Problemy gastryczne, jelito nadwrażliwe, brzuch, itp.

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Avatar użytkownika
przez TOFIK 09 maja 2007, 18:49
NnNn, jelito i nerwicę mam od kilkunastu lat, ze zmiennym natężeniem. mam to na tyle długo że nie jestem w stanie sobie przypomnieć co było pierwsze. mam tez syna który ma siedem lat i jest dla mnie wszystkim. to co opisujesz to na móg gust, nie jestem specjalistą, w dużej mierze stan depresyjny. nie wiem jakie masz kłopoty i jak długo ale to co opisujesz to dokładnie takie stany od jakich ja staram się uciec jak najdalej. kołatania serca, gwałtowne bóle brzucha, skurcze przy których nie sposób wykonać jaki kolwiek ruch nogą, stany niepokoju i paraliżujące doły trwające dniami i nocami, stany osłabienia i omdlewania, zawroty itd. z tego co napisałeś masz dwoje dzieci. ja "jakoś" funkcjonuję bo mam dziecko. nie chcę go chwytac za rękę żeby pomogło mi wstawać. to ja mam mu podawać rękę. jeżeli za którymś razem się położysz bez chęci wstania bo nie masz siły na to co się z tobą dzieje, to pomyśl o nich. to sa ludzie którym na tobie zależy i dla których jesteś kimś bardzo ważnym. idź do specjalisty. nie tylko jakiegoś gastrologa. mój stwierdził że do życia trzeba z jajami :? tylko idź do psychologa. z tym co opisujesz daje się jakoś walczyć i przeważnie wygrywa się. trwa to długo ale jeśli w którymś momencie stwierdzasz "nie mam już na to siły" i siadasz i płaczesz to przegrałes sam ze sobą. ja chodzę teraz do terapeuty. nie objadam się lekami mimo że nie jest mi różowo. ale powoli robi się inaczej. najgorsza jest rezygnacja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:45
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez pfompfel 09 maja 2007, 19:05
Ja tez podobno mam nadwrażliwość jelita grubego... Trzeba sie "szanować" i nie wcinać tyle fast foodów ;P
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Avatar użytkownika
przez visine 09 maja 2007, 19:35
a mi kiedys gastrolog powiedzial, ze nie stwierdzono zwiazku pomiedzy nerwica a jelitem nadwrazliwym.... dziwne.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
09 maja 2007, 11:25

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez NnNn 10 maja 2007, 10:27
Aleksandra Roza Tofik dziekuje za wirtualne slowa otuchy ! Tofik nie wstalem bo nie moglem bylem jak sparalizowany nie moglem nic zrobic nawet nie wiedzialem co robi corka w tym czasie :( Ona trzy dni jadla chleb z chlebaka :( Od poczatku moze moze tak bedzie wam latwiej mnie zrozumiec jesli macie ochote to sluchac bo mam wrazenie ze juz nikt mnie nie slyszy :( Od tamtego dnia kiedy to sie stalo do dzis pozostal mi plytki oddech przy ktorym za kazdym razem mysle ze to choroba wiencowa bo mecze sie potwornie jak emeryt doslownie :( Ale wracajac byl to pazdziernik ze wzgledu na czeste zawroty i bole glowy poszedlem do neurologa lekarz skierowal mnie na tomografie glowy wyszlo wszystko wporzadku w listopadzie wrocilem do pracy ale w tym czasie bylem u psychologa ktory kazal mi razwiazac chyba klikanascie testow i stwierdzil ze mam lekkie zaburzenia nerwicowe troszke depresyjne i przydala by sie wizyta u psychiatry :( w tamtym okresie jeszcze super dzialalem pamietam ze zima nie byla taka najgorsza w standardzie byly tylko dusznosci i kolotanie z bolami w klatce na przemian :( trafiam do psychiatry dostaje rudotel i alprox w malych dawkach ,rudotel zazywam alprox nie zawsze serce mi walilo moze przez to ze naczytalem sie ulotek :( grudzien ide na zwolnienie lekarskie jestem slaby dusze sie gorzej widze zatracam koncentracje ( objaw nie obecnosci) strach ze umre poteguje sie chce wiedziec co mi jest przestac wierzyc w bajki o nerwicy :( przyszedl styczen a ja kolejny raz ide do kardiologa by zrobil mi badania serca bo ciagle mnie boli :( lekarz po 40min badania stwierdza ze te dolegliwosci ktore opisuje sa z podbrzusza i musze isc do gastrologa :( luty jestem na tomografi komputerowej brzucha odbieram zdjecie ide do gastro :( powiekszona okreznica o 1cm stluszczenie watroby ! zaczynam leczenie w kierunku jelita wrazliwego ! biore leki w koncu w kale pojawia sie krew ide do szpitala. Wychodze z nastepujacymi schorzeniami colitis ulcerosa nie stwierdzono a jesli to stadium remisji ale biore leki na wrzody jelita grubego ! choroby wrzodowej rzoladka i dwunastnicy nie stwierdzono ale wycinek z gastroskopi pokazal sluzowkowe zapalenie zoladka :( stluszczenie watroby i kamienica zolciowa :( bralem od lutego jucolon po ktorym mialem doslownie checi na wtargniecie na wlasne zycie :( dzis zmieniono mi lek na inny ale od grudnia wybralem juz Alprox . Lexotan . Xanax . Vevarin , Spamilan , Rudotel, Jucolon (ale na jelito ) i reszty nie bede wymienial bo braklo by miejsca pewnie ! Dzis jest Maj w sumie nie stwierdzono nic powaznego poza chyba tymi kamieniami bo jelito jak biore tabletki jest spokojne i nie mam z nim problemow ! zoladek boli ale musi bo biore leki juz dlugo w parcy nie bylem od grudnia :( od lutego schudlem juz 20 kilo patrze w lustro i przygladam sie komus kogo nie znam :( dwa tygodnie temu nie golilem sie moja matka mnie nie poznala doslownie ! nie bylem u fryzjera od pazdziernika juz ! Wstaje rano i czekam co dzis sie wydarzy jaki bedzie ten kolejny dzien staram sie nie myslec ale sie nie da kiedy zachwile zaczynasz sie faszerowac chemia :( juz pol roku stwierdzono to jelito reszta jak boli tak boli ciagle :( zona ma mnie dosc rodzice tez boje sie wrocic do pracy boje sie gdzies wyjsc czasami najlepiej jest mi w domu chyba to zaszlo za daleko nie biore psychotropow bo zoladek by tego nie wytrzymal zazywam mesalazyne od niej ciagle nie dobrze boli glowa zawroty teraz sie poteguja bo doszedl ten chory niepokoj z ktorym sobie nie radze :( Czasami siedze i placze na wlasna bezradnosc ,draznia mnie wlasne dzieci ,poprawiam firanki sprawdzam drzwi myje sie zachowuje sie jak idiota i nie nawidze sie za to :( Nie dziwie sie mojej zonie ze ma mnie dosc ja sam siebie mam dosc !! nie nawidze sie patrzec na siebie nie nawidze sie za brak odwagi za brak checi by to zmienic :( z jednej strony boje sie chorob i smierci i nie chcial bym umrzec a z drugiej mam wrazenie ze odetchna moi bliscy ! :( Znow chce mi sie ryczec czasami mam ochote nic nie robic moja apatia jest juz tak gleboka ze nie mam ochoty czasami nawet isc do wc pomimo ze musze czasami wydaje mi sie ze jak sie poloze i bede czekal na smierc to ona przyjdzie :( Czesto mam brak ochoty na cokolwiek a na drugi dzien tryskam energia czemu ? w jednej skarjnosci w druga skrajnosc non stop popadam :( Boje sie ze zwariuje jak mnie cos zaboli tylko to odrazu sie boje ze zaraz cos mi sie stanie :( MAM TEGO DOSC !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NIENAWIDZE TEGO NIENAWIDZE !!!!!!!!!!!!! Ostatnio wylaczam telefon komorkowy jak ide ulica bo udaje ze mowie do niego z kims a tam nikogo nie ma ja sam udaje kogos kim nie jestem chyba pragnien ze tak bardzo jestem do dupy ! Moze jestem dla was wariatem bo napewno jestem ale jak pomysle sobie ze mam dwoje malych dzieci sliczna zone a ja sam jestem taki beznadziejny to odbieram ochoty do zycia :( Ide sie wyryczec chyba jak taki ostatni cieć maly chlopiec albo cienias ktory placze jak dziewczynka wstydze sie siebie mojej bezradnosci boli mnie zoladek jak to wszystko pisze chce mi sie plakac a z drugiej strony czuje zlosc mam ochote przeklinac nie wiem co sie dzieje zmykam bo widze ze nie moge tego opanowac :(
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Avatar użytkownika
przez Róża 10 maja 2007, 11:36
:(
Ostatnio edytowano 11 maja 2007, 11:47 przez Róża, łącznie edytowano 1 raz
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez TOFIK 10 maja 2007, 17:17
poszukaj może jakiegoś jednego psychologa. daj na chwilę spokój z badaniami, gastrologami i armadą prochów (co nie oznacza wywalenia wszystkiego do kibla). jak twierdzi mój terapeuta choroby i dolegliwości tkwią w nas samych, w naszej podświadomości. i ja, mimo sceptycyzmu, przyznaję mu rację. nie raz i nie dwa kiedy musiałem zrobić coś czego nie chciałem, bałem się lub powodowało dyskomfort psychiczny w cudowny sposób zapadałem na jakies choróbsko. nie symulowanie ze poudaję i jakoś się upiecze ale realne choroby! wszystko ustąpiło kiedy zacząłem brać psychotropy. przez ponad rok było cudownie. byłem "wolny". stresu omijały, dolegliwości też, zmiany nastroju i choroby. ale po tym czasie, jak odstawiłem leki, powolutku zaczęło wszystko wracać. tak więc z takimi dolegliwościami nie jesteś sam.
co do żony możesz spróbować ją zabrać ze sobą do psychologa. zwyczajnie, są osoby dla których stwierdzenie że ma się doła, nerwy czy jakies lęki jest zbyt abstrakcyjne. to jak wymyślac bajki. musza albo to zrozumieć albo nie. ona zwyczajnei nie rozumie co się z tobą dzieje i pewnie tez w jakimś stopniu sie tego boi i o ciebie się boi.
i nie jesteś wariatem. wariat się nie męczy i nie dostrzega co sie z nim dzieje. ze to jest nie tak, nie ta bajka.
prawda niestety jest taka że żeby wyleźć z dołu pierwszy krok trzeba postawić samemu. nawet wbrew swojej woli. próbuj. nie ma gwarancji że się od razu powiedzie, ale próbuj. inaczej popadasz w głebszą depresję i koło się zamyka ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:45
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez NnNn 10 maja 2007, 17:34
Bylismy razem u psychiatry :cry: :cry: ale ona dalej nic nie rozumie :cry: :cry: pieknie zabrzmialy slowa ze zona sie o ciebie martwi ze sie boi o ciebie ? chcialbym tak bardzo w to wierzyc ale patrzac na jej postawe mam inne mysli na ten temat :cry:
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Avatar użytkownika
przez TOFIK 10 maja 2007, 18:49
no to trochę mało fajnie. moja żona żyłą ze mną i moją nerwicową strona od kąd się znamy. ale i dla niej niektóre moje lęki czy obawy to jakiś kosmos.
ale nie zależnie od tego poszedł bym się leczyć. kwestia znalezienia odpowiedzialnego terapeuty a nie jakiegoś artysty co daje leki i każe przyjśc za miesiąc. tak nic się nie zmieni. co najwyżej "ogłuszysz" się trochę chemią i tyle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:45
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez NnNn 10 maja 2007, 19:02
Tofik ja juz chemi nie przerobie zoladek juz nie pozwala :cry: mam wrazenie ze zona za moja agresje czasami chce zebym umarl za agresje w stosunku do niej i do dzieci co mam na mysli ( krzycze czasami przeklinam jestem zupelnie obojetny na wszystko albo wrecz wszystko musi byc tak jak ja chce ) Najpierw robie pozniej mysle :cry: wizyty u psychologa nie wiele mi daja mam wrazenie ze to strata czasu , probowalem nawet prywatnie ale musial bym wygrac w totka :( LIPA !! wiem ze sie nad soba uzalam jak kretyn ale naprawde czuje sie tak podle juz ze kiedys powiedzialem zonie ze ty nawet nie zauwazysz jak umre (mialem mysli samobojcze) Plakalem i prosilem o pomoc ja rodzicow ale oni nie widza tego problemu przez to ze wlasnie czasami jestem pobudzony smieje sie zachowuje jak by mi nic nie bylo sam nie wiem jak to sie dzieje to jakas choroba psychiczna prosze napisz jesli wiesz cos na ten temat skad taka hustawka uczuc :( agresja na przemian ze wspolczuciem zal i radosc apatia i pobudzenie CO TO JEST ??
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Avatar użytkownika
przez TOFIK 10 maja 2007, 20:38
ja zacząłem chodzić prywatnie :| ale fakt, chyba trafiłem na takiego od którego mnie nie odrzuca na sama myśl o spotkaniu.
agresja, tez to mam. niestety. chuśtakwa nastrojów itd.
wizyta u psychologa nie da nic z dnia na dzień. to wymaga czasu i pracy :| tu nie ma złotego, szybkiego środka. często jest tak że w początkowej fazie terapi bierze się jakieś prochy które stopniowo się odstawia. nie wiem jak tam twój żoładek, ale mój przy prochach zaczął zadziwiająco dobrze funkcjonować. nie było stresów i nerw, nie było dolegliwosci. jak dla mnie zapętliłes się między swoją psychika która napędza wszelkie dolegliwosci ciała, a ciałem które dodatkowo powoduje stres i lęki. ja z uporem maniaka szukał bym pomocy u specjalisty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:45
Lokalizacja
Warszawa

Depresja,lęki,żołądek ... bywa nie ciekawie

przez 834 12 maja 2007, 21:57
Cześć mam 18 lat i mam nerwicę

Wszystko zaczęło się jakoś w roku 2004, kiedy to dwu tygodniowa przerwa w szkole z okazji ferii przerodziła się 2-tygodniowy pobyt w szpitalu (ph metria, gastroskopia, usg, były za mną). Owego czasu miewałem bardzo mocne stressy w gimnazjum, które nie sięgały jednak nauki. Poczatkowo nie wierzyłem w związek z tego z moimi objawami, które wyglądały: mocne nudności, nie możliwość wywołania wymiotów, całkowita blokada przyjmowania pokarmów.

Jakiś czas było dobrze, choć nie jednokrotnie były lekkie ponowienia. Aż do listopada 2006 kiedy to bóle, nudności ostre lęki wróciły tym razem skończyło się wizytą u psychiatry i leczeniem DOXEPINĄ aż do dnia dzisiejszego. Od tamtego czasu raz jest lepszy miesiąc a raz gorszy, powoli odchodzę od DOXEPINY, mam zmniejszoną dawkę, ale wciąż miewam lęki, stany emocjonalnego poruszenia, nie mówiąc o nudnościach niestety.

Przez pare miesięcy nauczyłem opanowywać ataki nudności oraz lękowe (oddycham, rozluzowuje mięśnie, czytam cokolwiek i czekam aż przejdzie, mimo iż bywa baaardzo ciężko), tak aby nie lękać mojej rodziny którą strasznie kocham.

Niewiem w sumie w którą stronę się kierować... poddać się psycho terapi, gastrologowi, jakimś innym zmianom życiowym? Niby da się z tym żyć, kocham życie i chę żyć nim w pełni, jednak moje problemy bardzo w tym przeszkadzają

Nie pije alkoholu już ponad 8 miesięcy, nigdy nie piłem tyle aby leżeć bo wiem co robi to z moim żołądkiem, ale ograniczenia typu że nie moge zjeść spokojnie nieraz 5 posiłków dziennie ani suplementować odżywek sprawia ogromną frustrację i smutek - ambitnie zajmuję się treningami siłowymi a wyżej wspomniane czynniki + zdrowie są ogromnie ważnymi czynnikami. Jestem w stanie wyrzec się naprawde wielu rzeczy, aby móc w końcu "brać haust powietrza mówiąc chwilo bądź wieczna"

Chyba nie jest ze mną aż tak źle skoro bywają tygodnie bez objaw? Jaką byście wy obrali drogę w tym? ilu z was dotyka coś podobnego?

chciałem wstawić smutnego emota, zmieniłem zdanie - napewno jeszcze spotka mnie w życiu nie jedna piekna rzecz tak więc kończę posta miną - ;) . Zapraszam do wypowiadania się
live, love
834
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
22 mar 2007, 19:52

Avatar użytkownika
przez Mizer 12 maja 2007, 22:47
hej.

Nie mam nerwicy i nie odczuwam tego.

Rozumiem jednak, że jest to denerwujący problem, sama uprawiam sport i ostatnio pewna rzecz mi stanęła na drodze przeciw pływaniu <kompletnie fizyczna>.

Nie mniej- warto wybrać się na psychoterapię.

Nic ciekawego nie powiem. No, może oprócz tego jeszcze, że trzymam kciuki :D
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez Kriss 12 maja 2007, 23:19
Ziomuś, ja co prawda tez cwicze na silowni i tez mam problem z odzywkami, to jest tragiczne, co wypije bialko to mam wrazenie ze zaraz bede mial juz rozwolnienie i w ogole... tragiczne! Nie moge nic przybrac na masie :(:(:(
No i z tym stresem tez bywalo u mnie roznie, ja mysle ze to przez szkole sie wzielo u mnie. Zawsze rodzice dawali mi warunki super i wszystko czego chcialem, a ja nie mialem jak sie odwdzieczac to chociaz chcialem pokazac ze ciesze sie z tego co mi daja i ze stwarzaja mi dobre warunki. Pokazywalem to tym jak sie przykladalem do nauki, zawsze chcialem lepiej, wiedzialem ze czasem lepiej byc nie moze ale zawsze chcialem lepiej, a jak szlo gorzej to juz byl stres ze sie nie przykladam i rodzice nie beda zadowoleni ze mnie. No, ale z czasem od kiedy chodze do szkoly sredniej zmienilem troche podejscie, ucze sie aby zdac i tyle ile potrzeba :)
Zobaczysz ziomus bedzie wszystko okej! Odrzuc prochy, one tylko niszcza, psychoterapia i autosugestia Rulezzzzz!
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
28 gru 2006, 21:19

Avatar użytkownika
przez NnNn 15 maja 2007, 09:16
Zawsze jak sie gorzej czujesz to pomysl ze my tez sie do d.....y czujemy :mrgreen: Ja sie dzis wyjatkowo lepiej czuje :!:
Najwieksze marzenie to obudzic sie ktoregos dnia zdrowym !!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
152
Dołączył(a)
08 maja 2007, 16:27
Lokalizacja
z epoki romantyzmu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do