Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

przez perfect-woman 17 sty 2009, 23:31
hejka

juz jakis czas temu tu pisalam

Wkoncu odwrzylam sie isc do psychiatry , dostalam citabax... biore od 2 dni i modle sie by pomogl!!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
20 mar 2008, 17:44

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Avatar użytkownika
przez goś 19 sty 2009, 02:19
na razie nie mam siły by wszystko przeczytać, ale może ktoś z Was miał problemy z wątrobą??
transtec
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 sty 2009, 16:34
Lokalizacja
Warszawa

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

przez Moniczka 23 sty 2009, 09:33
Witajcie kochani,nie było mnie już tutaj 7 m-cy jak nie dłużej. Biorąc pod uwagę nerwicę,to chyba dobrze ale muszę się pojawić gdyż wczoraj zauważyłam u siebie coś niepokojącego. Wieczorm w łazience dotknęłam jakoś tak brzucha i tuż nad pępkiem mam pod skórą jakby powiększony wał narządowy który idzie znad pępka do prawej piersi aż pod wątrobę. Nie wiem, czy to wyczulam jelito, czy żołądek, ale jak naciskam to boli. Na obiad najadłam się dużo frytek, ale w nocy nie czulam tego wału. Nad ranem zaczęła mnie pobolewać wątroba i teraz jak siedzę w pracy znów czuję to zgrubienie i dostalam już ze strachu zawrotów i gorąco mi. Co to może być? Od trzech dni mam też nadęty brzuch :(
Moniczka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

przez daria_01 03 lut 2009, 01:48
Witam
Dzis znalazlam to forum i siedze na nim prawie od godziny, przeczytalam prawie polowe tegotematu. I od razu mi lepiej, kiedy wiem ze sa ludzie ktorzy maja ten sam problem co ja (nie chodzi o to, ze ciesze sie z cudzego problemu, ale to na prawde jest ulga).
ma 21 lat. moje problemy zaczely sie jak poszlam teraz do nowej szkoly.kiedys, jak chodzilam do liceum moglam wypic wielka mocna kawe, wyproznic sie kilka razy w domu, jechac z bijacycm sercem do szkoly i nie miec tych problemow z biegunkami co teraz. przed matura wieczorem pilam kubek goracej czekolady i wiedzialam, ze dzieki temu moja kupa bedzie twardsza i nie zlapie mnie na egzaminie. pisze to, bo wiem ze moj problem siedzi w głowie i tylko w niej, bo jeszcze niedawno kiedy nie mialam nerwicy wszystko bylo ok.
zaczelo sie od rozpoczecia roku. dojazd autobusem do szkoly to koszmar. trzeba przejechac cala trase zapchanym po brzgi studenatmi autobusem. pierwszy dzien bylo smeisznie, nie raz bylam w takiej sytuacji i nic sie nie działo.smiałam się, ze jestesmy jak szprotki w puszczce i było ok. nastepnego dnia kiedy jechalam do szkoly, chyba nie wyproznilam sie dobrze(lub w ogole, juz nie pamietam) przed wyjsciem. w autobusie w polowie drogie mnie troche przycisnelo, ale to nic, nie raz sie zdaza, przeciez mozna to wytrzymac. nagle okazalo sie ze stoje na srodku, nie mam jak wyjsc, skoczylo mi cisnienie, oblal pot, serce walilo mocno, cialo bylo wiotkie, myslalam ze mam zawał. zaczelam wpedzac się w panikę, że nie moge wyjsc i co będzie jak nie wytrzymam z kupą. mało nie zemdlałam, wszystkie miesnie mi sie trzesly. zdolalam dojechac, po wyjsciu wszystko ze mnie zeszlo. doszlam do uczelni, zorbilam spokojnie kupe. i zaczelo sie... astepny dzien- to samo i tak dalej. bylam dobrze wyrpozniona przed wyjsciem ale wszystko zaczelo skupiac sie wokol wpedzania sie w ten stan "co bedzie jesli nie wytrzymam, nie mam jak wyjsc". To dopadalo mnie tylko na tej trasie. Kiedy jestem w swoich okolicach, w swojej dzielnicy czuje sie swietnie. dodam jeszcze ze to dopada mnie tylko rano.
musialam zmienic trase dojazdu (5 przesiadek, zeby w razie czego miec gdzie sie zalatwic, rozklad kibli znalam na pamiec). zaczelo sie przekladac na inne sytuacje. chodze jeszcze do szkoly muzycznej i dzis pierwszy raz mnie to dopadlo w drodze tam. nie chce sobie tego zakodowac na te trase. zmienilam szkolei ide do niej od tego weekendu, nie chce zeby to mnie zlapalo w drodze, nie chce znowu wszystkiego popsuc.
mam tego dosyc. musze zawsze miec pewnosc, ze gdzies jest kibel, ze moge wysiasc/wyjsc i sie zalatwic w kazdej chwili.
jestem pewna ze jest to tylko i wylacznie na tle nerowowym. sama sie wpedzam w takie bledne kolo. staram sie o tym nie myslec. chce z tym skonczyc. musze isc do psychitary, zeby nie zniszczyc sobie zycia. bo boje sie ze sama sobie z tym nie poradze.
stad moje pytanie- czy znacie/ mozecie polecic kogos dobrego, najlepiej u kogo wy byliscie. nie chce sie przejechac i wydac niepotrzebnie pieniedzy. tez nie wiem czy bedzie mnie na to stac.
czy mozecie podac kogos takiego na terenie warszawy (jezeli nie mozna na forum oficjalnie to na priv) i jakie sa ceny wizyt? ile moze trwac leczenie?


ps: super jest to komus powiedziec, nie wstydzac sie... od razu czuje sie lepiej i po przeczytaniu Waszych wpisow mam mnustwo checi zeby z tym skaczyc i zaczac przestac o tym myslec.

pozdrawiam:)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 lut 2009, 01:29

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Avatar użytkownika
przez scrat 03 lut 2009, 06:42
Idź do CBT, naprzeciwko starych Koszyków. Z czasem samo będzie niestety tylko gorzej i obejmie coraz większe obszary twojego życia, więc im szybciej pójdziesz na terapię tym lepiej. Godzinne spotkanie kosztuje różnie, zależy od lekarza, ja płaciłem 110 zł.

Tu masz wszystkie dane: http://www.cbt.pl/niepubliczny_zaklad_o ... wotnej.htm

Co więcej... Mogę powiedzieć tylko tyle że doskonale cię rozumiem. Ja przez lata nie wiedziałem co mi jest (bo zaczęło się jak byłem w 6 klasie podstawówki), myślałem że tylko ja tak mam, nie umiałem tego nazwać - a mózg sobie przez ten cały czas wkodowywał, że w kiblu jest bezpiecznie. I teraz po tych wszystkich latach powiązanie między poczuciem braku ucieczki a biegunką jest tak silne, że to się dzieje samo, nie wiem nawet w ogóle jaka myśl, jaka emocja do tego doprowadza. Bo jak jest źle to mózg już pamięta, że jeżeli zareaguje biegunką, to pójdę do kibla i będę czuł się bezpieczniej. Więc z przesadzonej reakcji układu współczulnego u mnie "wyewoluowało" to w wyuczony odruch. I jestem prawie pewien że gdybym poszedł do psychiatry, gdy to się zaczęło, to teraz już dawno nie byłoby po tym śladu. Więc zwlekać nie ma co, samo nie przejdzie, nie wyrośniesz z tego - samo będzie tylko gorzej.

Moja mapa kibli we wszystkich okolicach, w których bywam, godzin otwarcia (jeżeli to w jakiejś restauracji) i ich ilości (żeby nie było kolejki) też jest dosyć rozbudowana, a życie chcąc niechcąc podporządkowane tej mapie - są dni że mniej, są takie że bardziej (generalnie to bez stresu mam prawie ciągle zaparcia i to, czy mam "dobry dzień" czy nie, zależy od tego, ile tam tych różnych rzeczy we mnie zdążyło się nazbierać).

Powodzenia, trzymam kciuki.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

przez Moniczka 03 lut 2009, 09:01
A czy przy tych dolegliwościach jelitowych czujecie oslabienie? Mnie ciągle coś się dzieje z żołądkiem, sama już nie wiem, raz czyści, raz coś bulgocze, naprawdę.Najgorze jest to, że chudnę i że czuję się słaba, ostatnie dwa tygodie jem ylko kisiel, chleb, kaszę i inne paskudctwa, a popijam siemię. W ten weekend miałam straszne mdłości i raz zwymiotowałam. Generalnie to coś się ze mną dzieje, nie umiem tego nazwać, jakaś slabośc, raz wielki apetyt, raz mały. Boję się.
Moniczka
Offline

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 03 lut 2009, 11:26
Ja tam dostawałem jakieś leki na to i na bezsenność, ale w ogóle nie pomogły - tzn. jeden dzień byłem otępiały i bardzo mało myślałem o potem organizm przestał na nie reagować i wszystko wróciło do "normy".

Bóle brzucha i częste oddawanie kału nasiliły mi się, jak pracowałem w fabryce. Teraz muszę korzystać z WC w szkole, co mi się przedtem nie zdarzało.

Dostałem jakiś lek, który odrobinę to zmniejszył - tzn. mniej bolał mnie brzuch, ale ciągle jestem w tak silnym stresie spowodowanymi obecnymi, realnymi zdarzeniami, że co chwile mi to wraca.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

przez daria_01 03 lut 2009, 16:02
dzieki za linka, na pewno się tam zgłosze, tylko nie wiem jak na razie będzie z kasą, ale nie chcę zwlekac i cos wymysle na pewno. najwyzej sie zaporzyczę.
mnie boli czasem brzuch, jest mi niedobrze do tego, ale stres ze nie ma w poblizu toalety, jak juz sie wkręcę w swoja fazę jest silniejszy i nie zwracam uwagi na te dodatkowe czynniki.

mysle, ze jakies leki na nerwice by zadziałałby w moim przypadku bo u mnie wszystkie leki działają swoim skladem plus jako placebo. wystarczy ze przeczytam dobrze ulotke, znajde tam swoje objawy, a lek dziala ze zdwojoną siłą i szybko. umiem bardzo dobrze sobie cos wmuwic. boje sie ze ta psychoteriapia bedzie cholernie dluga i rozszerzy się na inne czynniki, że nie podołam z kasą...

u mnie te objawy sa dziwne i nie zawsze, wydaje mi sie ze są we wstepnej fazie i jak teraz pojde na leczenie calkowicie znikną. np wyjechalam w gory i za granice na sylwestra na tydzien i wyproznialam sie dwa razy. bylismy duza grupa ibyla jedna mala toaleta, wiec dodatkowy stres a ja za nic nie moglam zrobic kupy. te dwa razy co zorbilam to takie male twarde balaski. to bylo cudowne. czasem azdroszcze ludziom ktorzy maja zaparcia. za to ostatniego dnia dostalam biegunki, wzielam stoperan. w ogole kiedy czuje ze sie zbliza ta akcja i wezme stroperan wszystko natychmiast ustaje, bo po stopernie nie moge sie wyproznic jakies 3 dni i czuje sie wtedy tak bezpiecznie, ze na pewno mi sie nie zachce. ale nie chce naduzywac leków.
sa rozne dni, moge w ogole sie nie wyproznic i jade gdzies w niesteresujace miejsce i jest ok. najgorsze jest to, ze nie robi sie kupy na raz tylko np na 3 razy i ciagle czujesz sie niewyprozniony. staram sie rano trzymc zeby zrobic na raz, dzis mi sie udalo, ale akurat dzis nigdzie nie wychodze i nie ma stresu...

w te sobote ide do nowej szkoły ( zpoprzedniej zrezygnowalam m.in ze wzgledu na te akcje) ktora jest w mojej dzielnicy, w ktorej czuje sie bardzo bezpiecznie i nigdy nie nie łapie. zastanawiam sie czy na wszelki wypadek wspomoc sie stoperanem czy sprobowac powalczyc.


przepraszam, ze sie tak rozpisuje, ale to na prawde pomaga.
dzieki jeszcze raz za linka.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 lut 2009, 01:29

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

przez Moniczka 07 lut 2009, 09:02
Błagam kogokolwiek o pomoc, od tygodnia z różnym nasileniem mam silne bóle brzucha, zwłaszcza po lewej stronie. 1,5 roku temu przeszłam rzekomobłoniaste zapalenie jelit, miałam koloskopię, gastroskopię, byłam przebadana i po 2 m-ach wyzdrowiałam. Ale teraz znowu coś się dzieje, nie mam jednak śluzu w kale jak wtedy, wprawdzie załatwiam się różnie i kał jest raczej rozmiękczony ale najgorsze są bóle, gorączki nie mam. Wprawdzie tydzień temu w weekend była 38 i zwymiotowałam, ale to przeszło. Za tydzień mam w rodzinie wesele, tymczasem nic nie mogę jeść, doszło parcie na mocz, chodzę zgięta i obolała. Czy to mogą być objawy IBS, nerwicy na którą cierpię? Co robić...?
Moniczka
Offline

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Avatar użytkownika
przez lercm 09 lut 2009, 01:00
Pewnie mogą... mnie od jakiś 2 tygodni praktycznie codziennie pobolewa. Nie są to jakieś silne bóle ale oczywiście wariuję już na ich punkcie. Zwłaszcza, że pojawiają się raz w podbrzuszu, raz w nadbrzuszu a raz jeszcze gdzie indziej.

Pocieszam się jedynie tym, że gdyby to jakaś somatyczna choroba to musiałbym mieć jednocześnie chyba całe bebechy chore ;D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
12 maja 2006, 12:01

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Avatar użytkownika
przez Etylina 04 mar 2009, 12:27
Ja mam nerwicę żołądka od ponad 10 lat, przy każdym dlugotrwałym stresie przynajmniej przez 5 dni boli mnie żołądek, do tego wymioty nawet po wypiciu szklanki wody.
Nic jak do tej pory nie pomogło, przepisali mi leki na wrażliwość żołądka, relanium i musze radzic sobie sama.. Co robić?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 mar 2009, 12:08
Lokalizacja
CK

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Avatar użytkownika
przez LucidMan 04 mar 2009, 12:50
Etylina, hmm, skoro nic jak do tej pory nie pomogło, to może czas zastanowić się nad płaszczyzną psychiczną pochodzenia choroby.
Według filozoficznej teorii "choroby", każdy objaw można zinterpretować jako zamanifestowanie się problemu w duszy (konflikt, wyparcie, negacja, tłumienie).
Tak więc żołądek - uczucia, zdolność przyjmowania.
Cytuję "Poprzez chorobę do samopoznania" - Dethlewson T:
biegun żeński
Przenosząc to rozumowanie na sferę psychiki, można powiedzieć, że jest to zdolność do odczuwania, świat uczuć (nie emocji!). Jeśli człowiek wyprze ze swej świadomości zdolność do uczuć, wówczas ta funkcja przenosi się w obręb ciała i żołądek musi teraz przetrawić nie tylko pożywienie, lecz również doznania psychiczne...

beigun męski
Takie problemy ma człowiek chory na żołądek. Nie potrafi świadomie uporać się ze swoją złością i agresją i samodzielnie rozwiązywać konfliktów i problemów. Chory na żołądek albo w ogóle nie uzewnętrznia swojej agresji (wszystko dusi w sobie), albo też przejawia ją w przesadnej formie - żaden z tych sposobów jednak nie jest pomocny w rozwiązaniu nękających go problemów, gdyż brakuje mu wiary w siebie i poczucia bezpieczeństwa jako podstawy do samodzielnego rozwiązania konfliktu.


Proponuje się zastanowić nad powyższym. Moja znajoma miała dziwne bóle żołądka zdarzające się w różnym czasie. W toku rozmowy wyszła na jaw tłumiona złość do pewnej osoby. Od tej pory jest wszystko OK.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

przez Dziewczyna_18 15 mar 2009, 01:08
A czy to co ja mam także zalicza się do zespółu jelita nadwrażliwego? Otóż gdy mam się znaleźć w miejscu gdzie jest dużo obcych mi ludzi (wykład na studiach, egzamin etc), gdzie jest w miarę cicho to strasznie jeździ mi po brzuchu. Obojętnie czy jestem głodna czy najedzona, czuję jak coś mi się dzieje w brzuchu i potem tak głośno burczy . Strasznie mnie męczy myśl że zaraz mi znowu zacznie jeździć po brzuchu, wszyscy to usłyszą i się na mnie dziwnie spojrzą, bo to burczenie jest naprawdę bardzo głośne. Dokucza mi tylko gdy znajduje się w pomieszczeniu gdzie jest cicho i mnóstwo obcych ludzi. I kiedy o tym myślę. Na początku jest ok, potem pojawia się myśl: oby mi nie zaczęło jeździć po brzuchu i jak na złość pojawia się ścisk w żołądku i zaczyna się...Całe półtora godziny siedzę jak na szpilkach i nie mogę się doczekać wyjścia, nie skupiam się na tym co mówi wykładowca, nie mogę w spokoju obejrzeć spektaktu teatralnego, nie mogłam się skupić nawet na swoim egzaminie w sesji, myśląc tylko o tym, żeby jak najprędzej wyjść, żeby nikt nie słyszał jeżdżenia po brzuchu...
Prawie przez to oblałam, bo wyszłam pierwsza z sali, pisząc na szybcika egzamin... Masakra, już tak dłużej nie mogę...
"Ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko [...] Ze mną można tylko w oddali znikać cicho"

Jako że mimo upływu czasu mój login się nie zmienia, a ja się starzeję;)to dodam że jestem z rocznika89:P (Wiek jest czasem istotny:P)
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
01 lis 2007, 23:09

Re: Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 16 mar 2009, 02:52
Tak mnie zastanawia jedna rzecz. Czy zespół jelita wrażliwego ma wpływ na ilość wchłanianych przez organizm substancji odżywczych?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do