Po przejściach. Dalszy problem z akceptacją.

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Po przejściach. Dalszy problem z akceptacją.

przez SweterWPaski 19 kwi 2014, 23:24
Witam!
Chciałabym się Was poradzić w pewnej sprawie, którą samej mi trudno rozwiązać.

Od 8 lat choruje na ciężką odmianę jednej z chorób autoimmunologicznych. Na początku byłam bardzo źle leczona, jako dziecko z podstawówki dostawałam dawki leków nadające się dla 3 osób dorosłych. Między innymi były to sterydy, przez które bardzo spuchłam i przytyłam. Nie mogłam temu zapobiec, ponieważ mój stan zdrowia był w opłakanym stanie, parę lat przeleżałam w łóżku, a później poruszałam się na wózku. O ruchu nie było mowy.
Nastał jednak moment, kiedy wstałam z wózka, zaczęłam "samoistnie" chudnąć, aż zatrzymałam się na pewnej wadze. Wtedy prócz ścisłej diety, którą miałam od dawna, wprowadziłam ćwiczenia. Mijają 2 lata odkąd ćwiczę, udało mi się wiele zrzucić również w tym okresie.
Właściwie, przez całą drogę, spadłam z rozmiaru XXXL do S.
Niestety przez mój początkowy wygląd wszyscy prócz moich rodziców i dwóch najlepszych przyjaciół, się ode mnie odwrócili. Ludzie wytykali mnie palcami, opluwali, wyśmiewali. Były to znajomy, osoby przypadkowo spotkane na ulicy, starsze, młodsze. Nawet lekarze potrafili mi mówić, że "Za dużo ciastek jesz dziecko", ponieważ nie mieli żadnej świadomości.
Był to dla mnie okropny okres, patrząc nawet z perspektywy czasu, nie dziwie się, że nie widziałam sensu życia i nie miałam za dobrych zapatrywań na przyszłość.
Jednak, paradoksalnie, dzięki temu jestem gdzie jestem. Problemy zdrowotne i wszystko co z nimi związane zahartowały mnie bardzo, dały mi siłę do walki i dzięki temu potrafię docenić drobne rzeczy.

Przez wszystkie docinki, które słyszałam i osobę, którą widziałam w lustrze, dziś również nie potrafię siebie zaakceptować. Moje życie wygląda inaczej. Przez to, że schudłam i ja się otworzyłam na ludzi i oni na mnie. Nie leżę już w szpitalu non stop, więc mam kontakt ze społeczeństwem.
Jednakże, moje ciało nie jest idealne. Dalej nie jestem na tyle szczupła żeby np. móc pokazać się w bikini i przede wszystkim moje ciało jest dość sflaczałe przez ubytek tłuszczu.

Dochodząc do meritum - Nie jest idealnie, ale jest o wiele lepiej. Kiedy jestem ubrana, podobam się sobie, ale kiedy rozbiorę się do bielizny, nie mogę na siebie patrzeć, czuje się okropnie. Ciężko mi spojrzeć w lustro i powstrzymać się od krytyki lub łez. Kiedy ktoś skomentuje (pozytywnie) moją figurę, czuję się jakby naruszył moją prywatność, jakby chciał mnie skrzywdzić, dogryźć.
Wiem bardzo dobrze, że nie liczy się to co mamy w środku i ja w taki sposób patrzę na innych, ale do siebie nie potrafię zastosować tej mądrości.

Możliwe, że nigdy nie uda mi się wyglądać lepiej niż w tym momencie, ponieważ od dłuższego czasu znów się zatrzymałam, dalej biorę leki, choroba ciągle aktywna...
Chciałabym coś z tym zrobić, bo moja samoocena i pewność siebie automatycznie spada kiedy np. komentuje się czyjś wygląd, jestem w towarzystwie szczuplejszej osoby ode mnie, ktoś narzeka na swoją aparycje. Dodatkowo boję się, że w przyszłym związku będę przeżywała koszmar, ponieważ nie wyobrażam sobie rozebrać się przy kimkolwiek, skoro przy samej sobie jest mi ciężko. W tej chwili przez media wyobrażamy sobie wiele, więc i ja czuję się nieatrakcyjnie i panicznie boję się tego, że ktoś, a w szczególności mój przyszły partner również mnie tak oceni. Wiem, że kiedy się kocha, nie to jest najważniejsze, ale myślę, że większa przeszkoda siedzi w moim myśleniu.

Będę wdzięczna za każdą wiadomość, jeśli ktoś ma jakieś rady lub był/jest w podobnej sytuacji, niech pisze.

Pozdrawiam,
P.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 lut 2014, 18:42

Po przejściach. Dalszy problem z akceptacją.

Avatar użytkownika
przez marimorena 19 kwi 2014, 23:48
brzmi to jakbyś wciąż była na dobrej drodze, nie na jej końcu. z czasem wygląd powinien się ustabilizować, skóra też przecież potrzebuje chwili żeby wrócić do normalności. zmienia się też spojrzenie na siebie, zwłaszcza jeżeli zajmiesz uwagę czymś innym to przyzwyczaisz się do tego co jest.
co do związku, to wydaje mi się że ktoś z kim stworzysz prawdziwą więź pomoże ci się przełamać, a najgorsze co można zrobić to odrzucać ludzi ze strachu.
gratuluję tego co już osiągnęłaś [:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
722
Dołączył(a)
30 cze 2013, 22:16
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do