Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Avatar użytkownika
przez minako89 20 cze 2007, 11:48
tak.. staram sie naprawde na rzie może marnie mi to wychodzi no ale jem cos tam jem zmuszam sie do tego. Wczoraj przejrzałam kilka blogow pro-ana... i jestem w głebokim szoku :shock: One są dumne ze calymi dniami nic nie edza uważaja ze anoreksja to ich przyjaciółka ehh to takie smutne :( nie chcialabym zacząc tak myslec o nie a njabardziej poraziło mnie zdanie "bycie chuda jest ważniejsze od zdrowia" no tak... Ja sobie mowei ze j jak schudne do tych powiedzmy 45 to mi sie nic nie stanie ze przeciez i tak mam jeszcze duzo tłuszczu i to mnie na pewno nie wykończy ale nei chce myslec czuc tak jak one one są biedniejsze ode mnie bo nie widzą tego co anoreksja z nimi robi z resztą nie wie czy przy nich wogóle mam prawo podpisywac sie pod tą chorobe ale jakos musze nazwac ten stan rzeczy który jest we mnie więc mowie anoreksja heh I znowu wczoraj naogładalam sie zdjęc kosciotrupów poczytalam te poranorektyczne głupoty i obiecalam sobie ze od jutro (tzn od dzis) jem wiecej a dzis co? zamiast bułki i serka zjadłam 1/3 serka i1/2 bułki ...
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez Mizer 20 cze 2007, 17:42
minako- ee, ale zjadłaś.

najgorsze jest: "wolę umrzeć niż przytyć"
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez Pstryk 20 cze 2007, 19:25
Hi Hi a "wolę się zabić niż przytyć"?
Gdy chorowałam na to, gdy słyszałam o tych zaburzeniach u innych to byłam szczerze zbulwersowana stanem anorektyczek czy bulimiczek. Jak można się nad sobą tak znęcać? Biedne chore istotki....
Ale mnie ten problem nie dotyczył. Absolutnie. Niechby tylko ktoś spróbował zwrócić mi uwagę w tej kwestii to już po nim - nie pozostawiałam na nim suchej nitki. Był u mnie skreślony na amen. Ja? Anoreksja? He he.
Owszem, miałam świadomość, że coś jest nie tak. Ale to nie tak była moja waga. I co z tego, że nic nie zjem, że od 14 dni nic nie jadłam? PRZECIEż JESTEM GRUBA! 50? Rany, ile tłuszczu :shock: 40 ja się chyba zabiję! Jestem gruba.... Jeju, chciałabym wyrzucić to wszystko z siebie, co ja wtedy byłam w stanie zrobić, żeby schudnąć. Nigdy już nie będę tak pomysłowa i zaradna. Na każdą sytuację znalazł się sposób.
Teraz potrafię się z tego śmiać. Ale ten śmiech jest tak naprawdę krzykiem przerażenia. Co się ze mną stało????
Nigdy już nie będę mogła normalnie jeść. Mój żołądek nie trawi wszystkiego. Wątroba jest na wykończeniu. Trzustka uszkodzona. Nie wiem jakim cudem uniknęłam cukrzycy i martwicy mózgu. Wrzody, anemia, nie wiem czy będę mogła mieć dzieci, utrata wzroku w 70%, utrata słuchu w 30%, uszkodzenie błędnika, choroby skóry i jajników... A wszystko dlatego, że trwało to o jeden dzień za długo, bo kto wie, gdyby wcześniej otwarły mi się oczy....
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez minako89 21 cze 2007, 12:29
bethi Twój post mnie przeraził... Powiedz jesli możesz tu na forum jesli nie bardzo proszę o pw czym tak uszkodziłas sobie ciało? tzn chodzi mi o te wszystkie choroby o których napisalas bo powiem szczerze ze troche tego nie rozumiem... samym odchudzaniem przeciez nie da sie aż tak zniszczyc siebie...
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 21 cze 2007, 18:28
Witajcie.Bardzo dawno mnie tu nie było.Tzn byłam ale poza czytaniem postów innych forumowiczów zupełnie się nie udzielałam.Może to wynika-no właśnie z nasilonych objawów mojej choroby jaką jest bulimia:(
W sumie to z zaburzeniami odżywiania zmagam się już od 6 lat w tym 4 lata bulimii.Ostatnio zupełnie sobie nie radzę-tylko jem i zwracam.Jestem kompletnie pozbawiona energii,siły i radości życia.Ta choroba niszczy mi ciało i dusze...Pozbawia mnie powoli wszystkiego a jednak nie umiem bez niej żyć.To dla niej się tak katuje,oszukuje,poniżam!!!Często czuję się jak szmata...Ostatnio zemdlałam w łazience przy wymiotowaniu,gdy się przebudziłam pierwszą myślą było czy pozostało coś w żołądku:(
Dzisiaj miałam zabieg usuwania nadżerek z przełyku i myślałam że po tym zabiegu będę tak źle się czuła że nawet nie pomyślę o jedzeniu,ale technologia poszła tak z postępem że poza paleniem w środku i wysoką gorączką nic mi nie jest.Boję się że znów to zrobię a wtedy nie wiem co będzie-mogę do reszty zniszczyć siebie.Na razie się trzymam ale to dopiero kilka godzin:(Czuję się samotna a wtedy jem..
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

przez Pstryk 21 cze 2007, 22:48
Ależ Kochana Minako ja mam te choróbska z powodu 10lat anoreksji i bulimii. Niestety, samym odchudzaniem można doprowadzić się do takiego stanu.
Behemot, nareszcie jesteś. Brakowało mi Cię. Nadżerka w przełyku to paskudztwo - miałam to parę razy. Kochanie to bzdura, że nie umiesz bez niej żyć. Prawda jest taka, że gdyby nie Ty, to jej by nie było. To nie Ty jesteś od niej zależna tylko ona od Ciebie. Behemot co z Twoją terapią? Oj martwię się martwię :cry:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez minako89 22 cze 2007, 11:18
o kurcze aż tak.. :shock: :shock: :shock: no cóz 10lat to szmat czasu ...
Widze ze duzo osób ma problem z jedzeniem. Jeju z jedzeniem :( ktore powinno byc tylko srodkiem zeby przezyc a nie źródłem jakis paskudnych choróbsk nooo :cry:

Ja juz niestety nie umiem jesc bez wyrzutów sumienia... zjem coś i telepie mnie w srodku nie umiem tego nazwac. Czasem mam ochote spróbowac wymiotów, nauzyc sie wyrzucac to z siebie ale cos mnie jednak hamuje i cale szczescie... Wiec skupiam sie na jedzeniau-niejedzeniu... nie moge przebrnąć poza granice 500kcal 499 ok jeszcze zniose ale 500 juz nie nie umiem wyjasnic dlaczego. Kiedys była to granica 1200 potem 1000 potem 800....teraz jest 500 a co bedzie dalej? Niby prowadzę dzienniczek tego co zjadłam niby widze ze to jest mało niby słysze "jakaś ty chuda" "niewiele ci do kościotrupa brakuje" ale ja czuje się grubo i źle i nie umiem przestac mysec inaczej. Wczoraj w nocy duzo oj jdużo o tym myslalam. I czuje sie tak jakbym byla w takim pokoju bez drzwi i próbując wydostac się na zewnątrz ciągle walę glową w mur. Ciągle mam nadzieje ze jak schudne do 45kg to sama przestane się odchudzac i bedzie dobrze i wcale nie potrzebuje zadnych terapii a zaraz potem mysle ze skoro najpierw chcialma wazyc 55 potem 53 poterm 50 potem 48 a teraz 45 to cos est nie halo i tak w kółko .To wydaje mi się ze potrzebuje pomocy to ze nie :( .
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 22 cze 2007, 11:58
Witaj BETHI wiem że to ja jestem odpowiedzialna za to co się ze mną dzieje:(często ostatnio myślę że gdyby mnie nie było nie było by też bulimii...zaczynam poważnie się o siebie martwić:(Terapia?hm trwa ale niewiele na razie mi pomaga.Wydaje mi się że jestem w takim stanie że 45 min raz w tygodniu to bardzo mało.Dochodzi fakt że dojeżdżam z Bielska do Katowic więc co tydzień dochodzi zamartwianie się, jak dojechać?!Wozi mnie chłopak ale znów pojawiają się wyrzuty sumienia i to że jestem od niego zależna.W ogóle to kompletnie nie radzę sobie z tym co się ze mną dzieje...
MINAKO89 wiem dokładnie jak się czujesz i w jakim znajdujesz się stanie.Przeszłąm przez anoreksję-też na początku to miała być waga 55 potem 50 aż w końcu straciłam kontrolę i ważyłam grubo poniżej 40kg przy wzroście 170cm:(Proszę cię poszukaj pomocy,warto walczyć z tym co się z tobą dzieję już teraz.Zaburzenia odżywiania to choroba postępująca najlepiej z nią walczyć gdy tylko się pajawia.Masz szanse normalnie żyć ,wykorzystaj to...walcz o siebie i swoje szczęście.Ja żałuję że nie zaczęłam się wcześniej leczyć, bo być może teraz nie miałabym takich problemów i może nie katowałabym się w ten sposób.Przemyśl to proszę...
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez minako89 22 cze 2007, 13:13
BEHEMOT ja nic innego nie robie tylko mysle i mysle. Zadrecze sie tym chyba w końcu :(. Juz jestm tak osłabiona przez leki i ehhh malo kalorii ze nic innego nie robie tylko leże, powaznie wysilkiem jest dla mnie nawet teraz pisac ten post to ze wogóle siedze ze sie wykopalam z pod kołdry ble :(. Nie lubie tego uczucia. I znowu pojawia sie konflikt.. skoro nic nie robie to nie spalam a jak nie spalam i jem to tyje prsote. I byc tu człowieku mądrym. Ehh

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:51 pm ]
super.. po prostu extra!!!

3 tys kcal w 20 minut po miesiącu TO sie znowu zdarzylo ehh nienawidze siebie za to już nie wiem co mi jest. I nawet tabletek nie moge wziąśc na pzeczyszczenie bo sie z psychotrpopami gryza prawi godzine ryczala nad kiblem i noe mogłam zwymiotowac. A jadłam wszystko jak leci... Nawet suche kotleciki sojowe, czekolade, sucha bułke wszystko .... hah

albo ed zabije mnie albo ja TO zabije i..na razie zanosi się na to pierwsze :cry:
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

przez Pstryk 23 cze 2007, 01:21
Minako spójrz prawdzie w oczy: oszukujesz się. Dobrze wiesz, że jak osiągniesz wagę 45 to znowu obniżysz poprzeczkę. Zastanawiam się od czego zaczęły się Twoje problemy z jedzeniem. Jak to się zaczęło?

Behemot wydaje mi się, że terapia nie osiąga skutków, bo bardziej koncentrujesz się na innych rzeczach, np. że jesteś zależna od chłopaka, że jesteś wszystkiemu winna, że jesteś beznadziejna.... i tak się nakręcasz więc jak terapia ma osiągnąć jakiekolwiek skutki? Kochanie, przede wszystkim musimy zmienić Twoje nastawienie do terapii. Słuchaj, jeśli przyjdzie Ci do głowy myśl, że jesteś ciężarem dla chłopaka, to pomyśl ile go kosztuje patrzenie jak się nad sobą znęcasz. Teraz obróć to w motywację. I tak po kolei ze wszystkimi złymi myślami jakie Cię dręczą.
Pstryk
Offline

przez Akasha666 24 cze 2007, 13:59
Hmmm... Ja takze mam zaburzenia odzywiania. Ale oprocz tego lubie sie glodzic... W tej chwili od tygodnia nic nie jem, za kilka dni znow zaczne sie obzerac a potem znow glodowac i tak bez przerwy...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
23 cze 2007, 12:32

Avatar użytkownika
przez minako89 24 cze 2007, 15:17
bethi nie ja sie nie oszukuje ja mam taka nadzieje pop prostu ze jak osiągnę to wage to bede się czuła super.Przecież nie chce wyglądac jak za przeproszeniem wieszak czy więzien obozu koncentracyjnego nosz tylko jeszcze troszke... hmm jak to sie u mnie zaczeło .. trudne pytanie. Zaczelo sie tak ze od dziecka bylam pulchna i czesto dzieci smiale ze mnie :( I tak sobie zylam do 1 liceum. Zaczelam sie odchudzac od stycznia do czerwca 2006 z 64kg zeszłam na 55 kg i było super. A potem zaczełam jesc i znowu przytylam do 62 kg. W lutym tego roku zaczełam diete po raz drugi teraz waże już 49,5kg
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

przez Pstryk 26 cze 2007, 19:37
:? Minako, ale Tobie już dużo nie brakuje do więźnia obozu koncentracyjnego :?
Przypomnij sobie jak było z pierwszy "pułapem". Ile wtedy sobie wyznaczyłaś? I co? Czułaś się zadowolona z osiągnięcia tej wagi?
Więc kogo Ty chcesz przekonać, że tym razem będzie inaczej? Mnie - starą wygę anorektyczkę? Nie żartuj.
:shock: Kobieto, nie znęcaj się nad sobą. To, że schudniesz jeszcze bardziej niż poprzednio nie da Ci satysfakcji bo potem pozwolisz sobie na zjedzenie czegoś i przytyjesz parę gramów i znowu wpadniesz w obłęd. Chcesz schudnąć? Rób to z głową. Nie polega to na chudnięciu dwa razy tyle ile poprzednio i potem przybieraniu na wadze. Sztuką jest utrzymać efekt. Schudnij sobie kilogram i potem utrzymaj to przez pół roku to możesz sobie chudnąc dalej ale absolutnie nie poniżej 55! Bo to już jest dla Ciebie niebezpieczne!
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez minako89 26 cze 2007, 19:59
bethi nosz przecież mówie ze ja nikogo nie chce oszukiwać. Po prostu tak mi sie wydaje ze waga 45 kg będizej dla mnie najodpowiedniejsza. Kurcze ja wiem ze trudno potem utrzymac wage, może dlatego chce schudnąc jeszcze. Wtedy ak np z 45 przytyje na 47 to nie bedzie to dla mnie taka tragedia jak bym np teraz przytyła do 53kg. Kochana a juz teraz boje sie co to bedzie jak będe musiala zacząć jesc normalnie. Kurcze tak bardzo sie boje ze przytyje ze wole nic nie jesc chyba. Dochodzi do tego ze kiedys np zjadałam na obiad czasami duży jogurt z bułka i za godzine bylam głodna a dzis na sniadanie zjadalm pól tego jogurtu bez bułki i czulam sie wypełniona czułam sie źle bo się najadłam iczuje sie tak codziennie za każdym razem kiedy coś zjem. Przykro mi ale wlasne tak czuję i po prostu nie moge jesc. Już nawet nie czuje głodu a jak poczuję to staram sie z nim wygrac. Np. przed chwilą. Spalam całe popoludnie wstałam zakręciło mi się w glowie sobie mysle hmm chyba dlatego ze malo zjadlam.ok zjem 1 wase. Zjadalm wase, jest lus 524kcal. Może zjem kefir to tylko 118kcal. Trzymalam ten durny kefir w rece 10 minut i odstawiłam. Nie zjadłam stwierdzilam ze to za duzo poaztym jest już późno i nie moge sie obeżreć na noc. Nienawidze się :( .

poprzednio chcalam wrócic do starej wagi czyli 55kg. a potem stwierdzialm ze eszcze 3 kg potem ze schudne do 50 a teraz chce jeszcze 5. Nie wiem czy mnie zrozumiesz ale sama chorowalas na to wiec mysle ze moze tak. Waząc rok temu 55kg czułam się super. A terz ważąc 49,5kg czuje sie duzo grubsza niz jak wtedy wazylam 55. :?

piszesz ze niewiele brakuje mi do więźnia obozu koncentracyjnego. Oj to nie prawda. To zależy od budowy ciala. Ja mam akurat taka ze nie wyglądam na tyle naprawdę. Wyglądam grubiej niż na 49,5.
"I tried to be someone else
But nothing seemed to change
I know now, this is who I really am inside
Finally found myself
Fighting for a chance
I know now, this is who I really am"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
15 maja 2007, 21:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do