialac, wiem tylko ze najlepiej takich facetow zostawic i olac (moj tez siedzial i juz wtedy powinnam to zrobic), a do tego zeby ich zostawic trzeba dojrzec, jesli bedziemy mialy lęki to nigdy tego nie zrobimy. mysle ze najpierw trzeba pozbyc sie tych glupich lęków, żeby lepiej przyjrzec sie związkowi i żeby w koncu powiedziec "SPADAJ" nie odczuwając niepewności i obaw.
pozdrawiam
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 maja 2006, 20:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez biedronka 05 paź 2006, 19:04
Dziewczyny ja wprawdzie mam wspaniałego męża, ale za to mam toksyczną matkę, z którą jak sobie uświadomiłam niedawno łączy mnie coś w rodzaju uzależnienia. Własnie teraz kiedy podjęłam decyzję o wyjezdzie za granicę wróciła moja nerwica, tak jakby moja podswiadomość broniła się przed wyzdrowieniem, jakby na siłę próbowała mnie zatrzymać przy mamusi. Moim zdaniem nigdy nie pozbędziecie sie lęków tkwiąc w toksycznych związkach, Wasi partnerzy spowodowali u Was chorobę i nigdy nie wyzdrowiejecie u ich boku, może jedynie uda się Wam na jakiś czas "zaleczyć" objawy, tak jak było u mnie. Ja po prostu uciekam od matki i mam nadzieję, że to będzie dla mnie najlepsze lekarstwo. Pozdrawiam gorąco:).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
05 lut 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 05 paź 2006, 19:31
Każda osoba zasługuje na to by być kochaną i Wy Drogie Panie także. Jeśli same potraficie nazwać te związki jako toksyczne, to już połowa sukcesu !
To nie jest miłosć, kiedy to tylko Wy kochacie, a nie jesteście tak samo mocno kochane. W miłości, jak i w innych aspektach życia - powinna być równowaga otrzymuję tyle ciepła i miłości, ile sama/sam daję.
Zostawcie, odetnicjie się czym prędzej tych osób, które pasożytują na Waszych uczuciach. Bez wątpienia zasługujecie na miłość, ale nie otrzymacie jej w tych toksycznych związkach. Zdaję sobie sprawę, że łatwo mi pisać w ten sposób, bo "obserwuję" to z boku.
Niech Wam doda otuchy to, że np. Waszym przyjaciołom, bliższej lub dalszej rodzinie zależy na Was ! Znajdziecie też wsparcie w psychologach/terapeutach i wreszcie w forumowiczach.
Wy i Wasze zdrowie jest ważniejsze, niż te osoby żerujące na Was.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez Eva 05 paź 2006, 20:03
Jak najszybciej trzeba zerwać takie związki. Wiem że dziewczyny często mają nadzieję na to ,że coś się zmieni ,że może w końcu ten ukochany dostrzeże was obok siebie i zacznie okazywać uczucie i przyjazń. Na to wygląda że wsi wybrancy mają odmienne spojżenie na życie . Szkoda waszego czasu ,a przedewszystkim braku wsparcia w chorobie. Dziewczyny zastanówcie się na co mozecie liczyć w takich układach. Teraz żyjecie w wolnym związku i nie macie zapewnionego bezpieczenstwa ,pomocy i zrozumienia a co może być pózniej ... jeszcze więkrze frustracje,rozczarowania i pogłębienie choroby. Jest tylu wspaniałych ludzi że nie warto tracić czasu na kogoś kto widzi tylko Siebie i swoje potrzeby. Ja mam swojego faceta już 24 lata i nadal na każde dzień dobry i dowidzenia dajemy sobie buzi :) mówimy sobie jak bardzo się kochamy :) Ja wiem że mogę na niego zawsze liczyć bo przedewszystkim jest moim najwiękrzym przyjacielem i wcale nie jest pod pantoflem ,ani nie jest zdewociały :) bo jest bardzo silnym (psychicznie i fizycznie ) facetem. Gdy się zle czuje to on sam mnie tuli w ramionach żebym czuła się bezpiecznie . A wiem jak to jest w takim toksycznym związku bo byłam dzieckiem w takim układzie . To jest straszne gdy brak miłości w domu i szacunku . Więc dziewczyny nie czekajcie na poprawę partnera ,czy poprawę swojego stanu zdrowia ,tylko uwolnijcie się z tych obowiązków.
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Avatar użytkownika
przez jaaguska 05 paź 2006, 20:20
dziewczyny uwazam ze taki zwiazek trzeba jak najszybciej skonczyc... wiem ze to trudne ale trzeba. Sama tez tkwilam w takim zwiazku i mysle ze moja nerwica tez jest jego zasluga :( codzienie dzwonil do mnie i mowil ze sie zabije i to przezemnie ... oparcia w nim tez zadnego czulam sie jak pani psycholog co go wybawia od jakis schiz... to bylo straszne zamiast czuc sie bezpiecznie przy mezczyznie czulam sie jak ofiara... bylo strasznie ale dzieki bogu sie skonczylo :) dlatego uwazam ze trzeba sie przelamc i skonczyc z tym:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 wrz 2006, 22:07
Lokalizacja
Gorzow

Avatar użytkownika
przez Neśka 05 paź 2006, 21:56
Odejdźcie!!! Jak najprędzej.

Mój związek trwał 3 lata (poprzedni też 3). Byłam chodzącą szczęciarą dopóki nie spotkałam Jego. Bałam się samotności po poprzednim związku w którym tkwiłam od 13 roku życia. Myślałam, że ten drugi chłopak mnie rozmie, że ma takie same wartości jak ja. Wiele chciałam w życiu robić, on-nie za bardzo. Robił awantury o byle co, wszytsko go denerwowało, zabraniał mi tego, co pragnęłam robić. Oddaliłam przyjaciól, został mi tylko on.
Mówił mi, że dla mnie są rzeczy ważne i ważniejsze, on jest tylko tą ważną, ciągle ganił mnie za moje ambicje. Wiem, że swoje słabości leczył poniżając mnie. Wykorzystywał moją naiwność. Podświadomie wiedziałam, jak mną manipukuje, ale nie mogłam się od tego uwolnić - bałam się, że zostanę sama, a lepiej być z kimkolwiek niż samej.
Jednak musiałam się uwolnić. Udało mi się w czerwcu, ale skutki pozostały trwałe-depresja, nerwica, niespełnione marzenia, zabrana młodość i wiara w pewne ideały.

Odejdźcie jak najprędzej!!!!!
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez kasia_88 05 paź 2006, 22:15
hej, jesli mozna, to ja tez bym prosila o wyslanie tej ksiazki, jesli ktos jeszcze ja ma ;) kaskam07@interia.pl
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
05 paź 2006, 22:12

Witam wsyzstkich.

przez kasiak. 05 paź 2006, 23:31
Eh w końcu odważyłam się zarejestrować i napisać.
Też mam nerwki i chyba nasilone jej objawy przez męża..........nie jest draniem ale żyje samym sobą.I też zastanawiam sie nad różnymi rozwiązaniami ale mamy córeczkę(prawdziwy anioł)i tu sytuacja nabiera innego światła.A z objawami to jest tak i lękami że nie koniecznie musimy się ich pozbyć aby podjąć decyjzję, bo może same je tworzymy, żeby przestać sie skupiać na sytuacji nas dręczącej a poużalać się nad sobą i mieć wytłumaczenie że jeszcze nie teraz..........Tyle zrozumiałam z 4 dotychczasowych spotkań z moją psycholog.......Pozdrawiam :D[color=blue]
[/color]
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 paź 2006, 23:07
Lokalizacja
Podhale

Avatar użytkownika
przez Neśka 06 paź 2006, 12:01
Ja także bardzo mocno kogoś proszę
elehaz@wp.pl

Dziękuję :* i pozdrawiam!!!!
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez IceMan 06 paź 2006, 17:29
Zaliczam się do nerwusków i byłbym bardzo wdzięczny za książkę. piotrekpmj@wp.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Baniak79 06 paź 2006, 23:09
Cześć
Gabi, obawiam się ,że niestety to co radzi magdalena jest niewykonalne.Nie pozbędziesz się lęków bedąc przy takim człowieku,nie piszesz czy chodzisz na terapie, czy nie, ale wnioskuje że raczej nie.Jak zaczniesz nad sobą pracowac z psychologiem to Twój nastrój bedzie bardzo zmienny, bo terapie mają to do siebie ,że dają efekty dopiero po jakimś czasie,a w trakcie bardzo często samopoczucie jest fatalne, rozgrzebuje się pewne rzeczy które są nie przyjemne i bolesne i dlatego będziesz wtedy potrzebowała naprawde wsparcia od jakiejś bliskiej osoby, a nie człowieka który sam potrzebuje pomocy i opieki. I jeżeli on będzie Cię w tej trudnej dla Ciebie sytuacji jeszcze pogrążał to małe szanse żebyś z tego wyszła.
Wiem co mówie bo sam przez to przechodzę,Trzy tygodnie temu przerwałem toksycny związek.Toksyczny zarówno z mojej jak i z jej strony.Moje uzależnienie od alkoholu pogłębiło się z tego powodu a co za tym idzie nerwica.Chociaz nie wiadomo czy neriwca nie jest spowodowana uzależnieniem, bo tak też może byc.Teraz własnie chodzę na terapie przeciwuzależnieniową i biore leki przeciw lękowe i myśle że będzie dobrze.Sama musisz osądzic co jest dla Ciebie dobre.
Pozdrawiam
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
24 lip 2006, 11:57
Lokalizacja
Puławy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do