Nerwica a związek (seks)

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 12 lut 2009, 22:09
wiadomo, że seks to ostatnie o czym się w takim czasie myśli.

ale chodzi mi głównie o odczuwanie popędu seksualnego? czy może być osłabiony?
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

Re: Nerwica a związek (seks)

przez moniczka8602 14 lut 2009, 00:18
Cześć Beatko!
Nerwica atakuje szybko ale trzeba naprawdę dużo czasu żeby z nią się uporać!trzeba mieć nadzieje i przede wszystkim wsparcie!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 lut 2009, 18:23

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 14 lut 2009, 23:58
oj chyba nie doczekam sie odpowiedzi, a jestem ciekawa, jakie macie zdanie na ten temat :?:
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez linka 15 lut 2009, 11:38
Mi się wydaje, że już odpowiedziałam - no libido inaczej popęd seksulany - inaczej chęć uprawiania seksu u mnie w kulminacyjnym momencie nerwicy była na poziomie -10000000.
Naprawde, w ogóle nie myślałam o takich rzeczach ...
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 15 lut 2009, 15:00
no i chyba tylko tyle da sie powiedzieć na ten temat. eh...

linka656, dzięki za odpowiedź.
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez Salix 28 lut 2009, 22:13
Pytałam, jaki jest na to ratunek, gdy nie odczuwam przyjemnosci seksualnych przez nerwicę; liczę że ktoś mi odpisze. Ja naprawdę nie pytam o to dla żartu :[
Chora i zła do głębi - inni ludzie mnie taką uczynili.

Niby wszystko jeszcze przede mną, ale nad niczym nie mam kontroli. Życie mną miota, na nic nie mogę liczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
19 paź 2008, 18:13
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez cytrynkaaa88 01 mar 2009, 00:23
Salix, tzn że utrzymujesz kontakty seksualne ze swoim partnerem, a nie masz z tego żadnej przyjemności?

nawet parę tygodni przed wystąpieniem głównych objawów nerwicy wiodłam sobie udane życie seksualne, często mi się chciało ( :P ), nie było problemu z osiąganiem przyjemności. a teraz? tęsknię za tym, bo to też świadczy o ludzkich uczuciach i fizycznym zdrowiu.
Kropla drąży skalę nie siłą, lecz ciągłym padaniem...

Aktualna tendencja spadkowa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
136
Dołączył(a)
07 lut 2009, 20:30
Lokalizacja
Tarnów

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez Salix 01 mar 2009, 15:42
cytrynkaaa88 napisał(a):Salix, tzn że utrzymujesz kontakty seksualne ze swoim partnerem, a nie masz z tego żadnej przyjemności?

nawet parę tygodni przed wystąpieniem głównych objawów nerwicy wiodłam sobie udane życie seksualne, często mi się chciało ( :P ), nie było problemu z osiąganiem przyjemności. a teraz? tęsknię za tym, bo to też świadczy o ludzkich uczuciach i fizycznym zdrowiu.



z tymi "ludzkimi uczuciami" sie nie zgodze, bo czlowiek z nerwicą jest bardziej ludzki od czlowieka bez. Chyba ze chodzilo Ci o fizyczne reagowanie typowe dla czlowieka zdrowego, wtedy masz racje, mi tez tego bardzo brakuje, wydaje mi sie ze jestem jakas wybrakowana, zepsuta nawet. nie jak kobieta, nie jak czlowiek. :(

Ale wciąż nie dostalam odpowiedzi: jaki jest ratunek w takiej sytuacji??

[*EDIT*]

aha zapomnialam napisac, moze to cos zmieni: jeszcze nie współżyłam, zajmowalam sie za to innymi "kontaktami" ;)
ale podobno kobieta potrafi sama sobie dać przyjemnosc - w moim przypadku jestem jakby calkowicie znieczulona. no wybrak po prostu :\
Chora i zła do głębi - inni ludzie mnie taką uczynili.

Niby wszystko jeszcze przede mną, ale nad niczym nie mam kontroli. Życie mną miota, na nic nie mogę liczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
19 paź 2008, 18:13
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica a związek (seks)

przez Magnezja 01 mar 2009, 17:01
A ja się zakochałam rok temu w cudownym facecie, te same wartości, poglądy, zainteresowania...oszalałam z miłości...potem wyprowadziłam się z domu (gł. powodu moich zaburzen i to od czasu dziecinstwa), miałam doła, bałam się mieszkać sama więc poprisłam faceta żeby zamieszkał ze mną...to był wrzesien...skupiałam całe siły na tym, żeby "prztrwac" bez mamy wobec ktorej bylam uzlazniona, w ogole bez czestego kontaktu z rodziną... ale stopniowo moje uczucia do faceta zaczely wygasac...libido zero, ale najgorsze ze nawet nie czuje potrzeby przytulania go, musze sie zmuszac, zeby nie sprawic mu przykrosci....teraz to w ogole ZADNEGO uczucia procz lęku, ze go nie kocham...NA myśl o rozstaniu czuję straszny BÓL, raz ze strach przed samotoscią, 2) ze ja nigdy raczej nie spotkam kogos takiego jak ON, a nawet nie chcialabym spotkac, chcialabym zeby bylo tak jak bylo i zebysmy byli razem do konca zycia...ale czuję się jakbym przestała go kochac, zadnych cieplych uczuc ani zadnej tesknoty fizycznej... i tak trwa to juz przeszlo 2 mce.... nikt mi nic nie umie poradzic, moj psycholog prowadzi taką terapię polegającą TYLKO i WYLACZnie na zadawaniu pytan, zebym sama doszla do prawdy, do tego co czuje, a ja czje tylko lęk i ból, ze nie umiem czuc tego co kiedys...czy ktoś przezył cos podobnego? jestem coraz bardziej zalamana
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
17 gru 2007, 19:08

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez Salix 01 mar 2009, 23:42
Magnezja napisał(a):A ja się zakochałam rok temu w cudownym facecie, te same wartości, poglądy, zainteresowania...oszalałam z miłości...potem wyprowadziłam się z domu (gł. powodu moich zaburzen i to od czasu dziecinstwa), miałam doła, bałam się mieszkać sama więc poprisłam faceta żeby zamieszkał ze mną...to był wrzesien...skupiałam całe siły na tym, żeby "prztrwac" bez mamy wobec ktorej bylam uzlazniona, w ogole bez czestego kontaktu z rodziną... ale stopniowo moje uczucia do faceta zaczely wygasac...libido zero, ale najgorsze ze nawet nie czuje potrzeby przytulania go, musze sie zmuszac, zeby nie sprawic mu przykrosci....teraz to w ogole ZADNEGO uczucia procz lęku, ze go nie kocham...NA myśl o rozstaniu czuję straszny BÓL, raz ze strach przed samotoscią, 2) ze ja nigdy raczej nie spotkam kogos takiego jak ON, a nawet nie chcialabym spotkac, chcialabym zeby bylo tak jak bylo i zebysmy byli razem do konca zycia...ale czuję się jakbym przestała go kochac, zadnych cieplych uczuc ani zadnej tesknoty fizycznej... i tak trwa to juz przeszlo 2 mce.... nikt mi nic nie umie poradzic, moj psycholog prowadzi taką terapię polegającą TYLKO i WYLACZnie na zadawaniu pytan, zebym sama doszla do prawdy, do tego co czuje, a ja czje tylko lęk i ból, ze nie umiem czuc tego co kiedys...czy ktoś przezył cos podobnego? jestem coraz bardziej zalamana


ten lęk może być spowodowany natręctwem w formie myśli :( myśli natrętne prowokują lęk i wpada się w błędne koło... ale i tak radze Ci zmienić terapeute, bo jeśli nie może Ci pomóc, to tylko strata czasu. Jeśli też tak czujesz, zrezygnuj z niej, bo to Ty jesteś tu ważna! Nie każdemu pomaga zadawanie pytań, gdy oczekuje się pomocy, znam to z własnego przypadku. a terapia wcale nie musi sie skupiac na zadawaniu pytan przez prowadzącego i patrzeniu wyczekująco na pacjenta! pozdrawiam.

[*EDIT*]

aha, a jeśli jesteś z Krakowa, mogę Ci powiedzieć po nazwisku, kogo z terapeutów unikać ;)

[*EDIT*]

Poza tym, nie wiem, czy zaglądałaś tutaj: co-by-by-o-gdybym-przesta-a-j-jego-kocha-t5117.html
Chora i zła do głębi - inni ludzie mnie taką uczynili.

Niby wszystko jeszcze przede mną, ale nad niczym nie mam kontroli. Życie mną miota, na nic nie mogę liczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
19 paź 2008, 18:13
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez namiestnik 02 mar 2009, 01:03
Może pójdź do kogoś kto prowadzi terapię dla par - nawet sama?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez Salix 02 mar 2009, 01:15
a ja ponawiam moje pytanie. (czwarty post wstecz nie licząc niniejszego)
Chora i zła do głębi - inni ludzie mnie taką uczynili.

Niby wszystko jeszcze przede mną, ale nad niczym nie mam kontroli. Życie mną miota, na nic nie mogę liczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
19 paź 2008, 18:13
Lokalizacja
Kraków

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez namiestnik 02 mar 2009, 01:49
Salix - nie potrafię wiele wymyślić. Napisz więcej może, na chata wejdź - koleżanki może coś doradzą. A przede wszystkim może warto porozmawiać o tym z terapeutą - najlepiej seksuologiem? To nieważne, że nie współżyjesz. Przecież boisz się jak to będzie - bo teraz coś jest nie tak. A może trzeba Tobie potrzeba takiej osoby co w niektórych książkach Zbigniewa Nienackiego występuje (tak tak - ten od "Pan Samochodzik i Templariusze"). Osoby która rozbudza kobiety w kobietach. Kto wie - może to ktoś kto jest blisko Ciebie.

Sądzę, że przede wszystkim nie powinnaś się martwić. Wszystko przyjdzie z czasem. Choć może być bardzo dobrze temu pomóc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Nerwica a związek (seks)

Avatar użytkownika
przez Salix 02 mar 2009, 02:05
namiestnik napisał(a):Salix - nie potrafię wiele wymyślić. Napisz więcej może, na chata wejdź - koleżanki może coś doradzą. A przede wszystkim może warto porozmawiać o tym z terapeutą - najlepiej seksuologiem? To nieważne, że nie współżyjesz. Przecież boisz się jak to będzie - bo teraz coś jest nie tak. A może trzeba Tobie potrzeba takiej osoby co w niektórych książkach Zbigniewa Nienackiego występuje (tak tak - ten od "Pan Samochodzik i Templariusze"). Osoby która rozbudza kobiety w kobietach. Kto wie - może to ktoś kto jest blisko Ciebie.

Sądzę, że przede wszystkim nie powinnaś się martwić. Wszystko przyjdzie z czasem. Choć może być bardzo dobrze temu pomóc.



dziękuję za dobre słowo...
z tym że ja wlasnie sie boję, że to nigdy nie przyjdzie, strasznie trudno jest mi zmienić podejście do tego... wydaje mi się że w ogóle nie jestem stworzona do takiej przyjemności :(
any suggestions?
Chora i zła do głębi - inni ludzie mnie taką uczynili.

Niby wszystko jeszcze przede mną, ale nad niczym nie mam kontroli. Życie mną miota, na nic nie mogę liczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
19 paź 2008, 18:13
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do