Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez Snejana 12 sty 2013, 19:17
Lilith, Zauważyłam w ogóle, że tendencje do problemow z jedzeniem w stresowych sytuacjach pojawia się najczęściej u osób, które miały jakieś doświadczenie z dietami. Czyli u większość kobiet i dużej części mężczyzn :) Im ktoś bardziej przejmuje się swoją sylwetką i tym co je (mówię tu też zdrowych osobach, w graniach normy) tym bardziej traktuje objadanie się jako "coś złego". Więc jedzenie staje się czymś w rodzaju używki, a po te sięgamy często, gdy jesteśmy w stresie; palimy papiersy, idziemy się najeb... ;) i tym podobne. Ludzie, ktorzy nie przywiązują większej wagi do tego ile i co jedzą mają z tym miejszy problem, albo nawet jeżeli zdaży im się np. nawsuwać słodyczy przed egzaminem czy wyczyscić lodówkę przed rozmową o pracę jest dla nich normalną, ale rządką sytuacją, nie przywiązują do niej większe wagi i nie mają potem większych wyrzutów sumienia. Przynajmniej ja to tak widzę.
"I czemu głupi człowiek czepia się tak uparcie popełnionej omyłki, czemu poraniony, pokaleczony, świadomy, że idzie złą drogą brnie wciąż dalej, ciągle się łudząc, że to może nie była omyłka?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8006
Dołączył(a)
27 lut 2012, 17:19
Lokalizacja
Kraków/Myślenice

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 13 sty 2013, 18:30
Zauważyłam w otoczeniu grupę ludzi, którzy albo się objadają w stresie, albo wtedy zupełnie nie są w stanie jeść.... Myślę, że to indywidualne. Ja bym chciała najbardziej jakąś równowagę. Bo potrafię się albo głodzić, albo obżerać. Nie lubię tych skrajności, wolałabym coś wypośrodkowanego :<

-- 13 sty 2013, 19:10 --

Na pewno to nie jest aż w takiej skali jak ed. Myślę, że "normalni" ludzie mogą mieć problem z jedzeniem w czasie stresu, ale szybko wracają do normalności. U ed nie jest tak łatwo.
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez Artemizja 14 sty 2013, 21:38
Zauważyłam w otoczeniu grupę ludzi, którzy albo się objadają w stresie, albo wtedy zupełnie nie są w stanie jeść
Albo raz tak a raz tak.
Ludzie, ktorzy nie przywiązują większej wagi do tego ile i co jedzą mają z tym miejszy problem, albo nawet jeżeli zdaży im się np. nawsuwać słodyczy przed egzaminem czy wyczyscić lodówkę przed rozmową o pracę jest dla nich normalną, ale rządką sytuacją, nie przywiązują do niej większe wagi i nie mają potem większych wyrzutów sumienia.
Dlatego myślę,że wiele się rozbija o poczucie winy,wyrzuty sumienia w przypadku osób z ed...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

przez proxy01 15 sty 2013, 21:42
Jak nie jadłam, w stresowych sytuacjach robiłam sobie krzywdę, grałam na emocjach innych i byłam /cenzura/. Jak nauczyłam się zwracać bez wkładania palców czy czegokolwiek do gardła - po prostu zwracałam. Sam odruch stał się nawykiem. Aż w końcu przerodziło się to w bulimię. Dopiero, gdy poważnie zachorowałam, doceniłam to 'znienawidzone' wcześniej życie i postanowiłam, że nie, koniec, nie będę już słaba. I dopiero wtedy, po dwóch latach, odczułam w pełnej mocy stres, który zagłuszałam przez te lata. Nerwica, nie nerwica, nerwica... Paranoja. Jak sobie radzę? Biorę dupę w troki. Nie mogę sama? Łykam antydepresant. Nic na siłę, ale i nic, żeby rozleniwić dupę. '(...) Robić, co się lubi, realizować plan'. To głupie, ale dopiero wtedy (dopiero niedawno!) zdałam sobie sprawę, że gdzieś po drodze, jak 'cwaniakowałam' i trzymałam wagę przy pomocy zwykłego schylania się nad kiblem, zgubiłam marzenia, cel, plan i... siebie. Cały ten stres, to wszystko... Nagle obudziłam się z ręką w nocniku w miejscu, w którym nigdy nie chciałam być. Odstawienie alkoholu i innego gówna dopiero mi to uświadomiło. Po 8, prawie 9 latach obsesji wiem, że ten czas... Straciłam. Drugie życie, uśmiechy, nie dzięki, nie mam ochoty na pizzę, wolę piwo, zobacz, jaka jestem spasiona, no co ty, oj tam, ile ważysz, 42kg, ale ładnie schudłaś, zjedz coś, proszę, wyszłaś z tego, nie nie wyszłam... Paranoja. Żyłam na dwa życia. Odsunęłam od siebie wszystkich i nienawidziłam wszystkich, którzy wtrącali się w mój porządek życia, a przy okazji rujnowałam porządek życia ich. Przepraszam, że piszę ze swojej perspektywy, ale właśnie staram się wychodzić. I, póki co, ze stresem radzę sobie nervosolem, muzyką, olewaniem studiów i rysowaniem.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 gru 2012, 00:20

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez sleepwalker 16 sty 2013, 19:04
proxy01, czas który mi minął na anoreksji oceniam tak samo. Dwa lata wyjęte z życia. Często odczuwam to, gdy w towarzystwie wszyscy opowiadają sobie różne historie z tego czasu. Mnie w tych historiach oczywiście nie było, bo byłam w swoim małym światku, gdzie tylko to ile zjadłam, schudłam, głodzenie się, objadanie, ćwiczenia i ciągłe wyrzuty sumienia były na porządku dziennym. Wtedy niemal zupełnie straciłam nadzieję i nie widziałam już w ogóle sensu, w końcu czym wtedy było życie...? Po czasie, gdy ten epizod miałam już za sobą, zobaczyłam ile wspomnień by mnie ominęło i uznałam, że nie warto się poddawać. Nie wiemy co może się przydarzyć za jakiś czas. A może to będzie coś dobrego, wartego żeby tego doświadczyć, przeżyć?
Saying all I know is I gotta get away from me.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
27 sie 2012, 22:13
Lokalizacja
How did I end up here?

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez black swan 16 sty 2013, 20:19
W stresie mniej jem, w dużym stresie prawie nic nie jem. Kiedyś rzucił mnie facet na krótko przed wigilią, 2 dni nic nie jadłam, potem przez tydzień ledwo co... W ogóle jedzenie często wydaje mi się potrzebne jedynie z fizjologicznego punktu widzenia, a poza tym problematyczne. Często wkurza mnie jak robię się głodna. Nie chce mi się odbywać czynności jedzenia.
Ostatnio edytowano 16 sty 2013, 20:25 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: dubel
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez Artemizja 20 sty 2013, 14:22
proxy01, nie przepraszaj,że piszesz ze swojej perspektywy.Cudze doświadczenia często pomagają innym i ważne jest,żeby je opisywać.

black swan, również mam tego typu problem,że po prostu nie lubię jeść.Gdyby nie to,że jest to wymuszone fizjologią,to bym nie jadła.Myślę,że to jednak jeszcze bardziej potrafi wpędzić w chorobę.Poza tym,kiedy się stresuję,to bardzo często w ogóle zapominam o jedzeniu.Nie czuję po prostu głodu,a jak już jem,to wszystko smakuje jak papier...
A innym razem znów jest przeciwna reakcja-pochłaniam to,co mam w zasięgu ręki :roll:

Teraz mam problem.Ostatnio mam bardzo dużo nerwów i stresu,doslownie mnie zżerają,nie ma czegoś takiego jak spokojny dzień i to mnie już wykańcza.Niby staram się jeść,choć ledwo mi jedzenie przechodzi przez gardło a waga i tak mi spadła do 47 kg :? To zbyt duży spadek wagi i nie wiem,co się dzieje.Gdybym nie jadła,to ok,można by to bylo tym wytłumaczyć.Ale ja jem więcej niż dawniej a mimo tego chudnę.Bez sensu :?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez black swan 20 sty 2013, 14:59
Lilith, może stres tak działa, organizm pracuje na większych obrotach jakby był w jakimś zagrożeniu i szybciej spala?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez Snejana 20 sty 2013, 15:41
Lilith, przy jakim wzroście? 47 to malutko :? black swan, może mieć rację, pewnie jednak jesz za mało, możliwe, że jeszcze dużo się ruszasz, dużo spalasz i waga leci w dół. Kiedy ten stresujący okres Ci się skończy?
"I czemu głupi człowiek czepia się tak uparcie popełnionej omyłki, czemu poraniony, pokaleczony, świadomy, że idzie złą drogą brnie wciąż dalej, ciągle się łudząc, że to może nie była omyłka?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8006
Dołączył(a)
27 lut 2012, 17:19
Lokalizacja
Kraków/Myślenice

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez Artemizja 20 sty 2013, 16:19
Snejana, 168 cm. Nie zanosi się na szybki koniec.Same egzaminy trwają jeszcze przez miesiąc,bo sesja na zaocznych trwa dłużej.Nie mówiąc już o całej baterii innych stresujących rzeczy,problemach ze snem.Niby jednak jem więcej niż wcześniej,ale waga wciąż spada.W tygodniu będę robić badania,bo ten spadek wagi nawet jak na mnie jest zbyt duży.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

przez Raksza 20 sty 2013, 16:21
Ja mam na odwrót. Lecz moja mama ma tak samo jak ty. Musisz się zając stresem, musisz umieć panować nad swoim organizmem..
Najwyraźniej mnie dostatecznie nie znasz. ♥
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 sty 2013, 15:30

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez Artemizja 20 sty 2013, 16:23
Raksza, trudno jest się zająć stresem jak się cierpi na przewlekły PTSD i nerwicę :hide: A jak wygląda to u Ciebie?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

przez Raksza 20 sty 2013, 16:27
Moja mama ogólnie wymiotuje, nic nie je. Potrafi nie jeść przez 2 dni.. jest przygnębiona i słaba. Płacze... to jest trudne... ona nie badała się na nerwice... ale ma objawy tego typu. Ja natomiast jem jak popadnie jak mam stres... :)
Musisz unikać stresów.. a jakie np doświadczasz stresy?
Najwyraźniej mnie dostatecznie nie znasz. ♥
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
20 sty 2013, 15:30

Stres,napięcie a zaburzenia odżywiania

Avatar użytkownika
przez black swan 20 sty 2013, 18:01
47 przy 168 to bardzo, bardzo mało. :shock: To już jakieś poważniejsze zaburzenie wagi jest przecież. :!: Ja mam 53 przy 164 i wszyscy mi mówią, że jestem za chuda (mi tam to nie przeszkadza)...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do