Cholerne obiadki...

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Maladie 22 lip 2015, 14:46
Psychotropka`89, tak sobie myślę, ze to chyba nie sam obiad jest problemem, tylko skojarzenia, jakie wywołuje :? Swoją drogą, naprawdę próbujesz praktykować dwa dania? :smile: Dla mnie to jakaś masakra, jak zjem zupę, to już mi się nie chce drugiego.

Jak jecie z mężem ten obiad? Przy stole, na krzesłach, jak Bozia przykazała? Może łatwiej by Ci było przenieść się z żarciem na kanapę? (Wiem, kulturalne) Usiąść z facetem przy jakimś fajnym filmie, wypić kieliszek wina, zjeść na małym stoliku, a nie tak standardowo-obiadowo? Zrobić coś, żeby było jak najmniej podobnie do tego, co było i było parszywe.
BTW, skoro masz fajnego, starającego się męża, to może warto powiedzieć mu, że masz problem z klasycznym obiadem przy stole?
And I have tried to make you see / A brighter hue / But deep down I know I'll be / Forever blue
https://www.youtube.com/watch?v=S31P1PZzkm0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
685
Dołączył(a)
22 mar 2015, 17:52

Cholerne obiadki...

przez Nicholas1981 22 lip 2015, 16:38
Też znam z dzieciństwa wmuszanie żarcia. Moje główne wspomnienie z tym związane to, że nie mogłem wstać od stołu póki nie zjadłem obiadu do końca. Po pół godzinie wszystko robiło się zimne, więc musiałem zjeść takie zimne paskudztwo. A najgorsza trauma to mleko gotowane, zwłaszcza zupki mleczne, po których zwykle mnie mdliło i nie raz lądowały w kibelku, niestety już przetworzone przez mój żołądek. Do tej pory jak poczuję zapach mleka zbiera mi się na wymioty. Pamiętam jak będąc już odrobinę większy postanowiłem coś zakombinować. Był w domu taki duży wazon i jak mnie zostawiali chociaż na chwilę przy tym stole, wlewałem te zupki do niego. Wszystko się wydało, jak te zlewki po pewnym czasie zaczęły cuchnąć. Ale wtedy dostałem od ojca...
Rozumiem problem Psychotropki. Ja wprawdzie jestem w stanie jeść, ale nie wszystko i nie zawsze. A poza tym jak się zdenerwuję to zawsze boli mnie żołądek i jest mi niedobrze. Reakcja psa Pawłowa.
Nicholas1981
Offline

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Evia 22 lip 2015, 17:16
U mnie drastyczniejsze od obiadów były śniadania.

Tak naprawdę to takie wymuszanie jedzenia na dzieciach jest dosyć powszechne, jednak u większości raczej obywa się bez negatywnych konsekwencji w przyszłości
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Infinity 22 lip 2015, 18:06
U mnie było odwrotnie. Nikt mnie nie zmuszał i byłam łakoma zwłaszcza na owoce i słodycze. Po mimo to nie byłam pulchną dziewczynką.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2229
Dołączył(a)
05 cze 2014, 16:00

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 22 lip 2015, 19:26
BARDZO Wam dziękuję za odzew.
Ja od zawsze byłam wrażliwa. Poza tym patologia w mojej rodzinie jest spora <ale nie będę zbaczać z tematu>.
Mąż wie ale jakiś czas było lepiej <leki>, a teraz znów się pogorszyło, a ja nie mam sumienia robić Mu przykrości. Dziś zjadłam zupę-krem i trochę mięsa z bułką.
Z tym jedzeniem przy stole coś jest. Nie znoszę jeść w ciszy <u nas obiadek był w mega napiętej ciszy... w oczekiwaniu na burzę>. Musi grać tv. Ale i to często nie pomaga. Gdy jemy przy stole zawsze robi mi się niedobrze i odstawiam talerz, dokładnie odruch Pawłowa. Jak jem oparta o ścianę, na łóżku, nogi mam nieludzko poukładane - wchodzi bez problemu. To też mam z domu, bo gdy tylko moje kolano wysunęło się za krawędź stołu, dostawałam. Tata też często gdy byłam przy stole, przechodząc za mną strzelał mnie w kark, w ucho. Tak o... dla zasady. Do dziś NIENAWIDZĘ, gdy ktoś za mną stoi. Nawet przed mężem czasem się kulę. Tak mi zostało.
Wmuszanie jedzenia, wmuszaniem. Siostra też mnie zmuszała ale robiła to z mózgiem <nakładała tyle ile ja chciałam, wolała żebym zjadła surówkę, gotowała lekko, mówiła, że jak nie zjem, to nici z deseru, tłumaczyła, że ja wybrzydzam, a są dzieci głodne, biedne, itd.>. To jest wg mnie wychowawcze. A nie darcie mordy i szarpania, wyzwiska.
I rodzice zabraniali pić do posiłku, bo to "zapychacz". Kij, że dławiłam się ziemniakiem. Miałam zagryźć kotletem. :shock: Herbatka JEDYNIE po zjedzeniu obiadu/ogólnie posiłku.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1785
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Maladie 22 lip 2015, 22:24
Psychotropka`89, ja też nie cierpię ciszy przy stole :roll: I w ogóle, jak tak piszesz, to zorientowałam się, że obiad przy stole zjadłam w ciągu ostatnich trzech miesięcy ze trzy czy cztery razy, jak ktoś na ten obiad wpadł. A tak to wolę na kanapie, w pracowni nad komputerem i tak dalej.
Nikt nic we mnie nie wmuszał, nikt mnie nie bił, a siedzenie przy stole i żucie mnie denerwuje.
And I have tried to make you see / A brighter hue / But deep down I know I'll be / Forever blue
https://www.youtube.com/watch?v=S31P1PZzkm0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
685
Dołączył(a)
22 mar 2015, 17:52

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez julusia 27 lip 2015, 14:11
Też byłam zmuszana do jedzenia, głównie przez babcię, która rządziła w domu. Miałam jeść dokładnie to, co mi kazała, w dokładnie takiej ilości i o takiej porze, jak kazała. Nie mogłam zjeść np. kanapki z dżemem zamiast z serem albo dwie kanapki a nie trzy. Obiady były z dwóch dań, za duże porcje dla mnie, same potrawy, których nie cierpiałam.
Wenlafaksyna 187,5 mg
Mirtazapina 30 mg
Olanzapina 15 mg
doraźnie: Hydroksyzyna, Chlorprothixen
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1077
Dołączył(a)
06 wrz 2013, 01:09
Lokalizacja
Trójmiasto

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 30 lip 2015, 21:28
A ja uwielbiam ciszę przy stole. Denerwuje mnie rozmawianie w trakcie jedzenia. Lubię spokojnie zjeść. I to w ciszy.
We mnie też wmuszano jedzenie, kiedy byłam mała. No, ale ja byłam wyjątkowym niejadkiem, więc można to wytłumaczyć.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Evia 30 lip 2015, 21:49
Artemizja napisał(a):We mnie też wmuszano jedzenie, kiedy byłam mała. No, ale ja byłam wyjątkowym niejadkiem, więc można to wytłumaczyć.


również byłam niejadkiem, ale mimo to i tak nie popieram zmuszania do jedzenia
przecież ani ja ani raczej nikt inny, nie zagłodziłby siebie na śmierć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez mark123 31 lip 2015, 07:51
Mnie nikt do jedzenia nie zmuszał, a byłem niejadkiem skrajnie wybrednym w jedzeniu. Nie wiem, jak by było, gdyby zmuszano mnie do jedzenia wartościowych rzeczy, ale brak zmuszania na dobre mi nie wyszedł.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10120
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez cyklopka 31 lip 2015, 20:09
Psychotropka`89 napisał(a):Ale trzeba tez jesc normalne rzeczy.

Nic nie trzeba. Twój problem to jest wdrukowane, że nawet kiedy nikt już nad tobą nie stoi i cię nie zmusza, nadal wydaje ci się, że musisz wpisać się w ten schemat, dwa dania, o regularnej porze. Masz prawo jeść obiady jednodaniowe, na ciepło, na zimno, wcześniej, później, masz prawo jeść to co lubisz. Ja jako dziecko myślałam, że nie można w życiu jeść tylko tego co się lubi, że do każdego dobrego dania musi być jakiś przykry obowiązek.
U mnie w domu trochę się zmieniło, bo nie mogę teraz jeść mąki i mleka, tak że niby jest trochę zrozumienia, że muszę świadomie wybierać, co jem, ale nie mogę się doczekać, kiedy będę mieszkać sama i sama sobie gotować rzeczy zdrowe, nowoczesne, mocno przyprawione. W domu nie gotowało się tłusto, ale np. było bardzo mało warzyw.

Do tej pory zdarza mi się wypluwać jedzenie, tak jak robiłam w dzieciństwie, kiedy musiałam siedzieć nad talerzem. Oczywiście się wyparli, że nikt mnie nie zmuszał do jedzenia, kiedy np. chciałam się iść bawić, ale to nieprawda. Jak jem poza domem zawsze staram się zjeść wszystko z talerza, chociaż nikt nade mną nie stoi. Często jem więcej niż mam ochotę. Czasem się boję, czy jakbym mieszkała całkiem sama i rzadko widywała się z rodziną to w ogóle bym jadła czy nie. Przeważnie nie jestem głodna. Ostatnio ciągle się czuję przejedzona.

A psychoterapeutka uważa, że wrażenie nadmiaru jedzenia bierze się z nadmiaru bodźców/emocji. I że ludzie używają obiadów do różnych dziwnych rzeczy, np. do ustalania i testowania granic, do poczucia kontroli, do okazywania zainteresowania.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7965
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Cholerne obiadki...

przez ~kotenieńku 04 sie 2015, 16:59
Jak Wy mozecie nie jesc.? No ja tego nie rozumiem.
~kotenieńku
Offline

Cholerne obiadki...

przez ~kotenieńku 04 sie 2015, 17:01
Rozumiem z powodów ze zdrowiem ograniczac jedzenie, ale żeby całkiem nie jeść.?
~kotenieńku
Offline

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Evia 04 sie 2015, 17:37
~kotenieńku napisał(a):Rozumiem z powodów ze zdrowiem ograniczac jedzenie, ale żeby całkiem nie jeść.?


A kto tu CAŁKIEM nie je?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do