Uzależnienie od jedzenia? Proszę o pomoc.

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Uzależnienie od jedzenia? Proszę o pomoc.

przez swift 08 mar 2016, 22:55
Mam 24 lata. Jestem gruba odkąd pamiętam. Moi rodzice obficie mnie karmili, ponieważ cieszyli się, że "ich dziewczynka" rośnie i dobrze się uczy. Wyśmiewano mnie całą podstawówkę i gimnazjum. Jak byłam nastolatką to mama ciągle mówiła, że się mnie wstydzi, bo jestem gruba a inne dziewczynki są szczupłe i ładne. Ale gdy przyszło do obiadu, to dawała mi porcje równe z moim tatą. Lubiłam jeść. Wszystko. Nie ma rzeczy, której bym nie lubiła. A gdy mi źle, to apetyt mam jeszcze większy. W tamtym roku byłam u dietetyka, schudłam 18 kg. Miałam problemy z odżywianiem, gdy zjadłam coś niedozwolonego, to wymuszałam wymioty. Dalej to czasem robię. Staram się dużo ćwiczyć, przynajmniej 5 razy w tygodniu. Wagę utrzymałam niecały rok, ale gdy miałam doła jadłam jak głupia. Wszystko co było, aż wymiotowałam. Teraz jestem w ciąży. Z początku nie mogłam poradzić sobie z głodem, później troszkę przeszło ale teraz w 6 miesiącu napady apetytu znów wróciły. Nie wiem, co zrobić, żeby nie wracały. Lubię zdrowe odżywianie (to z diety) ale co jakieś 2 miesiące wracają do mnie te "doły". Czuję się z tym źle i mam dosyć siebie. Nie mogę brać leków na uspokojenie ze względu na ciąże a tak mi źle. Zamiast powiedzieć sobie dość, to usprawiedliwiam się i sięgam po jedzenie. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić, bo zaczyna mnie to przerastać i boję się, że kiedyś nie wytrzymam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 mar 2016, 22:43

Uzależnienie od jedzenia? Proszę o pomoc.

przez marcin62 10 kwi 2016, 19:08
i ciesz się, że Ci nie wolno psychotropów w ciąży i nigdy się na nie nie gódź, nawet jak psychiatra zasugeruje, bo po tym człowiek nie jest sobą. To na chwile poprawia humor, po dłuższym stosowaniu już tak nie jest, wtedy się zaczynają skrajne zmiany nastrojów, większe doły, nie jesteś wtedy sobą, naadaktywność albo senność, tycie itp. A nie będąc w pełni świadomym tego co czujemy, bo wszelkie oduczcia narzuca nam skład leków, to nie rozwiązemy problemów. Idź na psychoterapię i tam uzyskasz pomoc, bo zaczniesz w pełni świadomie mówić o sobie i swoich problemach, i ktoś wskaże Ci co robić. Powodzenia
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 kwi 2016, 19:00

Uzależnienie od jedzenia? Proszę o pomoc.

Avatar użytkownika
przez alone05 10 kwi 2016, 22:35
Współczuję Ci, ja to nie byłam zawsze gruba, normalna raczej, dopiero od 3 lat grubsza jestem i od tego czasu wiem, że ludzie są dnem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
855
Dołączył(a)
03 sty 2014, 20:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Uzależnienie od jedzenia? Proszę o pomoc.

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 15 kwi 2016, 12:16
Ja też jestem przy kości.Też lubię jeść i myśleć o jedzeniu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16576
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Uzależnienie od jedzenia? Proszę o pomoc.

przez Smilepeople 15 kwi 2016, 23:45
Mnie też rodzice karmili od dzieciństwa lodami itp.Miałam wszystko co chciałam i wiele więcej a ,byłam mistrzem w znajdowaniu czekoladek z mlecznej krainy :D W podstawówce w czasie dojrzewania jednak kłopoty z wagą zaczęły być bardzo widoczne.A ,że rodzice nie dali mi miłości,nie miałam pewności siebie i sie nie akcpetowałam to zajadałam stresy,kłopoty w szkole i zdrowotne.W gimnazjum zaczełam chodzić na wagary bo czułam się obco w szkole.Usprawiedliwiałam sama sobie nieobecności,a potem nadrabiałam zaległości,Kupowałam słodycze w różnych sklepach i chowałam w różnych miejscach żeby nikt nie odkrył tego.W liceum było gorzej bo zaczęłam wymiotować,albo prowadziłam głodówki.nie przeszłam klasy,popadłam w depresje i miesiące,lata spędziłam w łóżku dalej zajadając problemy.Nic mnie nie obchodziło chciałam przestać życ.Uratowała mnie chyba jakaś schowana gdzieś głęboko na dnie nadzieja i miłość.Z dnia na dzień odradzałam się na nowo,dalej jednak nikt nie wiedział o mojej bulimi i kompulsywnym jedzeniu które non stop wracały,Oszukiwałam samą siebie.Zaczęłam się zdrowo odżywiać ,ale nic nie wiedziałam o zdrowym odżywianiu gdyż na lekcjach nie uważałam a w rodzinie wszyscy raczej mieli z tym problem.Ciągneło się to latami.Niszczyłam swoje ciało i psychikę.Dioszły do tego jeszcze inne problemy.Potem zaczęłam jakimś cudem pracować,Powoli wychodziłam do ludzi ale nie potrafiłam się odnaleźć wśród nich-no bo jak jak w domu dzicz a zawsze unikałam ludzi choć w środku mnie wszystko wołało otwórz się ,baw się.Zaczłeam intensywnie ćwiczyć,zdorow odżywiać ale nie miałam wiedzy podastaw i nie wyleczyłam się psychicznie więc zdrowe odzywianie i ćwiczenia dawały tylko rezultat zewnątrz,a i tak dalej zajadałam stres jedzeniem i ciągle jadłam z tym,że zdrowiej ale orzechów potrafiłam zjesc 500 g dziennie :) nie miałam umiaru w niczym,w ćwiczeniach też jak nabralam kondycji to potrafilam siek atowa godzinami,mialam czasami ataki kompulsów po czym znowy wszystko zwracałam,stosowalam srodki przeczyszczające.Byłam coraz bardziej wyzerpana fizycznie i psychicznie.Nie śłuchalam wlasnego ciała wogóle ! doszło do okropnych bolow brzucha,myslalam ze umre,ale dalej sie katowałam jedzeniem ,cwiczeniami,Teraz zastanawiam się jakim cudem ja wogokle zyje bo to co sobie robilam było okropne,Nienawidzialam swojego cial,nie sluchalam go.Teraz to rozumiem i jest lepiej.Bo zaczęłam pracę nad akcpetacją siebie,zaczęłam sluchac swojego ciala i staram sie pokochac jak małe dziecko które wymaga opieki i troski.Staramn siej esc znowu nieprzetworzone jedzenie i zaczelam uprawiac aktywnosc fizyczna,ale bez terapii wiem ,że sie nie obejdzie bo za duzo bagazu z przeszlosci we mnie siedzi i nie potrafi mnie opuscic,Trzeba przepracowac swoje problemy zeby nas opuscily a terapia to bardzo wazna rzecz w tej sprawie.Uważam,ze pierwsze i to Rzecz Najważniejsza trzeba pozwolić sobie na odczuwanie wszystkich emocji bo czesto jedzeniem probujemy rozladowac stlumione uczucia i to nas niszczy.No i trzeba siebie polubic ,robmy to co lubimy,to co czujemy,probujmy -zamiast zamartwiac się idzmy na spacer,bo wiele czasu tracimy na niepotrzebne izle mysli o nas samych.Nie wiem jak Ty ale ja nie chce kolejnych lat stracic na nienawidzeniu siebie i katowaniu wlasnego ciala i psychiki.Mamy jedno zycie i powinnismy się z niego cieszyc,Jasne sa trudne momenty ale wyciagajmy z nich wnioski i idzmy dalej.Chcialabym Ci pomoc ale najwazniejsze zebys chciala i zebys pomogla sama sobie i siebie pokochala.Nawert jesli zjesz wiecej nie obwiniaj sie nie zadreczaj.wsluchaj sie w cialo ono Ci podpowie co jest dla Ciebie najwazniejsze.Jakbys chciala to zawsze mozesz do mnie napisac :) Pozdrawiam Cie cieplutko :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 kwi 2016, 23:36

Uzależnienie od jedzenia? Proszę o pomoc.

Avatar użytkownika
przez Ivaaa 11 sie 2016, 14:09
To wygląda jak bulimia, ale nie jestem diagnostą. Wyjście z tego nie oznacza zażegnanie objawów w postaci napadów na jedzenie czy wymiotów. Teraz musisz skupić się na dobru dziecka. A tymczasem polecam: Ogólnopolskie centrum zaburzeń odżywiania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
25 kwi 2012, 10:33

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do